Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie orzekł 28 kwietnia, że Alicja i Jola mają prawo to transkrypcji aktu małżeństwa zawartego na Maderze. Wyrok ten jest podwójnie ważny: nie tylko potwierdza dotychczasową linię orzeczniczą, ale i po raz pierwszy rozstrzyga w sytuacji pary, która za granicę wyjechała wyłącznie po to, by wziąć ślub
Na te słowa Jolanta i Alicja czekały trzy lata. „Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie uchyla zaskarżoną decyzję wojewody lubelskiego oraz decyzję Urzędu Stanu Cywilnego”. 28 kwietnia 2026 WSA zobowiązał kierownika USC do przeniesienia do rejestru stanu cywilnego w drodze transkrypcji aktu małżeństwa pary w terminie 30 dni.
To czwarty wyrok sądu, jaki w ostatnich tygodniach zapadł w polskim sądzie nakazujący rejestrację małżeństwa jednopłciowego w Polsce. WSA w Lublinie wprost powołał się na konieczność realizacji wyroku TSUE i obowiązującą zasadę pierwszeństwa unijnego nad krajowym.
„Chcemy już świętować” – nie ukrywały wzruszone Alicja i Jolanta Prochowicz-Sienkiewicz. Kobiety pobrały się 27 lipca 2023 roku. I od niemal trzech lat walczyły o uznanie ich małżeństwa w Polsce. Dziś, 28 kwietnia, Wojewódzki Sąd Administracyjny zdecydował o uchyleniu wcześniejszych decyzji zarówno kierownika Urzędu Stanu Cywilnego, jak i wojewody lubelskiego, którzy nie zgodzili się na transkrypcję aktu małżeństwa i wpisanie związku do rejestru.
„Proszę sobie wyobrazić, co czują dwie dziewczyny czytające, że ich związek stanowi zagrożenie dla porządku prawnego Rzeczypospolitej” – mówiły dziś w lubelskim sądzie kobiety krytykujące uchyloną właśnie decyzję wojewody. „My w gruncie rzeczy przyszłyśmy tutaj z bardzo konserwatywnym postulatem. Móc żyć w małżeństwie. Móc czuć się bezpiecznie w państwie, w którym się urodziłyśmy i w którym na co dzień żyjemy” – mówiły. „Żadna umowa notarialna nie da nam takiego zabezpieczenia i prawe, jak małżeństwo” – podnosiły, wskazując na słabość przygotowywanych przepisów dotyczących ustawy o statusie osoby najbliższej (niezmieniającej np. stanu cywilnego) w porównaniu do małżeństwa.
„Historia dzieje się na naszych oczach” – ocenia Przemek Walas, kierownik programowy Kampanii Przeciw Homofobii.
28 kwietnia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie nakazał transkrypcji aktu małżeństwa pary jednopłciowej, i to nie oglądając się na brak rozwiązań systemowych w Polsce. Sąd powołał się na listopadowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który zobligował Polskę do uznania małżeństw par jednopłciowych zawieranych za granicą.
Lublin w całości podzielił również uzasadnienie Naczelnego Sądu Administracyjnego, który 20 marca nakazał przetłumaczenie aktu małżeństwa Jakuba i Mateusza, którzy pobrali się w Berlinie. Urzędnikom dał miesiąc i zobligował ich do stosownego wpisu mimo trudności teleinformatycznych, które dziś uniemożliwiają urzędnikom wpisanie w rubryki dwóch mężczyzn czy dwóch kobiet. Wskazał też na decyzję wojewódzkich sądów administracyjnych z Olsztyna i Gorzowa Wielkopolskiego, które również orzekły o konieczności transkrypcji.
Jak w rozmowie z OKO.press wskazuje Przemek Walas, wtorkowy (28 kwietnia) wyrok WSA w Lublinie jest podwójnie ważny. Nie tylko potwierdza dotychczasową linię orzeczniczą obieraną przez sądy po wyroku TSUE, ale i po raz pierwszy rozstrzyga w sytuacji pary, która za granicę wyjechała wyłącznie po to, by wziąć ślub. Jolanta i Alicja — w przeciwieństwie do poprzednich par, które wygrały przed sądem — nie mieszkały za granicą, nie prowadziły tam gospodarstwa domowego i nie wróciły do Polski, by tu kontynuować swoje życie. Kobiety wyjechały do Portugalii tylko po to, by wziąć ślub. I w tym aspekcie spełniają znamiona „weekendowego małżeństwa”, jak obraźliwie nazwał jednopłciowe pary migrujące w celu zawarcia związku małżeńskiego minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.
Ten, krytykując projekt rozporządzenia Ministra Cyfryzacji umożliwiającego systemową implementację wyroku i transkrypcję aktu oraz wprowadzenie jednopłciowych związków do systemu, chciał ograniczenia go tylko do par, które za granicą mieszkały przez jakiś czas. Wtorkowa decyzja sądu w Lublinie zadaje kres takiemu sposobowi myślenia, wskazując, że nie może dochodzić do dyskryminacji małżeństw ze względu na staż mieszkania za granicą czy celu wyjazdu.
Paweł Knut, adwokat reprezentujący pierwszą parę homoseksualną, która wywalczyła transkrypcję aktu małżeństwa przed TSUE i NSA w rozmowie z OKO.press komentuje: "Wygląda na to, że od strony prawnej mamy jednolitą linię orzeczniczą. Od wyroku NSA sądy administracyjne mają takie samo podejście. I myślę, że tak będzie w każdej kolejnej sprawie.
Ta praktyka jest sygnałem, że mamy systemową zmianę na poziomie orzecznictwa, a teraz potrzebujemy systemowej zmiany na poziomie tego jak działają urzędy.
Nie czekamy na jednostkowe rozwiązania, ale system. To decydenci muszą określić, jak urzędnicy mają dokonywać transkrypcji„ – podnosi. Dodaje, że sam obserwuje postępujące zainteresowanie transkrypcją aktu małżeństwa. ”W każdym tygodniu dostajemy co najmniej dwa, trzy zapytania, o to, czy składać wnioski o transkrypcje. A przecież nie jesteśmy jedyną kancelarią, która się w tym specjalizuje. Ludzie czekają w blokach startowych, ale niekoniecznie chcą się narażać na długie procesy sądowe. Państwo nie powinno ich też do tego zmuszać. Mamy wyrok TSUE, to powinna być podstawa działań państwa" – komentuje.
Polska nie musi wprowadzać równości małżeńskiej, ale żeby przestrzegać europejskiego prawa, musi zapewnić prawo do swobody przepływu. Innymi słowy, małżeństwo w jednym kraju członkowskim, musi być honorowane w drugim. A skoro Polska nie uznaje praw tęczowych par, najlepszą drogą do wykonania wyroku jest transkrypcja, czyli przepisanie zagranicznego aktu małżeństwa do polskich akt stanu cywilnego. Potwierdził to Naczelny Sąd Administracyjny w sprawie Jakuba i Mateusza. NSA dał warszawskim urzędnikom 30 dni na transkrypcję aktu. I zastrzegł, że urzędnicy nie mogą uchylać się od wyroku, nawet jeśli ustawodawca nie dostosuje systemów teleinformatycznych do potrzeb par jednopłciowych.
Jak ujawniliśmy w OKO.press, rząd, z szefem MSWiA Marcinem Kierwińskim na czele, chciał ograniczyć wykonanie wyroku do jednostkowego przypadku. Chodziło o to, żeby zrobić wyłom w systemie dla Jakuba i Mateusza, a resztę par skazać na wieczną poczekalnię. Szybko okazało się, że tych „wyjątków” będzie więcej. Dokument nakazujący transkrypcję mają już w rękach Daniel i Dawid, którzy wygrali przed WSA w Olsztynie, czy Krzysztof i Mateusz, którzy ślub wzięli we Frankfurcie nad Odrą. O transkrypcję wnioskowali w przygranicznych Słubicach, żeby zabezpieczyć wspólny majątek. WSA w Gorzowie Wielkopolskim dało kierownikowi USC 30 dni, by przygotował transkrypcję ich aktu ślubu.
Par, które czekają na wyroki, jest więcej. Jeszcze więcej jest takich, które nie chcą przechodzić długiej sądowej batalii, tylko dokonać transkrypcji w urzędzie, posiłkując się jedynie wyrokiem TSUE. Dziś urzędy zamrażają ich wnioski, stwierdzając, że nie mają technicznej możliwości wpisania dwóch kobiet lub dwóch mężczyzn w rubryki. Czekają na ruch rządu – chociażby przyjęcie rozporządzenia przygotowanego przez ministra cyfryzacji, które zmienia wzory aktu stanu cywilnego. Pierwsza propozycja zakładała stworzenie rubryk niewskazujących na płeć. Jednak wobec krytyki MON i MSWiA, który nie podobało się wartościowanie partnerów w małżeństwie, resort cyfryzacji przygotował nową wersję wzorów aktu stanu cywilnego, o czym OKO.press informowało jako pierwsze.
Zamiast małżonka I i małżonka II, mielibyśmy trzy oddzielne arkusze: kobieta i mężczyzna, kobieta i kobieta, mężczyzna i mężczyzna.
Z naszych informacji wynika, że projekt jest w uzgodnieniach z MSWiA. Wcześniej Marcin Kierwiński upierał się, że rozporządzeniem nie da się nic załatwić. Przekonywał, że trzeba zmienić ustawy, co jak wiadomo, spotkałoby się z oporem prezydenta.
Była to spychologia, która stawiała samorządy i urzędników w trudnej sytuacji. Z jednej strony USC są zobligowane do uznawania zagranicznych małżeństw jednopłciowych wyrokiem europejskiego (i krajowych sądów). Z drugiej strony, nie mają narzędzi do tego, żeby robić to w sposób uporządkowany. Zostałaby im metoda chałupnicza, która zresztą nie jest już żadną tajemnicą. W rubrykę kobieta i mężczyzna, urzędnik wpisywałby partnerów tej samej płci, ale nie nadawał im numerów PESEL – tak jak to się dzieje w przypadku obcokrajowców. Obie osoby dostawałyby oddzielny odpis potwierdzający fakt zawarcia małżeństwa. System widziałby, że nie są już stanu wolnego, ale nie wiedziałby, że są w związku małżeńskim ze sobą. A to rodziłoby dalsze problemy, np. w sytuacji, gdy para zwraca się do ZUS z prośbą o objęcie partnera wspólnym ubezpieczeniem.
Wiadomo, że nawet jeśli rząd przyjmie rozporządzenie przygotowane przez Krzysztofa Gawkowskiego, jego wdrożenie, czyli aktualizacja systemów teleinformatycznych, potrwa kilka miesięcy. Gdyby rządzący pospieszyli się z decyzją, niepotrzebna awantura mogłaby zakończyć się jeszcze w tym roku. A i tak wyroki, które dziś wydają sądy, trzeba będzie zrealizować wcześniej, bo klauzula ich wykonalności to 30 dni od daty powrotu akt sprawy do właściwego USC.
Pierwsza będzie Warszawa, która musi nagimnastykować się, żeby uznać małżeństwo Jakuba i Mateusza. Licznik 30 dni nie zaczął bić. Akta sprawy wciąż są w sądzie administracyjnym.
Z naszych informacji wynika, że na początku maja prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski spotka się wicepremierem Krzysztofem Gawkowskim, żeby porozmawiać o technicznych możliwościach wykonania wyroków NSA i TSUE.
LGBT+
Krzysztof Gawkowski
Marcin Kierwiński
Karol Nawrocki
Donald Tusk
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Koalicja 15 października
Lublin
małżeństwa jednopłciowe
pary jednoplciowe
równość małżeńska
transkrypcja
Urząd Stanu Cywilnego
wojewódzki sąd administracyjny
Wyrok TSUE
Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".
Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".
Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.
Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.
Komentarze