Decyzja o odebraniu orderu prezydentowi narodu walczącego z rosyjskim imperializmem osłabia pozycję Polski i podważa nasze bezpieczeństwo. Żadne słowa Nawrockiego, o „grobach przodków, których nie można zapomnieć”, tego nie przykryją. Bo dziś chodzi o to, aby to w Polsce za chwilę nie wyrosły kolejne cmentarze
Prezydent Karol Nawrocki zdecydował o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu w piątek, 19 czerwca 2026, na kilka dni przed międzynarodową konferencją o odbudowie Ukrainy w Gdańsku. To fatalny moment. Nie ma wątpliwości, że wybrany świadomie.
Sprawa, będąca uzasadnieniem prezydenckiej decyzji o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy, ciągnie się od końca maja. Wydawało się nawet, że do tej pory udało się ją załagodzić.
Otóż w maju prezydent Ukrainy nadał imię „Bohaterów UPA” jednej z ukraińskich jednostek wojskowych. Karol Nawrocki uznał, że ten symboliczny gest ma ogromne znaczenie dla Polski i jest uderzeniem w pamięć o polskich ofiarach na Wołyniu w czasie II wojny światowej. Zareagował, rozpoczynając w zasadzie dyplomatyczną wojnę. Ogłosił, że chce odebrać Order Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu.
Teraz sfinalizował swoją zapowiedź. Niestety. Ponieważ decyzja Nawrockiego niszczy polskie relacje z Ukrainą i osłabia pozycję naszego państwa.
A jej skutki będą długoterminowe, wielopoziomowe i negatywne dla Polski.
„Widzę to tak” to cykl, w którym od czasu do czasu pozwalamy sobie i autorom zewnętrznym na bardziej publicystyczne podejście do opisu rzeczywistości. Zachęcamy do polemik.
Od razu po przedstawieniu pomysłu z odebraniem orderu Nawrockiemu zaczęła przyklaskiwać polska prawica: PiS i Konfederacja, powodując kolejny wzrost postaw antyukraińskich w Polsce. Zaś Nawrocki nawet nie próbował innych sposobów rozwiązania sytuacji. Nie skorzystał z żadnych dyplomatycznych możliwości, tylko na posiedzeniu Kapituły Orderu Orła Białego 8 czerwca wprowadził ten punkt do porządku obrad. Kapituła przedstawiła swoje stanowisko, ale nie zostało ono ujawnione opinii publicznej.
Od 8 czerwca sprawa znajdowała się w zawieszeniu. Prezydent milczał. Na poziomie rządowym ruszyły spotkania i rozmowy na różnych szczeblach, pomiędzy politykami polskimi i ukraińskimi. Strona polska gremialnie przyznawała, że decyzja Zełenskiego była zła, ale nie musi prowadzić do takich gestów jak odbieranie orderu. Strona ukraińska podkreślała, że celem prezydenta Ukrainy nie było atakowanie ani obrażanie Polaków.
Jeszcze w ciągu dnia w piątek 19 czerwca przebywający w Brukseli premier Donald Tusk mówił dziennikarzom o swoim spotkaniu z prezydentem Ukrainy. Podkreślał, że
Wołodymyr Zełenski ma świadomość, iż nazwanie jednostki imieniem „Bohaterów UPA” nie zostało zaakceptowane w Polsce.
„Zełenski nie tylko wczoraj, ale też wcześniej dawał do zrozumienia i mówił wprost, że nie miał w najmniejszym stopniu intencji, żeby w jakikolwiek sposób obrazić Polskę, Polaków czy narazić na szwank relacje między Polską a Ukrainą” – mówił Tusk.
Dodawał jednocześnie, że wszystko wskazuje na to, iż mimo całej tej burzy Wołodymyr Zełenski przyjedzie do Polski 24 czerwca. Tego dnia w Gdańsku ma się rozpocząć Ukraine Recovery Conference. To międzynarodowa konferencja, a właściwie ogromne forum poświęcone odbudowie i modernizacji Ukrainy oraz jej integracji z Unią Europejską.
To tutaj mają się spotkać wysocy unijni politycy, liderzy państw G7 i władze Ukrainy. A także setki przedsiębiorców, zainteresowanych udziałem ich firm w odbudowie tego państwa oraz urzędników, zaangażowanych w ten proces.
Powojenna Ukraina będzie wielkim terenem inwestycji, a o wejście na ten rynek już dziś walczy wielu przedsiębiorców. To, czy polskie firmy będą tam dobrze widziane, czy nie, wpłynie na stan polskiej gospodarki. Część przedsiębiorców miała nadzieję, że podczas konferencji uda się im podpisać pierwsze porozumienia czy listy intencyjne.
To, że konferencję zaplanowano w Gdańsku, w obecności władz polskich i ukraińskich, pozwalało Polsce odgrywać rolę lidera w procesie odbudowy Ukrainy.
Lokalizacja wydarzenia była też wyrazem uznania dla Polski, za jej ciągłą pomoc dla Ukrainy w czasie wojny.
Decyzja prezydenta Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu cały ten polityczno-gospodarczy scenariusz znacznie komplikuje, jeśli nie wywraca do góry nogami.
Nie ma wątpliwości, że odebranie Orderu Orła Białego zostanie uznane za znaczący despekt wobec Wołodymyra Zełenskiego. Szef ukraińskiego MSZ Andriej Sybiha natychmiast po ogłoszeniu decyzji przez Nawrockiego poinformował, że oddaje Krzyż Komandorski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej – wysokie polskie odznaczenie, które przyznano mu w październiku 2022 r. Decyzję polskiego prezydenta nazwał strategicznym błędem.
Nie wiadomo jeszcze, jak na decyzję prezydenta zareaguje premier Donald Tusk. Zgodnie z art. 144 Konstytucji RP odebrania orderu wymaga kontrasygnaty premiera. Tylko wtedy decyzja jest prawnie wiążąca. Na razie premier nie zabrał głosu w tej sprawie.
Sytuacja jest dla niego skrajnie niewygodna, w centrum konfliktu między prezydentami, który łatwo może przerodzić się w konflikt międzypaństwowy. A Tusk będzie musiał wybrać, czy jest po stronie „polskiej” czy „ukraińskiej”. To oczywiście fałszywa alternatywa, ale konflikty lubią uproszczenia, nawet fałszywe.
Do tej pory było jasne, że w obecnym układzie geopolitycznym Ukraina i Polska są po tej samej stronie, podobnie jak Unia Europejska. Zaś po drugiej jest Rosja, czyli agresor, który zaatakował Ukrainę, a obecnie zagraża Polsce i innym krajom Unii Europejskiej.
Decyzja Nawrockiego zdruzgotała ten układ.
Relacje polsko-ukraińskie będą od dziś znacznie trudniejsze, i to nawet jeśli władze obu państw, mimo tego fatalnego gestu Nawrockiego, zdołają zachować dobre kontakty. Na pogorszeniu relacji kapitał polityczny będzie usiłowała zbić polska prawica, zwłaszcza jej skrajne ugrupowania.
Możemy się więc spodziewać całego festiwalu obelg i nienawiści wobec Ukraińców oraz agresywnych inicjatyw legislacyjnych przeciwko ukraińskim uchodźcom w Polsce.
Po stronie Ukrainy też należy się spodziewać wzrostu nastrojów antypolskich. Zwłaszcza że
na pewno podgrzewać je będzie Rosja, korzystająca na tym konflikcie najbardziej.
Swojej radości już zresztą dał wyraz Dmitrij Miedwiediew, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji i jej były prezydent, zależny od Putina. Na platformie X napisał: „Prezydent Polski w końcu pozbawił nazistowskiego wyznawcę z Kijowa, degenerata, Orderu Orła Białego. Jestem pewien, że to nie będzie problemem dla szefa banderowców — teraz jest więcej miejsca na jego zielonej bluzie na Żelazny Krzyż Hitlera ze Złotymi Liśćmi Dębu”.
Decyzja Nawrockiego jest tak atrakcyjna dla Rosji także dlatego, że wpisuje się doskonale w fałszywą rosyjską narrację, którą uzasadnienia swoją krwawą zbrojną inwazję na Ukrainę,
Otóż Kreml od początku wojny przekonuje, że zaatakował Ukrainę, ponieważ tam szerzył się nazizm i trzeba było się przed nim bronić. Nazistami w tym przekazie mieliby być właśnie „banderowcy”.
Prezydent Nawrocki podjął swoją decyzję w fatalnym momencie także dlatego, że analitycy i dowódcy wojskowi coraz intensywniej ostrzegają przed zbliżającym się atakiem Rosji na państwa NATO. Jak pisała niedawno w OKO.press Paulina Pacuła: „Rosja prowadzi obecnie największą od czasów zimnej wojny rozbudowę swoich sił zbrojnych. Tworzy nowe związki operacyjne i dywizje, zwiększa liczebność armii, rozbudowuje przemysł zbrojeniowy i przygotowuje nowe zgrupowania wojsk przy granicach NATO”.
Według części analityków Rosja nie zaatakuje sojuszu wcześniej niż rok od zakończenia wojny w Ukrainie. Ale według wielu innych trzeba brać pod uwagę, że atak może nastąpić nawet w ciągu kilku najbliższych miesięcy.
W tej sytuacji jedność Unii Europejskiej i NATO z Ukrainą jest kluczowa zarówno w odstraszaniu Rosji, jak i w ewentualnym reagowaniu na jej agresję militarną. Ta jedność będzie decydować o realnym bezpieczeństwie państw sojuszu, w tym Polski. Decyzja Nawrockiego niszczy polskie relacje z Ukrainą. Osłabia też pozycję naszego państwa wśród sojuszników w Unii Europejskiej, którzy wciąż wspierają Ukraińców.
To bezpośrednie uderzenie w jedność europejską. A w konsekwencji – także w gwarancje bezpieczeństwa dla Polski.
Skutki symbolicznego gestu, jakim jest odebrania Orderu Orła Białego, mogą być więc znacznie gorsze dla Polski, niż dziś sobie wyobrażamy.
Takiego narażania bezpieczeństwa Polaków nic nie usprawiedliwia. I żadne słowa prezydenta Nawrockiego, o „grobach przodków, których nie można zapomnieć”, tego nie przykryją. Bo dziś chodzi o to, aby to w Polsce za chwilę nie wyrosły kolejne cmentarze.
Ukraina
Władza
Karol Nawrocki
Wołodymyr Zełenski
decyzja Nawrockiego
konferencja o odbudowie Ukrainy
odbudowa Ukrainy
odebranie orderu
Order Orła Białego
relacje polsko-ukraińskie
UPA
Analityczka mediów społecznościowych, ekspertka. Specjalizuje się w analizie zagrożeń informacyjnych, zwłaszcza rosyjskiej dezinformacji i manipulacji w sieci. Autorka książki „Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie” oraz dwóch poradników na temat zwalczania dezinformacji. Z OKO.press współpracuje jako autorka zewnętrzna. Pisze o dezinformacji, bezpieczeństwie państwa, wojnie informacyjnej oraz o internetowych trendach dotyczących polityki. Zajmuje się też monitorowaniem ruchów skrajnie prawicowych i antysystemowych.
Analityczka mediów społecznościowych, ekspertka. Specjalizuje się w analizie zagrożeń informacyjnych, zwłaszcza rosyjskiej dezinformacji i manipulacji w sieci. Autorka książki „Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie” oraz dwóch poradników na temat zwalczania dezinformacji. Z OKO.press współpracuje jako autorka zewnętrzna. Pisze o dezinformacji, bezpieczeństwie państwa, wojnie informacyjnej oraz o internetowych trendach dotyczących polityki. Zajmuje się też monitorowaniem ruchów skrajnie prawicowych i antysystemowych.
Komentarze