PiS zmienił prawo wyborcze, oddając kontrolę nad organizacją wyborów z rąk sędziów w ręce komisarzy wybieranych przez ministra spraw wewnętrznych. Większość sejmowa wybierze też skład Państwowej Komisji Wyborczej

Rząd Mateusza Morawieckiego, złożony bez wyjątku z tych samych ministrów, co gabinet Beaty Szydło, otrzymał głosami PiS wotum zaufania w Sejmie. Nowy premier w krótkim i pobieżnym exposé najwięcej miejsca poświęcił historii, krytyce polskich przemian po 1989 roku, kapitalizmu i kapitału zagranicznego. Z pierwszą wizytą zagraniczną Morawiecki pojechał na szczyt UE do Brukseli. Raczej nie udało mu się przekonać przywódców Francji i Niemiec, że praworządność nie jest w Polsce zagrożona. Emmanuel Macron i Angela Merkel zapowiedzieli poparcie dla ewentualnych działań Komisji Europejskiej w tej kwestii.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji złożona w całości z nominatów obozu rządzącego ukarała TVN karą finansową za relacje z wydarzeń z grudnia 2016 roku. Opinię, że prywatna telewizja „propagowała działania sprzeczne z prawem” wydała medioznawca z uczelni Tadeusza Rydzyka. KRRiT nie dopatrzyła się natomiast żadnych uchybień w pracy mediów publicznych kierowanych przez ludzi PiS.

Wysoki urzędnik MSZ Jan Parys skrytykował postawę Litwy i Ukrainy wobec Polski, zapowiedział koniec bezwarunkowego poparcia Warszawy dla Kijowa w jego sporze z Moskwą.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas tzw. miesięcznicy smoleńskiej określił swoich przeciwników politycznych, jako wrogów, którzy „chcą zniszczyć nasze życie”.

  • Kronika Jana Skórzyńskiego w OKO.press - deklaracja i biogram autora

    Jesienią 2015 roku życie publiczne w Polsce nabrało gwałtownego przyspieszenia. Zwycięski w wyborach obóz polityczny, choć realnie zdobył poparcie około 20 proc. obywateli i nie ma mandatu do zmian konstytucyjnych, rozpoczął z impetem gruntowną przebudowę państwa polskiego. Jej kierunek to cała wstecz w stosunku do przemian podjętych w 1989 roku. Z asystą prezydenta rząd PiS podjął energiczny marsz do tyłu.

    Przekreśla zasadę podziału władz, dziesiątkuje armię i dyplomację, a z telewizji publicznej uczynił instrument propagandy. System szkolny cofa do epoki Edwarda Gierka, ingeruje w muzea i teatry, chce przejąć polityczną kontrolę nad sądami i ukrócić samodzielność samorządów.

    Odrzuca reguły demokracji liberalnej wypracowane we wspólnocie euroatlantyckiej. W rezultacie odpycha Polskę od centrum cywilizacji Zachodu, kieruje nas na peryferie, do szarej strefy pomiędzy Europą a Rosją.

    Bombardowani niemal codziennie informacjami o kolejnych ustawach podporządkowujących sądy władzy politycznej, dymisjach generałów i projektach „polonizacji”, czyli poddania kontroli rządu tej czy innej sfery życia publicznego, z trudem nadążamy za biegiem spraw, próbując zrozumieć dokąd to wszystko zmierza. Stąd pomysł kroniki mającej być kalendarium tzw. dobrej zmiany, lakonicznym zapisem podejmowanych przez rząd PiS działań i ich często równie bulwersujących uzasadnień.

    Nie będzie to oczywiście zapis kompletny. Kronika to autorski wybór wydarzeń i opinii, które ilustrują wielkie przestawianie zwrotnicy na torze, po którym Polska poruszała się od 1989 roku. Obserwowany „na żywo” przebieg tej operacji uzupełniam sięgając do jej początku – wyborów parlamentarnych 2015.

    Toteż mój kronikarski zapis składa się z dwóch ścieżek – współczesnej i historycznej, pokazującej na zasadzie retrospekcji minione etapy rozpoczętej po wyborach 2015 roku eskapady, o których często już nie pamiętamy.

    W roli kronikarza wykorzystuję zarówno swoje doświadczenie dziennikarskie (w tym 12 lat pracy w „Rzeczpospolitej”), jak warsztat historyka. Sporo aspektów „dobrej zmiany” przypomina ludziom starszej daty realia życia w PRL.

    Mam wszelako mocną nadzieję, że jeśli nawet historia się powtarza, to tylko jako farsa.

    Jan Skórzyński

    NOTA BIOGRAFICZNA

    Jan Skórzyński (ur. 1954) jest historykiem i politologiem, profesorem Collegium Civitas, gdzie wykłada historię XX wieku.

    Uczestnik ruchu opozycyjnego w PRL, był jednym z założycieli Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. 13 grudnia 1981 roku został internowany. Jako dziennikarz pracował w redakcjach „Przeglądu Katolickiego”, „Tygodnika Solidarność”, „Spotkań” i „Rzeczpospolitej”. W latach 2000-2006 był I zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i szefem dodatku „Plus-Minus”.

    Wydał szereg książek o najnowszej historii Polski, m.in. Ugoda i rewolucja. Władza i opozycja 1985–1989 (1996), System Rywina czyli druga strona III Rzeczpospolitej (red., 2003), Od Solidarności do wolności (2005), Rewolucja Okrągłego Stołu (2009), Zadra. Biografia Lecha Wałęsy (2009). Siła bezsilnych. Historia Komitetu Obrony Robotników (2012), Krótka historia Solidarności 1980-1989 (2014). Redaktor naczelny pisma „Wolność i Solidarność. Studia z dziejów opozycji wobec komunizmu i dyktatury” oraz trzytomowego słownika biograficznego Opozycja w PRL. Jego książki były trzykrotnie nominowane do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego.

Piątek 15 grudnia. Senat przegłosował

Senat głosami PiS przegłosował bez żadnych poprawek ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i o Sądzie Najwyższym, podporządkowujące sądy obozowi rządzącemu.

Piątek 15 grudnia. Morawiecki opuszcza szczyt UE przed czasem

Premier Mateusz Morawiecki opuścił przed zakończeniem szczyt przywódców Unii Europejskiej w Brukseli. Jak podała PAP, premier poinformował dziennikarzy, że powodem wyjazdu było „kilka spraw, kilka bardzo pilnych, tajnych dokumentów, które na niego czekają i kilka spotkań, które będzie musiał odbyć”. W Warszawie po południu tego dnia zaplanowane było opłatkowe spotkanie klubu parlamentarnego PiS.

Podczas szczytu kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedzieli poparcie dla działań Komisji Europejskiej krytykującej Polskę za nieprzestrzeganie zasad praworządności w związku z ustawami o KRS i SN przyjętymi w ubiegłym tygodniu przez Sejm.

Czwartek 14 grudnia. Sejm przegłosował zmianę kodeksu wyborczego

Sejm uchwalił zmianę kodeksu wyborczego. Za głosowało 234 posłów, przeciw było 199, dwóch się wstrzymało się od głosu. Nowe prawo wprowadza ograniczenie do dwóch kadencji sprawowanie urzędu wójtów, burmistrzów i prezydentów. Kadencja Państwowej Komisji Wyborczej zostanie wygaszona po wyborach w 2019 roku. Nową PKW wybierze Sejm zamiast Trybunału Konstytucyjnego, Naczelnego Sądu Administracyjnego i Sądu Najwyższego. Kandydatów na szefa Krajowego Biura Wyborczego wskaże minister spraw wewnętrznych. Szef MSW wybierze też 100 komisarzy wyborczych. Jak informuje PAP, ustawa wprowadziła nową definicję znaku „x” na karcie do głosowania. Według niej znak „x”, to „co najmniej dwie przecinające się linie”. Jako głosy ważne będą uznawane karty z poprawkami, przekreśleniami i dopiskami.

Zniesiona została możliwość głosowania korespondencyjnego. Niepełnosprawny poseł PO Sławomir Piechota powiedział, że likwidacja tego sposobu głosowania „pokazuje lekceważenie czy wręcz pogardę dla ludzi. Pozbawia wielu możliwości skorzystania z podstawowego prawa obywatelskiego”.

W odpowiedzi poseł PiS Szymon Szynkowski vel Sęk oświadczył, że „granie uczuciami osób niepełnosprawnych to jest hańba”.

Czwartek 14 grudnia. Morawiecki i historia Francji

Premier Mateusz Morawiecki na szczycie Unii Europejskiej w Brukseli przed spotkaniem z prezydentem Francji Emanuelem Macronem powiedział o czym chce z nim porozmawiać. „Znam dość dokładnie specyfikę na przykład reformy wymiaru sprawiedliwości we Francji po upadku Francji Vichy, po upadku czwartej Republiki, więc opowiem o tym panu prezydentowi Macronowi, który na pewno jeszcze lepiej ode mnie zna tę historię. Może zrozumie wtedy, że nie bardzo mi się podoba to, że sędziowie ze stanu wojennego siedzą jeszcze cały czas w składzie sądu najwyższego dzisiaj”.

Czwartek 14 grudnia. Premie dla rządu Szydło

Premier Beata Szydło przyznawała ministrom swojego rządu oraz swoim współpracownikom w Kancelarii Premiera duże nagrody. Jak informuje „Super Express”, każdy minister, poza pensją, otrzymał od stycznia do września tego roku średnio 4,2 tys. zł premii. Premię przyznała sobie także Szydło w nieznanej wysokości.

Środa 13 grudnia. Kaczyński o hańbie

Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas manifestacji w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w 1981 roku powiedział „To, co dzisiaj dzieje się w naszym kraju, ten atak na polską wolność, suwerenność, prawo do kształtowania naszego życia publicznego i społecznego, prowadzony tu, z Polski i wspierany z zewnątrz to jest hańba dla tych, którzy robią to w Polsce i tych, którzy wspierają to z zewnątrz”.

Środa 13 grudnia. Morawiecki sprzedaje akcje BZ WBK

Premier Mateusz Morawiecki wystawił zlecenie na sprzedaż posiadanych przez siebie akcji Banku Zachodniego WBK – poinformował PAP zastępca dyrektora Departamentu Komunikacji Ministerstwa Rozwoju Stanisław Starnawski. Wcześniej premier zapowiadał zamrożenie swojego portfelu akcji.

Środa 13 grudnia. Morawiecki: nie jestem mniej pisowski

Premier Mateusz Morawiecki w „Gazecie Polskiej” przekonuje: „W sprawie na przykład reformy sądownictwa mam bardziej radykalne poglądy niż niejeden poseł klubu parlamentarnego mojej formacji.

Podzielam wartości i poglądy mojej partii, a że czasem wyrzucę z siebie kilka nazwisk mniej lub bardziej znanych ekonomistów z różnych krajów, nie świadczy ani o tym, że jestem mniej pisowski niż jestem, ani o tym, że mam rozdmuchane ego. Nie mam. Przeszłość pokornie ukształtowała mnie na przyszłość”.

Środa 13 grudnia. Kandydatka MSZ na ambasadora oceniona negatywnie

Kandydatka MSZ na ambasadora Polski w Izraelu Barbara Stanisławczyk-Żyła została negatywnie zaopiniowana przez sejmową komisję spraw zagranicznych, w której większość ma PiS. Stanisławczyk-Żyła jest dziennikarką, była prezesem Polskiego Radia z nominacji rządu PiS. Jej kandydaturę prezentował wiceminister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, który powiedział, że nie budzi ona „merytorycznych wątpliwości”, jak podaje TVN24. Posłowie opozycji wskazywali, że Stanisławczyk nie ma żadnego przygotowania w dziedzinie stosunków międzynarodowych ani żadnych doświadczeń dyplomatycznych. Posłowie PiS nie zabrali głosu. Opinia komisji nie jest wiążąca dla ministra spraw zagranicznych.

Wtorek 12 grudnia. Rząd Morawieckiego przegłosowany

Sejm udzielił wotum zaufania rządowi Mateusza Morawieckiego. Za głosowało 243 posłów, przeciw było 192, nikt nie wstrzymał się od głosu. Nowy rząd ma w swoim składzie (wszystkich) tych samych ministrów, co gabinet Beaty Szydło.

Wtorek 12 grudnia. Morawiecki: Polska to wielka rzecz

Desygnowany na premiera Mateusz Morawiecki wygłosił w Sejmie expose. Wiele słów uznania poświęcił Beacie Szydło, którą nazwał „symbolem solidarnościowej rewolucji”. Zapewnił, że będzie kontynuował politykę prowadzoną przez swoją poprzedniczkę. „Rząd, na którego czele staję jest ten sam, kierunek działania jest ten sam i chciałbym zagwarantować, że nasz rząd będzie dalej prowadził to dzieło bez wytchnienia”.

Stwierdził, że „myślą przewodnią, która przyświeca mi przy wszystkich działaniach, taką naczelną ideą i dewizą jest zawołanie Wyspiańskiego: Polska to wielka rzecz”. Obiecał, że „nasz rząd będzie bardzo ambitny w zmienianiu Polski na lepsze”. Zapowiedział: „Państwo wraca… państwo wraca do gry na poważnie. Do przedsiębiorczych przedsiębiorców dołącza teraz również przedsiębiorcze państwo. […] Chcemy dokonać wielkiej modernizacji Polski.

Głęboko wierzę, że nasza narodowa suwerenność i tradycja są atutem w tych modernizacyjnych zmaganiach. Atutem, a nie balastem, jak niektórzy nam to próbowali wmówić.

Za tą koncepcją stoi zresztą diagnoza, że w dzisiejszej Europie właśnie walka interesów odgrywa kluczową rolę i my widzimy dokładnie właśnie taką walkę i chcemy tą naszą narodową suwerenność i tradycję wykorzystać jako atut w walce o nasze narodowe interesy”. Wyznał: „Ja na przykład uwielbiam pracować z młodymi ludźmi ponieważ oni potrafią każdą skomplikowaną rzecz przedstawić w 280 znakach”. Ocenił, że „przez 25 lat pojawiały się na naszych drogach coraz to lepsze samochody, ale drogi były coraz gorsze […]”.

W ocenie gospodarki odwołał się do ekonomisty uważanego za neomarksistę: „Kiedy zagraniczni eksperci mówią o naszej gospodarce, to coraz częściej podzielają nasze diagnozy o tym, jak bardzo przez 25 lat ostatnich uzależniliśmy się od zagranicznego kapitału. Najgłośniejszy ekonomista świata, szanowni państwo, Thomas Piketty powiedział […] »jesteście krajem w posiadaniu zagranicy«. Myślę, że przesadził, na pewno przesadził, ale jak mocno to brzmi”. Atakował zachodni kapitał, powołując się na agencję Bloomberga, która „pisze, jak zachodni kapitał skolonizował Polskę i kraje centralne. W takiej rzeczywistości żyjemy. Czyli, co? Czyli, jak? Czyli maski, maski opadły. […] To efekt modelu, który przyjęliśmy w III Rzeczypospolitej, modelu błędnego, dziś to wiemy, poniewczasie to wiemy”. Deklarował walkę „o polską własność, o polski kapitał. Dlatego proszę o pomoc wszystkich: odzyskajmy Polskę, razem odzyskajmy Polskę”.

Na koniec zacytował poetę: „Krzysztof Kamil Baczyński wołał: Z naszych to ramion, czy tak, czy siak, wytryśnie Polska wolna jak ptak. Dodam: Polska solidarna, jak miłość. Polska prawa i sprawiedliwa na pożytek nam i przyszłym pokoleniom, na chwałę Bogu”.

Wtorek 12 grudnia. Terlecki o politycznych lumpach i sprzedawczykach

Szef klubu parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki w debacie nad powołaniem rządu Morawieckiego podkreślił, że nowy premier podejmie się też odparcia „ataków na Polskę ze strony niektórych polityków i instytucji UE”. Według portalu niezależna.pl, Terlecki powiedział:

„Wbrew sprzedawczykom z Parlamentu Europejskiego jest to możliwe. Wbrew oszczerstwom wrogów Polski nasz kraj rozwija się i bogaci. Wbrew atakom politycznych lumpów Polska jest bezpieczna i bezpieczni są jej obywatele.

Wbrew kłamcom i donosicielom niechętni nam politycy w Europie muszą pogodzić się z wyborem, który dokonali Polacy”.

Wtorek 12 grudnia. USA o zagrożeniu wolności słowa w Polsce

Rzeczniczka Departamentu Stanu USA Heather Nauert krytycznie oceniła nałożenie kary finansowej na TVN przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. „Jesteśmy ogromnie zaniepokojeni kierunkiem, w jakim zdaje się zmierzać Polska” – powiedziała. „Ta decyzja zdaje się podkopywać i ingerować w wolność mediów w Polsce, kraju, który jest naszym bliskim sojusznikiem i demokratycznym partnerem” – relacjonuje „Rzeczpospolita”. Właścicielem TVN jest koncern Scripps Networks Interactive. To największa amerykańska inwestycja w Polsce.

Poniedziałek 11 grudnia. KRRiT karze TVN

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ukarała stację TVN24 karą w wysokości 1 479 000 zł za „propagowanie działań sprzecznych z prawem i sprzyjanie zachowaniom zagrażającym bezpieczeństwu”. Chodzi o relacje z wydarzeń w Sejmie i pod Sejmem 16-18 grudnia 2016 roku.

W uzasadnieniu ogłoszonym 13 grudnia czytamy: „W zestawie audycji rozpowszechnionych w programie TVN24 […] w dniu 16 grudnia 2016 r. od godz. 18:00 do dnia 18 grudnia 2016 roku do godz. 24:00 w odniesieniu do […] odbywającego się pod gmachem Sejmu zgromadzenia publicznego, […] oraz prowadzonej przez posłów opozycji parlamentarnej blokady mównicy sejmowej i fotela Marszałka Sejmu RP, a także towarzyszących im wypowiedzi i zachowań uczestników tych wydarzeń, propagowano działania sprzeczne z prawem oraz sprzyjające zachowaniom zagrażającym bezpieczeństwu. Propagowanie powyższych działań w programie TVN24 polegało na zachęcaniu widzów do udziału w zgromadzeniu przed budynkiem Sejmu RP, nieinformowaniu widzów o rozwiązaniu przez Policję zgromadzenia przed Sejmem RP, jednostronnym prezentowaniu wydarzeń poprzez dobór zapraszanych do studia komentatorów i gości, fałszywym przedstawianiu wydarzeń sprzed gmachu Sejmu RP poprzez manipulowanie obrazem i brak niezwłocznego sprostowania informacji nieprawdziwych. Ponadto propagowano blokowanie sali plenarnej Sejmu RP przez grupę posłów, co uniemożliwiało prowadzenie obrad, jako legalnego i dopuszczalnego środka politycznego sprzeciwu”. KRRiT zarzuca nadawcy programu TVN24 pozostawienie „bez wyjaśnienia wypowiedzi zaproszonych do studia gości programu TVN24, którzy pochwalali formę protestu prowadzonego przez grupę posłów na sali obrad Sejmu RP”, która była „nielegalna z punktu widzenia prawa”. Zdaniem rady „nadawca posiadał wpływ na krąg zaproszonych do studia gości oraz – jako podmiot prowadzący profesjonalną działalność w sferze dostarczania odbiorcom informacji, mógł i powinien reagować wówczas, gdy wyrażane oceny były nadmierne, nie znajdowały oparcia w faktach lub mogły dla przeciętnego odbiorcy stanowić zachętę do podejmowania aktywności niezgodnej z prawem. […] Oceniając stopień szkodliwości naruszenia organ wziął pod uwagę, iż dopuszczanie w programach telewizyjnych możliwości propagowania działań sprzecznych z prawem i sprzyjania działaniom zagrażającym bezpieczeństwu, może prowadzić do naruszenia w debacie publicznej uzasadnionego interesu publicznego, a w konsekwencji dostarczać nieprawdziwe informacje”.

W skład KRRiT wchodzą Witold Kołodziejski, Teresa Bochwic, Janusz Kawecki, Andrzej Sabatowski i Elżbieta Więcławska-Sauk. Wszyscy zostali mianowani przez obóz rządzący.

Poniedziałek 11 grudnia. Szkodliwe, niedopuszczalne i skandaliczne

Autorką raportu, na podstawie którego KRRiT nałożyła karę na TVN, jest Hanna Karp z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, kontrolowanej przez Tadeusza Rydzyka. Biuro prawne rady nie dopatrzyło się uchybień w relacjach TVN24. W portalu wpolityce.pl Karp powiedziała, żesposób budowania przekazów i relacji medialnych przez największe stacje informacyjne w Polsce bulwersuje opinię publiczną od dawna. Część z nich – moim zdaniem – notorycznie łamie podstawowe zasady dziennikarskiej rzetelności i obiektywizmu, narusza prawo prasowe. Część stacji telewizyjnych komercyjnych wprost zmienia się w opozycyjną stronę sporu politycznego. To jest ze wszech miar szkodliwe, niedopuszczalne i skandaliczne”. W przypadku wydarzeń, za które KRRiT ukarała TVN24, „mamy do czynienia, z sytuacją w której stacja zmieniła się w aktywną stronę sporu politycznego. Część jej przekazów stopniowo w miarę rozwoju wypadków, miało charakter podżegający […] To jest rzecz niedopuszczalna i jest niemożliwe, żeby jakakolwiek stacja telewizyjna zmieniała się w jawną i bezpośrednią tubę nawołującą niemal wprost do załamania prawnego porządku państwa i napaści na polityków. Stacja emitowała – w kluczowych sytuacjach zagrożenia – bulwersujące przemocowe obrazy, w ciszy, bez słowa komentarza. […] Widz miał tymczasem obraz anarchizacji Sejmu, użycia gazu i przemocy przez policję pod Sejmem. Widać było rzekome ofiary policyjnej przemocy wokół sejmu. To wszystko mogło mrozić krew u widzów. Tymczasem te obrazki zostały wygenerowane, obraz bez komentarza ze studia jednak robił wrażenie narastania czegoś strasznego”.

W opinii Karp „decyzja KRRiT, która jest czerwoną ostrzegawczą lampą, skłaniającą do refleksji komercyjnych nadawców i komercyjne stacje informacyjne” budzi nadzieję. „Tę karę traktowałabym jako symboliczną, która będzie czerwonym światłem ostrzegawczym dla wszystkich stacji i dziennikarzy. […] To jednak jest za mało, przede wszystkim potrzebny jest drugi krok – zmiany w prawie prasowym i prawie medialnym, bo to, które mamy, jest już dosyć anachroniczne. Jeśli nie zmieni się, w jakiś realny sposób, dyscyplinowania mediów w kierunku przestrzegania podstawowych norm i zasad pracy dziennikarskiej, to niewiele się w ich pracy zmieni”.

Poniedziałek 11 grudnia. Morawiecki posiada akcje zagranicznego banku BZ WBK

Polityk partii Razem Adrian Zandberg wezwał premiera Mateusza Morawieckiego, aby sprzedał posiadane akcje banku BZ WBK, gdyż udziały, jakie w jednym z największych polskich banków ma minister finansów, a teraz także premier, rodzą konflikt interesów. Według oświadczenia majątkowego Morawieckiego posiada on 13 711 akcji BZ WBK. Każda jest warta w tej chwili około 366 zł. Daje to łącznie ponad 5 mln zł. Tylko w ciągu ostatniego półrocza ich wartość wzrosła o ponad 400 tys. zł, jak podaje portal money.pl.

Gdy Morawiecki obejmował swoje stanowisko, akcje BZ WBK kosztowały ok. 270 złotych. Dwa lata później za jedną akcję trzeba było zapłacić 385 złotych. Jako premier Morawiecki będzie dodatkowo zwierzchnikiem Komisji Nadzoru Finansowego, czyli instytucji, która kontroluje banki. W tym bank, którego jest udziałowcem.

Premier rządu PiS jest najbardziej zamożnym szefem rządu w historii III Rzeczpospolitej. „Mateusz Morawiecki jest siedem razy bogatszy od swojej poprzedniczki Beaty Szydło. Od Jarosława Kaczyńskiego, kiedy ten kierował rządem – aż 70 razy. Kazimierza Marcinkiewicza wyprzedza 80-krotnie. I Donald Tusk, i Ewa Kopacz, i Leszek Miller finansowo nie mają z Morawieckim żadnych szans. Nawet, gdyby połączyli majątki” – napisał autor money.pl.

Niedziela 10 grudnia. Kaczyński: nasi przeciwnicy to wrogowie

Jarosław Kaczyński podczas tzw. miesięcznicy smoleńskiej oświadczył: „[…] W naszym życiu pojawiło się bardzo, bardzo wiele zła, coraz bardziej bezczelnego, coraz bardziej agresywnego, coraz bardziej mającego poczucie bezkarności. I temu też trzeba się przeciwstawić i to jest nasze zadanie. […] Naszym zadaniem jest przywrócenie w Polsce przyzwoitości, normalności, tej właśnie przyzwoitej normalności naszego życia […] Nasi przeciwnicy, nie lubię tego słowa, ale trzeba go dzisiaj użyć: nasi wrogowie nie spoczną, oni chcą zniszczyć nasze życie, oni chcą doprowadzić nasz kraj do ciężkiego kryzysu, ono chcą doprowadzić do tego, by wróciło to, co Polskę niszczyło, Polskę okradało, co prowadziło do degradacji naszego państwa i naszego narodu. To jest ich cel, i my nie dopuścimy do tego, żeby ten cel został zrealizowany”.

Sobota 9 grudnia. Parys: istnienie Ukrainy nie jest niezbędne dla istnienia wolnej Polski

„Moim zdaniem, silna i niepodległa Ukraina jest ważna dla Polski, natomiast to nie jest tak, że istnienie Ukrainy jest niezbędnym warunkiem istnienia wolnej Polski” – powiedział szef gabinetu politycznego ministra spraw zagranicznych Jan Parys w Klubie Ronina. Według relacji portalu wpolityce.pl Parys mówił także: „Polska jest piątym krajem w Unii Europejskiej po odejściu Wielkiej Brytanii, Polska jest w NATO i w Unii Europejskiej, jest głównym krajem flanki wschodniej i będzie istnieć niezależnie od tego, co się dzieje na Ukrainie, czy tam sytuacja jest lepsza, czy gorsza. Dla nas jest lepiej, jeśli tam jest demokracja, silne sprawne państwo, ale my nie mamy wpływu na to, jaka będzie polityka ukraińska, bo o tym decydują ludzie w Kijowie. Więc nie jest tak, żeby Ukraina była warunkiem istnienia Polski”.

Szef gabinetu politycznego MSZ stwierdził, że „wpływy rosyjskie na wschodzie są groźne i dla Polski i dla Europy. Ale to nie oznacza, że mamy rezygnować z obrony własnych interesów, że mamy tolerować każde świństwo, takie jak rozbieranie torów, fałszowanie historii, mówienie, że byliśmy okupantami, że byliśmy takim samym totalitaryzmem jak totalitaryzm hitlerowski, że mamy milczeć, kiedy się szykanuje polską mniejszość. […] Rzeczpospolita wspiera Ukrainę w jej walce z Rosją, mimo że to utrudnia nasze relacje z Moskwą, i mimo tego, że ze strony Ukrainy nie było wzajemności w żadnej ważnej dla nas sprawie. Uważamy, że ten brak symetrii jest dalej nie do utrzymania”.

Parys krytycznie ocenił również stosunki Polski z Litwą. „[…] Jeśli nie rozwiąże ona kilku zaległych spraw, to nie będzie bliskiej współpracy. Nie oczekujemy od Litwy żadnych przywilejów, a jedynie zachowania tego, co jest normą wobec mniejszości, uznaną w Europie”.

Historyk i politolog, wykładowca Collegium Civitas. W PRL uczestnik ruchu opozycyjnego, jeden z założycieli Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Członek Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie. Pracował w redakcjach „Przeglądu Katolickiego”, „Tygodnika Solidarność”, „Spotkań”, był zastępcą redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i szefem dodatku „Plus-Minus” (2000-2006). Jest redaktorem naczelnym pisma naukowego „Wolność i Solidarność”.
Napisał m.in. „Rewolucję Okrągłego Stołu”, biografię Lecha Wałęsy, historię Komitetu Obrony Robotników, „Krótką historię Solidarności 1980-1989”. Ostatnio wydał „Nie ma chleba bez wolności. Polski sprzeciw wobec komunizmu 1956-1980”. Jego książki były trzykrotnie nominowane do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press