Prawa autorskie: Sławomir Kamiński / Agencja GazetaSławomir Kamiński / ...
10 września 2021

Koniec lex TVN? Sprawdzamy, co będzie dalej

Nawet Marek Suski nie broni już ustawy o radiofonii i telewizji. W czwartek odrzucił ją Senat. Czy ustawa wróci do Sejmu? Trafi do zamrażarki? Czy może Kaczyński pozwoli Andrzejowi Dudzie wykazać się wetem?

Miesiąc temu PiS dopychał lex TVN kolanem. Na gorącym posiedzeniu Sejmu 11 sierpnia 2021 opozycji nieoczekiwanie udało się przesunąć procedowanie ustawy o radiofonii i telewizji. Jednak PiS nie chciał ustąpić. Marszałek Elżbieta Witek, ryzykując zarzutami karnymi, ogłosiła reasumpcję głosowania, a Kaczyński dobił targu z Kukizem w sprawie większości dla ustawy uderzającej w TVN.

Jednak gdy ustawa trafiła pod obrady senackich komisji, nikt jej nie bronił. Na posiedzeniu nie zjawił się ani jeden wnioskodawca z PiS.

9 września 2021 Senat odrzucił ustawę. I choć tego akurat można się było spodziewać, pewnym zaskoczeniem jest zachowanie części senatorów PiS. Uchwała o odrzuceniu ustawy przeszła bowiem 53 głosami. Przeciw było 37 senatorów.

Aż troje senatorów z klubu PiS wstrzymało się od głosu, a sześciu w ogóle nie wzięło udziału w głosowaniu. Jeden senator PiS – Jan Maria Jackowski – zagłosował razem z opozycją za uchwałą odrzucającą lex TVN. Nie głosowała Lidia Starań.

Ustawa powinna teraz wrócić do Sejmu. W obozie władzy widać jednak coraz mniej przekonania dla jej uchwalenia. Jakie są kalkulacje? Co może się wydarzyć?

Jeszcze jedna walka w Sejmie

To pierwszy z możliwych scenariuszy: Kaczyński może spróbować odrzucić senackie weto.

„Nie ma żadnej zmiany naszego stanowiska. Jeżeli ta ustawa wróci do Sejmu, będziemy w tej sprawie głosować «za». Tak, jak głosowaliśmy przed wakacjami” – mówił kilka dni temu w Wirtualnej Polsce Adam Bielan. Powoływał się przy tym na rozmowę z prezesem PiS.

Kaczyński może chcieć pokazać, że nie daje za wygraną i nie ustępuje przed krytykami – a tych było mnóstwo. Od amerykańskiego Departamentu Stanu, przez międzynarodowe organizacje broniące wolności słowa i praw człowieka, po Rzecznika Praw Obywatelskich. W bezprecedensowym apelu protestowali dziennikarze, a obywatelki i obywatele wyszli na ulice w kilkudziesięciu miastach.

Kaczyński może jednak nadal próbować użyć ustawy jako testera nastrojów w koalicji rządzącej i narzędzia do łamania kręgosłupów.

Tyle że na drodze może mu stanąć arytmetyka sejmowa, która dotąd grała na jego korzyść. Do niedawna PiS nie miał problemu z odrzucaniem senackiego weta. Tym razem może być inaczej.

Po pierwsze, wygraną dał Kaczyńskiemu Paweł Kukiz i jego dwóch posłów. A teraz Kukiz stawia warunki: „Jeśli na najbliższym Sejmie nie będzie uchwalona nasza ustawa antykorupcyjnej, to nie będziemy głosować tak jak Prawo i Sprawiedliwość” - powiedział PAP. Nawet jednak jeśli to gra (lub ustawa antykorupcyjna zostałaby uchwalona) i kukizowcy zagłosują za, Kaczyńskiemu łatwo nie będzie.

Po drugie bowiem, już sierpniowe głosowanie pokazało, że z większością PiS w tej sprawie może być krucho. Do odrzucenia senackiego weta potrzeba większości bezwzględnej (liczba głosów „za” jest większa niż suma „przeciw” i „wstrzymujących się”) w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Jak widać, głosy „wstrzymujące się” będą działały na korzyść opozycji. Wstrzymanie się zapowiedziała Konfederacja. To jeszcze nie da opozycji większości, ale większość PiS stopnieje do 3-5 głosów.

Po trzecie, zachowanie części senatorów PiS może być prognostykiem zachowania posłów. Powtórzymy: aż troje senatorów PiS się wstrzymało, a sześciu nie głosowało (w późniejszych głosowaniach nieobecne były tylko dwie osoby).

O ile bowiem do Kaczyńskiego zdaje się nie przemawiać argument z naruszania międzynarodowych umów, ryzykowania gigantycznymi odszkodowaniami i psucia relacji z Amerykanami, o tyle do części polityków z jego obozu najwyraźniej tak. Wystarczy, że pięciu posłów PiS nie przyjdzie na głosowanie i ustawa padnie.

Upadek po cichu: zamrażarka

Drugi scenariusz to powtórka z „piątki dla zwierząt”. Kaczyński też naciskał na przegłosowanie tamtej ustawy. Emocje w obozie rządzącym były wtedy wielkie, część posłów zbuntowała się przeciwko Kaczyńskiemu, ten ich zawiesił (a potem odwiesił), Lech Kołakowski odszedł z klubu (wrócił w lipcu 2021).

Senat przegłosował „piątkę” w październiku 2020. A potem nikt jej już nie widział. Projekt nie wrócił do Sejmu.

Z lex TVN może być podobnie. Jeśli Kaczyński uzna, że głosowanie byłoby jego porażką, może kazać Elżbiecie Witek zamrozić projekt.

Upadek z wystrzałem: weto prezydenta

„W tym kształcie [ustawa] jest nie do zaakceptowania” - takie stanowisko Andrzeja Dudy przedstawił w TVN24 prezydencki minister Andrzej Dera. Zatem: jeśli nawet Kukiz znów ulegnie Kaczyńskiemu, a posłowie PiS okażą się karni, ustawę zatrzyma prezydent.

Czy to kończy sprawę?

I tak, i nie.

Koncern Discovery nie będzie musiał sprzedawać udziałów i będzie mógł zarządzać TVN na dotychczasowych zasadach. Pozostaje pytanie o determinację amerykańskiego właściciela, by pozostawać większościowym udziałowcem medium tak wystawionego na zakusy władzy.

Ponadto PiS może przygotować inną ustawę - nie tak drastyczną i trudniejszą do oprotestowania. Można się też spodziewać kolejnych prób wywierania nacisku na dziennikarzy, procesów sądowych i ograniczania wolności w mediach regionalnych.

A szkody już są. Za podpisanie listu w sprawie lex TVN z Radia Gdańsk został zwolniony dziennikarz Marcin Mindykowski.

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Dziennikarka, socjolożka. W OKO.press od 2016. Pisze o polityce polskiej i zagranicznej, mediach, prawach kobiet. Wcześniej wicenaczelna „Krytyki Politycznej”. Pracowała też w „Gazecie Wyborczej”. Współtworzyła satyryczny feministyczny program „Przy kawie o sprawie”. Prowadzi audycję „Jest temat” w radiu TOK FM.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne