0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Marcin Kucewicz / Agencja GMarcin Kucewicz / Ag...

Sobota 9 stycznia przyniosła wiadomość o zaskakująco małej liczbie szczepień w etapie 0 ("medyków") po raz pierwszy poniżej 10 tys., co może być sygnałem mniejszej wydolności i/lub mniejszej motywacji do szczepień w etapie 0 (patrz dalej). Ale głównym tekstem jest spojrzenie w przyszłość.

Kto ma szanse zostać zaszczepiony w I kwartale 2021 roku, a kto takich szans nie ma, choć należy do osób uprawnionych w I etapie szczepień?

Aby to oszacować, trzeba przyjąć założenia dotyczące:

  • liczby szczepionek, które Polska ma i będzie miała do dyspozycji;
  • odsetka zgłoszeń do szczepienia wśród uprawnionych grup;
  • tempa szczepień.

W dodatku analizować należy osobno dwie „linie szczepień", które będą się w I kwartale toczyły równolegle, niezależnie od siebie.

„Medycy", czyli personel służby zdrowia (także administracyjny i techniczny) już szczepią się w tzw. szpitalach węzłowych, których jest 509 (ale ministerstwo zdrowia informuje też, że „szczepionki dotarły do 624 punktów medycznych", bo w niektórych szpitalach utworzono dodatkowe punkty).

Ogromna rzesza osób z etapu I będzie się szczepić w punktach szczepień, które zostały ostatecznie wybrane ze zgłoszeń ponad 8 tys. placówek. Jest już ich lista, z podziałem na województwa. Punktów jest 5 956 (od 829 w woj. mazowieckim do 161 w lubuskim).

Obie linie szczepień będą korzystać z tego samego zasobu szczepionek.

Ile jest szczepionek? Starczy dla 2,9-3,1 mln osób

W miarę pewne jest, ile szczepionek będzie miała Polska do dyspozycji w I kwartale. Michał Dworczyk - "pełnomocnik rządu ds. narodowego programu szczepień ochronnych przeciwko wirusowi SARS-CoV-2" - 7 stycznia podał, że będzie to 5,8 mln dawek, co pozwala zaszczepić 2,9 mln osób. Z rachunków OKO.press wynika, że może ich do końca marca być nieco więcej: 6 mln 140 tys. dawek dla 3 mln 70 tys. osób.

Polska powinna mieś w I kwartale do dyspozycji:

  • 260 tys. dawek szczepionki Pfizera, które „zostały" z dostawy z 2020 roku starczą dla 130 tys. osób;
  • plus 360 tys. dawek razy 13 tygodni od 1 stycznia do końca marca = 4 mln 680 tys. dla 2 mln 340 tys. osób;
  • plus 800 tys. dawek preparatu Moderny dla 400 tys. osób;
  • wreszcie możliwe 400 tys. dawek szczepionki CureVac dla 200 tys. osób. O tej ostatniej firmie Dworczyk nie wspomniał, ale informacja o niej jest umieszczona na stronie KPRM.

Razem daje to możliwość zaszczepienia w pierwszym kwartale 3 mln 70 tys. osób.

Niestety, ogłoszona 8 stycznia decyzja Komisji Europejskiej o zakupie dla Wspólnoty drugiej transzy 300 milionów szczepionek wejdzie w życie dopiero w II kwartale.

I nasze, i rządowe szacunki opierają się na założeniu cotygodniowej dostawy 360 tys. dawek szczepionki Pfizera. Tymczasem 28 grudnia 2020 roku dostaliśmy 300 tys., ale za to 4 stycznia 387 570 dawek.

Uwaga! W wyliczeniu nie uwzględniamy szczepionki AstraZeneca, która 30 grudnia 2020 roku została dopuszczona do użycia w Wlk. Brytanii. Polska ma nadzieję zakupić nawet 16 mln dawek szczepionki AstraZeneca. Jest ona o wiele tańsza i nie trzeba jej mrozić w niskich temperaturach, ale Unia raczej nie zarejestruje jej do końca stycznia, gdyż do końca 2020 roku firma nie złożyła wniosku.

Jakaś część szczepionek zostanie zmarnowana, na skutek uszkodzenia preparatu lub... braku osób uprawnionych i chętnych. Według informacji ministerstwa zdrowia do 8 stycznia zutylizowane zostało 238 dawek, czyli 1,3 promila z 189 tys. dawek podanych pacjentom. To tak mała liczba, że możemy ją dalej pominąć.

Szacując liczebność grup do zaszczepienia nie uwzględniamy też mieszkających w Polsce cudzoziemców; wielu z nich ma takie same prawa do szczepień jak osoby z polskim obywatelstwem

Szczepienie jednej osoby ma kosztować budżet państwa ok. 80 zł (2 dawki po 39,9 zł).

Koszt zakupu z budżetu wszystkich zamówionych 60,2 mln dawek szczepionki ma wynieść ok. 2,4 mld zł, co oznacza, że szczepienie jednej osoby ma kosztować budżet państwa ok. 80 zł (2 dawki po 39,9 zł). Dla porównania - roczny koszt programu 500 plus od 2019 roku wynosi ok. 40 mld zł licząc same wypłaty dla rodzin.

Jak długo potrwają szczepienia „medyków"?

Według Narodowego Programu Szczepień etap 0 (Zero) obejmuje:

  • pracowników sektora ochrony zdrowia (w tym wykonujących indywidualną praktykę),
  • pracowników Domów Pomocy Społecznej i pracowników Miejskich Ośrodków Pomocy Społecznej,
  • personel pomocniczy i administracyjny w placówkach medycznych, w tym w stacjach sanitarno-epidemiologicznych.

NFZ precyzuje, że możliwość zaszczepienia mają mieć także:

  • diagności laboratoryjni,
  • farmaceuci,
  • psycholodzy kliniczni i inni,
  • włącznie z pracownikami prywatnych podmiotów świadczących usługi zdrowotne.

Szczepieniami objęci zostaną również:

  • pracownicy techniczni i administracyjni podmiotów leczniczych, laboratoriów diagnostycznych, transportu medycznego oraz
  • nauczyciele akademiccy uczelni i studenci kierunków medycznych.

Jaki odsetek medyków zgłosi się do szczepienia?

Jak informował minister Dworczyk, na przeprowadzane szczepienia grupy zero zgłosiło się [do 29 grudnia] ok. 400 tys. z miliona uprawnionych osób. Termin zapisów został przedłużony do 14 stycznia. Rząd zakłada osiągnięcie 70 proc. szczepień w tej grupie. Czy to się uda? Nie wiadomo.

Na razie są tylko doniesienia z placówek. W Narodowym Instytucie Onkologii zapisało się 1 680 osób na 2 850 (czyli 59 proc.). Placówka zamówiła 1 800 dawek, dotarły w poniedziałek 4 stycznia. „W trzy dni zaszczepiliśmy 1 800 osób. Jest więcej chętnych, będziemy prosili o dosyłanie następnych!" – informują na FB.

W jakim tempie toczy się szczepienie?

Pierwsze szczepionki podano 27 grudnia. Do 8 stycznia wykonano 189 tys. szczepień, co dawałoby średnio dziennie 14,5 tys. szczepień, ale system się dopiero rozkręcał i w międzyczasie był okres świąteczno-noworoczny.

Dopiero od 5 stycznia ministerstwo podaje codziennie informacje o sumie wykonanych szczepionek, co pozwala na obserwację, jak toczy się ten proces. Na wykresie niżej sumujemy sprowadzone do Polski szczepionki Pfizera (trzy transze: 9 750 sztuk, 300 tys. sztuk i prawie 388 tys. sztuk) oraz wykonane szczepienia:

W ostatnich czterech dobach szczepienia przebiegały w tempie pokazanym na kolejnym wykresie:

Wszystkie medyczne wskaźniki epidemii (nawet liczba odnotowanych zgonów na COVID-19!) w dni świąteczne są niższe niż w dni powszednie, bo opieka medyczna w dni wolne od pracy pracuje „na pół gwizdka". Stąd wynika zapewne mniejsza liczba szczepień raportowanych 7 stycznia (dane o szczepieniach w święto Trzech Króli) i być może także w poświąteczny piątek 8 stycznia. Warto dodać, że szczepionki są dostarczane do miejsc szczepień w poniedziałki i być może w niektórych pod koniec tygodnia ich już brakuje. Średnia krocząca z 5-9 stycznia wynosi prawie 25 tys. dziennie.

Być może taka właśnie - 25 tys. średniodziennie -jest wydolność systemu: wyższa (40 tys.) w dni powszednie i niższa (10-20 tys.) w dni świąteczne. Oznaczałoby to po ok. 50 szczepień średnio dziennie na każdy z 509 szpitali węzłowych.

Gorszy koniec tygodnia czy "efekt Jandy"?

Spadek wyników szczepień w czwartek i w piątek - publikowanych z jednodniowym opóźnieniem w piątek (8 stycznia) i sobotę (9 stycznia) - może też być rysować prawidłowość: placówki zamawiają szczepionki w czwartek, dostają w poniedziałek i zaczynają szczepić osoby z listy zgłoszeń, z dnia na dzień coraz mniej.

Kilkakrotnie pisaliśmy, że niezależnie od podaży szczepionki spowalniać proces może asekuracyjna postawa szpitali. Boją się zamawiać więcej szczepionek, bo jeśli zabraknie im uprawnionych „medyków", nie mają jak legalnie wykorzystać dawek. Zarządzenie NFZ zezwalające na zaszczepiania w takiej sytuacji pacjentów szpitali oraz rodzin medyków, które dawało placówkom bufor bezpieczeństwa, obowiązywało tylko do 6 stycznia.

Słabsze wyniki 7-9 stycznia wynikają z obaw szpitali, podsycanych przez krytykę/nagonkę na "grupę Jandy", która została zaszczepiona poza kolejnością.

Kiedy zaszczepią ostatniego medyka? 15 lutego?

Jeśli w etapie "0" zaszczepi się 700 tys. „medyków/medyczek" (każde z nich dwukrotnie) i będzie się to odbywało w dotychczasowym tempie średnio po 25 tys. dziennie, szczepienia powinny potrwać 56 dni, czyli do 15 lutego 2021 roku.

Jeśli średnia dzienna szczepień wzrośnie np. do 40 tys., proces zakończy się 5 lutego, jeśli spadnie do 15 tys. potrwa do końca marca 2021.

Ani skrócenie, ani wydłużenie etapu 0 nie powinno mieć jednak wpływu na szczepienia osób z etapu 1.

Przeczytaj także:

Ogromny etap 1, czyli 10,7 mln ludzi

Najczęściej mówi się tu o seniorach, czyli - według Narodowego Programu Szczepień - osobach w wieku 60 plus.

Ale etap 1 obejmie też:

  • pensjonariuszy Domów Pomocy Społecznej,
  • Zakładów Opiekuńczo-Leczniczych,
  • pielęgnacyjno-opiekuńczych i innych miejsc stacjonarnego pobytu

oraz dwie duże grupy zawodowe:

  • służby mundurowe,
  • nauczycieli.

Służby mundurowe to: „Żołnierze Wojska Polskiego, w tym Wojsk Obrony Terytorialnej, funkcjonariusze Policji, Straży Granicznej, Straży Gminnej i Miejskiej, Straży Pożarnej, pracownicy TOPR oraz GOPR, którzy biorą bezpośredni udział w działaniach przeciwepidemicznych oraz odpowiadają za bezpieczeństwo narodowe”.

Ile to razem osób?

Główny doradca premiera ds. walki z epidemią prof. Andrzej Horban skompromitował się szacując liczbę osób 60 plus na „około 2 miliony", tymczasem jest ich aż 9 mln 710 tys.

Według rocznika demograficznego GUS 31 grudnia 2019 roku żyło w Polsce 6 mln 947 tys. osób w wieku 65 plus.

Ponadto, według piramidy wieku przedstawionej przez GUS w 2019 roku żyło w Polsce osób w wieku:

  • 60 lat – 542,2 tys.
  • 61 lat – 556,8 tys.
  • 62 lata – 561,5 tys.
  • 63 lata – 551,3 tys.
  • 64 lata – 551,5 tys.

Daje to razem 9 mln 710 tys. osób w wieku 60 plus.

Inne grupy z etapu 1 to (liczebności przybliżone):

  • ok. 515 tys. nauczycieli w szkołach (wg GUS 2019/2020),
  • ok. 90 tys. nauczycieli akademickich,
  • ok. 100 tys. policjantów,
  • 108 tys. żołnierzy zawodowych,
  • ok. 15 tys. celników,
  • ok. 25 tys. strażaków (licząc razem z Ochotniczymi),
  • ok. 10 tys. strażników miejskich i gminnych.

Władze nie podają, ile osób jest uprawnionych do szczepienia w etapie 1, z naszych kalkulacji wynika, że aż 10,5-10,6 miliona osób, przy czym część w ramach szczepienia indywidualnego, a część zbiorowego.

Stworzenie tak ogromnej grupy uprawnionej okazuje się błędem, bo rozbudziło nadmierne nadzieje rzeszy ludzi z wielu różnych grup społecznych. A przecież opracowując strategię rząd wiedział, na jakie dawki szczepionki może liczyć.

Etap 1 w etapie 1, czyli szczepienie 70-latków

7 stycznia min. Dworczyk poinformował, że szczepienia w etapie 1 zaczną się od osób 70 plus. To automatycznie oznacza, że inne kategorie zawodowe (nauczyciele, żołnierze itd.) będą musiały poczekać, podobnie jak osoby w wieku 60-69 lat.

Policzmy, co to oznacza. Ile jest Polek i Polaków w wieku 70 plus? Patrząc od góry na piramidę wieku na rok 2020, jaką publikuje GUS, dodajemy do siebie:

  • osoby w wieku 90 plus – jest ich 286 tys.;
  • w wieku 80-89 lat – 1 mln 399 tys.;
  • w wieku 70-79 lat – 2 mln 975.

Razem Polek i Polaków w wieku 70 plus jest zatem 4 mln 660 tys., wśród nich znacznie więcej kobiet niż mężczyzn. Na przykład w wieku 70 lat (rocznik 1951) mamy 240 tys. pań i 180 tys. panów.

Ile osób 70 plus się zgłosi?

Nie wiadomo. Generalne założenia Narodowego Programu Szczepień mówiły o 70-80 proc. zaszczepień wśród wszystkich dorosłych, a sondaże wskazywały na nieco większe zainteresowanie osób starszych niż młodszych.

Załóżmy, że spełni się obietnica rządu i do szczepienia zgłosi się 70 proc. osób w wieku 70 plus. Daje to rzeszę 3 mln 262 tys. seniorów, dla których potrzeba 6 mln 524 tys. dawek szczepionki.

Gdyby frekwencja wyniosła 50 proc., do zaszczepienia byłoby 2 mln 330 tys. seniorów.

Szczepionek zabraknie nawet dla 70-latków

Rzecz w tym, że z dostępnych w I kwartale 5,8 - 6,2 mln dawek, aż 1,4 mln zużyją „medycy" z grupy 0 (przy założeniu, że zaszczepi się 70 proc. z nich).

Dla seniorów w I kwartale zostanie tylko 4,4 - 4,8 mln dawek, czyli wystarczy dla 2,2 - 2,4 mln osób w wieku 70 plus. Leku zabraknie dla 1,0 - 1,2 mln najstarszych Polek i Polaków, czyli dla około jednej trzeciej chętnych.

Gdyby rząd, jak deklaruje, szczepił „od osób najstarszych" i brał kolejne roczniki od stulatków (jest ich 3,5 tys.), 99-latków (4,5 tys.), 98-latków (6 tys.), ...90-latków (71 tys.), 80-latków (194 tys.) itd., szczepionek wystarczyłoby dla 73-latków, ale dla 72-latków i młodszych już by zabrakło.

Jak szybko będą szczepić w etapie 1? Nie wiadomo, ale nie ma to znaczenia

Oczywiście ma znaczenie dla szczepionych (im szybciej tym lepiej), ale nie dla prognozy liczby osób z etapu 1, które zostaną zaszczepione w pierwszym kwartale. Bo limit wyznacza tu mała liczba dostępnych szczepionek, wystarczy ich tylko dla 1,5-1,6 mln osób.

W jakim tempie szczepić będzie każdy z 5 956 punktów? Zdążą bez pośpiechu, bo od 15 stycznia do 31 marca będą miały do wykonania tylko 3,0-3,2 mln szczepień, co oznacza średnio dziennie – licząc tylko dni powszednie (jest ich w tym czasie 73) – tylko po 7 (siedem!) szczepień na punkt.

I kwartał nie dla 60-latków, mundurowych i nauczycielek

Wszystko wskazuje więc, że w I kwartale zaszczepimy wszystkich „medyków", a także mniej więcej połowę chętnych 70-latków.

Pozostałe grupy z etapu 1 nie dostaną szczepionki. Kiedy mogą na to liczyć? Trudno powiedzieć, bo nie wiadomo:

  • jak szybko będziemy dostawać szczepionki Pfizera z II europejskiej transzy;
  • czy nie pojawią się dodatkowe źródła (nadzieja w AstraZeneca);
  • ile osób z etapu 1 się zgłosi do szczepienia, co m.in. zależy od tego, jak przebiegnie szczepienie w I kwartale i jaki będzie stan pandemii.

Kluczowe znaczenie ma też kolejność, jaką dla grup z 1 etapu 1 ustali rząd. Zapewne najpierw dokończy szczepić 70-latków, ale czy potem pójdą:

  • seniorzy w wieku 60-69 (jest ich aż 5,1 mln, co może oznaczać 3,6 mln chętnych)?
  • któraś z innych grup z etapu 1, np. policjanci, których rola w państwie PiS niepokojąco rośnie?
  • czy też szczepieni będą wszyscy na raz z różnych kluczy etapu 1.

Tak czy inaczej pozostanie do zaszczepienia ok. 6,0 mln chętnych osób z etapu 1.

I tu poza podażą szczepionki będzie liczyło się tempo szczepień w prawie 6 tys. punktów. Ogłaszając nabór punkt rząd stawiał warunek co najmniej 180 szczepień tygodniowo, z którego widząc brak zgłoszeń, wycofał się, ale nawet dwukrotnie mniej dałoby w skali kraju ponad 2,3 mln szczepień miesięcznie.

Co z nauczycielkami i nauczycielami nauczania początkowego?

Nie jest łatwo wskazać racjonalną i sprawiedliwą kolejność szczepień. Zaproponowana przez rząd zakładała priorytet dla osób, które walczą o zdrowie i życie chorych (medycy, etap 0), a w drugiej kolejności dla tych, które są najbardziej zagrożone w razie zakażenia (wiek), biorą udział w zwalczaniu epidemii i zabezpieczeniu funkcjonowania państwa (służby) oraz niosą zagrożenie dla innych w razie zakażenia (nauczyciele).

Kryterium wieku nie budzi wątpliwości. „Wśród osób powyżej 60. roku życia obserwuje się znaczny wzrost odsetka zgonów, co stanowi przesłankę do tego, by chronić tę grupę społeczną w sposób szczególny. Osoby powyżej 60. roku życia, będą szczepione począwszy od osób najstarszych z pierwszeństwem dla tych, którzy są aktywni zawodowo, są w trakcie diagnostyki i leczenia wymagającego wielokrotnego lub ciągłego kontaktu z placówkami ochrony zdrowia oraz z chorobami współistniejącymi zwiększającymi ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19" – stwierdza Narodowy Program Szczepień. Nie wiadomo jednak, czy wskazane dodatkowe kryteria – poza samym wiekiem – będą naprawdę brane pod uwagę przy ustalaniu kolejności.

Jest jednak grupa zawodowa z etapu 1, którą należałoby potraktować priorytetowo, a może nawet zaszczepić wraz z najstarszymi seniorami.

Chodzi o nauczycielki (w 90 proc. kobiety) nauczania początkowego, ponieważ po feriach, 17 stycznia rząd planuje otwieranie szkół zaczynając od klas I-III, w których osobisty kontakt dzieci z nauczycielką i rówieśnikami jest warunkiem skutecznego uczenia się i w ogóle rozwoju.

Jeśli tak się stanie, niezaszczepione nauczycielki i nauczyciele mogą zarażać SARS-CoV-2 dzieci i odwrotnie, będą szczególnie narażeni na zakażenie przez zakażone bezobjawowo małe dzieci. W ten sposób mogą powstawać dodatkowe ogniska epidemii, a proces nauczania będzie wciąż przerywany.

W dodatku, zestresowane nauczycielki/nauczyciele nie będą pełnić tej roli, której od nich oczekujemy - dając dzieciom ciepłą relację, w tym także bawiąc się z nimi i np. przytulając, gdy się popłaczą.

Trudno oszacować, ile osób powinno być zaszczepionych, aby bezpiecznie uruchomić nauczanie początkowe. Nauczycielek/nauczycieli jest 60-70 tysięcy (wszystkich nauczycieli w podstawówkach jest 271 tys. ), do tego dochodzi kilkoro pracowników w każdej z 14,4 tys. podstawówek, którzy musieliby podjąć pracę, aby klasy I-III wróciły do nauki stacjonarnej. W grę wchodzi ok. 100 tys. osób.

Podobny priorytet powinny mieć nauczycielki przedszkolne, których jest 89 tys. (dane za rok szkolny 2019/2020).

;

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze