Prawa autorskie: Adrianna Bochenek / Agencja GazetaAdrianna Bochenek / ...
04 stycznia 2022

Czy osoba LGBT+ może przyjść na świąteczny obiad z partnerem/ką? Prawda o rodzinie w sondażu OKO.press

W 2010 roku Roman Giertych deklarował, że jego dzieci nie mogłyby być LGBT+, ale gdyby były, to "wiedzą, jak by się tata zachował". Nie miałyby np. wstępu na rodzinne święta. Zapytaliśmy w sondażu IPSOS, czy para LGBT+ mogłaby przyjść na świąteczny obiad... Czasy się zmieniają, a my wraz z nimi

W sondażu IPSOS dla OKO.press 28-30 grudnia 2021 sprawdzaliśmy - inaczej niż zwykle - poziom uprzedzeń homofobicznych. Pytanie dotyczyło zaproszenia na świąteczny obiad osoby LGBT+ z rodziny (gdyby taka była) i to wraz z partnerem/partnerką. Dla osoby uprzedzonej wobec lesbijek, gejów czy osób trans poprzeczka wisiała wysoko, bo nie chodziło o "tolerowanie" odmienności niewyautowanej osoby LGBT+, która przychodzi na spotkanie sama. Wszyscy w rodzinie wiedzą o jej związku, ale się o tym nie mówi.

Widżet projektu Aktywni Obywatele - Fundusz Krajowy, finansowanego z Funduszy EOG

Wykluczenie pary LGBT+ z rodzinnych świąt okazało się postawą rzadką, wybrało ją zaledwie 19 proc. (w tym 11 proc. "zdecydowanie"). Aż 78 proc. badanych stwierdziło, że ich rodzina zaprosiłaby nieheteronormatywną córkę, brata czy kuzyna razem z jego/jej partnerem czy partnerką, w tym aż 53 proc. "zdecydowanie".

Ale co ma do tego Roman Giertych?

Giertych w 2010 roku: Moje dzieci wiedzą, jak by się tata zachował

11 lat temu lat temu autor tego tekstu próbował rozmawiać o homofobii z Romanem Giertychem, w jego poprzednim wcieleniu, trzy lata po rezygnacji z roli ministra edukacji (i wicepremiera pierwszego rządu PiS), już po odejściu z nacjonalistycznej Ligi Polskich Rodzin, ale przed zbliżeniem do demokratycznej opozycji. Wywiad miał być swego rodzaju kontrapunktem dla kilkunastu opowieści o nieheteronormatywnych relacjach opisanych w książce "Zakazane miłości", którą pisaliśmy z Martą Konarzewską (pierwsze wydanie w 2011 roku).

Pytałem Giertycha, jak by zareagował, gdyby okazało się, że jego własne dziecko jest osobą homoseksualną. Odpowiedział, że "taka sytuacja nie mogłaby dotknąć jego rodziny" i jest o to "podwójnie spokojny", także dlatego, że "ma możliwość zanoszenia próśb Temu, który kieruje losami" (co nazwałem "modlitwą prewencyjną"). Dodał, że "nie nalegałby, żeby rodzice akceptowali tego typu postawę". Dalej wywiad szedł tak:

I nie akceptują. Nie zaproszą na święta córki z jej partnerką.

To dotyczy nie tylko osób homoseksualnych. Tak samo podchodziłbym do córki, która rozbiła czyjeś małżeństwo. Na pewno nie akceptowałbym takich sytuacji, co nie oznaczałoby nieakceptowania osoby.

Może w ramach "akceptowania osoby", rodzice powinni postawić córce warunek, by na Wigilię przyszła sama.

Nie jestem psychologiem, by udzielać rad. Sam bym potrafił postąpić jak należy.

Ci, którzy mnie znają jako dość wybuchowego, domyślają się jak bym zareagował. Moje dzieci wiedzą, jak by się tata zachował".

I dalej: "Każdego człowieka trzeba szanować. I czy ktoś jest hetero czy nie jest, nie zmienia to mego szacunku. Ale mam prawo do swego poglądu. Homoseksualizm jest w sensie obiektywnym sprzeczny z porządkiem naturalnym. Nie można powiedzieć, że to coś normalnego. Akceptowanie rzeczy, które uważam za niedobre, niewłaściwe nie byłoby przecież uczciwe". W podobny sposób o tym, co jest normalne mówił Przemysław Czarnek, minister edukacji 14 lat po Giertychu:

11 lat później, homofobia w odwrocie

Jak mówi łacińska sentencja "Czasy się zmieniają, a my zmieniamy się wraz z nimi".

Prawie cztery piąte Polek i Polaków wyraziło w sondażu OKO.press zgodę na świąteczną wizytę nieheteronormatywnej pary. Choć to tylko deklaracje, wynik wskazuje, że homofobia w Polsce słabnie. Dzieje się tak pomimo sztywnego stanowiska Kościoła o grzesznej skłonności, a w skrajnej wersji o "tęczowej zarazie", a także pomimo instrumentalnego używania homofobii w polityce partii rządzącej. W kampaniach wyborczych Jarosław Kaczyński grał na wzmocnienia pozycji PiS poprzez godzącą w godność osób LGBT+ propagandę strachu przed ich niecnymi zamiarami.

Sondaż OKO.press dotyczył delikatnej, osobistej sfery życia, w której ścierać się mogą ze sobą uczucia rodzinne i "potępienie" motywowane np. przekonaniami religijnymi części osób. Okazało się, że "potępienie" jest słabsze niż by się wydawało, zwłaszcza w porównaniu z ogólną diagnozą Polski jako kraju najsilniej homofobicznego w UE. Wyższy poziom uprzedzeń obserwujemy w klasycznych sondażach sprawdzających stosunek do LGBT+. We wrześniowym (2021) IPSOS dla OKO.press, 56 proc. badanych uznało, że parom jednopłciowym należy dać prawo do uregulowań prawnych: wg 35 proc. - do małżeństw a wg 21 proc. - do związków partnerskich dla osób tej samej płci. Ale 39 proc. badanych uznało, że prawa nie należy zmieniać.

W sondażu z lutego 2019 pytaliśmy inaczej - osobno - o prawo do jednopłciowych związków. Poparcie dla małżeństw sięgnęło 41 proc., przeciw było 54 proc. Dla związków partnerskich: 56 proc. za i 39 proc. przeciw.

Można powiedzieć, że ponad połowa akceptuje partnerskie związki jednopłciowe, a 40 proc. małżeństwa. W sondażu z czerwca 2017 wskaźniki były nieco niższe (52 proc. i 38 proc.).

Kto jeszcze jest homofobiczny?

Zgoda na obecność pary LGBT+ przy świątecznym stole dominowała we wszystkich grupach, a zwłaszcza w grupie:

  • kobiet (83 proc. zdecydowanie tak, 16 proc. nie), w porównaniu z mężczyznami (73 proc. tak, 24 proc. nie);
  • osób młodszych do 49 lat (84 proc. tak, 14 proc. nie), w porównaniu ze starszymi 50 plus (69 proc. tak, 25 proc. nie);
  • mieszkańców największych miast ponad 500 tys. (94 proc. tak, 4 proc. nie) w porównaniu z mniejszymi miastami i zwłaszcza z mieszkańcami wsi ( 71 proc. tak, 24 proc. nie).

Wyraziste różnice wystąpiły też w grupach wykształcenia:

Te wyniki potwierdzają znane prawidłowości o zmianie kulturowej i stopniowej westernizacji świadomości Polek i Polaków, która następuje szybciej w dużych ośrodkach miejskich i wśród młodszych osób. Towarzyszy jej spadek religijności, zwłaszcza w wersji tradycyjnej.

Zmienne socjoekonomiczne mają swój udział w poglądach elektoratów, np. najstarszy elektorat PiS ma "z natury rzeczy" wyższy poziom homofobii. A w grudniowym sondażu OKO.press wiek był silnie powiązany z sympatiami politycznymi: na partię Kaczyńskiego chce głosować aż 55 proc. osób w wieku 60 plus i tylko 12 proc. w wieku 18-29 lat.

W elektoracie PIS czynnik X nasila homofobię

Czynniki socjoekonomiczne nie wystarczają jednak, by wyjaśnić tak duże różnice w odpowiedziach elektoratów. Wśród wyborców partii prodemokratycznych odruchów homofobicznych praktycznie nie ma wcale (KO i Lewica) albo są na niskim poziomie (Polska 2050 Szymona Holowni). PSL jest bardziej "konserwatywny", co jest zgodne z wizerunkiem tej partii (ale uwaga, zwolenników PSL i Lewicy jest na tyle mało, że na takie wnioski trzeba patrzeć ostrożnie).

Co ciekawe, wyborcy Konfederacji, której liderzy głoszą często homofobiczne hasła, tylko w 22 proc. wykluczyliby z obiadu parę LGBT, na podobnym poziomie jak osoby, które zadeklarowały, że nie będą głosować, więc nie znamy ich poglądów politycznych.

Zdecydowanie najbardziej homofobiczny jest PiS: aż 34 proc. badanych zareagowało jak Roman Giertych AD 2010, z tego 21 proc, "zdecydowanie" a 13 proc. "raczej". Oznacza to, że do charakterystyki socjoekonomicznej (więcej osób starszych, mniej wykształconych, mieszkających na wsi i w mniejszych miastach) dochodzi jeszcze jakiś czynnik, który kształtuje elektorat Kaczyńskiego, bo poglądy jego wyborców przesuwają się w stronę homofobiczną "bardziej niż powinny".

To może być wyższa religijność (nie mierzyliśmy jej) albo autorytaryzm zmieszany z tradycjonalizmem. Obie te zmienne mogą zachęcać do głosowania na PiS, a zarazem wyznaczać niechęć czy wręcz nienawiść do LGBT. Ale zależność może być też zwrotna, bo homofobiczny przekaz PiS może wśród jego wyborców nasilać homofobię.

W elektoracie opozycji homofobia słabnie bardziej niż powinna

Elektoraty Koalicji Obywatelskiej i Lewicy notują z kolei niższy poziom homofobii niż wynikałoby to z ich charakterystyki socjoekonomicznej. Przyjęcie pary LGBT+ deklaruje 94 proc. wyborców KO i 98 proc. Lewicy czyli więcej, a na pewno nie mniej niż wśród osób z wyższym wykształceniem (92 proc.) i mieszkańców miast ponad 500 tys. (94 proc.). A przecież choć obie partie są wielkomiejskie i inteligenckie, to tylko część ich elektoratów to mieszkańcy największych miast czy osoby z wyższym wykształceniem.

Musi tu działać czynnik Y, który zarazem zachęca do poparcia KO i Lewicy i zarazem zwiększa akceptację osób LGBT. Może idzie o aspiracje europejskie i przejmowanie postaw znanych z kultury Zachodu?

Sondaż Ipsos dla OKO.press zrealizowany metodą CATI (telefoniczny) 28-30 grudnia 2021 roku na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków N=1018

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne