0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jaźwieck...

Neo-sędzia Anna Kalbarczyk 19 lutego 2024 roku wróci do swojego starego Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. Tu zaczęła orzekać w 2006 roku po legalnej nominacji na sędziego okręgowego. W 2016 roku dostała od ministra sprawiedliwości delegację do orzekania w sprawach karnych do Sądu Apelacyjnego w Warszawie i już tam została. W 2019 roku nielegalna neo-KRS dała jej stałą nominację do Sądu Apelacyjnego. A rok później, gdy powołał ją prezydent, stała się neo-sędzią.

Teraz historia zatoczyła dla Kalbarczyk koło – sędzia wraca do praskiego Sądu Okręgowego. Bo sama tak chciała. W grudniu 2023 roku wystąpiła do nowego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara o delegowanie jej do poprzedniego sądu.

I w piątek 16 lutego 2024 roku minister Bodnar Przychylił się do jej prośby i podpisał decyzję o bezterminowym delegowaniu jej do pracy w tym sądzie. Docenił, że przyznała się do błędu i to, że stosuje się do wyroków europejskich Trybunałów, w których podważono legalność neo-KRS i dawanych przez nią nominacji dla neo-sędziów.

Anna Kalbarczyk po 8 latach wraca do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, bo nie chce już być neo-sędzią apelacyjną. Uznała, że przyjęcie nominacji od nielegalnej i upolitycznionej neo-KRS było błędem. Jest gotowa na jej cofnięcie i poddanie się weryfikacji lub na start w nowym konkursie po nominację do Sądu Apelacyjnego. Ale już przed legalną KRS.

Do czasu uregulowania swojego statusu chce jednak orzekać w Sądzie Okręgowym, bo nie chce narażać obywateli na wydane z jej udziałem wyroki, które mogą być kwestionowane. Z tego powodu od pół miesiąca sędzia Kalbarczyk powstrzymuje się od rozpoznawania apelacji.

Przeczytaj także:

Anna Kalbarczyk komentuje dla OKO.press decyzję ministra Bodnara o delegowaniu jej do starego sądu: „Bardzo się cieszę z takiej decyzji. Będę mogła pracować i orzekać w sądzie, w którym nie będzie wobec mnie żadnych ustrojowych i nominacyjnych wątpliwości. W poniedziałek stawię się tam do pracy. Będę tam czekać do czasu uregulowania mojego statusu”.

Kalbarczyk dodaje: „O ile rozwiązanie problemu sędziów z nominacjami od nowego KRS zapewne będzie długo trwało, o tyle ja indywidualnie zrobiłam to, co jako sędzia mogłam zrobić. Mam wsparcie starych sędziów apelacyjnych”.

I jeszcze jedna wypowiedź sędzi dla OKO.press: „Czy czuję zdenerwowanie przed powrotem do starego sądu? Nie. Czuję radość. Bo orzekanie w Sądzie Apelacyjnym było dla mnie bardzo trudne. Zawsze z tyłu głowy miałam, że wydane przeze mnie orzeczenia mogą być uchylone z powodu mojego statusu. A teraz czuję ulgę. Będę mogła spokojnie sądzić, nie narażając obywateli na powtarzanie procesów”.

Neo-sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie Anna Kalbarczyk. Od poniedziałku wraca do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, w którym orzekała przed otrzymaniem nominacji od nielegalnej neo-KRS. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Jak Anna Kalbarczyk stosowała prawo europejskie i podpadła ludziom Ziobry

Anna Kalbarczyk jest pierwszą neo-sędzią w Polsce, która chce, by cofnąć jej nominację od neo-KRS. Choć jest neo-sędzią zachowuje się jak prawdziwie niezależny sędzia. Od kilku lat stosuje wyroki ETPCz, TSUE i SN, w których podważono status neo-KRS i neo-sędziów. Na ich podstawie wyłączała siebie i innych sędziów z orzekania w sprawach karnych.

Za to spadły na nią w Sądzie Apelacyjnym represje. Zastępca rzecznika dyscyplinarnego Michał Lasota – od niedawana też jest neo-sędzią stołecznego Sądu Apelacyjnego – zrobił jej za to dwie dyscyplinarki. Kalbarczyk była też służbowo nękana przez kierownictwo sądu apelacyjnego, którego prezesem jest Piotr Schab (też jest neo-sędzią tego sądu).

Kalbarczyk została poddana silnej presji. Inni neo-sędziowie zarzucali jej, że ich zdradziła. Mówili, że powinna zrezygnować z zawodu.

Kalbarczyk ma jednak wsparcie starych sędziów apelacyjnych. Jest dobrze przez nich oceniana, podobnie jak przez legalnych sędziów SN.

Sama też dawała wsparcie innym sędziom apelacyjnym, ściganym przez ludzi Ziobry za stosowanie prawa europejskiego. Chodzi o karnie przeniesione do innego wydziału w sądzie trzy sędzie: Marzannę Piekarską-Drążek, Ewę Gregajtys i Ewę Leszczyńską-Furtak. Przymusowo i sprzecznie z prawem przeniósł je prezes Schab.

Sędzia Kalbarczyk w swoich orzeczeniach przywróciła je do orzekania w sprawach ze starego wydziału karnego, ale jej decyzje w sposób administracyjny zmienił jej przełożony w wydziale karnym. Złożyła w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Drugie zawiadomienie złożyła w związku z tym, jak była traktowana w sądzie przez przełożonych. Obejmuje ono m.in. Przemysława Radzika, który przez blisko rok był wiceprezesem tego sądu. Orzeka tu też jako neo-sędzia.

Anna Kalbarczyk swoją postawą daje przykład innym neo-sędziom w Polsce, jak powinni się zachować. Gotowa do cofnięcia nominacji od neo-KRS jest też druga neo-sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie Katarzyna Capałowska. Z tego powodu od miesiąca powstrzymuje się od orzekania, żeby nie wydawać wadliwych wyroków.

Ministerstwo Sprawiedliwości wkrótce zakończy prace nad ustawą, która ma przywrócić legalną KRS. Kwestię statusu neo-sędziów chce jednak uregulować w oddzielnej ustawie, którą zgłosi później. Jeśli będzie weto prezydenta Andrzeja Dudy, który nie zgadza się na podważanie jego powołań dla neo-sędziów, to sędzia Anna Kalbarczyk i Katarzyna Capałowska będą musiały poczekać na uregulowanie swojego statusu co najmniej do połowy 2025 roku. Wtedy mają odbyć się wybory prezydenckie.

;

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze