0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: . Fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl. Fot. Jakub Porzyck...

24 maja 2026 w referendum mieszkańcy Krakowa odwołali ze stanowiska prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego z Koalicji Obywatelskiej. W sierpniu krakowianie znów pójdą głosować w wyborach nowego prezydenta.

Kandydatką Razem w krakowskich wyborach będzie Aleksandra Owca (33 lata), stojąca na czele partii wraz z Adrianem Zandbergiem.

Nowa Lewica ma wystawić posłankę Darię Gosek-Popiołek (41 lat), a jej start zostanie ogłoszony w ciągu kilku dni. Na razie partia szykuje kampanię wizualną – wynika z informacji OKO.press.

Krakowskie starcie Darii Gosek-Popiołek i Aleksandry Owcy może stać się zatem laboratorium, w którym Nowa Lewica i Razem sprawdzą, która opowieść o lewicy – załatwianie własnej agendy przez pójście na kompromisy z liberałami czy może bycie wobec liberałów totalną opozycją – lepiej rezonuje wśród wyborców.

O tym, że w tej rywalizacji ze strony Razem nie będzie taryfy ulgowej świadczyć może to, że w inaguracyjnym przemówieniu kampanii 26 maja 2026 Owca zaliczyła Nową Lewicę do „koryciarzy”: mówiła o „miszalsko-tuskowo-czarzastych pensjach aparatczyków”.

Na zdjęciu powyżej Aleksandra Owca (z lewej) i Daria Gosek-Popiołek w 2023 roku, kiedy jeszcze Razem i Nowa Lewica tworzyły wspólny klub parlamentarny. Teraz dawne współpracowniczki będą rywalkami.

Przeczytaj także:

Kilkanaście procent dla lewicy w Krakowie?

W wyborach prezydenckich w 2025 roku w Krakowie kandydaci lewicy osiągnęli na tle kraju dobre wyniki.

Najlepiej wypadł Adrian Zandberg: 49 483 głosy, co stanowiło aż 10,64 proc. wszystkich głosów oddanych w mieście. Zajął czwarte miejsce, ustępując Sławomirowi Mentzenowi (12,20 proc.) tylko o 7 282 głosy. Magdalena Biejat z Nowej Lewicy miała 28 219 głosów (6,07 proc.), a Joanna Senyszyn 7 881 (1,69 proc.).

W sumie lewica zdobyła w Krakowie 18,4 proc. głosów. W całym kraju: 10,18 proc.

Gdyby wówczas lewica wystawiła jednego kandydata, być może pokonałaby Sławomira Mentzena i zbliżyła się w Krakowie do Karola Nawrockiego (20,86 proc.). Ale tak się nie stało wtedy i nie stanie się teraz. Jednak nawet podzielona lewica ma się o co się bić – o spory elektorat i widoczność, a może nawet o udział we władzy.

Obie lewicowe kandydatki (Joanna Senyszyn na razie nie ogłosiła startu, choć można się tego spodziewać) będą starały się zdobyć jak najwięcej z tamtych 18 proc. uznawanych przez naszych rozmówców z zaplecza Nowej Lewicy za pułap poparcia.

„Liczymy, że Daria zdobędzie kilkanaście procent. Na pewno powyżej dziesięciu” – słyszymy od polityka Nowej Lewicy zaangażowanego w kampanię. Inny rozmówca z zaplecza partii Włodzimierza Czarzastego przewiduje, że różnica poparcia dla kandydatek będzie ogromna. Jeśli ostatecznie zdobędą w sumie 15 proc., to 12 proc. przypadnie Gosek-Popiołek, a tylko trzy Owcy.

Kto będzie nową twarzą?

Gosek-Popiołek ma być przedstawiana jako nowa twarz w Krakowie, ale jednocześnie doświadczona działaczka lokalna i alternatywa dla istniejących układów.

Sceptyczny jest Mateusz Merta z Razem: „Jeżeli Daria Gosek-Popiołek planuje start, to będzie brała odpowiedzialność za to, co robiła w mieście ekipa Miszalskiego. Może udawać nową twarz, ale to także buta radnych Nowej Lewicy popchnęła Krakowian do urn”.

Sceptyczna jest nawet osoba z otoczenia Nowej Lewicy: „Trudno będzie wymyślić kampanię Darii Gosek-Popiołek. Dziś nową twarzą jest Aleksandra Owca”.

Osoba z centralnych struktur lewicy zaangażowana w kampanię kandydatki Nowej Lewicy przekonuje jednak, że wiele wymyślać nie trzeba, bo Gosek-Popiołek to samograj.

Jest znana w Krakowie, ma bogatą historię zaangażowania w sprawy lokalne. Inny rozmówca: „Zwykły krakowianin nie utożsamia jej z establishmentem Miszalskiego. Ma dobry wizerunek, wynik w 2023 to nie była wyłącznie pracowita kampania aktywistki, ludzie zaczęli ją rozpoznawać, widzą, że jest fajna”.

Krakowskie roszady Razem

Opowieść o Darii Gosek-Popiołek sklejonej z establishmentem Miszalskiego nieco komplikuje fakt, że posłanka w wyborach prezydenckich w Krakowie poparła… Łukasza Gibałę. I to nie przed drugą turą. Pierwsza publiczna deklaracja pojawiła się na pół roku przed wyborami.

„W Krakowie wreszcie nadchodzi odwilż, czas zmian. Wiosną możemy wybrać władze samorządowe, które naprawdę słuchają głosu mieszkanek i mieszkańców. Dlatego popieram Łukasza Gibałę jako kandydata na prezydenta naszego miasta” – mówiła podczas wspólnej konferencji prasowej jeszcze w grudniu 2023 roku.

View post on Twitter

„Z Darią Gosek-Popiołek i jej ekipą od dawna wprowadzamy więcej światła i powietrza do krakowskiej polityki” – mówił podczas tej samej konferencji Łukasz Gibała.

„Mamy za sobą wiele wspólnych sukcesów, m.in. zainicjowanie otwarcia punktu opieki intymnej dla mieszkanek i mieszkańców Krakowa, nagłośnienie nieprawidłowości przy budowie tramwaju na Górkę Narodową czy uchwałę ograniczającą wyprzedaż gruntów i nieruchomości miejskich. Teraz najwyższa pora, by zacząć wdrażać wspólne idee na jeszcze większą skalę”.

To były czasy, gdy Gosek-Popiołek należała jeszcze do partii Razem, której członkowie startowali w wyborach samorządowych z list ruchu Łukasza Gibały. Tak swój mandat w radzie miasta zdobyła właśnie Aleksandra Owca, która od stycznia 2026 jest w Krakowie radną niezrzeszoną.

Od decyzji krakowskiego Razem o wsparciu i wspólnym starcie z Łukaszem Gibałą odcięły się oczywiście krakowskie i małopolskie struktury Nowej Lewicy, która do rady miasta startowała razem z KO i popierała kandydata KO Aleksandra Miszalskiego.

Wydarzenia w Krakowie były jednym z symptomów coraz bardziej napiętej atmosfery w sejmowej koalicji lewicy. Efektem był rozłam w Razem w grudniu 2024 roku i wyjście z partii kilkudziesięciu działaczy i działaczek, którzy nie zgadzali się na formalne zerwanie z Nową Lewicą i wyjście z klubu.

Razem straciło wtedy kilka parlamentarzystek m.in. właśnie Darię Gosek-Popiołek, Magdalenę Biejat i Dorotę Olko, które zostały w klubie NL, a następnie założyły stowarzyszenie Wspólne Jutro.

Od tamtej pory progresywne posłanki starają się być kontrapunktem dla polityki rządu Donalda Tuska – i choć żadna z nich nie piastuje ministerialnej funkcji (Magdalena Biejat utrzymała swój status wicemarszałkini Senatu) – to de facto są częścią szeroko pojętej koalicji rządowej.

Partia Razem po wyjściu z klubu Nowej Lewicy skierowało całą swoją energię na uwiarygodnienie się jako twarda opozycja wobec rządu Donalda Tuska. I z tej perspektywy często i chętnie atakuje byłych kolegów i koleżanki z NL oraz ze Wspólnego Jutra.

Latem 2026 roku rywalizacja lewicowych polityczek pozwoli obu partiom wykuwać zręby przyszłorocznej kampanii parlamentarnej i testować nastroje wyborców.

Ostatecznie chodzi o pytanie, jak silna w elektoracie miejskim jest emocja antyrządowa? I czy na tej antyrządowej emocji reprezentantka lewicy może poszerzyć swój elektorat o inne grupy, czy jednak znowu skończy się na podziale i łowieniu w tym samym stawie?

Kalkulacje Nowej Lewicy

W marcu 2026 roku Nowa Lewica przeprowadziła w Krakowie badanie na grupie 3 tys. osób – wynika z informacji OKO.press. Jeszcze trwała zbiórka podpisów pod wnioskiem referendalnym. Jednak to na podstawie tego badania w partii panowało przekonanie, że referendum nie tylko się wydarzy, lecz Aleksander Miszalski je przegra.

We wszystkich badanych wariantach do drugiej tury w powtórnych wyborach wchodzi Łukasz Gibała.

„To będzie Tour de Pologne” – żartuje osoba z zaplecza Nowej Lewicy z rządu. „Będzie wielu kandydatów, wszyscy się tam pokażą. Wszystkie mniejsze siły będą starały się pokazać, że dużo ważą, bo zyskają ekspozycję ogólnopolską”.

Z tej okazji skorzysta również partia Nowa Lewica Włodzimierza Czarzastego. Poza testowaniem własnej agendy najważniejszy polityczny cel Nowej Lewicy to pokazanie relatywnej siły w koalicji rządzącej. Wprawdzie wyniki w jednym mieście nie przekładają się bezpośrednio na poparcie dla partii w całej Polsce. Nie ma jednak wątpliwości, że wybory w drugim co do wielkości mieście w Polsce będą budziły zainteresowanie wykraczające poza stolicę Małopolski.

Jednocześnie zapewne będzie widoczne napięcie między Koalicją Obywatelską a mniejszymi partiami. KO będzie próbowała umniejszyć wagę krakowskich wyborów, mniejsze partie koalicyjne – przeciwnie.

Czarzasty chce odzyskać Kraków

Dla Nowej Lewicy istotny w tych wyborach jest też aspekt wewnątrzpartyjny: Włodzimierz Czarzasty będzie próbował odzyskać kontrolę nad krakowskimi strukturami partii, którą utracił po wyborach samorządowych w 2024 roku.

Maciej Gdula, ówczesny szef małopolskich struktur Nowej Lewicy, dogadał się wówczas z Aleksandrem Miszalskim, by wiceprezydentką z ramienia NL została Maria Klaman. W Krakowie postrzegana jako „ciało obce”, bo przyjechała pod Wawel z Sopotu, a wcześniej ściśle współpracowała z politykiem Platformy Obywatelskiej Jackiem Karnowskim.

Czarzasty tego wyboru nigdy nie zaakceptował, o Klaman mówi, że to polityczka KO. Nie została przyjęta do Nowej Lewicy, mimo że po objęciu stanowiska wiceprezydentki odpowiedzialnej za mieszkalnictwo starała się o legitymację partyjną.

Słyszymy, że jeśli prezydentem zostanie osoba z Koalicji Obywatelskiej, to Gosek-Popiołek może zostać wiceprezydentką miasta. Wtedy zwolniłaby mandat poselski. A następny w kolejce do mandatu jest... skonfliktowany z Czarzastym Maciej Gdula, były wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego, zdymisjonowany wraz z Dariuszem Wieczorkiem w grudniu 2024.

W czerwcu 2025 roku Gdula odszedł z Nowej Lewicy.

Czy w tym hipotetycznym scenariusz Czarzasty może próbować zablokować mandat dla Gduli? Raczej nie, bo następna w kolejce do wzięcia mandatu jest… Aleksandra Owca z Razem. Prawdopodobnie z dwojga wrogów lepszy Gdula niż Razemitka. Tyle że – powtórzmy – to scenariusz z przyszłości, która nie musi się wydarzyć. Bo kandydat Koalicji Obywatelskiej wcale nie musi w Krakowie wygrać.

Brak rąk do pracy czy brak pieniędzy?

Dla Razem krakowska kampania będzie pierwszym dużym sprawdzianem i zarazem poligonem po wyborach prezydenckich. Przed rokiem Adrian Zandberg zdobył prawie 953 tysiące głosów (4,86 proc.), zaledwie o 26 tysięcy mniej niż urzędujący wówczas marszałek Sejmu Szymon Hołownia (4,99 proc.). I więcej niż kandydatka współrządzącej Nowej Lewicy Magdalena Biejat (4,23 proc.).

Oczekiwania są duże.

„To dobrze” – mówi Mateusz Merta z Razem. „Cieszymy się, że ludzie pokładają w nas konkretne nadzieje”. Na uwagę, że będzie im trudno – bez pieniędzy i z bardziej rozpoznawalną kandydatką Nowej Lewicy odpowiada: „Nie jesteśmy znani z poddawania się”.

Kiedy żartujemy, że według niektórych są znani ze stania w miejscu, słyszę odpowiedź: „Raczej z konsekwencji. Chcemy budować partię, która jest niezależna i stawia twardo na realizację prospołecznych postulatów”.

W krakowskich strukturach Razem ma działać 500 osób. Politycy Nowej Lewicy, którym powtarzamy tę liczbę, komentują, że Razem „pompuje medialnie” własny sukces rekrutacyjny. Jednocześnie jednak przyznają, że Gosek-Popiołek będzie w trudniejszej sytuacji kadrowej niż w 2023. „Nie będzie rąk do pracy”.

W wyborach parlamentarnych kampanię Gosek-Popiołek robiły osoby z Razem, które nie odeszły wraz z nią z partii. Kampanię tak skuteczną, że z drugiego miejsca przeskoczyła lidera listy Macieja Gdule, pozbawiając go mandatu. W 2025 roku to te osoby miały tworzyć krakowską kampanię Adriana Zandberga i będą teraz pomagać Aleksandrze Owcy.

Przewagą Nowej Lewicy mają być zasoby finansowe. Nasi rozmówcy z „centrali” nie mają wątpliwości, że „Włodek rzuci kasą”.

Od osoby z otoczenia Nowej Lewicy słyszymy, że Aleksandra Owca budzi sympatię mediów – nie tylko lokalnych i to jej atut.

Kalkulacje Razem

Współprzewodnicząca Razem będzie się prezentowała jako kandydatka antyestabliszmentowa – tak samo, jak Adrian Zandberg w wyborach prezydenckich. „Nie ma tu z nami bogatych sponsorów, developerów, lobbystów” – można było usłyszeć podczas inauguracji kampanii Aleksandry Owcy. „Jesteśmy tu wśród zwyczajnych ludzi”, a także: „Nasza kandydatka nadepnęła już na odcisk lokalnym układom”.

„Ten system wyciska nas jak cytrynę” – mówiła Owca.

Jednak takich kandydatów spoza politycznych elit będzie w tych wyborach cały tłum. Od Łukasza Gibały (wiecznie na kontrze wobec władz Krakowa), przez kandydata Konfederacji, przez Mariannę Schreiber czy (prawdopodobnie) Grzegorza Brauna.

„Na Zandberga głosowali młodzi mężczyźni. Owca nie ma szans na ten elektorat” – mówi osoba z Nowej Lewicy.

„Chcemy pokazać, że jedyną opozycją nie jest Konfederacja” – mówi OKO.press Mateusz Merta z Razem. – „Najistotniejsze jest pokazanie innej wizji miasta”.

Podkreśla, że jednym z wątków będą sprawy dotykające młode osoby, którym w Krakowie coraz trudniej jest się utrzymać. Owca mówiła w inauguracyjnym przemówieniu, że ciężko jest tym, którzy nie mają „mieszkania po babci”.

Razem krytykuje politykę mieszkaniową Krakowa: „Cały czas brakuje uregulowania najmu krótkoterminowego czy kwestii 70 tysięcy pustostanów. Niewiele się zmieniło [za rządów Miszalskiego]”.

„Bzdury. W tym roku ma być przyjęta ustawa regulująca najem krótkoterminowy. Na poziomie samorządu bez tej ustawy nie mamy narzędzi regulacyjnych” – odpowiada Tomasz Leśniak, krakowski radny Nowej Lewicy. Według niego Razem manipuluje statystykami, sugeruje, że te 70 tys. pustostanów jest przedmiotem spekulacji. „Urząd szacuje, że prywatnych pustostanów spekulacyjnych jest w Krakowie 300-700”.

Jednak Razem powtarza: „Lewica nie wykorzystuje swojej pozycji politycznej, żeby realizować postulaty” – mówi Merta, zaznaczając, że chodzi zarówno o politykę lokalną, jak i ogólnopolską.

A czy Razem ma inny pomysł niż Nowa Lewica i KO na przykład na prowadzenie polityki klimatyczno-transportowej? Strefa Czystego Transportu była punktem zapalnym i jednym z wyzwalaczy referendum. Partia Zandberga i Owcy chce się skupiać na aspiracjach. Ich zdaniem ekipa Miszalskiego wprowadzenie SCT przygotowała na kolanie.

„Proces wprowadzania SCT trzeba bylo zaprojektować z udziałem mieszkańców, tak, żeby nie był szokiem dla społeczeństwa. Projekt głosowano dwa dni po konsultacjach, których nikt nie wysłuchał. Zabrakło komunikacji i czasu na porządne przygotowanie projektu”.

Wakacyjny wiatr uskrzydli lewicę czy przeciwnie?

„Porażka Miszalskiego to też porażka progresywności. Ta atmosfera podcina skrzydła lewicy” – uważa osoba z zaplecza partii Czarzastego.

Inny rozmówca z Nowej Lewicy nie zgadza się z tym. Twierdzi, że skoro w kampanii będzie zatrzęsienie kandydatów konserwatywnych i skrajnych, Gosek-Popiołek tym bardziej będzie miała przestrzeń do przedstawiania postępowych rozwiązań. Jeśli tak by było, to działałoby również na korzyść Owcy.

Osoba związana z Nową Lewicą zwraca uwagę, że wybory odbędą się w sierpniu, czyli w okresie wakacji, gdy większość wyborców Koalicji Obywatelskiej, Nowej Lewicy i Razem jest na urlopach. Dlaczego wakacyjne wyjazdy miałyby być mniejszym kłopotem np. dla Konfederacji?

Bo według naszego rozmówcy to wyborcy Koalicji i Nowej Lewicy są mocniej zdemobilizowani. „Koalicja Obywatelska i Nowa Lewica nie doceniają wkurzenia swojego elektoratu. Nie widzą, że ich elektorat jest zdemobilizowany”.

Komu uda się zmobilizować lewicowych wyborców w Krakowie mimo wakacji?

Na zdjęciu Agata Szczęśniak
Agata Szczęśniak

Dziennikarka polityczna OKO.press. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!“, a w OKO.press podcast „Program Polityczny”.

Na zdjęciu Dominika Sitnicka
Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze