0:00
14 marca 2020

Epidemia dezinformacji w Polsce. Część fałszywek wskazuje na aktywność Rosji

Rząd nie ukrywa setek zmarłych, a lekarze zajmujący się skutecznym leczeniem choroby nie zostali zamordowani. Warszawa nie zostanie podzielona na zamknięte strefy, kontrolowane przez wojsko. Ani Poznań. Ani żadne inne miasto. Koronawirus to nie amerykańska broń biologiczna, a badania nad nim nie były finansowane przez George'a Sorosa ani Billa Gatesa

Wydrukuj

Co jeszcze? Szczepionka przeciwko koronawirusowi, nad którą pracują naukowcy, nie będzie służyła wymordowaniu całej ludzkości, a sama epidemia nie jest spiskiem firm farmaceutycznych, które specjalnie wyhodowały śmiercionośnego wirusa. Nie jest także metodą na ukrycie wpływu technologii 5G na człowieka.

Od środy, 11 marca 2020, sieć wrze. Temat koronawirusa budzi zainteresowanie niespotykane dotychczas w polskojęzycznych mediach społecznościowych – powstaje ok. 400 tys. wzmianek dziennie na ten temat, z szacowanymi zasięgami dobowymi nawet ponad 150 mln (to wyliczana przez narzędzia analityczne potencjalna liczba odsłon wzmianek dla danego tematu - metodologię opisujemy m.in. w tym artykule).

To najwyższe wyniki dla badanych dotychczas tematów w Polsce (dla porównania – gest posłanki Lichockiej w Sejmie w ciągu doby wygenerował 216 tys. wzmianek).

Dezinformacja wiralowa

Coraz więcej osób poszukuje w sieci wyjaśnień na temat sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy – i niestety natrafia przy tym na fake newsy, fałszywe teorie spiskowe i plotki, choćby takie jak wymienione wyżej (wszystkie rzeczywiście pojawiły się w sieci).

Niestety, wiele osób uznaje je za wiarygodne – bo pasują do odczuwanych przez nie silnych emocji: lęku, niepewności, poczucia braku kontroli i braku bezpieczeństwa. Niszowe narracje, które jeszcze kilka dni temu uznano by za wymysły, dziś są szeroko udostępniane w mediach społecznościowych. Bezrefleksyjnie podawane dalej, bez sprawdzenia ich wiarygodności, stają się sieciowymi wiralami, docierają do tysięcy osób i budzą coraz większy lęk.

Już w styczniu, zaraz po wybuchu epidemii w chińskim Wuhan, unijna grupa zajmująca się rosyjską dezinformacją EU StratCom Task Force ostrzegała, że zagrożenie wirusem zostanie wykorzystane przez rosyjską propagandę do kontynuowania wojny informacyjnej, a z „okazji” skorzystają też inne kraje, które widzą szansę na ubicie swojego interesu politycznego.

Do dziś na stronie internetowej EUvsDisnfo, należącej do wymienionej wyżej unijnej grupy, odnotowano 78 przypadków dezinformacji kremlowskiej, w której wykorzystano koronawirusa.

Agencja prasowa AFP, która współpracuje z Facebookiem przy sprawdzaniu publikowanych na tej platformie informacji, zdementowała 114 fake newsów. Większość z nich w różnych wersjach dociera do wielu państw, w tym do Polski, różniąc się tylko szczegółami.

Na Facebooku codziennie powstają nowe strony i grupy, które udostępniają informacje na temat koronawirusa. Niektóre z nich są prawdziwymi rozsadnikami fałszywek.

Wirus jako broń biologiczna – rosyjska narracja lat 80.

Jedna z najczęściej rozpowszechnianych teorii spiskowych przekonuje, że koronawirus to broń biologiczna, wyhodowana w wojskowym laboratorium.

Tego rodzaju narracja była wykorzystywana wielokrotnie: w latach 80-tych KGB przeprowadziło kampanię, wg której wirus HIV miał powstać w laboratorium jako amerykańska broń biologiczna.

W ostatnich latach za wymyślenie broni biologicznej miało odpowiadać nowoczesne, współfinansowane przez USA laboratorium w Gruzji. Teraz, w czasie epidemii koronawirusa, najczęściej mowa jest o laboratorium w Wuhan (rzeczywiście istnieje tam laboratorium wirusologiczne, ale znów nie ma dowodów, że epidemia ma z nim jakikolwiek związek).

Zależnie od wersji fake newsa:

  • wirusa wyhodowali Amerykanie,
  • albo Chińczycy;
  • miał służyć osłabieniu Chin,
  • wojnie z Rosją,
  • osłabieniu USA,
  • wzmocnieniu pozycji rządu chińskiego wobec chińskich przedsiębiorców,
  • a nawet wspólnej walce USA, Izraela, Wielkiej Brytanii z Chinami.

Im bardziej epidemia się rozprzestrzenia, tym dłuższa staje się lista państw, wymienianych w spiskowej teorii.

Dr. Boyle nadaje

Twórcy teorii alternatywnych często wykorzystują osoby z tytułami naukowymi do potwierdzania swoich narracji. Tak jest i tym razem.

W sieci rozchodzi się anglojęzyczne wystąpienie dr Francise'a Boyle'a, który przekonuje, że koronawirus to broń biologiczna.

Boyle, prawnik, wydaje się wiarygodny: był członkiem zarządu Amnesty International, w latach 80. opracował przepisy do amerykańskiej Konwencji o broni biologicznej, był doradą wielu międzynarodowych instytucji.

Jednak ostatnie lata jego aktywności rzucają inne światło na jego osobę. Po 2000 roku zaczął zaciekle walczyć z amerykańską polityką zagraniczną.

Twierdził, że George Bush Jr. wprowadził dyktaturę, wystąpił do Międzynarodowego Trybunału Karnego o wystawienie nakazów aresztowania dla najwyższych polityków amerykańskich: George'a W. Busha, Dicka Cheney'a, Condoleezzy Rice czy Donalda Rumsfelda; jako zagorzały przeciwnik Izraela chciał reprezentować Iran w sporze z Izraelem przed międzynarodowym trybunałem i domagał się powołania specjalnego trybunału karnego dla Izraela; w 2010 roku w wywiadzie dla telewizji Al-Jazeera stwierdził, że Barack Obama został „opłacony przez syjonistów”, a Hillary Clinton „sprzedała swoją duszę syjonistom z Nowego Jorku”.

Dziś to właśnie on uwiarygadnia przekaz, że koronawirus to broń biologiczna. Nagranie z jego sensacyjnymi stwierdzeniami pojawiło się w sieci 30 stycznia. Wg tej wersji genom wirusa miał być już wtedy tak dokładnie przebadany, że znaleziono genetyczne modyfikacje, świadczące o ludzkiej ingerencji – choć było to zaledwie 21 dni po wyizolowaniu przez naukowców tego wirusa (dane wg WHO).

Niewiarygodne źródła i eksperci

W Polsce tę narrację można usłyszeć choćby na kanale YT „Niezależna Telewizja”. W nagraniu z 12 marca Ewa Pawela, jak sama się przedstawia – „sygnalistka kontroli umysłu” – tłumaczy, że są już wiarygodne badania naukowe, które dowodzą, że w koronawirusie rozpoznano „ślady programowania tego patogenu, który został wyprodukowany w laboratorium, prawdopodobnie wojskowym, o bardzo wysokim poziomie zabezpieczeń”.

Pod nagraniem podano linki do innych materiałów na ten temat. Wiele z nich kieruje do portalu prisonplanet.pl. To strona prezentująca polskie wersje teorii spiskowych znanego amerykańskiego „spiskowca” Aleksa Jonesa.

Wiele z nich pierwotnie ukazało się na portalu infowars.com, należącym do Jonesa. Jones działa nie tylko w USA, często gości w programach rosyjskiej stacji telewizyjnej Tsargrad TV, prowadzonych przez rosyjskiego ideologa Aleksandra Dugina, do niedawna zwanego ideologiem Kremla. Właścicielem tej stacji jest rosyjski miliarder Konstanty Małofiejew.

Inne linki, podawane przez NTV, jako źródło naukowo wyglądających (na pierwszy rzut oka) informacji o badaniach nad koronawirusem, odsyłają do amerykańskiego portalu naturalnews.com. To kolejna strona z teoriami spiskowymi. Założona przez Amerykanina Mike'a Adamsa, promuje nie tylko niekonwencjonalną medycynę, ale także ruch antyszczepionkowy, wg Adamsa bowiem szczepionki wywołują autyzm.

W obu przypadkach trudno mówić o wiarygodności artykułów na tych portalach.

Redukcja ludzkości o 90 proc.

Ewa Pawela w nagraniu NTV by udowodnić tezę o sztucznym „programowaniu” wirusa, powołuje się na kilku ekspertów. Pierwszym z nich jest rosyjski biolog, Igor Nikulin. Miał on powiedzieć dla rosyjskiej stacji telewizyjnej rt.com (dawniej Russia Today), że koronawirus jest bronią biologiczną, stworzoną przez USA lub Izrael po to, by zredukować ludność Ziemi o 90 proc.

Nikulin mówił to samo również w głównym rosyjskim programie informacyjnym „Wremia”, na początku lutego. Teorie spiskowe o koronawirusie są bowiem w Rosji rozpowszechniane przez największe media, oczywiście zawsze z wskazaniem winnego zgodnie z rosyjskim interesem politycznym.

W materiale NTV sprytnie wykorzystano nawet hasła wojny informacyjnej: Pawela odniosła się do niej bezpośrednio, robiąc wszystko, by uśpić czujność widzów i sprawić, by za dezinformatorów uznali oni tych, którzy zaprzeczą podawanym przez NTV informacjom.

Opisywane wideo – z 12 marca! - ma już prawie 730 tys. wyświetleń, a jest jednym z wielu dostępnych tam nagrań na ten temat. Z innych można się np. dowiedzieć, że wirus ma związki z technologią 5G, która została wprowadzona w Wuhan, a objawy wywoływanej przez nią choroby mają być identyczne jak wywoływane przez koronawirusa. To oczywiście kolejna teoria spiskowa.

W Polsce narrację o broni biologicznej uwiarygadnia m.in. dr Zbigniew Hałat. Hałat to lekarz, epidemiolog, wiceminister zdrowia w połowie lat 90. Dziś jednak znany jest przede wszystkim z wystąpień na antenie Radia Maryja.

Głosi mocno kontrowersyjne tezy, np. krytykował szczepionki przeciwko wirusowi HPV, który wywołuje raka szyjki macicy, a w 2015 roku popierał Grzegorza Brauna w wyborach na prezydenta RP.

W wywiadzie dla Radia Wnet 12 marca powiedział, że teoria o tym, iż koronawirus jest zmodyfikowany genetycznie i ma zastosowanie bojowe, jest dobrze udokumentowana naukowo. Powołał się jednak wyłącznie na Boyla, dodając, że winni są Amerykanie i Chińczycy.

Rosjanie: to Bill Gates!

W sieci można znaleźć także inne teorie spiskowe, które mają związki z oficjalną rosyjską propagandą. W rosyjskiej telewizji Zviezda, która należy do Ministerstwa Obrony Narodowej, można było usłyszeć historię o tym, że epidemia wirusa została już wcześniej przetestowana przez Billa Gatesa, który przygotował komputerowy model rozpowszechniania się takiej epidemii na zlecenie Pentagonu.

Oczywiście temat natychmiast eksplodował w sieci. W Polsce częściej pojawia się nieco inna wersja tej spiskowej teorii: symulację pandemii w 2019 roku zorganizowała Fundacja Billa i Melindy Gates, Bloomberg oraz Światowe Forum Ekonomiczne, a Gates za nią zapłacił.

Symulacja nosiła nazwę „Event 201”, i to właśnie tam wyliczono, że w ciągu 6 miesięcy wirus spowoduje śmierć 65 milionów ludzi. Cała ta historia ma być dowodem na to, że trwająca pandemia została przygotowana w USA i jest spiskiem Amerykanów przeciw reszcie świata.

Jak wyjaśnia EUvsDisInfo, symulację rzeczywiście przeprowadzono, fałszywa jest natomiast informacja o ofiarach – nie podawano ich liczby. Zaś samo ćwiczenie miało na celu przygotowanie do tego rodzaju sytuacji kryzysowej. Nieprawdziwa jest również informacja, że Bill Gates sponsorował powstanie koronawirusa (w innej wersji zapłacił za to multimiliarder George Soros).

Polski artykuł na ten temat można znaleźć choćby na portalu Neon24.pl, należącym do Ryszarda Opary, słynnego niegdyś polskiego biznesmena związanego m.in. z firmą Elektrim. Portal wcześniej nosił nazwę Nowy Ekran, ale po sporze z redakcją przekształcono go w Neon24. Dziś udostępnia on swoje łamy rozmaitym blogerom, także anonimowym, można tam znaleźć najróżniejsze fake newsy i teorie spiskowe. Nie brakuje również linków do strony rosyjskiego Sputnika.

Warszawa otoczona, podzielona i zamknięta

Poza teoriami spiskowymi największy niepokój wśród Polaków budzą informacje rozsyłane za pomocą sms-ów, które mówią o otoczeniu danego miasta kordonem sanitarnym, wprowadzeniu stanu wyjątkowego lub wojennego, podzieleniu Warszawy (lub innego miasta czy całych województw, krążą różne wersje) na strefy nadzorowane przez wojsko.

Nie bardzo wiadomo, kto te sms-y zaczął wysyłać, dziś krążą po Polsce na wzór łańcuszka. Do sporej części osób docierają z informacją, że to nieoficjalne dane, przekazane przez kogoś z wojska. Czasami uwiarygodnieniu służą zdjęcia samochodów wojskowych na drogach.

Żadna z przekazywanych w tych wiadomościach informacji nie jest prawdziwa (stan na sobotę). Niektóre, np. o zamknięciu Warszawy, były wielokrotnie dementowane przez rząd i samorząd, na temat zamknięcia sklepów spożywczych (że to nieprawda) wypowiadały się także stowarzyszenia handlowców. Mimo to wiadomości wzbudzają panikę i wywołują paniczne zachowania Polaków.

Informacje w sms-ach są sprytnie skonstruowane. Uwiarygadnia je np. rzeczywiście zwiększony ruch wojsk, który wynika jednak nie z przygotowań do zarządzania strefami w miastach, lecz z trwających międzynarodowych ćwiczeń NATO „Defender Europe 2020”.

Obecnie żołnierze właśnie przemieszczają się przez Polskę. Z powodu koronawirusa ćwiczenia ograniczono, ale wojskowe samochody na drogach łatwo zauważyć.

„Defender Europe 2020” do tej pory przechodziły raczej bez echa, słyszeli o nich nieliczni, stąd dziś łatwo o ich wykorzystanie w dezinformacji. Co ważne, ćwiczenia te są pod stałą obserwacją Kremla i od kilku tygodni widoczne jest wykorzystywanie ich w rosyjskiej wojnie informacyjnej ( na prokremlowskich, polskojęzycznych portalach publikowano m.in. fałszywą wypowiedź jednego z dowódców NATO nt. polskich wojsk).

Fałszywka wywołała zamieszki na Ukrainie

Rozsyłane sms-y budzą zastanowienie także ze względu na podobieństwo do sytuacji na Ukrainie. 20 lutego, gdy przewożono Ukraińców ewakuowanych z Wuhan do miejsca, w którym mieli odbywać kwarantannę, doszło do zamieszek.

Droga została zablokowana przez mieszkańców docelowej miejscowości – obawiali się, że zarażą się koronawirusem od ewakuowanych.

Zamieszki miały taką skalę, że przejazd autokaru stał się możliwy dopiero po użyciu transporterów opancerzonych.

Jak się okazało, bezpośrednim katalizatorem zamieszek był fałszywy mail, rozesłany do mieszkańców i rozchodzący się wiralowo (czyli tak jak polskie sms-y). Ktoś podszył się pod ukraińskie ministerstwo zdrowia i napisał, że na Ukrainie są już pierwsze przypadki zarażenia koronawirusem.

Przy dużym lęku taka informacja wystarczyła. Ukraińskie służby ustaliły później, że mail został wysłany z zewnątrz, spoza terytorium Ukrainy. Trwa dochodzenie, kto był jego autorem.

Oczywiście, o wykorzystywanie epidemii do celów politycznych trzeba podejrzewać nie tylko Rosję. Rząd Iranu polecił swoim mieszkańcom instalowanie na smartfonach aplikacji AC19, która łatwo pozwalała rozróżnić objawy przeziębienia od objawów zarażenia koronawirusem. Aplikacja rozeszła się po całym świecie.

Okazało się (pisał o tym onet.pl ), że aplikację stworzyła firma Smart Land Strategy, która wcześniej tworzyła programy wykorzystywane przez irański wywiad. Istnieje poważne podejrzenie, że AC 9 miała służyć do zbierania danych wywiadowczych.

Epidemia i związane z nią emocje są dla niektórych środowisk okazją do zbijania politycznego kapitału. Gdy państwo pogrąża się w kryzysie i chaosie, a lęk obywateli osiąga coraz większe rozmiary – przeciwnicy tego państwa tryumfują.

Jedynym sposobem przeciwstawiania się tego rodzaju wojnie jest zachowanie spokoju. Podstawą bezpieczeństwa informacyjnego musi być sprawdzanie wiarygodności źródeł – dotyczy to zarówno zwykłych użytkowników sieci, jak i dziennikarzy, bo oni także czasem dają się ponieść emocjom.

Kiedy źródło jest nieznane, niepewne, niesprawdzone - takiej informacji nie należy udostępniać. Nie ufajmy sensacjom, nie wierzmy oszustom. Sprawdzajmy! To dziś, dla zachowania stabilności państwa, prawie tak samo ważne jak regularne mycie rąk.

Udostępnij:

Anna Mierzyńska

Analityczka mediów społecznościowych, specjalizuje się w analizie dezinformacji. Z OKO.press współpracuje od 2017 roku. Autorka książki "Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne