Komisja Europejska poprosiła, by unijny Trybunał Sprawiedliwości zawiesił działanie Izby Dyscyplinarnej SN do czasu ostatecznego wyroku w sprawie polskich dyscyplinarek. Jeśli TSUE się zgodzi, postępowania przed Izbą, w tym nowe, np. z przepisów ustawy „kagańcowej” (o ile podpisze ją A. Duda), mogą zostać wstrzymane. Decyzja TSUE w najbliższych tygodniach

„Komisja Europejska złożyła wniosek do Trybunału Sprawiedliwości UE o zastosowanie środka tymczasowego przeciwko Polsce w sprawie dotyczącej postępowań dyscyplinarnych dla sędziów (C-791/19 R)” – poinformowały służby prasowe TSUE na Twitterze 24 stycznia.

Komisja zaskarżyła polskie dyscyplinarki do TSUE w październiku 2019 roku. Uznała, że kolejne prześladowania sędziów krytykujących „reformy” PiS mogły mieć na celu ograniczenie ich niezależności, a tym samym naruszać fundamentalne wartości Unii – stwierdzili eksperci KE. Postępowanie jest w toku.

Wniosek o środki tymczasowe zapowiadała wiceprzewodnicząca KE Věra Jourová, a 14 stycznia zielone światło na jego wystosowanie wydało kolegium komisarzy.

Trybunał wyda postanowienie o zabezpieczeniu, jeżeli uzna, że istnieje ryzyko, że chaos prawny będzie się pogłębiał.

Věra Jourová napisała na Twitterze, że Komisja będzie domagała się zawieszenia pracy Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

„Pozostajemy w gotowości do konstruktywnego dialogu z Polską, w oparciu o uczciwość i szacunek” – podkreśliła Jourová.

Czy Trybunał przychyli się do jej prośby? Decyzji możemy spodziewać się za 10-20 dni.

Bitwa o Izbę Dyscyplinarną

Dzisiejszy wniosek KE pośrednio łączy się z ostatnimi wydarzeniami w Polsce – salomonową uchwałą SN z 23 stycznia i dalszym procedowaniem ustawy „kagańcowej”.

Obydwie mają wpływ na status Izby Dyscyplinarnej SN, która powstała w 2018 roku w efekcie kolejnych nowelizacji ustawy o SN autorstwa rządu PiS.

Składa się z 10 sędziów, których rekomendowała już upolityczniona Krajowa Rada Sądownictwa. To głównie byli prokuratorzy współpracujący blisko z ministrem Zbigniewem Ziobrą. Izba ma w ramach SN wyjątkowe kompetencje, np. jej prezes nie podlega I Prezesowi SN.

W uchwale z 23 stycznia Sąd Najwyższy orzekł, że choć sędziowie Izby Dyscyplinarnej SN są sędziami, to wydane przez nich wyroki są wzruszalne. Bo w oparciu o kryteria TSUE z wyroku z 19 listopada 2019 Izba Pracy SN trzykrotnie orzekała, że Izba Dyscyplinarna nie może być uznana za sąd w rozumieniu prawa UE.

Mimo to, w ramach ustawy „kagańcowej” rząd PiS chce ją dodatkowo wzmocnić. Izba Dyscyplinarna ma m.in. dostać na wyłączność rozpoznawanie wniosków o uchylenie immunitetów sędziom i prokuratorom. W pierwszej instancji będzie rozpoznawał je jeden sędzia tej Izby, w drugiej instancji – trzech.

23 stycznia wieczorem Sejm odrzucił senackie weto i ustawa już wkrótce trafi do podpisu prezydenta.

„Taki środek działa bezpośrednio”

Zdaniem dra hab. Piotra Bogdanowicza z Wydziału Prawa UW zawieszenie działania przepisów ustawy nie będzie wymagało żadnych kroków prawnych po stronie Polski.

„Jeśli będziemy mieli prośbę o zawieszenie stosowania ustawy, to taki środek działa bezpośrednio. Nie będzie potrzeby podejmowania działań legislacyjnych. Przepisy obowiązujących ustaw – o ustroju sądów powszechnych i o Sądzie Najwyższym – zostaną zawieszone w zakresie dotyczącym postępowań dyscyplinarnych” – wyjaśnił Bogdanowicz w rozmowie z OKO.press.

Co w praktyce stanie się z dyscyplinarkami rozpoznawanymi przez Izbę, jeżeli jej praca zostanie wstrzymana?

„Postępowania w Izbie Dyscyplinarnej powinny zostać zawieszone, nie będą dalej się toczyły. To oczywiście zależy od tego, czy Trybunał zgodzi się na prośbę Komisji i co ostatecznie zarządzi” – podkreślił Bogdanowicz.

Jeśli TSUE zarządzi środek tymczasowy, pośrednio powstrzyma także potencjalne dyscyplinarki wszczynane na podstawie ustawy „kagańcowej”, o ile Prezydent ją podpisze.

Kiedy Trybunał podejmie decyzję?

„Wszystko zależy od treści wniosku. Poprzednim razem mieliśmy prośbę o zarządzenie środka tymczasowego jeszcze przed wysłuchaniem stron. Jeżeli Komisja wniosła o to i teraz, pierwszej decyzji możemy spodziewać się w ciągu kilku-kilkunastu dni. Jeżeli we wniosku tego nie ma, Polska będzie miała termin na odniesienie się do wniosku, a potem zostanie zarządzone wysłuchanie stron” – tłumaczy OKO.press Ireneusz Kolowca ze służb prasowych TSUE.

„Co do zasady środki tymczasowe należą do kompetencji wiceprezesa Trybunału. Ale wiceprezes zawsze może przekazać sprawę na inny skład TSUE. Tak było w przypadku wieku emerytalnego sędziów SN – najpierw mieliśmy postanowienie wiceprezes, a następnie Wielkiej Izby TSUE” – dodaje.

O szerszym kontekście wniosku komisarz Jourovej pisaliśmy w OKO.press 13 stycznia 2020. Przypominamy poniżej.


Apel do Von der Leyen

O zastosowanie środka tymczasowego prosiło Komisję Europejską kilkudziesięciu wybitnych prawników z uniwersytetów w Polsce i na świecie oraz liczne organizacje broniące praworządności. W grudniu 2019 wystosowali list otwarty z apelem do przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen.

„Czas najwyższy zaakceptować fakt, że mamy do czynienia z sytuacją, w której prawo Unii Europejskiej przestało działać. Wobec tego, zanim ulegnie ona dalszemu pogorszeniu, lub dojdzie do wywołania nieodwracalnej szkody, niezbędne jest zarządzenie środków tymczasowych.

Ataki na niezawisłość sędziowską, które obserwujemy obecnie w Polsce, nie mają precedensu w historii UE. […] W przypadku braku natychmiastowej reakcji na te zdarzenia – w postaci zarządzenia środków tymczasowych – nie będziemy mieć wątpliwości, że będzie to początek końca wspólnego i wzajemnie powiązanego systemu prawnego UE” – napisali sygnatariusze.

Autorzy listu wnioskowali m.in. o zawieszenie działania Izby Dyscyplinarnej SN do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia TSUE. Chcieli, by sędziowie Izby zostali odsunięci od pracy w organach SN, a jej prezes powstrzymał się od wyznaczania spraw dyscyplinarnych w pierwszej instancji.

Dyscyplinarki na celowniku KE

Skarga, którą KE złożyła na polski rząd w TSUE w październiku 2019, jest trzecią, która dotyczy „reformy” sądownictwa PiS. Jak mówił OKO.press dr Maciej Taborowski, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich, zakres zarzutów jest bardzo szeroki.

„[…] Dotyczą postępowań dyscyplinarnych. Komisja dostrzega całą strukturę, wpływającą na niezależność sądów […]. Wymienia, idąc od góry, Izbę Dyscyplinarną w SN, która wyznacza sądy dyscyplinarne.

Według Komisji sama Izba Dyscyplinarna, a także sądy dyscyplinarne, ze względu na sposób ich wyznaczania, nie są sądami, które spełniają standardy prawa unijnego”

– tłumaczył Taborowski.

KE zauważyła, że obecny model postępowań dyscyplinarnych umożliwia polityczną kontrolę treści orzeczeń wydawanych przez sądy. A przez to również szykanowanie sędziów za zadawanie pytań prejudycjalnych, co jest podstawową kompetencją sądów krajowych, które są jednocześnie sądami prawa unijnego.

„Tak skonstruowany system dyscyplinarny, zauważa Komisja, może być wykorzystany do wywołania efektu mrożącego na sędziów i zniechęcania ich do kierowania do TSUE pytań prejudycjalnych” – przypomniał.

Skarga Komisji trafiła do Trybunału w październiku. Najwyraźniej nie zraziło to polityków PiS. Już w grudniu zgłosili w Sejmie projekt ustawy, która drastycznie zaostrza system dyscyplinarny dla sędziów i prokuratorów. Izba Dyscyplinarna SN ma dostać wyłączność na rozpoznawanie wniosków o uchylenie immunitetów sędziom i prokuratorom.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwentka ILS UW oraz College of Europe. Zdobywała doświadczenie m.in. w Komisji Europejskiej i na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio, a wcześniej w Polskim Instytucie Dyplomacji. W OKO.press pisze o prawie, Unii Europejskiej i polityce zagranicznej.


Komentarze

  1. Mateusz Głazowski

    KE nie zniża się do procedowania z płaskodziobym. Jego decyzje UE dotkną w najmniejszym stopniu. Kiedyś mówiono "Jak wlazłeś między wrony trzeba krakać tak jak one". Nie rozumiesz tego szmalcowniku, prawda?

Masz cynk?