0:00
0:00

0:00

08 listopada 2026

„Nie byliśmy tam po to, by łapać przestępców. Mieliśmy pomóc”. Lekarze o akcji ratunkowej w Krakowie

przeczytasz w 5 minut

- Gdyby dr Mateusz Wierdak nie uciskał policjantowi krwawiącej rany, chory nie doczekałby przyjazdu karetki – mówi prof. Michał Pędziwiatr. Obaj lekarze – krakowscy chirurdzy – przypadkowo znaleźli się w miejscu wymiany ognia między policjantami a zamachowcem. – Chirurgia jest grą zespołową – dodaje dr Wierdak.

Google News

- Baliśmy się – mówią lekarze, którzy przypadkiem znaleźli się w miejscu, gdzie policjanci postrzelili sprawcę zamachu na Rynku Głównym w Krakowie. – Ale aż tak bardzo o tym nie myśleliśmy – dodają. Dwaj chirurdzy, dr Mateusz Wierdak oraz prof. Michał Pędziwiatr ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie jedli obiad ze swoimi rodzinami w jednej z pobliskich restauracji. Pożegnali się i wyszli z lokalu. Po chwili syn prof. Pędziwiatra krzyknął, że kawałek dalej jest strzelanina.

Lekarze się schowali, a kiedy strzały ustały, wybiegli na miejsce zdarzenia. – Od policjantów dostaliśmy apteczki, które mają w radiowozach – relacjonuje prof. Pędziwiatr. – To nieprawda, że na miejscu nie było żadnych służb – dodaje. Obaj lekarze wystąpili w niedzielę podczas konferencji prasowej przed Szpitalem Uniwersyteckim w Krakowie, relacjonując, co działo się dzień wcześniej na rogu ulic Dietla i Stradomskiej. Tam zakończył się szaleńczy rajd Michała O., który wcześniej zabił sześć osób na Rynku Głównym, strzelając z karabinu. Do tragedii doszło w sobotę, 7 listopada, około godz. 15.

Dr Mateusz Wierdak: – Funkcjonariusze byli bardzo profesjonalni. Kiedy przedstawiłem się, że jestem chirurgiem naczyniowym, zostawili mi pole do działań ratowniczych, a sami zajęli się zabezpieczeniem terenu, dzięki czemu, choć strach był, to mogliśmy prowadzić akcję. Na pewno pomogło też to, że na co dzień działamy pod wpływem stresu.

Ten artykuł dostępny jest tylko dla wspierających OKO.press. Rozpocznij subskrypcję.

Już wspierasz? na swoje konto.

Rozpocznij subskrypcję i wesprzyj OKO.press!

Aby uzyskać dostęp do wszystkich treści, rozpocznij subskrypcję za kwotę minimalną. Każda większa to dla nas nieoceniona pomoc i okazja, aby podziękować Ci w wyjątkowy sposób. Doceniamy każdą formę wsparcia. Więcej dowiesz się tu.

Wspierasz nas inaczej?

Daj nam znać, doceniamy każdą formę wsparcia

Przelew
PIT
PayPal

Jak to działa?

Wspieracie nas w różny sposób: płatnością kartą, BLIKIEM, przelewem tradycyjnym, przekazując nam 1,5% swojego podatku - a my każde wsparcie chcemy docenić. Tam, gdzie nie widzimy tego systemowo - czekamy na Wasz sygnał.

Aby potwierdzić Twoje wsparcie:

  1. Zaloguj się na swoje konto lub załóż konto, jeśli jeszcze go nie masz.
  2. Przejdź do zakładki Subskrypcja na swoim profilu.
  3. Wypełnij krótki formularz – poprosimy Cię o dane potrzebne do weryfikacji.
  4. Po potwierdzeniu wpłaty otrzymasz od nas powiadomienie.

Dzięki Tobie możemy nadal działać. Dziękujemy za wsparcie!

Ten artykuł dostępny jest tylko dla wspierających OKO.press. Rozpocznij subskrypcję.

Na zdjęciu Katarzyna Kojzar
Katarzyna Kojzar

Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.

Komentarze