Czy zamach na Nord Stream to zbrodnia wojenna? Tak twierdzi niemiecki prokurator generalny
Ukraiński bohater oskarżony w Niemczech. Angela Merkel współodpowiedzialna za wojnę, nurek aresztowany na planie hollywoodzkiego hitu – Bojan Pancevski, autor głośnej książki o wysadzeniu Nord Stream, opowiada, dlaczego Niemcy oskarżają sprawców i jak jest to widziane w Ukrainie.
Emilia Sułek: 14 października przed Hanzeatyckim Wyższym Sądem Krajowym w Hamburgu rozpoczął się proces Serhija K. (na zdjęciu u góry), oskarżonego w związku z wysadzeniem gazociągów Nord Stream. W Chorwacji na ekstradycję do Niemiec czeka Wołodymyr Ż., nurek, którego ekstradycji Niemcy domagały się wcześniej od Polski. Polski sąd w 2025 roku odrzucił ten wniosek. Dlaczego Niemcy w ogóle zaczęły dochodzenie w sprawie ataku na Nord Stream?
Bojan Pancevski*: Prokurator generalny Niemiec wszczął postępowanie jakiś tydzień po wybuchu. Nikt wtedy nie podejrzewał, że za zamachem stać może Ukraina. Prowadzono je pod kątem sprawstwa Stanów Zjednoczonych, potem Federacji Rosyjskiej. Kiedy zaczęło świtać, że za tą operacją stać może Ukraina, zrobiło się niewygodnie. Rządowi w Berlinie taki rozwój wypadków był nie na rękę. To źródło kłopotów, choćby dlatego, że Alternatywa dla Niemiec wykorzystuje proces i sprawę Nord Stream. Domaga się naprawy gazociągu i pokrycia jej kosztów przez Ukrainę. Ale nawet mimo tego politycy nie próbowali zatrzymać dochodzenia.
Przypomnijmy, że do wybuchów doszło 26 września 2022 roku na wodach międzynarodowych, w wyłącznej strefie ekonomicznej Danii i Szwecji. Oba kraje zamknęły jednak dochodzenie w tej sprawie.

Komentarze