Spór o dziki: Leśne Przytulisko chce je chronić, myśliwi ślą donosy. „Usłyszałam, że PZŁ nie odpuści”
Dziki z Leśnego Przytuliska mogą zostać zabite. Wszystko przez donos myśliwych. Inspekcja Weterynaryjna mówi o manipulacji. Przytulisko jedzie do Ministerstwa Klimatu, PZŁ obstaje przy swoim, a przyszłość dzików jest pod znakiem zapytania. Wyjaśniamy dziczą aferę z Lubelszczyzny
W Leśnym Przytulisku w gminie Jabłonna na Lubelszczyźnie od ośmiu lat mieszkają dziki. Ich los jest niepewny – przez zgłoszenie myśliwych i działania podjęte przez Inspekcję Weterynaryjną istnieje ryzyko, że zwierzęta zostaną zabite. A wszystko to przez brak jasnych wytycznych i różne interpretacje obowiązujących przepisów.
Chodzi o przepisy związane z afrykańskim pomorem świń (ASF). Ośrodki rehabilitacji dzikich zwierząt w związku z reżimem sanitarnym nie mogą wypuszczać wyleczonych u siebie dzików.
„Okazało się, że powiatowa inspekcja może wydać nakaz natychmiastowego uśmiercenia zwierząt wrażliwych na daną chorobę” – mówi Lena Grusiecka z Leśnego Przytuliska. „One nie muszą być chore. Nakaz można wydać bez podania przyczyny oraz powiadomienia podmiotu, w związku z przepisami związanymi ze zwalczaniem chorób zakaźnych” – dodaje.

Komentarze