W Kijowie trwa usuwanie skutków zmasowanego rosyjskiego ataku. W dzielnicy Darnyckiej ratownicy szukają pod gruzami ludzi. Co najmniej 16 osób zginęło, w tym dwoje dzieci, 57 osób zostało rannych.
Rano Nadija otrzymała od synowej z Kijowa zdjęcie, jak jej wnuki – 13-letnia dziewczynka i jej półtoraroczny braciszek siedzą w piwnicy. W schronie są też inne dzieci.
– Co odczuwam? To są moi bliscy. Już samo to pytanie wywołuje u mnie łzy w oczach. Dzieci nie śpią, obudzono ich w nocy, bo trzeba biec do piwnicy. One nie mają dzieciństwa. Jako babcia bardzo się o nich martwię. Ciągle śledzimy informacje z Ukrainy – mówi Nadija.
Też nie miała nocy. Kiedy Rosjanie ostrzeliwali rakietami i dronami Kijów, w Warszawie zajmowała się swoją 100-letnią mamą. Pani Walentyna wymaga opieki 24 godziny na dobę.
– Od 5 do 7 rano mama krzyczała, ostatnio ma silne bóle. Zrobiłam małe pranie, położyłam się. Potem zobaczyłam, że atak trwał od 4 nad ranem.
Zbieramy pieniądze dla uchodźców z Ukrainy, którzy w wyniku ustawy wygaszającej stracili opiekę medyczną, 800+, zasiłki czy miejsce w DPS, bo politycy zdecydowali, że wsparcie należy się tylko tym, którzy pracują. Tysiące osób znalazło się w dramatycznej sytuacji. Zbiórkę „Pomóżmy Ukraińcom” znajdziesz tutaj.
Dołącz do nas w geście solidarności z Ukrainą, w obronie ludzi bezradnych, a także naszego polskiego sumienia. Organizatorami zbiórki są OKO.press i Polskie Forum Migracyjne.
Dziś, w noc na 14 maja, Rosja przeprowadziła jeden z największych ataków na Ukrainę. O możliwym zagrożeniu wczoraj uprzedzał mieszkańców HUR, główny wywiad wojskowy Ukrainy. Siły Powietrzne informowały o przegrupowaniu rosyjskiego lotnictwa taktycznego, co mogło świadczyć o przygotowaniach do zmasowanego ataku na Ukrainę. Wielu mieszkańców Kijowa spędziło noc w metrze.
Rano Siły Powietrzne Ukrainy poinformowały, że w nocy Rosjanie wystrzelili w kierunku Ukrainy 56 pocisków i 675 dronów uderzeniowych. Nie wszystkie udało się strącić. Odnotowano uderzenia 15 rakiet i 23 bojowych bezzałogowców w 24 lokalizacjach, a także upadki odłamków zestrzelonych dronów w 18 lokalizacjach.
Głównym celem ataku była stolica Ukrainy.
Wskutek ataku w Kijowie zostały uszkodzone budynki mieszkalne i infrastrukturę cywilną w kilku dzielnicach miasta. W dzielnicy Darnyckiej dron uderzył w wielopiętrowy blok mieszkalny, zawaliła się część budynku (poniżej na zdjęciu).
Według ostatnich informacji w Kijowie 57 osób zostało rannych, w tym niemowlę. 27 osób trafiło do szpitala.
Zginęło 16 osób, w tym dwoje dzieci.
Mer Kijowa Witalij Kłyczko poinformował, że wśród ofiar jest 15-letnia dziewczynka.
Wciąż trwa akcja poszukiwawcza. Były zgłoszenia o około 20 osobach zaginionych.
Udział biorą trzy zespoły z psami ratowniczymi. W sumie – 170 ratowników. Na miejscu działają też psychologowie z Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy, którzy wspierają poszkodowanych i ich rodziny.
Piątek 15 maja ogłoszono w Kijowie dniem żałoby po ofiarach zmasowanego ataku Rosjan na stolicę.
Pod ostrzałem były też inne miasta. Według prezydenta Ukrainy w obwodzie kijowskim rannych zostało kolejnych siedem osób. W Charkowie liczba poszkodowanych wynosi 28. W obwodzie odeskim dwie osoby zostały ranne.
„W całym kraju uszkodzonych zostało łącznie 180 obiektów, z czego ponad 50 to zwykłe budynki mieszkalne” – przekazał Wołodymyr Zełenski. Ponad 1500 ratowników i policjantów pracuje nad usuwaniem skutków rosyjskiego ataku. Spośród nich prawie 600 pracuje w Kijowie.
„Dokładnie badamy, jakiej broni – konkretnie jakich rakiet i dronów – użyli tym razem Rosjanie. Według wstępnych danych w Kijowie w budynek uderzyła rakieta typu Ch-101. Została wyprodukowana w drugim kwartale tego roku. Oznacza to, że Rosja nadal sprowadza komponenty do produkcji rakiet, niezbędne zasoby i sprzęt, omijając globalne sankcje” – mówił w wieczornym wideo do obywateli Zełenski.
„Powstrzymanie rosyjskich sposobów omijania sankcji powinno być realnym celem wszystkich naszych partnerów. Przygotowujemy działania, które mogą zintensyfikować nasze wspólne przeciwdziałanie: sankcje muszą być bardziej dotkliwe dla Rosji”.
Według prezydenta Zełenskiego w ciągu dwóch dni Rosjanie wykorzystali ponad 1500 dronów i 56 rakiet różnych typów.
Były trafienia na terenie całego kraju – od Zakarpacia po Charków. Dziesiątki zostało rannych, są też ofiary śmiertelne.
– Jak mamy wracać tam z mamą? – pyta Nadija. Pani Walentyna nie zeszłaby do schronu podczas zagrożenia. Do tego jej stan zdrowia nie pozwala na przemieszczanie się, mogłaby nie wytrzymać długiej drogi do domu.
W Polsce na skutek ustawy wygaszającej pomoc dla uchodźców wojennych, 100-letnia pani Walentyna od 5 marca straciła bezpłatny dostęp do opieki medycznej, bo jest nieubezpieczona. A w takim wieku ciągle potrzebuje lekarzy.
– Mama ma silne bóle. Krzyczy. Nie wiem, jak jej pomóc. Leki, które bierze – a są mocne – nie działają – opowiada Nadija. – Tydzień temu mama straciła przytomność przy ciśnieniu 76 na 40. Przyjechała karetka i zaproponowano nam hospitalizację. Musieliśmy jednak odmówić, ponieważ powiedziano nam, że szpital jest płatny. Badania, leczenie – to wszystko jest drogie.
Nadija nie chce oddawać mamy do szpitala też z innego powodu. Walentyna w nocy może krzyczeć od bólu, a to przeszkadzać będzie innym pacjentom. Już miała takie doświadczenie. Pani Walentyna dwa lata temu trafiła do szpitala. Pobyt tam był stresujący dla niej, personel nie mógł się z nią dogadać. Nikt nie zaopiekuje się nią lepiej niż córka – uważa Nadija. Choć i chwali polskich lekarzy i szpitale, to chce, żeby mama umierała w domu, na jej oczach.
– Trudno sobie wyobrazić – osoba z niepełnosprawnością w stopniu znacznym, 100 lat i nie ma wsparcia medycznego. Jeśli to powiedzieć komuś w świecie, nie uwierzą – mówi OKO.press Ołeksandr, mąż Nadiji. Sam też ma problemy zdrowotne. Przeszedł operację na sercu, wkrótce ma operację przepukliny. Trzeba ją jak najszybciej usunąć. To kosztuje kilkanaście tysięcy.
Ponadto rodzinie grozi wykwaterowanie. Mieszkają w mieszkaniu socjalnym, za które – jak okazało się – mają zapłacić, choć wolontariusze mówili im, że jest ono bezpłatne. Teraz urząd wymaga od nich 30 tys. złotych.
– Głowa mi pęka od tego wszystkiego – przyznaje Nadija.
„Dzisiejszej nocy mój Kijów znów był brutalnie bombardowany. Moi przyjaciele, którzy tam zostali, przeżyli bardzo ciężką noc. A ja tutaj na swój sposób nadal walczę o życie. Pomimo osłabienia fizycznego każdego ranka zmuszam się do ćwiczeń, a jeśli starcza mi sił, idę na chwilę na basen” – czytam w świeżym mailu od pana Serhija, którego historię opisywaliśmy w OKO.press.
Serhij ma 75 lat. Przez całe życie pracował w branży telewizyjnej i uprawiał pływanie. W 2022 roku po wybuchu pełnoskalowej inwazji Rosji uciekł do Polski. W czerwcu 2024 roku u Serhija zdiagnozowano raka płuc w 4. stadium.
Od 5 marca Serhij stracił możliwość bezpłatnego leczenia w Polsce. Koszt leku Tagrisso, który zatrzymuje rozwój nowotworu, wynosi ponad 14 tysięcy złotych miesięcznie.
Serhij nie pracuje, jego 68-letnia żona nie może znaleźć pracy.
– NFZ proponuje przelanie ukraińskiej emerytury na polskie konto bankowe, ale trwa to około pół roku, rok. Mechanizm nie jest jeszcze dopracowany. A przerwanie leczenia nawet na jeden miesiąc doprowadzi do nieodwracalnego pogorszenia mojego stanu zdrowia – mówił nam.
Jest pod wrażeniem naszej zbiórki i odruchu Polaków i Polek. Dziękuje mi, że „wzięłam udział w jego losie”.
„W swoim artykule napisała Pani: »Gałęzie starego drzewa potrzebują podpór«. To bardzo mocne i trafne słowa” – przyznaje Serhij.
Właśnie tym ludziom razem z Polskim Forum Migracyjnym chcemy pomóc. Możemy razem mieć wpływ na to, jak potoczy się ich los.
Ponad 9 tys. osób już wsparło naszą zbiórkę „Pomóżmy Ukraińcom”.
Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.
Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.
Komentarze