0:00
Prawa autorskie: Tomasz Sta?czak / Agencja GazetaTomasz Sta?czak / Ag...
08 maja 2022

Kto się nami zajmie na starość? Państwo się uchyla, bliscy nie dostają pomocy. Prognozy są fatalne

W Polsce opieka nad seniorami spoczywa głównie na barkach najbliższych. Państwo wkracza dopiero wtedy, kiedy już naprawdę nie ma wyjścia. To zły model – przekonują eksperci. Trzeba go zmienić, tym bardziej że z powodu zmian demograficznych sytuacja będzie się tylko pogarszać

Wydrukuj

„Zgodnie z projekcją ludnościową Eurostatu EUROPOP2019 w roku 2050 ludność Polski będzie liczyć 34,1 mln osób, tj. o 3,85 mln mniej niż dziś, zaś liczba osób starszych wzrośnie do 10,3 mln, czyli o prawie 3,3 mln osób”.

„Polska już dziś nie radzi sobie z zaspokajaniem potrzeb osób starszych. Z danych zgromadzonych w projekcie badawczym SHARE wynika, że ponad 50 proc. osób powyżej 65 roku życia deklaruje, iż pomoc, którą otrzymują, zaspokaja ich potrzeby ‘czasami, bardzo rzadko lub wcale’. Jeśli w systemie opieki nic się nie zmieni, liczba niezaspokojonych potrzeb opiekuńczych osób starszych i niesamodzielnych drastycznie wzrośnie”

Fundacja Batorego opublikowała niedawno raport „W stronę sprawiedliwej troski. Opieka nad osobami starszymi w Polsce”. Naprawdę warto go przeczytać, bo to o naszą starość tu chodzi.

„Do tej pory niedostatki publicznego wsparcia w opiece nad osobami starszymi były z trudem i bardzo często w niewystarczającym stopniu wypełniane przez rodziny. Prognozy ludnościowe są jednak nieubłagane – liczba osób w wieku produkcyjnym, które mogłyby sprawować opiekę nad starszymi, wymagającymi wsparcia członkami swoich rodzin, znacząco zmaleje”.

Z danych przedstawionych w raporcie wynika, że o ile w roku 2020 na 100 osób w wieku 15–64 lata przypadało u nas mniej niż 30 osób w wieku 65 lat i starszych, o tyle w roku 2060 będzie przypadać będzie ich ponad 60!

Polacy będą starsi od mieszkańców Unii

Do najważniejszych zmian demograficznych, których jesteśmy świadkami, prof. Irena Kotowska, jedna z autorek raportu, zalicza m.in. spadek płodności i zwiększenie szans na długie życie - w sposób nieubłagany powodują one wzrost liczby osób starszych w społeczeństwie, a także udział procentowy tej grupy w ludności.

[caption id="attachment_494531" align="alignnone" width="1677"]

„Proszę zwrócić uwagę, jak zawęża się ten pomarańczowy pasek” [osoby w wieku 15-64 lata] - mówiła w czasie prezentacji raportu ekspertka.[/caption]Na wykresie widać z kolei, jak poszerza się pasek szary, a szczególnie żółty [osoby w wieku 80+]. To tzw. podwójne starzenie – wzrost liczebności nie tylko całej grupy 65+, ale właśnie tych najstarszych obywateli. Po 2050 roku blisko co trzecia osoba w polskiej populacji przekroczy lat 65, natomiast udział osób 80+ z aktualnych 4,5 proc. w 2060 osiągnie 12 proc.

Równolegle spadać będzie nie tylko liczba osób w wieku 15-64, ale także tych najmłodszych (pasek niebieski).

„W konsekwencji mediana wieku populacji wzrośnie z 42 lat obecnie do 51 lat w roku 2050 i 51,5 lat dekadę później, podczas gdy mediana wieku populacji całej UE-27 nie przekroczy 49 lat w całym horyzoncie projekcji. Ludność Polski będzie więc znacznie starsza od całej populacji Unii Europejskiej” – ostrzega ekspertka.

Nie ma komu się opiekować

Ważnym czynnikiem w kontekście opieki nad osobami starszymi jest także to, jak wyglądają (i zmieniają się) nasze rodziny. Jaki one mają skład, jakie związki tworzymy, kiedy się na to decydujemy, jak te związki się rozpadają.

„Istotną cechą procesu reprodukcji ludności w ostatnim półwieczu, zarówno w krajach europejskich, jak i w innych krajach rozwiniętych, są głębokie przemiany zachowań dotyczących tworzenia rodziny, jej rozwoju i rozpadu” – czytamy w raporcie.

„Wyróżnia je:

  • mniejsza skłonność do zawierania małżeństw,
  • rosnąca częstotliwość związków niemałżeńskich (rejestrowane związki partnerskie, kohabitacja),
  • związki typu LAT (Living-Apart-Together),
  • opóźnianie zawierania małżeństw,
  • osłabienie trwałości związków,
  • zmniejszanie się pożądanej liczby dzieci,
  • odkładanie decyzji o urodzeniu pierwszego dziecka,
  • wzrost udziału urodzeń pozamałżeńskich w ogólnej liczbie urodzeń,
  • wreszcie zwiększanie się dobrowolnej bezdzietności”.

„Wskutek utrzymującej się niskiej dzietności i wydłużania się życia ludzkiego zwiększa się liczba współistniejących generacji (do 4, a nawet 5) i jednocześnie zmniejsza się liczba krewnych w tej samej generacji, co powoduje tzw. wertykalizację sieci krewniaczych (rodzinnych)”.

Innymi słowy, rośnie liczba pokoleń tworzących sieci, za to mniej ludzi jest w poszczególnych pokoleniach. W rezultacie coraz więcej osób potrzebuje opieki, a jednocześnie coraz mniej jest tych, którzy mogą tę opiekę sprawować.

Coraz mniejsze gospodarstwa

W Polsce maleje liczba osób w gospodarstwie domowym.

„Według danych z kolejnych spisów powszechnych, w 1970 roku w gospodarstwie domowym mieszkało przeciętnie 3,39 osób, w 1988 roku 3,1 osób, zaś w latach 2002 i 2011 odpowiednio 2,84 i 2,82 osób. Przewidywania GUS wskazują na dalszy spadek średniej wielkości gospodarstwa do 2,50 osób w roku 2050”.

Im mniejsze gospodarstwo, tym mniej potencjalnych opiekunów.

I kolejna sprawa – wzrost aktywności zawodowej kobiet. To istotne, ponieważ to na kobiety – córki, wnuczki – spada gros obowiązków związanych z opieką nieformalną.

Wszystkie te dane wskazują, że Polska już dziś ma spory kłopot z opieką nad swoimi seniorami, a to dopiero zapowiedź naprawdę poważnych problemów. Tym bardziej że stan zdrowia naszego społeczeństwa nie jest dobry. Ów stan demografowie oceniają m.in. przy pomocy miernika mierzącego ograniczenia w wykonywaniu podstawowych czynności.

Im więcej ograniczeń, tym większa potrzeba pomocy ze strony innych. W Polsce osoby już od 60 roku życia często borykają się przynajmniej z jednym ograniczeniem. A po 65. roku życia odsetek ten bardzo wzrasta.

Familizm pozbawiony wsparcia

W raporcie jest mowa o opiece formalnej i nieformalnej nad seniorami. Chodzi tu o opiekę ze strony państwa (formalna) i bliskich czy też sąsiadów (nieformalna).

Specjaliści wyróżniają 3 zasadnicze modele opieki w kontekście odpowiedzialności za nią przez rodzinę i państwo:

  • familizm pozbawiony wsparcia - międzypokoleniowe zobowiązania opiekuńcze i finansowe ponoszą praktycznie tylko rodziny;
  • wspierany familizm - rozwiązania instytucjonalne, takie jak transfery finansowe, płatne urlopy czy usługi opiekuńcze, wspierają rodziny w wypełnianiu zobowiązań;
  • defamilizacja opieki - gros lub cała opieka jest po stronie państwa.

W Europie różne kraje preferują różne modele. I tak kraje skandynawskie, a także Holandia, Belgia i Francja nastawiają się głównie na pomoc państwa (defamilizacja), natomiast kraje Europy Południowej i Środkowo-Wschodniej charakteryzuje wspierany familizm (Estonia, Austria, Niemcy, Malta, Portugalia, Wielka Brytania), bądź familizm pozbawiony wsparcia (Polska, Włochy, Hiszpania, Grecja, Węgry, Czechy, Słowenia, Słowacja).

W Polsce udział opieki formalnej, państwowej, jest niestety zupełnie marginalny. Jak podkreślała w czasie prezentacji raportu prof. Kotowska moglibyśmy się porównywać w tym względzie co najwyżej ze Słowenią.

Luka opiekuńcza

Zdaniem autorów konieczny jest więc rozwój opieki formalnej. Nie zastąpienie jednej formy pomocy przez drugą, lecz właśnie uzupełnienie, współistnienie.

Na stronach raportu wielokrotnie wraca się do pojęcia wspomnianej już luki opiekuńczej, określanej jako odsetek osób, które nie otrzymują wsparcia w życiu codziennym, mimo że go potrzebują. Jest ona wyraźnie większa w krajach, w których występuje familizm pozbawiony wsparcia, szczególnie w Polsce, Portugalii i Hiszpanii. W Polsce aż ok. 53 proc. osób starszych z ograniczeniami zdrowotnymi nie otrzymywało żadnego wsparcia. „Wynika to głównie z pogłębiającej się niekorzystnej relacji między rosnącym zapotrzebowaniem na usługi opiekuńcze a ich podażą” – czytamy.

Prof. Kotowska podczas prezentacji raportu przytoczyła dane dotyczące luki opiekuńczej I i II typu (I typ dotyczy osób, których potrzeby zaspakajane są przez opiekę nieformalną – rodzina; typ II – przez obie formy opieki łącznie). To, co istotne, to że luka ta w obu wypadkach jest szczególnie dotkliwa w przypadku osób relatywnie młodszych – 65-74 lata. Zmniejsza się dopiero w starszej grupie wiekowej – 75+, choć i tak pozostaje na wysokim poziomie.

(dane na wykresie w procentach)

„To oznacza, że ta opieka formalna wkracza dopiero wtedy, kiedy już naprawdę nie ma innych możliwości zaspokojenia potrzeb starszych osób” – podkreślała ekspertka.

No i kwestia zasadnicza, dodała prof. Kotowska: „Pozostawanie przy tym modelu – familizmu bez wsparcia - oznacza pogorszenie jakości życia zarówno tych, którzy opieki potrzebują, jak i tych, którzy mają zobowiązania opiekuńcze.”

Państwo działa w ostateczności

Wątek o działaniu państwa „w ostateczności” przewija się w raporcie wielokrotnie.

„Wsparcie formalne jest udzielane osobom starszym przez instytucje do tego powołane, np. ośrodki pomocy społecznej, Centra Usług Społecznych, dopiero w sytuacji, gdy nie można zapewnić opieki już w inny sposób i gdy dochody osoby wymagającej pomocy i dochody jej rodziny są zbyt niskie, aby zakupić takie usługi na rynku” – czytamy w dokumencie.

I dalej: „Zbyt późne włączenie opieki formalnej skutkuje tym, że musi być ona intensywniejsza (głównie ze względu na stan zdrowia), albo konieczne jest umieszczenie osoby starszej w domu pomocy społecznej lub zakładzie opiekuńczo-leczniczym. Tymczasem – gdyby środowiskowe usługi opiekuńcze lub specjalistyczne usługi opiekuńcze zostały włączone na wcześniejszym etapie i wsparły opiekunów rodzinnych w ich zadaniach – osoba wymagająca opieki mogłaby dłużej zamieszkiwać w dotychczasowym środowisku zgodnie z koncepcją starzenia się w miejscu zamieszkania (ageing in place). Państwo systemowo »wpycha« opiekunów w intensywne sprawowanie opieki (nawet całodobowo)”.

„Świadczy o tym m.in. konstrukcja świadczenia pielęgnacyjnego. Opiekun, który pobiera świadczenie pielęgnacyjne, nie może wykonywać żadnej pracy ani podejmować zajęć przynoszących dochód”.

„Mimo szerokiego wachlarza usług opiekuńczych w Polsce, dostęp do nich jest bardzo ograniczony: zaledwie co setna osoba w wieku 65+ uzyskuje jakąś formę wsparcia formalnego, zaś co dziesiąta osoba starsza zgłaszająca ograniczenia przy wykonywaniu podstawowych czynności życiowych uzyskuje tego typu pomoc”.

Na szarym ogonie w Europie

Jak zmienić obecny model? Jak wyjść naprzeciw naprawdę poważnym wyzwaniom?

„Zaspokojenie potrzeb opiekuńczych osób starszych wymagających wsparcia nie jest możliwe bez podjęcia przez państwo, w znacznie większej mierze niż obecnie, współodpowiedzialności za obszar opieki nad tymi osobami, zarówno poprzez publiczne finansowanie, organizowanie usług opiekuńczych, wspieranie opiekunów rodzinnych, jak również zarządzanie tym sektorem (tj. planowanie i informację, koordynację usług, wdrażanie i nadzór nad standardami usług opiekuńczych)” – czytamy w raporcie.

A zmieniać naprawdę jest co. Przytoczmy chociażby wysokość wydatków publicznych na opiekę długoterminową w relacji do PKB. Wystarczy spojrzeć na poniższy wykres.

Kraje skandynawskie, a więc te, w których państwo bierze na siebie obowiązek zajęcia się seniorami, przeznaczają na opiekę ok. siedem razy większy odsetek swojego PKB niż Polska.

Miejsc w domach opieki jak na lekarstwo

Spośród formalnych usług opieki najczęściej wykorzystywana jest w Polsce pomoc w formie stacjonarnej, z tym że ta forma pomocy traktowana jest jako ostateczność. W 2019 roku korzystało z niej ok. 160 tys. osób. Dodajmy, iż Polska należy do krajów UE o najmniejszej liczbie dostępnych miejsc w stacjonarnych instytucjach opieki w przeliczeniu na liczbę mieszkańców.

Konieczne są więc poważne zmiany w zakresie zwiększania finansowania usług opiekuńczych. W Polsce podejmowano już takie próby, ale kończyły się one niepowodzeniem.

Jeszcze z inicjatywy prof. Zbigniewa Religi próbowano wprowadzić społeczne ubezpieczenie pielęgnacyjne. Innym pomysłem było przyznawanie tzw. czeku opiekuńczego.

„Opowiadamy się za finansowaniem rozwoju usług formalnych z budżetu państwa, a nie z ubezpieczenia pielęgnacyjnego, jak w dotychczasowych koncepcjach reform”

– piszą w konkluzjach autorzy raportu.

„To pozwoli na szybkie uruchomienie programu rozwoju formalnych usług opiekuńczych bez okresu oczekiwania związanego z budowaniem systemu ubezpieczeń”.

Wstydliwie niski zasiłek

W dokumencie jest także mowa o wsparciu nieformalnych opiekunów dorosłych osób wymagających opieki.

„Badania wskazują, że obciążenie obowiązkami opiekuńczymi bywa w Polsce – na tle standardów krajów rozwiniętych – bardzo wysokie, co też pociąga za sobą skutki materialne, zawodowe, psychospołeczne i zdrowotne dla osób świadczących opiekę” – czytamy w raporcie.

I dalej: „Na mocy Ustawy o świadczeniach rodzinnych świadczeniami dla opiekunów są: świadczenie pielęgnacyjne (dla opiekunów dzieci z niepełnosprawnościami wymagających stałej opieki oraz dorosłych ze znaczną niepełnosprawnością, którzy nabyli niepełnosprawność przed osiągnięciem pełnoletności) i tzw. specjalny zasiłek opiekuńczy w wysokości 620 zł netto (dla opiekunów osób ze znaczną niepełnosprawnością, które stały się zależne od stałej opieki już w dorosłym życiu)”.

Dodajmy, że ów zasiłek jest od lat niepodnoszony, nawet nieindeksowany, a zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2014 roku zróżnicowanie pomocy w zależności od tego, w jakim momencie życia doszło do niepełnosprawności, łamie zasadę równości. Wyroku tego rząd nie wykonuje już ósmy rok. Opiekunowie seniorów, powołując się na Konstytucję, skarżą jednak decyzje gmin o przyznaniu im tak niskiego zasiłku do sądów. Wygrywają, ale to mordercza procedura.

Za opiekę nad ciocią zero pomocy

„Obydwa rodzaje wsparcia finansowego opiekunów są warunkowane pełną rezygnacją z zatrudnienia przez opiekuna, niepobieraniem przez niego świadczeń emerytalno-rentowych oraz posiadaniem obowiązku alimentacyjnego wobec podopiecznego”.

Specjalny zasiłek opiekuńczy - szczególnie istotny w kontekście opieki rodzinnej wobec osób starszych – jest wyraźnie niższy od płacy minimalnej, a na dodatek obwarowany szeregiem rygorystycznych kryteriów.

  • Dochód w przeliczeniu na osobę nie może przekraczać 764 zł netto;
  • Wymagana jest pełna rezygnacja z jakiejkolwiek legalnej pracy zarobkowej;
  • Opiekun nie może pobierać równolegle do specjalnego zasiłku opiekuńczego innych wymienionych w ustawie świadczeń z zabezpieczenia społecznego;
  • Między opiekunem a podopiecznym musi istnieć określony w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym obowiązek alimentacyjny, co odnosi się do wstępnych, zstępnych, rodzeństwa i współmałżonków.

Na dodatek wszystkie te kryteria muszą być spełnione łącznie.

„W efekcie np. obowiązek alimentacyjny wyklucza z możliwości uzyskania wsparcia osoby opiekujące się teściem, ciotką, bliskim przyjacielem czy partnerem bądź partnerką, z którym lub którą żyją w związku niesformalizowanym (w polskim porządku prawnym niemożliwym do sformalizowania, np. w przypadku bliskich osób w ramach związków jednopłciowych)” – czytamy w raporcie.

„Podnoszona jest też kwestia kryterium dochodowego, którego wysokość i sztywność powoduje wykluczenie z pomocy wielu relatywnie ubogich opiekunów. 764 zł netto to kwota istotnie niższa od minimum socjalnego dla gospodarstw emeryckich (w 2020 roku w dwuosobowym gospodarstwie emeryckim było to 1040,67 złotych netto na osobę). Próg ów nie został podniesiony ani podczas weryfikacji świadczeń rodzinnych w 2018, ani – zgodnie z projektem przekazanym Radzie Dialogu Społecznego przez rząd – nie doszło do zmiany w wysokości świadczeń ani progów w 2021 roku”.

„W praktyce zatem nawet nieznaczne przekroczenie progu (co można zilustrować przykładem niepracującego zarobkowo syna opiekującego się całodobowo cierpiącą na demencję matką, której emerytura jest na poziomie 1550 złotych netto), pozbawia opiekuna prawa do świadczenia”.

Nie można odkładać zmian

„Zmian wprowadzających nowy model opieki nad osobami starszymi nie można odkładać na kolejne lata” – podsumowują autorzy raportu. „Przemiany demograficzne przebiegają w Polsce szybko, mamy za sobą lata zaniechań i niezrealizowanych projektów modyfikacji systemu opieki długoterminowej”.

„Do podjęcia reform mobilizuje fakt, że kwestia opieki nad osobami starszymi ma wymiar ponadpokoleniowy. Odnosi się nie tylko do jakości życia i godności osób starszych, ale również jakości życia młodszych pokoleń, które muszą uzyskać silne systemowe wsparcie, by podołać rosnącym obowiązkom opiekuńczym”.

O raporcie

W gronie autorów znaleźli się m.in. tacy eksperci jak Irena Wóycicka – ekonomistka, badaczka polityki społecznej, była ekspertka Międzynarodowego Biura Pracy oraz Komisji Europejskiej, była podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Socjalnej, i prof. Irena E. Kotowska – emerytowana profesor zwyczajna w Instytucie Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, przewodnicząca Komitetu Nauk Demograficznych PAN w latach 2011–2019.

Raport liczy 128 stron. Jego punktem wyjścia jest obecna sytuacja demograficzna w Polsce i tego, co nas czeka w tym zakresie w przyszłości. Autorzy omawiają aktualny stan opieki nad osobami starszymi skupiając się na tzw. luce opiekuńczej, a więc niezaspokojonych potrzebach w tym względzie.

Kolejne rozdziały dotyczą m.in. opieki formalnej (państwowej), jej finansowania, standaryzacji i koordynowania usług, a także zagadnieniu wsparcia opiekunów nieformalnych. Co istotne, raport kończą konkretne rekomendacje dotyczące „działań związanych z opieką długoterminową”.

Publikacji raportu towarzyszyła jego krótka prezentacja online połączona z dyskusją.

Udostępnij:

Sławomir Zagórski

Biolog, dziennikarz. Zrobił doktorat na UW, uczył biologii studentów w Algierii. 20 lat spędził w „Gazecie Wyborczej”. Założył tam dział nauki i wypromował wielu dziennikarzy naukowych. Pracował też m.in. w Ambasadzie RP w Waszyngtonie, zajmując się współpracą naukową i kulturalną między Stanami a Polską. W OKO.press pisze głównie o systemie ochrony zdrowia.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne