PiS nie wyklucza stworzenia prawicowego bloku w Krakowie. Lewica jeszcze nie ogłasza kandydata (a raczej: kandydatki) na prezydenta, ale już nad tym pracuje. Konfederacja deklaruje, że jest gotowa do walki o miasto. Po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego każda z politycznych opcji próbuje dostać swój kawałek tortu.
Ponad 176 tysięcy osób poszło w niedzielę 24 maja 2026 na referendum, z czego prawie 98 proc. zagłosowało za odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Wstępne sondażowe wyniki poznaliśmy po zamknięciu komisji wyborczych – już wtedy wszystko wskazywało na jednoznaczną porażkę polityka KO. Po godzinie 7 rano miejska komisja referendalna potwierdziła jednoznacznie: Prezydent Miasta Krakowa został odwołany.
Do czasu powołania komisarza, funkcjonowaniem urzędu ma kierować sekretarz miasta Antoni Fryczek. Rada Miasta Krakowa – której przyszłość również rozstrzygała się podczas referendum, zostaje w niezmienionym składzie. Nie udało się osiągnąć wymaganej frekwencji.
W ciągu 90 dni mają się odbyć wybory – dojdzie do tego w drugiej połowie sierpnia. Po nocnym referendalnym trzęsieniu ziemi mnożą się pytania o przyszłość miasta. Kto zastąpi Miszalskiego? Jak nowy prezydent będzie współpracował z Radą Miasta (w której większość ma Koalicja Obywatelska)? Kto na decyzji Krakowian zyska najwięcej?
Konferencję po referendum zorganizował już PiS. Konfederacja jeszcze w niedzielę ogłosiła swojego kandydata. Do Krakowa na briefing przyjechał Włodzimierz Czarzasty, a Razem zapowiada ogłoszenie kandydatury na wtorek.
Milczy tylko Koalicja Obywatelska.
Nie odpowiada na pytania dziennikarzy, nie ogłasza żadnej konferencji. Nie zaplanowano też publicznego wystąpienia Aleksandra Miszalskiego. Wypowiedział się jedynie w mediach społecznościowych. „Ostatnie miesiące były dla mnie bardzo ważną lekcją. Pełnienie funkcji prezydenta Krakowa było ogromnym zaszczytem i odpowiedzialnością. Nie wszystko udało się zrobić tak, jak chciałem” – napisał.
Odwołania Aleksandra Miszalskiego nie skomentował również Donald Tusk.
Prawo i Sprawiedliwość jako pierwsza partia polityczna zwołała konferencję prasową. Do Krakowa przyjechał Przemysław Czarnek, który ma być kandydatem PiS na premiera Polski. Na krakowskim Rynku tuż po godz. 8:00 pojawiła się spora reprezentacja frakcji Beaty Szydło i Andrzeja Adamczyka. Zabrakło za to m.in. Barbary Nowak, byłej kurator oświaty i szefowej krakowskich struktur partii.
PiS oficjalnie nie ogłosił, kto z ich ramienia wystartuje w wyborach. Nie wiadomo, czy partia postawi np. na Michała Drewnickiego, młodego polityka PiS rozpoznawalnego w Krakowie, któregoś z posłów, czy może wesprze kandydata spoza świata politycznego.
Z naszych informacji wynika, że takie rozmowy w obrębie partii jeszcze się nie toczą i żaden z polityków nie otrzymał propozycji startu.
PiS oficjalnie nie wyklucza stworzenia w Krakowie silnego prawicowego frontu. Jest to jednak scenariusz mało prawdopodobny. Konfederacja już ogłosiła swojego kandydata na prezydenta Krakowa. Będzie raczej grała na budowanie własnej rozpoznawalności i popularności w mieście przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Kandydatem Konfederacji będzie Bartosz Bocheńczak, były szef sztabu wyborczego Sławomira Mentzena. Tuż po ogłoszeniu wyników sondażu exit poll po referendum, Bocheńczak pojawił się w Polsat News, komentując porażkę Miszalskiego. Zapytany o swój start w wyborach, odmówił komentarza, uśmiechając się znacząco.
„Podeszliśmy do ustalenia kandydata na prezydenta na zasadzie negocjacji, dziś naszym kandydatem będzie Bartosz Bocheńczak z Nowej Nadziei, a w 2029 roku będzie to człowiek z Ruchu Narodowego” – mówił portalowi LoveKraków Piotr Bartosz, jeden z liderów Konfederacji w Krakowie.
Rada Miasta nie została odwołana, a układ sił wygląda w niej następująco:
Taki układ sił oznacza, że jeśli wybory w Krakowie wygra polityk lub polityczka z prawej strony, miasto czekają przynajmniej dwa lata ostrego sporu, a być może paraliżu – sytuacji podobnej do tej, jaką widzimy na linii rząd-prezydent Nawrocki.
Łukasz Gibała, wskazywany jako najpoważniejszy kandydat do urzędu prezydenta, nie chce dziś rozstrzygać, czy w ogóle weźmie udział w wyborach – choć można przypuszczać, że jest w tym niezdecydowaniu element ostentacji. W wyborach samorządowych 2024 przegrał z Aleksandrem Miszalskim o włos. Była to jego trzecia próba zostania prezydentem Krakowa.
„Po referendum, w którym mieszkańcy Krakowa zdecydowali się odwołać prezydenta, otrzymuję wiele pytań dotyczących mojego udziału w nadchodzących wyborach. Decyzja o kandydowaniu jest decyzją o wzięciu odpowiedzialności za miasto i przyszłość jego mieszkańców. Tylko wówczas, gdy będę miał pewność, że wraz z moim zespołem ekspertów sprostam temu wyzwaniu, podejmę się kandydowania” – napisał nam w SMS-ie.
Nie jest tajemnicą, że Gibała mocno wspierał kampanię referendalną. I choć on sam nie był jej twarzą (wyjaśniał, że nie chciał, aby było to widziane jako zemsta na polityku, z którym przegrał wybory), dofinansowywał ją. W poniedziałek 25 maja w Kanale Zero oświadczył, że wyłożył kilkaset tysięcy złotych na wsparcie kampanii. Nie podał jednak konkretów. Zapytany, czy chodzi o 200, czy 800 tys. zł, doprecyzował, że „bliżej tej drugiej kwoty”.
“Do tej pory nie mieliśmy w Polsce kampanii referendalnej przygotowywanej tak »na bogato« jak w Krakowie” – wskazywał w rozmowie z OKO.press. politolog Marek Bankowicz, prof. UJ. “To były banery, ulotki, hasła »OdzyskajMY Kraków«. To była spójna identyfikacja wizualna, konkretne ludzkie historie, obszerne gazetki referendalne, rozmaite działania w internecie” – wyliczał, wskazując, że cała akcja referendalna była przygotowana z dużym profesjonalizmem. I nakładem ogromnych środków finansowych.
Co na to Lewica?
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty pokazał się w centrum Krakowa w otoczeniu lokalnych działaczy – w tym Darii Gosek-Popiołek, krakowskiej posłanki przymierzanej przez media do kandydatury w nadchodzących wyborach. Polityczka stwierdziła, że jest gotowa na wyzwania.
Czarzasty na razie nie potwierdził jej startu. Jak podkreślił, decyzja powinna zapaść wśród lokalnych działaczy, nie w Warszawie. Zapytany przez OKO.press o ewentualną współodpowiedzialność za porażkę Miszalskiego – bo Lewica była częścią koalicji w Radzie Miasta – dystansował się od odwołanego prezydenta.
“Nie współrządziliśmy, nie mieliśmy własnego wiceprezydenta” – przekonywał, choć u boku Miszalskiego działał Tomasz Leśniak z Nowej Lewicy oraz wiceprezydentka Maria Klaman. To osoba bez partyjnej legitymacji, ale wskazana na to stanowisko przez frakcję ugrupowania związaną z Robertem Biedroniem i członkami nieistniejącej już partii Wiosna. Wybór krytykowała część działaczy związanych wcześniej z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Klaman i Leśniaka zabrakło na krakowskiej konferencji Czarzastego.
OKO.press zwróciło się do Tomasza Leśniaka z prośbą o komentarz po referendum. “Obawiam się politycznego backlashu i zmiany optyki Krakowa, skręcenia w prawą stronę” – komentuje. “Koalicja Obywatelska może próbować sprowadzić porażkę referendum do jednej osoby. Snuć narrację o tym, że Aleksander Miszalski przegrał, bo próbować implementować w mieście bardziej progresywną, lewicową, zieloną politykę.
Ich zdaniem to właśnie ta lewicowa agenda utożsamiana choćby ze Strefą Czystego Transportu go zgubiła i to, niestety, może mieć swoje konsekwencje polityczne.
Obawiam się, że w nadchodzących wyborach KO postawi na bardziej konserwatywnego polityka. Człowieka na trudne czasy” – dodaje Leśniak.
Wskazuje też, że przed Krakowem trudna kampania wyborcza, bo prowadzona w czasie wakacji. “Problematyczna jest też kwestia co rusz pojawiających się nowych aktorów na krakowskiej scenie politycznej. Gotowość do startu ogłosili już Grzegorz Braun, Marian Banaś czy Marianna Schreiber. Ich polityczny koloryt i poglądy mogą narzucić ton wyborów” – ocenia polityk.
Wszystko wskazuje na to, że środowisko lewicowe będzie miało w wyborach dwójkę kandydatów. Radna partii Razem i jedna z jej ogólnokrajowych liderek Aleksandra Owca nie chce na razie potwierdzać, czy będzie ubiegać się o prezydencki fotel. Oficjalnego ogłoszenia mamy doczekać się we wtorek o 17:00.
Polityczka zasugerowała również, że jej partia nie wesprze Łukasza Gibały, mimo że sama Owca startowała z jego komitetu do Rady Miasta.
“To był trudny wybór” – powiedziała na antenie TOK FM. Dała jednocześnie do zrozumienia, że Razem i Kraków dla Mieszkańców Gibały zbyt mocno rozjeżdżały się w ocenie sytuacji w mieście, przez co Owca w końcu wystąpiła z klubu niezależnego kandydata z wyborów 2024 roku. Radna stwierdziła, że jej partia nie jest przeciwna wprowadzeniu Strefy Czystego Transportu i podwyżkom stawek za parkowanie. A to właśnie te decyzje władz, według sondażu Ogólnopolskiej Grupy Badawczej, były najczęstszymi z powodów głosowania przeciwko prezydentowi.
Owca oceniła jednak, że zmiany trzeba było wprowadzać “z głową”.
W mieście słychać pierwsze nazwiska osób przymierzanych do stanowiska rządowego komisarza, który będzie sprawował władzę w mieście aż do sierpniowych wyborów. Jedną z osób, które mogłyby objąć to stanowisko, ma być Piotr Kempf. To członek Polskiego Stronnictwa Ludowego, za prezydentury Jacka Majchrowskiego – szef Zarządu Zieleni Miejskiej, teraz kierujący Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych w Krakowie. Wcześniej w tym kontekście pojawiało się też nazwisko posłanki Koalicji Obywatelskiej Moniki Piątkowskiej.
Jeśli propozycja się pojawi, nie odmówię – mówi Kempf w rozmowie z OKO.press.
“Pamiętajmy, że prezydent przestał pełnić swoją funkcję razem z wiceprezydentami już dzisiaj. Sądzę więc, że wcześniej czy później wszystkie te plotki zostaną rozwiane i dowiemy się, kto rzeczywiście zostanie komisarzem. Jednak nie wiem nic na temat tego, kto mógłby być" – mówi Kempf.
“To będzie trudny czas dla wszystkich, stąpanie po kruchym lodzie” – dodaje.
Piotr Kempf, podobnie jak całe jego środowisko, odnosił się do Miszalskiego z dystansem. Krytykował prezydenta za zbyt restrykcyjne zasady wjazdu do Strefy Czystego Transportu, wypowiadając się zgodnie ze stanowiskiem wojewody małopolskiego z ramienia PSL, Krzysztofa Klęczara. Ten próbował doprowadzić do unieważnienia uchwały o SCT, kierując w tej sprawie wniosek do sądu. Zdaniem Kempfa Miszalski nie doszacował emocji związanych z tym tematem, brakowało mu też wyczucia konserwatywnej części krakowskiego elektoratu.
“My to będziemy powtarzać za każdym razem: jednak Krakowianie to nie tylko mieszkańcy Krakowa, ale także cała otoczka wokół miasta. Ci, którzy tu przyjeżdżają, ci, którzy mają rodzinę w Krakowie, ci, którzy pracują tu na co dzień. A także ci, którzy przeprowadzili się niedawno do Krakowa, a ich rodziny mieszkają nadal poza miastem. Jednak to, że Kraków się rozwija i powiększa, pokazuje, że miasto jest dużo bardziej otwarte, niż się wydawało Platformie Obywatelskiej i prezydentowi Miszalskiemu” – twierdzi Kempf.
Maciej Fijak z ruchu miejskiego Akcja Ratunkowa dla Krakowa, zapytany o powody odwołania prezydenta, podkreśla, że grunt pod organizację referendum był przygotowywany długo przed startem zbiórki podpisów.
„Od wielu miesięcy było wiadomo, że próba rozpisania referendum będzie – czekano tylko na odpowiedni moment. Ten przyszedł, gdy w jednym momencie nastąpił szereg podwyżek, a wprowadzenie SCT zostało komunikacyjnie odpuszczone, co stało się motorem dla dezinformacji” – mówi Fijak, podkreślając, że z zasad Strefy Czystego Transportu są zwolnieni mieszkańcy.
Jak przeciwnicy Aleksandra Miszalskiego próbowali wpłynąć na decyzje Krakowian?
„Były kolportowane gazetki z jednoznacznym przekazem, była zbierana baza danych za pomocą petycji, z którymi opłacani pracownicy stali w kluczowych punktach miasta, powstało kilka lokalnych portali o jasnej linii przekazu, dwa kanały na YouTube, a prawicowy działacz Wojciech Mucha napisał książkę z podsumowaniem poprzedniej kampanii. W pewnym momencie już nie było ważne, co robi Miszalski, czyj postulat spełnia. Każda decyzja była bardzo sprawnie torpedowana i przedstawiana w krzywym zwierciadle. Jego przeciwnicy potrafili wyśmiewać sytuacje, w których ten realizował ich wcześniejsze pomysły. Ale potężna mobilizacja prawicy to tylko jeden z czynników. Drugim jest bardzo umiejętne włączenie się Łukasza Gibały z drugiego rzędu i wsparcie logistyczne i finansowe całej akcji” – komentuje Maciej Fijak.
„Wygląda na to, że Kraków straci całe pięć lat tej kadencji” – ocenia Maciej Fijak i dodaje: "Odwoływana ekipa ledwo co nauczyła się miasta, a następnej zajmie to drugie tyle i będą kolejne wybory. Przede wszystkim jednak wynik referendum to spora niesprawiedliwość, jeśli patrzymy na Radę Miasta.
To ironia losu, że radni pozostają na stanowisku.
Odwołanie Miszalskiego to przecież w dużej mierze ich »sukces« – od Jakuba Koska, przewodniczącego Rady z KO, który ciągnie kilka fuch w dwóch województwach i stał się symbolem kolesiostwa, po szefa klubu KO w RMK Grzegorza Stawowego, który na dwa tygodnie przed referendum otwarcie krytykował Miszalskiego w mediach. Dla nas, jako organizacji, która nie włączyła się w referendum po żadnej ze stron kluczowe pytanie brzmi – co dalej? Jaki pomysł na Kraków mają potencjalni kandydaci, jak chcą rozwiązać najważniejsze problemy? I wreszcie: czy pojawi się ktoś z wizją?".
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".
Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Komentarze