Cztery lata czekania. Sędzia wjechała w nią na pasach i... nic
Anna od czterech lat czeka, aż prokuratura postawi zarzuty sędzi, która potrąciła ją na drodze. Do tego potrzeba jednak uchylenia immunitetu. Może to zrobić tylko Izba Odpowiedzialności Zawodowej, ale ta jest organem niekonstytucyjnym, co sędzia wykorzystuje. „Pat trwa. A cierpię ja” – mówi Anna
Lewo-prawo-lewo. Niby pusto, w oddali majaczy tylko jakiś czerwony samochód. Anna* wchodzi na przejście dla pieszych. Jest kilka minut po godzinie 19. Do końca marca zostały dwa dni.
Co wydarzyło się potem, pamięta przez mgłę. Hyundai wjechał w nią w połowie przejścia. – Uderzyłam głową o przednią szybę pojazdu. Uderzenie było na tyle silne, że moje ciało znaleziono siedem metrów dalej. W karetce co chwilę budziłam się i traciłam przytomność. Ze szpitala wyszłam po trzech tygodniach – mówi Anna. Do wypadku doszło w Wieliczce, 13 km od Krakowa. Za kółkiem czerwonego Hyundaia siedziała Joanna Gaberle, sędzia miejscowego Sądu Rejonowego.

Komentarze