0:00
26 stycznia 2022

Giertych w Senacie: Byłem inwigilowany z pomocą Pegasusa, ale prawdziwym celem był Tusk

"Przyczyną, dla której mnie inwigilowano, była inwigilacja Donalda Tuska” – mówił Roman Giertych przed komisją ds. Pegasusa w Senacie. Były szef PKW, sędzia Wojciech Hermeliński, mówił zaś, że inwigilacja Krzysztofa Brejzy jako szefa sztabu KO "mogła zniekształcić wynik wyborów"

Wydrukuj

W środę 26 stycznia 2022 wznowiła obrady senacka komisja nadzwyczajna ds. inwigilacji systemem Pegasus. Tym razem przed komisją stanęli: były polityk, a obecnie adwokat Roman Giertych oraz sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku i były przewodniczący Państwowej Komisji Wojciech Hermeliński.

Giertych - obok prokurator Ewy Wrzosek i senatora Krzysztofa Brejzy - jest jedną z trzech pierwszych osób publicznych w Polsce, w wypadku których eksperci z grupy badawczej Citizen Lab potwierdzili fakt inwigilacji za pośrednictwem oprogramowania szpiegowskiego Pegasus. Od wczoraj wiemy, że Pegsusa stosowano także przeciwko dwóm kolejnym osobom – liderowi rolniczej AgroUnii Michałowi Kołodziejczakowi oraz publicyście Tomaszowi Szwejgiertowi, który zbierał materiały do książki o ministrze pełnomocniku ds. służb specjalnych Mariuszu Kamińskim.

Hermeliński stanął natomiast przed komisją w roli eksperta prawnego, odpowiadał także na pytania związane z kwestią ewentualnego wpływu inwigilacji za pośrednictwem Pegasusa polityków opozycji i osób publicznych na przebieg procesu wyborczego w Polsce.

Giertych: chodziło o inwigilację Tuska

„Zaprosiliśmy na posiedzenie komisji - moimi pismami sprzed tygodnia - byłego oraz obecnego szefa CBA: Ernesta Bejdę i Andrzeja Stróżnego. Dzisiaj otrzymałem pisma od obu panów, że nie mogą przyjąć zaproszenia na dzisiejsze posiedzenie komisji” - mówił na samym początku posiedzenie przewodniczący komisji, senator Marcin Bosacki z KO. Poinformował też członków komisji, że odbył rozmowę z chargé d’affaires ambasady Izraela na temat współpracy w pozyskaniu informacji od firmy NSO Group, producenta Pegasusa.

Jako pierwszy przed komisją zeznawał Giertych. Konsekwentnie przedstawiał swą inwigilację jako bezpośrednio powiązaną z jego rolą jako adwokata Donalda Tuska. Według Giertycha to Tusk mógł być tym zasadniczym celem ataku za pomocą Pegasusa. Adwokat podkreślał, że włamania na jego smartfon miały największe nasilenie w czasie, w którym decydowało się, czy Donald Tusk weźmie udział w wyborach prezydenckich 2020 roku.

„Przyczyną, dla której mnie inwigilowano, była inwigilacja Donalda Tuska” – mówił Giertych przed komisją.

Giertych dowodził też, że z jego telefonu w trakcie kampanii wyborczej 2019 roku pobrano znaczne ilości danych. Przypominał, że część w nich była publikowana przez TVP oraz inne powiązane z obozem władzy media. Giertych zaznaczał tu, że część opublikowanych przez prawicowe media wiadomości pochodzi z 2020 roku, czyli już po ustaniu udokumentowanych przez Citizen Lab ataków za pośrednictwem Pegasusa. Według Giertycha oznacza to, że służby zachowały zdolność do inwigilowania jego smartfona – być może za pomocą innego oprogramowania lub innych technik operacyjnych.

„Rozmawiałem z ekspertami z Citizen Lab. Powiedzieli mi, że z ich doświadczenia wynika, że większość podsłuchów jest stosowanych wobec osób, które są w obozie rządzącym. Jak pytałem o procenty, to mi powiedziano, że 20 procent skierowanych jest na opozycję, a 80 procent na swoich. Stąd ja szukam kolejnych przypadków. Skontaktowałem się z panem Kołodziejczakiem robiąc listę potencjalnych osób. Jego AgroUnia może zabrać pewne procenty PiS-owi w wyborach powszechnych” – mówił Giertych. I oskarżył PiS o budowę systemu inwigilacji opozycji:

„Po to PiS kupił Pegausa, po to kupił go tak pokrętną drogą, żeby ukryć sposób inwigilowania opozycji i tych, którzy w ramach obozu władzy są trochę nieprawomyślni”. Jak miałby działać taki system, przez kogo być zarządzanym?

„Ktoś wydaje decyzję, kogo inwigilować. Na szczycie służb zalęgła nam się zorganizowana grupa przestępcza. To ona nimi rządzi i prokuraturą” – mówił przed komisją Giertych.

Hermeliński: to niedobrze wróży uczciwości przyszłych wyborów

W drugiej części posiedzenia przed komisją stanął sędzia TK w stanie spoczynku Wojciech Hermeliński. Były szef PKW mówił, że Pegasusa stosowano bezprawnie.

„Nie można tutaj twierdzić, że wobec mecenasa Giertycha stosowany był zgodnie z prawem podsłuch. Podobnie, jeśli chodzi o senatora Brejzę. (…) A pani prokurator Wrzosek jest już w ogóle poza wszelką dyskusją. Jeżeli ktokolwiek ośmielił się tego rodzaju działania zlecić, czy wszcząć i nakazać stosowanie tego rodzaju kontroli operacyjnej, to jest taki klasyczny przepis: przestępstwo urzędnicze, artykuł 231 Kodeksu karnego, czyli niedopełnienie obowiązków, czy przekroczenie obowiązków” - mówił Hermeliński.

Na poprzednim posiedzeniu komisji do podobnych wniosków na temat odpowiedzialności karnej za nieuprawnione użycie Pegasusa doszło troje ekspertów z zakresu prawa - o czym pisaliśmy już w OKO.Press.

A co z potencjalnym wpływem inwigilacji na prawidłowy przebieg procesu wyborczego?

„Gdyby potwierdzona została inwigilacja poprzez Pegasusa Krzysztofa Brejzy, kiedy pełnił ważną funkcję w czasie wyborów i uzyskanie informacji przez służby, to najprawdopodobniej mogło mieć wpływ na wynik wyborów, mogło ten wynik zniekształcić. Ale teraz już sprawa tych wyborów jest za nami, nie można nic zrobić” – mówił były szef PKW.

„Nie chcę powiedzieć jednoznacznie, że jestem przekonany, że wybory, które nastąpią, będą wyborami nieuczciwymi, nie będą wyborami równymi. Ale to, co się stało, dobrze nie wróży” – tak odpowiedział Hermeliński na pytanie, czy w Polsce będą jeszcze możliwe „normalne, legalne wybory”.

W czwartek przed komisją prokurator Wrzosek

To czwarte posiedzenie senackiej komisji ds. Pegasusa.

Podczas pierwszego eksperci z Citizen Lab przedstawili swoje ustalenia na temat trzech pierwszych ujawnionych polskich przypadków zastosowania Pegasusa – wobec prokurator Ewy Wrzosek, Romana Giertycha i senatora Krzysztofa Brejzy.

Na drugim posiedzeniu wystąpili - były i obecny prezes Najwyższej Izby Kontroli – senator Krzysztof Kwiatkowski i Marcin Banaś. Przedstawili dokumenty dotyczące nielegalnego zakupu Pegasusa z pieniędzy Funduszu Sprawiedliwości, przeznaczonego na wspieranie ofiar przestępczości.

Podczas trzeciego posiedzenia na pytania komisji odpowiadali Dorota i Krzysztof Brejzowie. Poruszająco opisali doświadczenie sześciomiesięcznej inwigilacji i jej bezpośrednie skutki w postaci nagonki na Krzysztofa Brejzę w TVP – wszystko z perspektywy życia w relatywnie niewielkim mieście, jakim jest Inowrocław. Po Brejzach przed komisją stanęła trójka ekspertów z zakresu prawa - prof. dr hab. Dobrosława Szumiło-Kulczycka z Uniwersytetu Jagiellońskiego, dr Adam Behan również z Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz dr Maciej Fingas z Uniwersytetu Gdańskiego. Przedstawili oni najważniejsze zastrzeżenia prawników związane ze stosowaniem Pegasusa w polskim systemie prawnym.

Komisja Nadzwyczajna do spraw wyjaśnienia przypadków nielegalnej inwigilacji, ich wpływu na proces wyborczy w Rzeczypospolitej Polskiej oraz reformy służb specjalnych - bo taka jest oficjalna nazwa senackiej komisji - została powołana do życia 12 stycznia głosami mającej przewagę w Senacie opozycji.

Przeciw głosowało 45 senatorów PiS, za był tylko jeden z nich - Jan Maria Jackowski. W jej skład weszło siedmioro senatorów - Marcin Bosacki (KO) jako przewodniczący, Jacek Bury (KO), Gabriela Morawska-Stanecka (PPS), Michał Kamiński (PSL), Magdalena Kochan (KO), Sławomir Rybicki (KO) i Wadim Tyszkiewicz (niezrzeszony.) Senatorowie PiS nie weszli w skład komisji - w związku z tym nadal są w niej dwa wakaty.

Na następnym posiedzeniu, zaplanowanym na czwartek 27 stycznia, komisja zamierza przesłuchać prokurator Ewę Wrzosek - jedną z ofiar inwigilacji za pomocą Pegasusa - oraz Annę Błaszczak-Banasiak, dyrektorkę Amnesty International w Polsce.

Udostępnij:

Witold Głowacki

Dziennikarz, pracował w "Dzienniku" i "Polsce The Times". W Oko.press od 2021 roku. Zajmuje się tematyką polityczną i okołopolityczną.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne