27 maja 2022

GOWORIT MOSKWA: Trwa podbój Ukrainy przez Polskę. Rosja ratuje, ile się da

Opowieści o polskim najeździe na zachodnią Ukrainę — który już trwa albo zaraz się zacznie — dosłownie wylewają się z rosyjskich oficjalnych mediów. Komentarze w tej sprawie publikują urzędnicy z najwyższym czynem. Wiecie, co to może znaczyć?

Że propaganda powoli przygotowuje Rosjan do tego, że Ukraina jest stracona. Nie umiem sobie tego inaczej wytłumaczyć. W języku propagandy – Lingua Moscovia Imperii – nie ma pojęć, które pozwoliłyby inaczej opisać zmianę, która zaszła i zachodzi w Ukrainie w wyniku rosyjskiego najazdu.

Nie da się w tym języku powiedzieć, że proces tworzenia się ukraińskiej samoświadomości i więzi z państwem ukraińskim przyspieszył, a poczucie podwójnej przynależności — do Ukrainy i do Rosji zanika. I że Ukraina nie wygląda już na rosyjską — tak jak w czasach, kiedy Putin z kolegami chodził do szkoły.

W języku LMI Ukraina zawsze jest “czyjaś”. A skoro najwyraźniej Ukraina wymknęła się Rosji, to znaczy, że jest obecnie “polska”.

Dlatego Rosja musi wyrwać jak największy kawałek terenów wschodniej Ukrainy. Nawet paląc go do gołej ziemi. Bo jak nie, to tam będzie Polska, Unia, USA i cale zło zachodniego świata z różnorodnością, samorządami, wyborami władz bez ustalonych wcześniej wyników, debatami i tolerancją dla gejów.

Coraz więcej jest w rosyjskich komunikatach fraz sugerujących, że “operacja specjalna” zbliża się do końca, czyli do administracyjnych granic Donbasu. Propaganda przekłada te zapewnienia opowieściami o walce z nazizmem do końca, o lepszej niż się obawiano sytuacji rosyjskiej gospodarki, ale także o wrogich planach Polski wobec Ukrainy.

Moskwa: zrujnujemy Ukrainę i zwalimy to na Polskę

Więc jeśli Rosja zatrzyma się teraz na Donbasie i Chersoniu, a zostawi w spokoju resztę Ukrainy, będzie mogła ogłosić całkowitą klęskę Ukrainy. Bo dostała się pod obce panowanie Polaków, zamiast trwać w braterskim związku z Rosją.

Dla Ukrainy to bardzo zła zapowiedź: ugrzęźnie w wojnie pozycyjnej o ziemie, których przecież nie może się zrzec. A za kłopoty zniszczonego wojną państwa, rosyjska propaganda będzie obwiniać “obce polskie rządy” i w ten sposób podważać ideę suwerennego państwa ukraińskiego.

Jak Rosja przypomniała sobie ideę rozbiorów

Wątek polskich planów aneksji zachodniej Ukrainy pojawił się w rosyjskiej propagandzie w kwietniu

28 kwietnia szef Służby Wywiadu Zagranicznego Siergiej Naryszkin ogłosił, że rosyjscy wywiadowcy znaleźli dowody na to, że “Waszyngton i Warszawa pracują nad planami ustanowienia ścisłej wojskowo-politycznej kontroli Polski nad jej historycznymi posiadłościami w Ukrainie”.

Dzień wcześniej wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew wyraził opinię, że Polska „bada grunt” pod faktyczną aneksję terytorium Ukrainy Zachodniej.

Potem propaganda komentowała wystąpienie Andrzeja Dudy 3 maja w Warszawie (“wierzę, że między Polską a Ukrainą w przyszłości nie będzie granicy” [w UE nie ma granic]). Ale trzy tygodnie temu wątek rozbiorów Ukrainy nie dominował — był rozwijany na przemian z wątkiem innego spisku – amerykańskich laboratoriów w Ukrainie, gdzie Polacy z Niemcami na krwi niewinnych testowali rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych wśród Słowian.

Ukraina już przegrała, bo godzi się na polską okupację

Wyglądało na kolejny sposób uzasadniania najazdu Rosji na Ukrainę, a także na próbę zbudowania podziałów między Polakami a Ukraińcami. Jak zauważyła ekspertka od dezinformacji Magdalena Wilczyńska w rozmowie z OKO.press, machina rosyjskiej propagandy takie wątki wskazane przez władze naczelne Rosji przenosi następnie do różnych portali i debat w sieciach społecznościowych, starając się zainfekować nimi debatę publiczną, także za granicą.

To jednak chyba nie wyszło. W każdym razie w Polsce ważniejszym tematem są ceny i może KPO – a nie odzyskanie Lwowa. Laboratoria też “nie zażarły” - w każdym razie zniknęły z przekazu oficjeli.

Tymczasem wątek “polskiego zaboru Ukrainy” zaczął w Rosji być coraz bardziej eksponowany. Pretekstem jest oczywiście wizyta Andrzeja Dudy w Kijowie, jego porywające przemówienie i deklaracja prezydenta Zełenskiego, że obywatele polscy w Ukrainie uzyskają takie same prawa, jak Ukraińcy dostali w Polsce.

Ale komentarzy na ten temat jest bardzo dużo: w radio, telewizji, w agencjach. Powiedziałabym, że więcej niż przewiduje propagandowa norma. Nawet Czeczen Ramzan Kadyrow, który słynie z załatwiania swoich politycznych interesów przez werbalne popieranie Rosji i robienie swego, teraz zaczął grozić Polsce.

Widać więc, że Moskwa ma tu jakiś zamysł.

Kalendarium rozbiorów

Oto mały wybór tego, czym propaganda Kremla raczy teraz Rosjan (głównie ze źródeł pisanych – nie robiłam notatek z telewizyjnej publicystyki, czego teraz żałuję):

  • 6 maja, rzecznik Putina Pieskow: "Polska od dawna jest nieprzyjazna. To, że może zagrażać integralności terytorialnej Ukrainy, jest faktem”.
  • 6 maja, Aleksiej Martynow, dyrektor Instytutu Nowopowstałych Państw: “Oświadczenia prezydenta RP Andrzeja Dudy, że nie będzie już granic między Polską a Ukrainą, można uznać za plan integracji sąsiednich regionów Ukrainy".
  • 8 maja, Kirył Stremousow, "wiceprzewodniczący wojskowo-cywilnej administracji obwodu chersońskiego"[EDIT: cudzysłów dodałam po uwagach czytelnika - patrz komentarz pod tekstem]: "Ukraina jako państwo w swoich obecnych granicach nie będzie już długo trwać. Południowo-wschodnia część Ukrainy zostanie wyzwolona spod władzy nazistów, a zachodnie regiony staną się częścią Polski.
  • 13 maja, ambasador Rosji w Warszawie Siergiej Andrejew: “Polskie władze mają w głowie plan wysłania wojsk na terytorium zachodniej Ukrainy, to pewne". Tyle że “plan ten nie został sfinalizowany”.
  • 16 maja, propagandysta Tigran Keosajan (mąż szefowej Russia Today Margarity Simonjan) w radiu Sputnik: “Planując wkroczenie wojska na terytorium czterech zachodnich regionów Ukrainy, Polska igra z ogniem”.
  • 18 maja, asystent Putina Władimir Miediński na kongresie dla młodzieży “Nowe Horyzonty”: “Polska przy pierwszej nadarzającej się okazji zajmie zachodnie ziemie Ukrainy i odgryzie je”.
  • 22 maja, były prorosyjski deputowany do ukraińskiej Rady Najwyższej Ilja Kiwa: „Głównym celem wizyty prezydenta Dudy w Ukrainie jest omówienie z Zełenskim warunków i czasu ewentualnego przejęcia kontroli nad zachodnimi regionami Ukrainy. Duda marzy o tym, by przejść do historii jako ten, który zwrócił Lwów Polsce. Ukraina jako państwo przeżywa ostatnie miesiące”.

Tego dnia, 22 maja, Zełenski ogłasza plany przyjęcia ustawy ustawę o szczególnym statusie prawnym obywateli polskich na Ukrainie

  • 23 maja, białoruski Łukaszenka: „Polacy, członkowie NATO, są gotowi wyjść i zająć, jak to było przed 1939 r., zachodnią Ukrainę”
  • 23 maja, Eduard Bagirow, “pisarz, technolog mediów” w radiu Sputnik: "Kijów i Warszawa dążą do faktycznego podziału Ukrainy. Wielu polityków w Polsce przez całe życie ostrzyło sobie zęby na zachodnie regiony Ukrainy”.
  • 23 maja, Michaił Szeremet, deputowany do Dumy z regionu krymskiego: "Zełenski zdaje sobie sprawę, że upadek kraju jest nieunikniony, ponieważ południowo-wschodnia część Ukrainy została już całkowicie utracona. Dlatego gorączkowo realizuje dawno przygotowane plany faktycznego przekazania zachodnich terytoriów ukraińskich pod kontrolę Polski”.
  • 23 maja, Adalbi Szchagoszew, członek Komisji ds. Bezpieczeństwa i Zwalczania Korupcji Dumy: “Działania Polski i Ukrainy, w szczególności nowe porozumienie o uproszczeniu przekraczania wspólnych granic, świadczą o planach przyjęcia przez Polskę terytoriów ukraińskich w ramach swojej struktury, sytuacja może doprowadzić do starcia NATO i Rosji”.
  • 23 maja, rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa na Telegramie: “Reżim kijowski, domagając się szczególnych praw obywateli Polski, przenosi na nich prawa na terytorium swojego państwa i tym samym legalizuje de facto zajęcie Ukrainy. Pod pozorem zachowania własnej tożsamości, reżim kijowski niszczy ją. Robi coś bezprecedensowego – legalizuje de facto zajęcie jego kraju”.
  • 24 maja, Kirył Wyszynski, dyrektor wykonawczy grupy medialnej Rossija Siegodnia, w radiu Sputnik: “Wypowiedzi władz ukraińskich, które obiecywały, że zostanie uchwalona ustawa zrównująca Polaków i Ukraińców na terytorium Ukrainy, jest tak poważną miną pod całym państwem ukraińskim. To na pewno »eksploduje« na zachodniej Ukrainie. Polacy dobrze pamiętają Zbrodnię Wołyńską. Tak dobrze, że byłam w Warszawie na 70. urodziny, czyli 2013 rok. To była dziesięciotysięczna demonstracja, ludzie szli, pod pewnymi względami na pozór bardzo przypominający Pułk Nieśmiertelnych, bo ludzie szli ze zdjęciami swoich bliskich, którzy zginęli podczas rzezi wołyńskiej".
  • 25 maja, rzeczniczka MSZ Zacharowa na briefingu: "Ostatnie wydarzenia pokazują, że Warszawa dąży do przeprowadzenia pełzającej ekspansji na terytorium Ukrainy. Powiązanie tej ekspansji z rosyjską specjalną operacją wojskową to nic więcej niż pretekst”.

Polonez Zełenskiego

  • 25 maja, "Polonez Zelenskiego”, wielki komentarz w TASS autorstwa publicysty agencji, Andrieja Nizamutdunowa: “Za obecnym zbliżeniem między Kijowem a Warszawą kryje się od dawna dążenie polskich przywódców do odzyskania tych ziem na zachodniej Ukrainie, które kiedyś były częścią Rzeczypospolitej. Raczej nie będziemy mówić o bezpośredniej aneksji Galicji i Wołynia, raczej Warszawa zadowoli się jakąś formą protektoratu, który da jej pełną kontrolę nad ziemiami ukraińskimi na zachód od Dniepru. A tak przy okazji, jeśli Polacy rzeczywiście dostaną prawo do służby w Siłach Zbrojnych Ukrainy na równi z Ukraińcami, to Warszawa nie będzie musiała nawet rozwijać idei sił pokojowych, o których nieustannie mówi od dwóch miesięcy, ale nie udało jej się jeszcze uzyskać aprobaty ze strony starszych partnerów NATO. Co do Zełenskiego, to oczywiście może przez jakiś czas mówić, że będzie negocjował z Rosją dopiero po odzyskaniu przez Ukrainę wszystkich utraconych po 24 lutego terytoriów. Ale myślę, że nadal rozumie, że nie tylko Krym i Donbas, ale także region Chersoń z Zaporożem i być może inne regiony na wschodzie raczej nie zostaną ukraińskie. Dlatego dla niego faktyczne przekazanie Ukrainy Zachodniej pod kontrolę Polski jest chyba jedynym sposobem, aby przynajmniej coś wokół siebie zatrzymać, a jednocześnie przeżyć.
Na polach bitew sytuacja jest taka, że Zełenski, jest gotów „zatańczyć chociaż mazurka przed Dudą, przynajmniej zatańczyć krakowiaka, zagrać poloneza [Ogińskiego] »Pożegnanie z Ojczyzną«, gdyby tylko rzucili więcej pieniędzy i broni. W końcu wiadomo, co inspirowało współczesny hymn ukraiński „Jeszcze nie umarła Ukraina”. To przecież „Jeszcze Polski nie zginęła”…
  • 26 maja, rosyjski przekaz w końcu przebił się w świat – RIA Nowosti cytuje brazylijski dziennikarz Pepe Escobara: “Nowe umowy między Warszawą a Kijowem będą oznaczać miękką aneksję przez Polskę zachodnich terenów Ukrainy. Warszawa zamierza bardzo skorzystać na konflikcie i zwiększyć swoje wpływy militarno-polityczne, gospodarcze i kulturalne na zachodzie Ukrainy. Obywatele polscy będą mogli być wybierani do władz ukraińskich, a nawet ubiegać się o stanowiska sędziów konstytucyjnych. Oznacza to, że Kijów całkowicie przekazuje kontrolę ukraińskiemu upadłemu państwu polskiemu. Warszawa nie będzie musiała nawet wysyłać wojsk”.
  • 26 maja, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew na Telegramie: “Sojusz polsko-pruski, który z całych sił eskaluje sytuację i popycha szalonego Zełenskiego do coraz bardziej katastrofalnych wypowiedzi i działań, jest dla nich bardzo korzystny. Bo jeśli Ukrainy jako państwa nie będzie na mapie, pozostaną fabryki, pola, kopalnie, przestrzeń strategiczna i zasoby ludzkie”.
  • 26 maja, Siemion Bagdasarow, dyrektor Ośrodka Badań Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej w programie „Wieczór z Władimirem Sołowjowem” w państwowej TV: "Polacy zamierzają stworzyć własne państwo konfederacyjne z centrum decyzyjnym w Warszawie. Tworzą Rzeczpospolitą we współczesnym wydaniu (...) Polskie władze myślą o rozszerzeniu swoich wpływów zarówno na Ukrainie, jak i na Białorusi".
  • 27 maja, były, obalony w 2014 r. prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz na Facebooku „Obecne zbliżenie sytuacyjne z Polską grozi sytuacją, w której Ukraina może być zmuszona do faktycznego połączenia się z nią, ponieważ pojawi się groźba jej ekonomicznej porażki w obronie suwerenności”.
  • [AKTUALIZACJA] 31 maja "Na pierwszy rzut oka Polska już przystępuje do działań zmierzających do zajęcia terytoriów zachodniej Ukrainy” – stwierdził Nikołaj Patruszew, sekretarz Rady Bezpieczeństwa (SB) Federacji Rosyjskiej.

Dla porządku należy przypomnieć, że Polska zamierza najechać i skolonizować Ukrainę, mimo że sama ledwie dyszy odcięta od rosyjskiego gazu. Inflacja, wzrost cen ropy miażdżą polską gospodarkę — ale nie są w stanie powstrzymać jej najeźdźczych instynktów.

Powiedziałabym, że Moskwa opisuje tu swój stan ducha. A jeśli tak, to źle to wszystkim wróży.

Od początku napaści Rosji na Ukrainę śledzimy, co mówi na ten temat rosyjska propaganda. Jakich chwytów używa, jakich argumentów? Co wyczytać można między wierszami? Nasz cykl GOWORIT MOSKWA znajdziesz pod tym tagiem.

Grafika: rozbłysk a w srodku oko (Saurona?)
Rosyjska propaganda: rys. Weronika Syrkowska/OKO.press

Udostępnij:

Agnieszka Jędrzejczyk

historyczka z wykształcenia. Od 1989 r. przez 22 lata redaktorka w Gazecie Wyborczej, potem przez 10 lat urzędniczka, m.in. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Od 2021 r. w OKO.press

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne