23 stycznia 2020

Głosami PiS Sejm odrzucił weto Senatu. Ustawa kagańcowa czeka na podpis prezydenta

Niespodzianki nie było: PiS zignorował protesty opozycji oraz apele instytucji Unii Europejskiej i odrzucił weto Senatu wobec kneblującej sędziów ustawy represyjnej. Za odrzuceniem weta Senatu głosowało 234 posłów, tylko z Prawa i Sprawiedliwości. Teraz ruch należy do prezydenta Dudy. Co zrobi? To raczej pytanie retoryczne

Ustawa, która zakłada drastycznie poszerzenie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów i prokuratorów, a także wpływa znacząco na funkcjonowanie Sądu Najwyższego, została uchwalona przez Sejm 20 grudnia 2019. Przeciwko pracom nad nią protestowała m.in. Komisja Europejska i kolejne organy Rady Europy: Zgromadzenie Parlamentarne, Komisarz Praw Człowieka oraz Komisja Wenecka.

Debata nad ustawą toczyła się w Senacie oraz senackich komisjach - Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, w Komisji Ustawodawczej oraz w Parlamentarnym Zespole Obrony Praworządności od środy 15 stycznia. Ostatecznie izba wyższa parlamentu odrzuciła ustawę w całości 17 stycznia.

Odrzucona przez Senat ustawa trafiła w tym tygodniu do sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Pomimo wsparcia opozycji dla senackiego weta Komisja, w której PiS ma większość, zarekomendowała Sejmowi odrzucenie uchwały Senatu.

"Tutaj z kolei mamy sytuację taką, kiedy Senat stwierdza, że nie podoba nam się ta ustawa, skrytykowaliśmy ją w czambuł i uważamy że nie powinna w ogóle wejść do obiegu prawnego. My stoimy na zupełnie innym stanowisku. Nie widzimy, aby ustawa w jakikolwiek sposób naruszała chociażby polską Konstytucję i z tego powodu Zjednoczona Prawica zagłosuje za odrzuceniem wniosku Senatu, czyli za utrzymaniem ustawy" - mówił w środę przewodniczący komisji Marek Ast.

Ostatecznie 23 stycznia 2020 Sejm odrzucił weto Senatu, co oznacza, że ustawa represyjna trafi niezwłocznie na biurko prezydenta.

PiS triumfował: "Nie dopuścimy do chaosu i anarchii, nie dopuścimy do destrukcji państwa. Nie ma na to zgody" - mówił wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.

Duda ustawę zapewne podpisze

W czwartek prezydent Andrzej Duda przebywał w Davos, gdzie jeszcze przed głosowaniem odpowiadał na pytania dziennikarzy dotyczące ustawy represyjnej:

– Najpierw ustawa musi wyjść z parlamentu, zostać przedłożona prezydentowi, żeby prezydent mógł się nad nią pochylić i podjąć decyzję. Gwarantuję, że w przewidzianym Konstytucją czasie zostanie to dokonane. Na razie jeszcze nawet nie zostało to przegłosowane w Sejmie, więc bardzo proszę o cierpliwość – stwierdził Duda. – Kiedy tylko wrócę do Warszawy, mam nadzieję że ta ustawa, jeżeli rzeczywiście zostanie przegłosowana, zostanie mi w miarę szybko przedłożona i wtedy się nad nią pochylę – dodał.

Ale wątpliwości co do decyzji głowy państwa raczej nie ma. W ostatnich dniach Duda bardzo ostro wypowiadał się o sędziach protestujących przeciwko ustawie.

„Próbują nam dzisiaj na wszystkie sposoby odebrać nasze prawo do posiadania uczciwego, dobrego wymiaru sprawiedliwości, do jego naprawy. Nie pozwólmy na to, aby inni decydowali za nas. My Polacy mamy prawo sami decydować o sobie, o swoich prawach – po to walczyliśmy o demokrację.

Nie będą nam tutaj w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce i jak mają być prowadzone polskie sprawy. Tak, tu jest Unia Europejska i bardzo się z tego cieszymy, że jest, ale przede wszystkim tu jest Polska”

– mówił 17 stycznia 2020 w Zwoleniu na Mazowszu (nagranie spotkania jest dostępne na Facebooku Kancelarii Prezydenta).

Duda znów straszył wyborców wizją odbierania Polsce suwerenności, zagranicznymi machinacjami, które mają rzekomo przeszkadzać w realizowaniu przez rząd i prezydenta reformy wymiaru sprawiedliwości.

Co jest w ustawie represyjnej

Ostateczną wersję sprzecznej z Konstytucją ustawy dyscyplinującej przyjętej przez Sejm porównaliśmy w OKO.press z projektem zgłoszonym – jako rzekoma inicjatywa poselska – przez PiS do Sejmu tuż przed północą 12/13 grudnia 2019.

Ustawa zmieniającą przepisy ustawy o sądach powszechnych i Sądzie Najwyższym, jest potocznie zwaną dyscyplinującą lub kagańcową, jej przepisy są represyjne wobec sędziów oraz prokuratorów, a ich celem jest zastraszenie śledczych oraz wyrzucanie niezależnych sędziów z zawodu.

W ten sposób PiS chce ostatecznie podporządkować sobie sądy oraz zabronić sędziom wykonywania wyroku TSUE, stwierdzającego, że mają prawo badać legalność nowej KRS i Izby Dyscyplinarnej przy SN. Obie instytucje służą PiS jako ważny element przejmowania kontroli nad niezależnymi sądami.

Szczegółową analizę ustawy prezentujemy w artykule poniżej:

Udostępnij:

Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne