0:00
0:00

0:00

Jednym z głównych postulatów Wiosny jest rozdzielenie państwa od Kościoła. Spójrzmy zatem, co sądzą na ten temat Polacy. Z analizy danych Polskiego Generalnego Studium Wyborczego (PGSW), przeprowadzonego pod kierunkiem prof. Radosława Markowskiego po wyborach parlamentarnych w 2015 roku, wynika, że to postulat całkiem trafiony.

Może nie od razu „żagiel, pod którym w końcu wypłyniemy na błękitne oceany”, jak powiedział Biedroń na konwencji 2 lutego 2019 na Torwarze, ale z pewnością propozycja, która podobać się może zdecydowanej większości Polaków.

Prawie dwie trzecie z nas uważa, że „Kościół powinien być od państwa całkowicie oddzielony i nie powinien zajmować się polityką” (czyli w tym wypadku wybiera „jedynkę” w skali od 1 do 7, gdzie 7 to zgoda z twierdzeniem, że „Kościół powinien mieć znaczny wpływ na sprawy państwa i jego politykę”).

Przeczytaj także:

Ponad 40 proc. wyborców PiS za rozdziałem

A jak wyglądają poglądy wyborców na temat roli Kościoła w państwie? Pogrupujemy je według partii popartej w ostatnich wyborach parlamentarnych. Wyborcy wszystkich partii poza PiS w większości uważają, że Kościół nie powinien się mieszać do polityki.

Jednak i wśród wyborców PiS ponad 40 proc. jest za całkowitym rozdzieleniem państwa od Kościoła.

Najwięcej zwolenników pełnej niezależności państwa od Kościoła jest wśród tych, którzy oddali jesienią 2015 roku swój głos na Zjednoczoną Lewicę (SLD i kilka mniejszych ugrupowań), Razem, Nowoczesną i PO.

To naturalny elektorat dla Wiosny, jako że Robert Biedroń łączy postulaty socjaldemokratyczne z liberalnymi. Mocne stanowisko w sprawie Kościoła może więc przyciągnąć wielu wyborców partii opozycyjnych.

Również wśród niegłosujących wyraźnie przeważa pogląd bliski postulatowi Biedronia. Nie wiadomo jednak, czy entuzjazm byłego prezydenta Słupska zdoła ich przyciągnąć do urn.

Na pierwszy rzut oka, tak jak pokazały wcześniejsze analizy Piotra Pacewicza w OKO.press, Wiosna roztopi głównie śniegi opozycyjne. W połączeniu z premią dla największych partii, jaką daje metoda d’Hondta (służąca do przeliczania głosów na mandaty), może to zagrozić perspektywie odsunięcia PiS od władzy w jesiennych wyborach parlamentarnych 2019.

Nie wiadomo jednak, jak zachowają się inne partie, czy przekroczą próg i czy Koalicja Europejska dotrwa do jesieni. Jak na razie istnieje zbyt wiele niewiadomych, by przeliczać słupki poparcia w sondażach przedwyborczych na mandaty w Sejmie.

Czy Wiosna uszczknie wyborców PiS?

Wiadomo za to, że, jak trafnie zwrócił uwagę Krzysztof Pacewicz, każdy procent wyborców zabrany PiS liczy się dla opozycji demokratycznej podwójnie. Wobec tego, zamiast poświęcać uwagę bratobójczej walce po stronie opozycji, proponuję skupić się na tym, czy Wiosna jest w stanie podebrać wyborców PiS-owi.

Wydawałoby się, że takie postulaty Biedronia, jak pełny dostęp do aborcji czy homoseksualne związki partnerskie – już obwołane przez prawicowych publicystów „skrajnymi” – mogą odstraszyć potencjalnego wyborcę PiS.

Jednak, jak pokazują niedawne sondaże OKO.press, zwolennicy jednopłciowych związków partnerskich to już 56 proc. społeczeństwa, a 53 proc. uważa, że kobieta powinna mieć prawo do aborcji do 12. tygodnia ciąży. Są wśród nich również Polacy, którzy oddali głos na PiS w 2015 roku.

Do tego, 43 proc. elektoratu PiS, które jest za całkowitym rozdziałem państwa od Kościoła, to bardzo dużo, jeśli weźmiemy pod uwagę, że w ostatnich wyborach poparło tę partię aż 5,7 miliona osób. Okazuje się również, że spora grupa wyborców PiS ma na ten temat poglądy w dużej mierze odmienne od ich partii.

Porównajmy odsetek wyborców danej partii popierających całkowity rozdział pomiędzy Kościołem a polityką z odsetkiem wyborców, którzy uważają, że partia, na którą oddali głos w 2015 roku, ma takie samo zdanie.

Wyborcy wszystkich partii życzyliby sobie, by ich przedstawiciele prezentowali twardsze stanowisko w sprawie podziału państwo-Kościół. Największa różnica dotyczy wyborców PiS i PSL – odpowiednio 30,4 proc. i 30,1 proc. wyborców tych partii życzyłoby sobie całkowitego rozdziału i czuje, że ich partia tego postulatu nie spełnia. Swoją drogą, według tych danych, również PO nie powinno zaszkodzić mocniejsze stanowisko w tej sprawie.

Wygląda więc na to, że całkiem sporej części wyborców, którzy oddali swój głos na PiS w 2015 roku, może się podobać „radykalizm” Wiosny co do roli Kościoła w państwie.

Następne pytanie brzmi: czym różnią się ci niezadowoleni PiS-owcy od tych zadowolonych ze stanowiska swojej partii? Kogo dokładnie może próbować podebrać PiS-owi Wiosna?

Wyborcy PiS niezadowoleni z faktu, że ich partia nie chce całkowitego rozdziału między państwem a Kościołem, przede wszystkim są mniej prawicowi: średnia 6,8 w porównaniu do 8,1 (na 11-stopniowej skali, gdzie zero to „lewica” a 11 to „prawica”). To nie zaskakuje.

Za PiS i za aborcją?

Ciekawsze jest to, że są oni również bardziej skłonni zaakceptować aborcję na życzenie. Wśród wyborców PiS niezadowolonych z pozycji swojej partii co do roli Kościoła w państwie, aż 41 proc. popiera pełne prawo do aborcji.

Wśród reszty zwolenników PiS odsetek ten wynosi jedynie 12 proc. Nawet gdy weźmiemy pod uwagę wszystkich wyborców PiS, aż co piąty z nich jest za pełnym dostępem do aborcji.

Istnieje zatem spora grupa wyborców PiS, którym postulaty Wiosny dotyczące roli Kościoła i praw kobiet mogą się spodobać (lub przynajmniej nie odstraszyć).

Jeśli dodamy to tego postulaty socjalne partii Biedronia, które z pewnością mogą przypaść do gustu wyborcom PiS, częściowe roztopienie przez Wiosnę bloku lodu, jakim często wydają się zwolennicy obozu rządzącego, wcale nie jest tak nieprawdopodobne.

Czy to się partii Biedronia uda, to już zupełnie inna kwestia.

Piotr Zagórski – socjolog i politolog. Pisze doktorat o partycypacji wyborczej w Europie Środkowo-Wschodniej na Universidad Autónoma de Madrid. Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Tygodniku Powszechnym” i „El País”.

;

Komentarze