Prawo i Sprawiedliwość poinformowało, że prezes partii Jarosław Kaczyński oraz szef MSWiA Mariusz Kamiński oczekują dymisji prezesa NIK Mariana Banasia. To żądanie jest niespójne z działaniami premiera Morawieckiego, który zapowiedział, że raport CBA o Banasiu wymaga „dalszych analiz". Pytanie, czy „Pancerny Marian” podporządkuje się woli prezesa

Oświadczenie PiS po spotkaniu prezesa i ministra z Marianem Banasiem pojawiło się w czwartek 28 listopada krótko po godz. 19.00, a już kilkanaście minut później wolę prezesa nagłośniły „Wiadomości” TVP, również wprost stwierdzając, że szef NIK powinien zrezygnować.

Tak jednoznaczne żądanie dymisji prezesa Najwyższej Izby Kontroli to zaskoczenie.

Po kliknięciu w ten link przeczytają państwo wszystkie teksty OKO.press na temat Mariana Banasia

Do tej pory PiS do zarzutów mediów wobec Banasia odnosił się bardzo różnie: przed wyborami parlamentarnymi zdecydowanie bronił Banasia (również ustami Kaczyńskiego), po wyborach delikatnie się od niego odcinał, by w środę 27 listopada z aprobatą zaakceptować propozycję szefa NIK, by jego zastępcami zostali b. poseł PiS Tadeusz Dziuba i obecny poseł obozu władzy – Marek Opioła (szczegółowo piszemy o tym niżej).

Być może Jarosław Kaczyński uznał, że ostentacyjna krnąbrność Banasia – zwanego „Pancernym Marianem” – wobec wcześniejszych sugestii, że powinien ustąpić, działa demoralizująco na zaplecze Prawa i Sprawiedliwości.

W państwie PiS nikt nie może sprzeciwić się woli prezesa partii, o czym swego czasu boleśnie przekonał się Bartłomiej Misiewicz, którego do ostatniej chwili bronił jego przełożony – ówczesny minister obrony Antoni Macierewicz. Bez powodzenia.

W kontrze do Morawieckiego

Żądanie dymisji Banasia jest niespójne ze stanowiskiem premiera Mateusza Morawieckiego, który wobec szefa NIK przyjął taktykę rodem z komedii „Halo Szpicbródka!”: zajmę się problemem, gdy wrócę z Radomia. A kiedy wrócę? Na razie się nie wybieram.

Na takie podejście wskazywało czwartkowe oświadczenie rzecznika rządu Piotra Müllera:

„Premier zapoznał się z raportem CBA dotyczącym Prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Zgodnie z przepisami prawa wnioski wynikające z raportu będą przedmiotem dalszych analiz”.

Po żądaniu dymisji Banasia sformułowanym przez Kaczyńskiego wygląda na to, że „dalsze analizy” stały się obecnie bezcelowe.

Co ciekawe, bardzo dwuznacznie na temat Banasia jeszcze w czwartek rano wypowiadał się również zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel. Dziennikarz Radia Plus spytał go o słowa Banasia na temat hoteli z „pokojami na godziny”. W środę 27 listopada szef NIK mówił w Sejmie, że takie przybytki to nic zdrożnego, ponieważ można w nich „odpocząć po podróży”.

„Hotel na godziny kojarzy się jednoznacznie, aczkolwiek podobno jest to popularna forma właśnie prowadzenia działalności hotelarskiej w Krakowie. Nie znam się, nie mieszkałem w Krakowie”

– odpowiedział Fogiel.

Jeszcze przed komunikatem PiS z żądaniem dymisji, „sprawdzam” powiedziała opozycja. Posłanka Agnieszka Pomaska (PO) zapowiedziała w radiu TOK FM w czwartek 28 listopada, że opozycja na pewno pomoże w odwołaniu Banasia, a być może Platforma Obywatelska przygotuje nawet specjalną ustawę, która to umożliwi.

Pozostaje pytanie dotyczące interpretacji zapisów konstytucyjnych, które teoretycznie chronią prezesa NIK przed odwołaniem w trakcie trwania kadencji.

Artykuł 205 mówi, że „Prezes Najwyższej Izby Kontroli jest powoływany przez Sejm za zgodą Senatu na 6 lat”.

Do gry wkracza prokuratura

We wtorek 26 listopada 2019 wyszło na jaw, że podległy resortowi finansów Generalny Inspektor Informacji Finansowej zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przy okazji wynajmowania przez Mariana Banasia jego krakowskiej kamienicy.

Jak podało RMF FM, doniesienie ma dotyczyć m.in. zbyt niskiego czynszu inkasowanego przez obecnego szefa NIK od szemranych biznesmenów, którzy zmienili kamienicę w hotel na godziny.

Urzędnicy mieli też odkryć niejasne przepływy pieniędzy między Banasiem, a związanymi z półświatkiem braćmi K.

Prawo i Sprawiedliwość nie wypowiadało się do tej pory jednoznacznie w sprawie zarzutów stawianych Banasiowi, ale w sojuszu z szefem NIK prowadzi w Izbie korzystną dla partii politykę personalną: 27 listopada zastępcami Banasia zostali były poseł PiS Tadeusz Dziuba i obecny poseł PiS Marek Opioła. Ich nominacje podpisała marszałek Sejmu Elżbieta Witek.

Tak PiS kluczył w sprawie Banasia

PiS już wielokrotnie zmieniał zdanie na temat Mariana Banasia i poważnych zarzutów stawianych przez dziennikarzy szefowi Najwyższej Izby Kontroli. Jak pamiętamy, chodzi m.in. o wynajmowanie kamienicy pod hotel na godziny prowadzony przez biznesmenów związanych z półświatkiem, nieprawidłowości w oświadczeniu majątkowym i poważne wątpliwości dotyczące rozliczeń z Urzędem Skarbowym.

Przed wyborami parlamentarnymi politycy Prawa i Sprawiedliwości bronili swojego byłego kolegi z rządu jak niepodległości.

„To jest swoistego rodzaju zemsta na panu prezesie, który jest człowiekiem kryształowym, niezwykle uczciwym” – mówił o ustaleniach dziennikarzy ówczesny marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

„To wielka prowokacja przeciwko mnie i rządowi” – demaskował na życzliwej antenie „Wiadomości” sam Banaś.

A prezes PiS Jarosław Kaczyński chwalił: „Marian Banaś zabrał co najmniej dwieście kilkadziesiąt miliardów przestępcom”.

Po wyborach jednak się okazało, że może ten Banaś wcale nie jest taki kryształowy, ale to przecież nie problem PiS, bo szef NIK nigdy nie był w partii i działa w zasadzie na własny rachunek. Wypowiedzi medialne polityków obozu władzy wskazywały też wyraźnie, że PiS próbował wymusić na Banasiu dymisję.

Karczewski: „Bylibyśmy w bardziej komfortowej sytuacji, gdyby do tego wyboru nie doszło”. Patryk Jaki: „Powinien rozważyć dymisję”. Jarosław Gowin: „Liczymy na to, że szef NIK zachowa się honorowo”.

Banaś jednak nie dał się złamać, nie podał się do dymisji i pozostał na stanowisku.

Zarzuty wobec „Pancernego Mariana”

Zaczęło się od wrześniowego reportażu Bertolda Kittela z „Superwizjera” TVN. Program pokazywał niejasne związki Banasia z przestępcą zajmującym się prowadzeniem agencji towarzyskich oraz wskazywał na braki w oświadczeniu majątkowym szefa NIK:

Następnie Bianka Mikołajewska z OKO.press ustaliła, że pensjonat w kamienicy Banasia istniał od 2014 roku. I od początku wynajmowano w nim pokoje na godziny.

Informacja o tym była przez te wszystkie lata na stronie internetowej hoteliku. Jego nazwa – „Rezydencja K. […]” pochodzi zaś od nazwiska ojczyma (ps. „Paolo”) prowadzącego hotel Dawida O., karanego za udział w bitwie „o wpływy na krakowskim rynku agencji towarzyskich”:

To nie koniec. OKO.press ustaliło również, że spółka syna Banasia dostała na remont kamienicy ok. 81 tys. zł z UE i budżetu państwa. Na remont innej kamienicy otrzymała co najmniej 482 tys. zł dotacji i i 151 tys. zł pożyczki z dwóch funduszy dysponujących publicznymi pieniędzmi.

Wzięła też ok. 2,3 mln zł pożyczek z kontrolowanego przez państwo banku:

OKO.press dowiedziało się, że prezes NIK był szczególnie obrotnym biznesmenem nie tylko w Krakowie, ale również w Warszawie: jako wiceminister i minister finansów, a potem szef Najwyższej Izby Kontroli, korzystał ze służbowej kawalerki w stolicy, choć od wiosny 2017 roku jest tu właścicielem innego mieszkania.

Jak wynika z jego oświadczenia majątkowego – wynajmował lub nadal wynajmuje je komuś odpłatnie:

Jak ustalił Onet, Marian Banaś był właścicielem jeszcze jednej kamienicy w Krakowie. Kupił ją z lokatorami, sprzedał – już wyczyszczoną.

Prześwietlamy, pytamy, interweniujemy - i nie odpuszczamy.
Pomóż nam prowadzić dziennikarskie śledztwa.

Pochodzi z Sieradza. Socjolog, redaktor, publicysta. Wieloletni dziennikarz i redaktor "Gazety Wyborczej".


Komentarze

  1. Jacek Doliński

    Moim zdaniem Banaś nie poda się do dymisji – bo pamięta, że niejaki Marek Chrzanowski z KNF, który podał się do dymisji, za jakiś czas znalazł się w areszcie.
    Poza tym PiSi wyraźnie zrobili Banasia w bambuko: udawali że wszystko jest w porządku dopóki Banaś nie złożył wniosku o mianowanie dwóch PiSich polityków wiceprezesami, a w istocie komisarzami NIK.
    Będziemy zatem świadkami ciekawej bitwy na kwity, kanty i haki (kanthaki). Przy czym Banaś nie ma wiele do stracenia. Kompromitujące go ustalenia ABW raczej nie zostaną opublikowane, bo sto razy bardziej niż jego skompromitowałyby służby specjalne pod wodzą Kamińskiego i w ogóle PiSie rządy.

    • Stanisław Sztuber

      Nawet jak banaś zrezygnuje to pisi krzywdy mu nie dadzą zrobić. Nawet perspektywa osądzenia jego przekrętów to pewnie maksymalnie "zawiasy" i grzywna. Wszystko po kilkakroć odrobi synalek na intratnych posadach w państwowych spółkach.

  2. Stanisław Sztuber

    Och ta naiwna wiara w dobre intencje prezesa.
    1. Banaś jest kulą u szyi pis więc odwołanie go jest im na rękę, a pani Pomaska niech się nie zapędza w "pomaganiu" pis bo ustawowe odwoływanie prezesa NIK jest łamaniem Konstytucji i zrówna opozycję z pis i unurza ją w tym samym g…e, w którym siedzi pis.
    2. Nawet powołanie nowego, niezależnego od dojnej zmiany prezesa NIK nic nie da bo pis właśnie powołał dwóch wiceprezesów NIK ze swojego grona, a w związku z tym, że kierowanie NIK jest kolegialne to taki prezes byłby malowany, bo zawsze przegłosowywany przez dwóch wiceprezesów.

    • Jan Helak

      Ad 1. Masz rację, przynajmniej opozycja niech nie próbuje walczyć z PiS-em tą samą bronią.

      A w ogóle, choć nie jestem wyznawcą teorii spiskowych, to mam jednak wrażenia, że Banaś ma w szafie pancernej dość teczek na wierchuszkę PiS, z Jarosławem na czele. Wystarczy wypuścić kontrolowany przeciek do prasy we właściwym momencie.

    • Jacek Doliński

      Ad 1. Popieram. Opozycja absolutnie nie powinna pomagać PiS-owi w uchwalaniu "lex Banaś", wątpliwego jeżeli chodzi o zgodność z Konstytucją. PiSi nawarzyli sobie kryształowo-banasiowego piwa – to niech je sami teraz piją!

  3. Jan Helak

    Zgodnie z prawem prezes NIK jest praktycznie nieusuwalny (chyba że zostanie skazany prawomocnym wyrokiem, a na to się absolutnie nie zanosi). Mamy więc sytuację niczym w słynnym skeczu "U hydraulika" w mistrzowskim wykonaniu śp. Jana Kobuszewskiego, śp. Wiesława Michnikowskiego oraz Wiesława Gołasa:

    Klient (wpisując się w książkę zażaleń): Będzie pan miał nieprzyjemności.

    Majster: Panie, wiesz pan, co oni mogą mnie zrobić? Jasiu, powiedz panu.

    Jasiu: Oni mogą panu majstrowi skoczyć!

    Majster: Tak jest. Mogą mnie skoczyć.

    Klient: A gdzie oni mogą panu skoczyć?

    Majster: No Jasiu, powiedz…

    Jasiu: Oni mogą panu majstrowi skoczyć tam, skąd mogą pana majstra w dvpę pocałować!

    (podkreślić wężykiem 😛 )

    I wszystko jasne…

  4. Jacek Doliński

    P.S. Banaś jednak jest do ruszenia – patrz hasło „Walerian Pańko”.
    Na miejscu Banasia wynająłbym sobie zaufaną prywatną ochronę. I przestał korzystać z samochodu służbowego oraz prywatnego – zamiast nich korzystałbym z taksówek zamawianych w wybranych losowo korporacjach taksówkowych na 10 minut przed wykonaniem kursu.

  5. Andrzej Maciejewicz

    Banaś dobrowolnie nie ustąpi. Pozostaje sprawa sądową i wyrok skazujacy. Ale PiS bardziej boi się sądu niż Banaś. Może zadziałać przekupstwo. Wtedy Banaś stanie się jednym z najbogatszych w Polsce. Wariant "Pańko" to ostateczność. Bardzo ryzykowny biorąc pod uwagę powszechny debilizm pisowskich gangsterów.

  6. Andy Kowalski

    Ewentualną rozprawę sądową przeciwko Banasiowi poprowadzi sędzia, który prowadził postępowania pani Pawłowicz, czyli z losowania. Ale jak do tego dojdzie, no bo to losowanie będzie, to można się domyślać

Masz cynk?