0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Orzechows...

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że 8 kwietnia 2025 roku radni powiatu łańcuckiego będą głosować nad uchyleniem ostatniej homofobicznej uchwały w kraju. W ciągu ostatniego roku samorządowcy wyrzucili do kosza dziewięć bliźniaczych dokumentów. Główną motywacją do wycofywania się z dyskryminujących uchwał był dostęp do funduszy unijnych. Zgodnie z umową partnerstwa, którą Polska zawarła z Brukselą, żadne euro nie może popłynąć do samorządów, które swoimi działaniami przyczyniają się do jakichkolwiek form segregacji lub wykluczenia.

W piątek 28 marca Samorządową Kartę Praw Rodziny uchylił powiat dębicki. Jak mówi OKO.press Jakub Gawron, aktywista Atlasu Nienawiści (repozytorium nienawistnych dokumentów), radni zrobili to z myślą o zawnioskowaniu do Brukseli o wsparcie lokalnych inwestycji. Ostatnim samorządem, który utrzymuje dokument w mocy, jest właśnie powiat łańcucki na Podkarpaciu.

Przeczytaj także:

6 lat dyskryminacji i nienawiści

Historia uchwał anty-LGBT zaczęła się w 2019 roku. Pomysł zrodził się wśród działaczy i urzędników Prawa i Sprawiedliwości na Lubelszczyźnie.

Walcząca wówczas o miejsce w Parlamencie Europejskim posłanka PiS Elżbieta Kruk w wywiadzie dla Onetu tłumaczyła, że nie chce „promocji tej szkodliwej ideologii”. „Myślę, że Polska będzie wolnym regionem od LGBT” – deklarowała.

W tworzeniu treści uchwały pomagał jej Mieczysław Ryba, profesor KUL, zaufany człowiek Tadeusza Rydzyka, wiceprzewodniczący lubelskiego sejmiku. W wywiadach ostrzegał, że „ideologiczny taran postępuje”. Ryba twierdził, że treść uchwały w nikogo nie uderza, chodzi o niebezpieczną ideologię, która ma swoje „flagi, barwy, postulaty”.

W piku, podczas kampanii prezydenckiej z 2020 roku, ponad 100 jednostek samorządu terytorialnego w Polsce zadeklarowało, że są strefami wolnymi od LGBT. Część z nich przyjęła skrajnie homofobiczną wersję dokumentu, który mówił wprost o np. „homopropagandzie”.

Inni, tak jak radni powiatu łańcuckiego, skorzystali z Samorządowej Karty Praw Rodziny przygotowanej przez ultrakonserwatywne Ordo Iuris. Karta nie wspomina o „ideologii LGBT", ale promuje wzorce rodziny i edukacji zgodne z doktryną katolicką. Polskie sądy uznały, że dokument autorstwa Ordo Iuris również ma charakter dyskryminujący.

Radni powiatu łańcuckiego przyjęli Samorządową Kartę Praw Rodziny w czerwcu 2019 roku. Starosta Adam Krzysztoń w odpowiedzi na pismo Rzecznika Praw Obywatelskich przekonywał, że powiat nikogo nie chce dyskryminować, a jedynie wyrazić swoje stanowisko wobec bieżących wydarzeń społeczno-politycznych. Dokument miał potwierdzać przywiązanie radnych do wartości wyrażonych w Konstytucji RP. We wcześniejszych wnioskach o przyznanie funduszy unijnych, powiat łańcucki ukrywał informację o przyjętym stanowisku.

„Niezależnie od kłamstw w oświadczeniach, a także parasola ochronnego roztoczonego nad powiatem przez marszałka województwa, powiat łańcucki utrzymuje w mocy dyskryminującą uchwałę i z tego powodu nie jest uprawniony do funduszy unijnych” – komentuje Jakub Gawron.

"W interesie mieszkańców jest jej uchylenie.

Nie tylko ze względów finansowych, ale także wizerunkowych, z racji bycia ostatnią strefą anty-LGBT" – dodaje aktywista.

Cel: wykluczyć i napiętnować

Uchwały były częścią nienawistnej kampanii politycznej PiS wymierzonej w społeczność LGBT+. W ich promowanie zaangażowany był m.in. Przemysław Czarnek, wówczas pełniący funkcję wojewody lubelskiego. Aktywnie wspierał homofobicznych samorządowców, rozdając im specjalne medale.

„Troska o rodzinę jest troską podstawową i absolutnie elementarną. I wszystko, co widzimy, co się dzieje na naszych oczach, to wielkie, totalne uderzenie w jedność wspólnoty narodu polskiego. Jeśli szatan chce uderzyć w tę wspólnotę – uderza w rodzinę. Jeśli zniszczy rodzinę, zniszczy naród” – grzmiał Czarnek w 2019 roku podczas uroczystości.

Twierdził, że związki gejów i lesbijek „powinny zostać odstawione na boczny tor, marginalizowane”, bo nigdy nie będą mogły być równe małżeństwu kobiety i mężczyzny.

Bogate orzecznictwo sądów administracyjnych nie pozostawiało złudzeń: radnym, którzy uchwalili stanowiska o charakterze światopoglądowym, nie należały się żadne medale.

Ich intencją było wykluczenie i napiętnowanie całej społeczności LGBT+.

A swoimi działaniami samorządowcy nie tylko przekroczyli uprawnienia, ale w sposób rażący złamali prawo, w tym polską Konstytucję. W czerwcu 2022 roku NSA orzekł, że społecznym skutkiem uchwał anty-LGBT było „naruszenie godności, czci, dobrego imienia oraz ściśle związanego z tymi dobrami życia prywatnego określonej grupy mieszkańców”.

Mała grupa może wiele

Uchwały były jednym z najbardziej obrazowych przykładów erozji praw osób LGBT+ pod rządami PiS. Polska spadła wówczas na ostatnie miejsce w rankingu ILGA Europa, który co roku mierzy poziom równouprawnienia tęczowej społeczności w krajach UE.

I choć prawica twierdziła, że strefy wolne od LGBT to aktywistyczne przekłamanie, w obiegu prawnym funkcjonowały dokumenty, które dzieliły obywateli na lepszych i gorszych. A urzędnicy reprezentujący lokalne społeczności angażowali się w budowanie atmosfery strachu i przyzwolenia na przemoc.

To był jednak też czas skutecznego oporu – głośnej akcji Barta Staszewskiego z żółtymi tablicami „Strefy wolne od LGBT” oraz mrówczej pracy osób związanych z Atlasem Nienawiści. Dzięki śledzeniu informacji o uchwałach aktywistom udało się stworzyć mapę pełzającej homofobii, a potem wnieść sprawę do polskich sądów (z pomocą RPO) i na arenę międzynarodową.

Choć w tej sprawie Komisja Europejska wycofała się z procedury naruszeniowej przeciwko Polsce, w umowie partnerstwa między KE a Polską udało się dodać zapis o zakazie finansowania projektów z udziałem samorządów, które przyjęły homofobiczne uchwały. Parlament Europejski przyjął też rezolucję wzywającą Polskę do przeciwdziałania dyskryminacji społeczności LGBT+.

„Ważną i optymistyczną lekcją z działalności Atlasu jest to, że nawet mała nieformalna grupa, która starannie i cierpliwie opracowuje i nagłaśnia dany temat, może wpłynąć na opinię publiczną i przyczynić się do zmian na wszystkich poziomach – od wiejskiej gminy po Komisję Europejską” – mówi Jakub Gawron.

;
Na zdjęciu Anton Ambroziak
Anton Ambroziak

Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.

Komentarze