0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: AP Photo/Emma Da Silva, FileAP Photo/Emma Da Sil...

Strażacy walczą z pożarami w kolejnych europejskich krajach. W Grecji zginęło trzech strażaków, a część wczasowiczów odpoczywających na Krecie trzeba było ewakuować. Ogień rozprzestrzenia się również w Wielkiej Brytanii, niedaleko dwóch reaktorów jądrowych, choć służby zapewniają, że nie są one zagrożone. W Portugalii do gaszenia ognia wysłano blisko tysiąc strażaków.

Pożary wciąż płoną w Hiszpanii i Francji. W obu krajach sytuacja jest już jednak o wiele lepsza niż w ostatnich dniach. W Hiszpanii odwołano stan wyjątkowy, a we francuskim regionie Żyronda pozwolono wrócić dziesiątkom tysięcy ewakuowanych mieszkańców.

Łącznie z powodu pożarów w obu państwach trzeba było ewakuować ponad 350 tys. ludzi. W Hiszpanii już teraz spłonęła większa powierzchnia niż w całym rekordowym roku 2025. We Francji ogień pochłonął sześć razy więcej terenu niż przed rokiem.

Przeczytaj także:

Zmiana klimatu a pożary

Naukowcy z inicjatywy World Weather Attribution obliczyli, że zmiana klimatu stworzyła o wiele lepsze warunki pożarowe w obu krajach. W Hiszpanii są one 20 razy bardziej sprzyjające, a we Francji – dwukrotnie. Badacze podkreślają przy tym, że w przypadku Francji jest to bardzo zachowawcze założenie. Brak wystarczających danych nie pozwala na tak dokładną analizę, jak dla Hiszpanii.

Również media z całego świata łączą pożary ze zmianą klimatu.

„Europa została w tym roku ogarnięta przez kolejne fale upałów i poważną suszą, które naukowcy przypisują wywołanej przez człowieka zmianie klimatu”

– relacjonuje kanadyjski portal stacji CBC.

„Naukowcy twierdzą, że te warunki [sprzyjające pożarom fale upałów i susza] stały się jeszcze bardziej ekstremalne przez zmiany klimatu” – dodaje „Financial Times”.

„To, czego doświadczamy, nie jest serią odosobnionych zdarzeń. To najbardziej bolesny przejaw kryzysu klimatycznego. Kryzys klimatyczny zabija” – mówił dziennikarzom Pedro Sánchez, premier Hiszpanii.

Klimatyczny bicz

Na skalę pożarów wyraźnie wpłynęło też zjawisko, które w języku angielskim określa się jako „climate whiplash”, czyli „klimatyczny bicz”. Pojęcie to oznacza nasilenie się w jednym miejscu różnych ekstremalnych zjawisk pogodowych, za które odpowiada wywołana przez człowieka zmiana klimatu.

I tak w czasie pożarów Francja i Hiszpania mierzyły się z czwartą w tym roku ekstremalną falą upałów, a czerwiec był cieplejszy od średniej o ok. 4 st. C. Skrajnie wysokim temperaturom towarzyszyło też kilka ekstremalnie suchych miesięcy. Te poprzedził zaś okres wyjątkowo mokry – na przykład Hiszpania odnotowała w tym roku najbardziej deszczowy styczeń od początku XXI w.

Najpierw obfite opady sprawiły więc, że rośliny miały „paliwo”, by rosnąć. A następnie w czasie skrajnie suchego i gorącego okresu stały się one „paliwem”, które może bardzo łatwo spłonąć.

Zmiana klimatu z pewnością sprowadza więc do Europy coraz trudniejsze warunki. Nie oznacza to jednak, że jest ona wyłączną przyczyną tak dużej skali pożarów i ich konsekwencji.

Ogień gasić ogniem

Gdy ogień zbliżył się do odległości 15 km od granicy stolicy Żyrondy, Bordeaux, strażacy postanowili zadziałać. W odległości około 10 km od miasta wycięli pasmo drzew i roślinności, tworząc w ten sposób „wyrwę” na ścieżce łatwopalnego materiału. Powód był prosty: ogień nie przedostanie się do miasta, jeżeli nie będzie miał po czym. To jedna z wielu rzeczy, które mogą być robione prewencyjnie, by ograniczać ryzyko poważnych pożarów.

Kontrolowane, celowe wypalanie powinno być przeprowadzane zimą lub wczesną wiosną.

Ziemia i roślinność nie są wtedy tak suche, a ryzyko wymknięcia się pożaru spod kontroli jest bardzo niskie (a jeśli wybuchnie pożar, to wciąż nie będzie tak wielki, jak te, których doświadczono w lipcu).

„Jest dobrze udokumentowane, że systematyczne tłumienie wszystkich pożarów tworzy fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Jeśli przez dziesięciolecia nie ma pożarów, paliwo się kumuluje. Gdy pożar w końcu wybucha, jest znacznie intensywniejszy i trudniejszy do opanowania. W dużej mierze właśnie to dzieje się teraz” – wyjaśnia Víctor Fernández-García z Wydziału Inżynierii i Nauk Rolniczych Uniwersytetu w León.

W komentarzu dla Science Media Centre naukowiec podkreśla, że pożary zagrażające ludziom i mieniu muszą być gaszone jak najszybciej. „Ale takie działania muszą być uzupełniane przez środki zarządzania przez resztę roku” – dodaje.

Co zasila pożary?

Podobnych wyzwań związanych z przygotowaniami na potencjalne pożary nie brakuje. W rozmowie z SMC, które zbiera stanowiska naukowców z całego świata, wymieniają je inni eksperci z krajów objętych ogniem.

To np. wyludnianie wsi i podupadające rolnictwo, przez co wiele gruntów rolnych zostaje porzuconych. Na tych obszarach pojawia się dzika roślinność, tworząc dodatkowe „paliwo” dla pożarów.

„Intensywność sezonów pożarowych wzrosła średnio o 30–40 proc. w ostatnich dekadach. Ostrzegaliśmy przed tym od wielu lat. Ten wzrost intensywności wynika z dużej ilości zgromadzonej na terenach wiejskich biomasy. Doszło do tego na skutek wyludnienia wsi i, niekiedy, nadmiernie protekcjonistycznej polityki środowiskowej” – ocenia Víctor Resco de Dios, wykładowca inżynierii leśnej i globalnych zmian na hiszpańskim Uniwersytecie w Lleidzie.

Mniej paliwa dla ognia

Eksperci tłumaczą więc, że warto tak mieszać gatunki roślinności w lasach, by utrudnić rozprzestrzenianie się ognia (nie każde drzewo płonie równie łatwo). Podobna różnorodność przydałaby się też rolnictwu, które skorzystałoby na „wypuszczeniu w teren” roślinożerców.

Zarówno rodzime, dzikie gatunki, jak i zwierzęta hodowlane, mogłyby po prostu wyjadać biomasę i eliminować ją jako potencjalne „paliwo” dla ognia.

Przykład takiego świadomego działania przywołuje „Rzeczpospolita„. Chodzi o projekt w hiszpańskiej Katalonii, w ramach którego pasterze kóz i owiec wypasają zwierzęta na wyznaczonych przez regionalną straż pożarną zagrożonych obszarach leśnych. ”W lokalnych sklepach rolnicy sprzedają swoje sery i jogurty z etykietą informującą klientów, że pozyskane kwoty są przeznaczane na ochronę przeciwpożarową" – informuje portal. W jednej z katalońskich wiosek obowiązuje dwumiesięczna lista oczekujących na zakup mięsa od krów wykorzystywanych w podobnym celu.

Pożary pod miastem

Kolejnym problemem jest rozlewanie się miast i coraz częstszy rozwój zabudowy mieszkaniowej oraz przemysłu na terenach, które przez lata były dzikie. W ten sposób ludzie sami zbliżają się do miejsc, które ogień może zająć o wiele łatwiej niż miasta – i dotrzeć tam o wiele szybciej. Z drugiej strony niektórzy rolnicy zakładają plantacje w otoczeniu aglomeracji miejskich, by „zbliżyć wieś do miasta” i uprościć sobie funkcjonowanie.

„Należy więc wdrożyć intensywne zarządzanie roślinnością wokół domów na styku miasta i lasu, a także ograniczyć ekspansję zabudowy mieszkaniowej i stref przemysłowych na obszary wiejskie i naturalne” – twierdzi Juli G. Pausas, wykładowczyni w Centrum Badań nad Pustynnieniem w Walencji.

Jej zdaniem ludzie decydujący się na mieszkanie w takim krajobrazie powinni mieć też świadomość zagrożeń i zaakceptować związaną z tym odpowiedzialność. Jednocześnie osoby takie powinny w pierwszej kolejności być przeszkolone z tego, jak zachowywać się w sytuacji zagrożenia pożarowego.

Nie tylko klimat

Oczywiście nie można zapominać, że istnieją granice adaptacji. Nie da się zapobiec wszystkim pożarom ani wielu innym katastrofom klimatycznym. Im dłużej będziemy emitować gazy cieplarniane, tym większe ryzyko takich właśnie katastrof. Ale jak sama zmiana klimatu nie tłumaczy wszystkiego, tak i samo ograniczanie emisji gazów cieplarnianych nie wystarczy. Wiele jest też do zrobienia lokalnie.

„Musimy wyjść poza reagowanie na katastrofy. Trzeba zacząć budować ochronę przed pożarami lasów, zanim nadejdzie kolejna fala pożarów” – podkreśla w rozmowie z „The Guardian” Guillermo Rein, profesor nauk o pożarach w Imperial College London.

„Prawdopodobnie po raz kolejny usłyszymy, że głównym winowajcą jest zmiana klimatu. Ale przez przedstawianie jej jako jedynej przyczyny ryzykujemy przegapienie tego, na co mamy większy wpływ” – podsumowuje Fernández-García.

Na zdjęciu Szymon Bujalski
Szymon Bujalski

Redaktor serwisu Naukaoklimacie.pl, dziennikarz, prowadzi w mediach społecznościowych profile „Dziennikarz dla klimatu”, autor tekstów m.in. dla „Wyborczej” i portalu „Ziemia na rozdrożu”.

Komentarze