„Myśleli, że to książki, a dostarczali zapalniki”. Jak przestępcy wikłają dzieci w sieci [Rozmowa]
Szantaże seksualne są kagańcem, pieniądze i żerowanie na poczuciu odrzucenia – wędką, kult przemocy – budowaniem przynależności – mówi Konrad Ciesiołkiewicz, Centrum Analiz Społeczeństwa Informacyjnego Uczelni Korczaka.
- Typowym narzędziem krzywdzenia dzieci i wpływów tych środowisk są czaty i komunikatory. W zasadzie nie ma dostępu do treści i materiałów, które są tam przesyłane i prezentowane.
- Im zależy wyłącznie na kulcie destrukcji i przemocy. Chodzi o nienawiść do świata, skrajną mizantropię, której paliwem jest poczucie bycia odrzuconym i poczucie braku sprawczości. A to czyni osoby rekrutowane przez sieci The Com podatnymi na teorie spiskowe i manipulacje.
- W Europie w ubiegłym roku odnotowaliśmy 127 proc. wzrost liczby szantaży w sieci. Internet Watch Foundation zwracało uwagę, że 98 proc. pokrzywdzonych stanowili chłopcy w wieku od 14 do 17 roku życia.
- Unijny DSA, czyli Akt o usługach cyfrowych, obejmuje dziś tylko tych największych graczy na rynku platform. A dzieci często używają tych, które nie są objęte tymi regulacjami. Jeśli wypchniemy ich z tych dużych platform, zejdą do podziemia, gdzie jest jeszcze więcej brutalnych treści. Dlatego naszym celem powinno być cywilizowanie przestrzeni platform i czynienie ich bezpiecznymi dla wrażliwych grup społecznych.

Komentarze