Prawa autorskie: Dominik Werner / Agencja Wyborcza.plDominik Werner / Age...
21 maja 2022

Hübner dla OKO.press: „Komisja Europejska nie wypłaci ani euro, jeśli Polska nie spełni warunków”

„Mam wrażenie, że Komisja będzie oczekiwała, że pierwsi sędziowie zostaną przywróceni do orzekania, aby zobaczyć, że to naprawdę działa” - mówi OKO.press prof. Danuta Hübner. I jednocześnie ostrzega: „Kiedy rząd dostanie te pieniądze, będzie mógł je wydać na cokolwiek"

„Dla mnie jest to absolutnie jednoznaczne: Komisja Europejska nie zapłaci Polsce ani jednego euro, dopóki polski rząd nie udowodni, że zrealizował to, co uzgodnił z Komisją, czyli «kamienie milowe» naszego planu odbudowy dotyczące sądownictwa” - mówi OKO.press europosłanka Koalicji Obywatelskiej, prof. Danuta Hübner.

Polska wciąż nie dostaje pieniędzy z europejskiego Funduszu Odbudowy. W czwartek 19 maja 2022 premier Mateusz Morawiecki powiedział, że „Krajowy Program Odbudowy został przez Komisję Europejską przyjęty” i w ciągu kilku miesięcy „szerokim strumieniem środki z Krajowego Programu Odbudowy popłyną na inwestycje”. Również w czwartek, przed północą, sejmowa Komisja sprawiedliwości i praw człowieka przegłosowała prezydencki projekt ustawy o Sądzie Najwyższym, który likwiduje Izbę Dyscyplinarną.

Wcześniej pojawiały się doniesienia, że nawet jeśli Sejm nie zakończy prac nad ustawą, Komisja Europejska da zielone światło i Unia zacznie wypłacać Polsce pieniądze. Jednak przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w liście do europarlamentarzystów napisała, że pieniędzy nie będzie, dopóki Polska nie udowodni, że spełnia warunki Komisji dotyczące sądownictwa — są to trzy tzw. kamienie milowe. Nie ma jednak wśród nich likwidacji neo-KRS.

Jak to jest? Czy Komisja odpuści Polsce, czy nie?

Co się będzie działo z pieniędzmi dla Polski. Krok po kroku

„Procedury są bardzo proste, Komisja nie ma żadnego politycznego luzu, żadnej elastyczności, to jest po prostu niemożliwe. Całe funkcjonowanie systemu związanego z Funduszem Odbudowy i Odporności jest bardzo precyzyjnie opisane: w prawie i w umowach z państwami członkowskimi” - mówi OKO.press prof. Danuta Hübner.

Agata Szczęśniak, OKO.press: Jak wygląda ta procedura?

Prof. Danuta Hübner: Państwa członkowskie muszą wypełnić wszystkie warunki opisane w kamieniach milowych i celach. Myślę, że Polska ma około stu takich celów. Podstawą płatności jest dowód, że państwo członkowskie zrealizowało te kamienie milowe, do których przypisane są raty.

Jeśli Polska ma około stu celów, kamieni milowych, to one są podzielone na pięć lat — od 2022 roku do 2026 roku. Do każdego z nich jest przypisana jakaś wartość środków. W pierwszych latach tymi kamieniami milowymi są głównie reformy, wchodzące w życie zmiany prawa.

W przypadku Polski takim fundamentalnym, konstytucyjnym kamieniem kamieni jest reforma systemu sądowego. Jeśli nie zostanie on zrealizowany, to nie zostaną uruchomione żadne płatności. To są te trzy warunki, o których pani przewodnicząca von der Leyen mówi od wielu miesięcy. Nie ma możliwości, żeby to obejść.

Jak to będzie wyglądało? Najpierw musi zostać zatwierdzony plan, to znaczy: Polska potwierdza, że zgadza się na te wszystkie kamienie. Tylko tyle. Ten etap nie wiąże się z płatnościami. Po prostu Polska zgadza się na to, ile pieniędzy jest przypisanych do których kamieni. Zakładam, że właśnie o tym mówili mniej więcej tydzień temu przedstawiciele rządu. Komisja spisała ten plan, czekała ileś dni, a Polska potwierdziła, że go zatwierdza.

Co będzie się działo dalej?

Następnym ruchem są działania ze strony Polski w celu spełnienia tych trzech fundamentalnych warunków postawionych przez Komisję, a także upewnienie się, że ich implementacja Komisję zadowala. Następnym krokiem jest dopiero złożenie wniosku o płatność, któremu musi towarzyszyć dowód, że związany z tą płatnością kamień milowy został wykonany. Czyli musi Polska pokazać nowe prawo, w którym będą zawarte te trzy warunki, o który mówi Ursula von der Leyen.

Czy wystarczy dowód, że toczą się prace w parlamencie, czy potrzeba czegoś więcej?

W innych państwach członkowskich to było prawo, które już weszło w życie, pewnie w przypadku Polski też tak będzie.

Chodzi o dowód, że spełnione są te wszystkie trzy kryteria, że został stworzony mechanizm przywrócenia sędziów do możliwości pełnienia funkcji. Mam wrażenie, że Komisja będzie oczekiwała, że pierwsi sędziowie zostaną przywróceni do orzekania, żeby zobaczyć, że ten mechanizm naprawdę działa.

Jeżeli Komisja to wszystko dostanie, zaczyna to sprawdzać, dokonuje się "screening". Jeśli Komisja wyda pozytywną opinię, będzie rekomendowała wypłatę pieniędzy.

Czy Komisja może rekomendować wypłatę, nawet jeśli warunki nie zostaną spełnione w stu procentach, a tylko częściowo?

Nie można liczyć na to, że Komisja będzie próbowała coś ukryć, naciągnąć. Bo wtedy podważyłaby zaufanie, jakie Rada ma do Komisji. Gdyby wydarzyło się coś takiego, to by przekreśliło funkcjonowanie całego tego systemu. Myślę, że Rada oczekuje od Komisji bardzo rzetelnego działania. Tak samo Parlament Europejski. Rada ma jakiś miesiąc, żeby się temu przyjrzeć”.

To kiedy będą te pieniądze?

Nie wiem, jak szybko ustawa przejdzie przez polski parlament. Zakładając, że za tydzień, dwa Komisja powie, że mamy uzgodniony polski plan, to tydzień czy dwa tygodnie później Polska przyśle swój wniosek o płatności z dowodami, że warunki zostały spełnione. Jeśli Komisja to zaakceptuje, rekomenduje Radzie, potem Rada to wszystko obejrzy. Gdyby wszystko poszło sprawnie, pierwsze pieniądze mogłyby się pojawić jesienią. Ale pod warunkiem, że Polska rzetelnie spełni wszystkie warunki dotyczące sądownictwa przedstawione jej przez Komisję.

Wiemy, że Polska stawiała Komisji warunek, żeby jednocześnie anulować wszystkie postępowania naruszeniowe. Polska chciała, żeby Komisja podjęła decyzję za Europejski Trybunał Sprawiedliwości i anulowała wszczęte już procedury i kary. Ale jedno z drugim nie jest bezpośrednio powiązane. Podkreślała to sama Ursula von der Leyen. Postępowania naruszeniowe mają podłoże traktatowe i stanowią odrębną, niezależną procedurę.

W nich, to trybunał będzie musiał sprawdzić, czy jego orzeczenia zostały wykonane. Na przykład wszystko to, co dotyczy Izby Dyscyplinarnej, było także w orzeczeniach trybunału. Trybunał ma prawo orzec, czy Polska realizuje te warunki, które postawił, te wszystkie środki tymczasowe. To nie jest w gestii Komisji.

I najważniejsza rzecz, o której nikt nie mówi: te wszystkie płatności w ramach Funduszu nie są powiązane z żadnymi rachunkami. To są pieniądze, które można wydać w sposób konkretnie nie określony (fungible money). Dowodem, że warunki wypłaty pieniędzy zostały spełnione, nie są rachunki, tylko przeprowadzone reformy.

W polskim planie jest na przykład kamień milowy, który dotyczy energii wiatrowej. Komisja powiedziała, że warunkiem jest zmiana ustawy o energii odnawialnej. Chodzi o to, żeby ułatwić procedury wyrażania zgody, które są bardzo restrykcyjne i hamują rozwój energii wiatrowej. Jeśli Polska udowodni, że ustawa weszła w życie i te systemy zostały uproszczone, i że ta ustawa działa, dostanie pieniądze. Nie musi pokazać rachunku, że z tych pieniędzy zostały zakupione turbiny.

Nie ma bezpośredniego powiązania konkretnych wydatków z celem, któremu mają one służyć. Pieniądze, wypłacane ratalnie, są powiązane z celem, nie z konkretnymi wydatkami. To jest bardzo specyficzne podejście, zupełnie inne niż w polityce spójności. Tutaj pieniądze nie są związane z kosztami. To stwarza wielkie ryzyko.

Komisja wkroczy i będzie się przyglądać wydatkom, tylko jeśli będą podejrzenia o defraudację lub korupcję. Jest jeszcze zapis o nieodwracalności reform: następny rząd nie może się wycofać z reform, które poprzedni wprowadził, gdyby próbował, zostanie wszczęta procedura zwrotu. To jedyne mechanizmy zabezpieczające.

Ten mechanizm da polskiemu rządowi ogromne pieniądze, które już w tym i przyszłym roku mogą zacząć być wydawane, jeśli ten pierwszy kamień milowy, czyli praworządnościowy, zostanie zaakceptowany.

Na zakończenie chciałabym dodać, że powinna powstać instytucja, która będzie się przyglądała całemu temu procesowi, wydatkowaniu tych środków. Bo skoro nie ma rachunków, którymi trzeba się wykazać, to można je wydawać w sposób bardziej upolityczniony.

To jest wielkie wyzwanie i wielka rola dla środowisk obywatelskich, również dla dziennikarzy. Powinniśmy się przyglądać tym projektom, które będą realizowane, bo nie będzie można ich kontrolować w tradycyjny sposób.

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Dziennikarka, socjolożka. W OKO.press od 2016. Pisze o polityce polskiej i zagranicznej, mediach, prawach kobiet. Wcześniej wicenaczelna „Krytyki Politycznej”. Pracowała też w „Gazecie Wyborczej”. Współtworzyła satyryczny feministyczny program „Przy kawie o sprawie”. Prowadzi audycję „Jest temat” w radiu TOK FM.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne