0:00
23 października 2019

Katolickie media alarmują: Przyłębskiej zostało tylko kilka dni na wyrok w sprawie aborcji

Jarosław Kaczyński zakazał TK podejmowania sprawy ustawy antyaborcyjne do wyborów parlamentarnych 2019 roku. Ale zgodnie z regulaminem TK z 2017 roku wraz z nową kadencją Sejmu stare sprawy są automatycznie umarzane. Jeżeli prezes TK w ciągu kilku dni nie wyznaczy terminu rozprawy, wniosek o uznanie obecnej ustawy za niekonstytucyjną przepadnie

Wydrukuj

Nieoficjalnie wiadomo, że Kaczyński zakazał TK podejmowania sprawy zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej do wyborów parlamentarnych 2019 roku. Ale zgodnie z regulaminem TK z 2017 roku wraz z nową kadencją Sejmu stare sprawy są automatycznie umarzane. Jeżeli prezes TK w ciągu kilku dni nie wyznaczy terminu rozprawy, wniosek o uznanie obecnej ustawy za niekonstytucyjną przepadnie.

Posłowie PiS, którzy w listopadzie 2017 złożyli w Trybunale Konstytucyjnym wniosek o uznanie jednej z trzech przesłanek do legalnej aborcji (gdy „badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”), za niezgodną z konstytucją, otrzymali zapewnienie, że „nie będzie nieuzasadnionych opóźnień".

Jak informuje tygodnik katolicki „Niedziela”, „sędziowie chcą orzekać w sprawie aborcji eugenicznej, ale od 2 lat są blokowani przez prezes Trybunału Konstytucyjnego".

Sprawa zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej - podnoszona przez fundamentalistów katolickich - była i jest wielkim kłopotem dla PiS. Zaostrzenie ustawy ma bardzo niewielu zwolenników (ok. 10 proc.) i wywołuje masowe protesty (Czarny Protest).

Z drugiej strony rozstrzygnięcie wniosku na niekorzyść wnioskodawców, czyli pozostawienie prawa antyaborcyjnego bez zmian, mogłoby spowodować bunt środowisk skrajnie konserwatywnych przeciw PiS i zaważyć na wyniku wyborów.

W grudniu 2018 roku na zamkniętym posiedzeniu klubu PiS w Jachrance Jarosław Kaczyński miał upominać posłów, by nie naciskali na TK w tej sprawie. Wiadomo było, że prezes PiS chce wyciszyć sprawę aborcji do wyborów 2019 roku.

Czas do 12 listopada

Jak zauważył katolicki „Gość Niedzielny”, PiS mógł poczekać do wyborów, ale ani chwili dłużej. Zgodnie z regulaminem TK przyjętym w lipcu 2017 roku wnioski złożone przez posłów do Trybunału zostają umorzone wraz z nową kadencją Sejmu:

Rzecznik prezydenta Dudy, który zwołuje pierwsze posiedzenie Sejmu nowej kadencji, potwierdza, że to odbędzie się prawdopodobnie 12 listopada, czyli w ostatnim możliwym terminie od wyborów.

Oznacza to, że Julia Przyłębska ma niecały tydzień na wyznaczenie terminu posiedzenia TK w prawie aborcji. Zgodnie z ustawą „rozprawa nie może odbyć się wcześniej niż po upływie 30 dni od dnia doręczenia uczestnikom postępowania zawiadomienia o jej terminie”, ale za zgodą stron może skrócić ten termin o połowę.

Środowiska katolickie naciskają

Wniosek do TK złożony przez posła PiS Bartłomieja Wróblewskiego w listopadzie 2017 stanowi dla partii rządzącej większy problem, niż się wydawało. Jak przekonywał autor wniosku, prezes Kaczyński wiedział i popierał złożenie wniosku.

Plan zapewne był taki, że jeżeli to TK - sąd teoretycznie niezależny od polityków - zakaże aborcji, partia Kaczyńskiego będzie kryta. W razie protestów rozłoży ręce i zwali wszystko na Trybunał. Nikt jednak - także konserwatywne środowiska popierające PiS, ale domagające się zaostrzenia ustawy - nie ma złudzeń, kto kieruje TK.

„Jeśli ten wniosek pozostanie nierozpatrzony, będzie to hańbą dla Trybunału i kompromitacją jego prezesa. Polityczna i moralna odpowiedzialność spadnie także na PiS i kierującego nim Jarosława Kaczyńskiego.

Okaże się, że zabiegi tej partii wokół TK oraz obsada stanowisk sędziowskich, to nie była dobra zmiana. Że prawo posłów do wszczynania kontroli konstytucyjności ustaw jest iluzoryczne" - pisze Jarosław Dudała w "Gościu Niedzielnym".

Więcej o tym pisaliśmy tutaj:

PiS ma więc kłopot, chociaż sam się zaszachował, rozbudzając swoimi działaniami nadzieję w środowiskach antyaborcyjnych:

  • w marcu 2018 komisja sprawiedliwości i praw człowieka, której przewodził poseł PiS Stanisław Piotrowicz, nie odrzuciła projektu „Zatrzymaj aborcję” i przesłała ją do dalszych prac w Sejmie;
  • także w marcu 2018 sejmowa komisja legislacyjna poparła wniosek do TK o uznanie przesłanki embriopatologicznej za niezgodną z konstytucją;
  • w maju 2018 to samo zrobił Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro;
  • w 2018 roku prezydent Andrzej Duda kilkakrotnie powtórzył, że gdyby ustawa „Zatrzymaj aborcję” trafiła na jego biurko, odpisałby ją;
  • w listopadzie 2018 okazało się, że stanowisko TK w tej sprawie jest już gotowe, ale terminu rozprawy ciągle nie ma. Z listu 79 posłów do prezes TK wynika, że stanowisko jest po myśli środowisk anti-choice.

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (ostatnio prawach uchodźców i uchodźczyń), prawach reprodukcyjnych, Kościele katolickim i polityce.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne