Egzekucja Nidala Hasana miała być transmitowana. Trump wycofał zgodę, ale widowisko i tak się zaczęło
Pod amerykańskimi szubienicami sprzedawano kiedyś słodycze, a na oglądanie linczów zwalniano dzieci ze szkoły. Dziś do zgromadzenia publiczności wystarczyłby link.
„Zadbamy, żeby ludzie mogli to oglądać, żeby było publicznie” – zapowiedział Pete Hegseth. Szef Pentagonu chciał pokazać światu rozstrzelanie Nidala Hasana, sprawcy masakry w Fort Hood. Donald Trump zatwierdził wykonanie wyroku; egzekucję wyznaczono na 3 grudnia w bazie, w której Hasan zabijał. Także porę dobrano do pory zbrodni. Ministerstwo Wojny i jego lider przygotowywali coś na kształt rekonstrukcji historycznej, z zabijaniem jako widowiskiem.
Trump początkowo potwierdzał również zgodę na transmisję, lecz 15 października powiedział, że do niej nie dojdzie. „To mogłoby być mocnym sygnałem odstraszającym dla świata zobaczyć, jak Ameryka radzi sobie z terrorystami i ŁAJDAKAMI takimi jak Hasan” – napisał prezydent na swojej platformie społecznościowej Truth Social. „Ale wielu porządnych I dobrze myślących ludzi wolałoby nie oglądać jego śmierci ani w transmisji, ani za pomocą żadnych innych środków wizualnych” – dodał.
Tymczasem Pentagon zdążył zapowiedzieć relację na żywo. Pomysł zyskał rozgłos, raczej złowrogi, zanim ustalono warunki realizacji. Wystarczyła obietnica, że będzie można zobaczyć, jak Ameryka zabija swojego wroga.

Komentarze