Czy nacjonalistyczna ultraprawica to faszyści?
W Saksonii-Anhalt wybory wygrała AfD, której program budzi skojarzenia z mrocznymi latami faszyzmu w Europie. Podobne skojarzenia wywołuje za oceanem Donald Trump, ultraprawica w Ameryce Południowej i w Europie. Czyżby powracał upiór faszyzmu?
Na zdjęciu: Lider AfD w Saksonii-Anhalt Ulrich Siegmund przed landowym parlamentem w Magdeburgu, który zebrał się po raz pierwszy po wyborach, w których AfD zdobyła 43,8% głosów (+23 p.p. więcej niż w 2021 r.). Wynik ten przełożył się na 39 mandatów w 83-osobowym landtagu. Przewodniczącym landtagu został Tobias Rausch, 35-letni działacz AfD. Siegmund zamierza ubiegać się o stanowiska premiera rządu landowego. 6 października 2026 r. Foto Odd ANDERSEN / AFP
Zdefiniować faszyzm to tak, jakby usiłować przygwoździć budyń do ściany, twierdzi brytyjski historyk Ian Kershaw. I trochę ma rację. Jakkolwiek inny prominentny znawca faszyzmu, oxfordzki profesor Roger Griffin, zjawisko definiuje w oparciu o dwa elementy: populistyczny nacjonalizm i palingenezę, wskrzeszenie mitu o narodowej wspólnocie (The Nature of Fascism, 1991; Fascism. Major Work, 2003).
Bo to faszyści, argumentuje Griffin, obiecują wyciągnąć rodaków z „narodowego i indywidualnego marazmu i zapaści”, oferując im świetlaną przyszłość. Co historycznie potwierdza casus Hitlera, który mamił Niemców wizją „tysiącletniej Rzeszy” i „Lebensraumu” na wschodzie.

Komentarze