0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Materiały prasowe Klubu LewicaFot. Materiały praso...

„Tabletka „dzień po” powinna być dostępna bez recepty. Składamy w tej sprawie projekt ustawy”, ogłosiły posłanki Lewicy – Magdalena Biejat, Katarzyna Kotula i Marcelina Zawisza – podczas konferencji prasowej w Sejmie, 7 lipca 2023 roku. Tabletka „dzień po”, czyli antykoncepcja awaryjna, która zapobiega zapłodnieniu, jeżeli zostanie przyjęta do 120 godzin po stosunku. (Szczegółowy opis działania – na końcu tekstu).

Posłanki nawiązały do dyskusji o nowym projekcie ministerstwa zdrowia. Od 3 lipca resort wprowadził ograniczenia w wypisywaniu recept – lekarz podczas 10 godzin pracy może wypisać e-recepty 80 pacjentom. O konsekwencjach tej zmiany pisaliśmy o tym tutaj:

Przeczytaj także:

To ograniczenie może uderzyć także w pacjentki, które od 2017 roku potrzebują recepty na antykoncepcję awaryjną. To jeden z powodów, którymi Lewica uzasadnia właśnie składany projekt – który przywraca stan sprzed lipca 2017, czyli pigułki dzień po bez recepty.

„Wprowadzenie w 2017 roku obowiązku posiadania recepty na »tabletkę dzień po« miało na celu ograniczenie dostępności do antykoncepcji awaryjnej kobietom. Zmiana ta nie była motywowana troską o zdrowie pań, ale raczej ideologią i fundamentalistycznym poglądem. Wtedy słyszeliśmy takie argumenty, że »kobiety łykają tabletki dzień po jak cukierki«. Dzisiaj nawet jeżeli dostaniemy się do lekarza ginekologa, to on bardzo często zasłania się klauzulą sumienia” – mówiła Katarzyna Kotula.

„Poza elementem czasu, kluczowa w antykoncepcji jest kwestia finansowa. Prywatna wizyta u ginekologa to koszt 250 zł, a wykupienie »tabletek dzień po« to koszt około 150 zł. Można wykupić też receptę przez receptomat, ale to też kosztuje – poinformowała. 15-letnie dziewczynki mają prawo odbyć stosunek, ale nie mogą same udać się do lekarza, do czego potrzebują zgody rodzica. Państwo stawia kolejne przeszkody na drodze do tego, aby kobiety w Polsce miały łatwy dostęp do antykoncepcji”.

„Ta ustawa jest bardzo krótka, to jest właściwie jedno zdanie, które trzeba wpisać do ustawy Prawo farmaceutyczne”, mówiła Magdalena Biejat.

Osiągnięcie min. Radziwiłła

Recepty na jeden z preparatów antykoncepcji awaryjnej ellaOne zniósł rząd Ewy Kopacz w 2015 roku. Atakowany przez prawicę ówczesny minister Bartosz Arłukowicz zasłaniał się decyzją Komisji Europejskiej, która zezwoliła, by w UE produkt był dostępny bez recepty. Ale jednocześnie nie wprowadziła takiego obowiązku, co potwierdził komisarz Vytenis Andriukaitis.

Przywrócenie recepty na pigułkę „dzień po” to jedno z pierwszych „osiągnięć”, ministra zdrowia w pierwszym rządzie PiS, Konstantego Radziwiłła. Ostatecznie ograniczenie weszło w życie w lipcu 2017. W OKO.press śledziliśmy uważnie te zmiany i relacjonowaliśmy debatę o antykoncepcji awaryjnej. Sprawdzaliśmy też wypowiedzi polityków, także te o „cukierkach”.

Znajdziesz je pod tagiem pigułka dzień po.

Sprawdzaliśmy, czy to możliwe, że kobiety łykają pigułki „na okrągło”.

Sprawdzaliśmy, czy faktycznie pigułka jest tak szkodliwa, że musi być na receptę. Porównaliśmy ją ze środkami na erekcję, które można dostać bez recepty.

Minister Radziwiłł przekonywał również wtedy, że ograniczenia w dostępie do pigułek obowiązują w większości krajów UE. To już w 2017 r. było nieprawdą, o czym pisaliśmy tutaj:

A dzisiaj? Recepty na pigułkę obowiązują tylko i wyłączenie w Polsce i na Węgrzech (wśród krajów UE). W międzyczasie receptę zniosły Malta i Andorra, a Włochy zniosły ograniczenie wiekowe. W Europie recepty są potrzebne też w Ukrainie, Rosji, Kazachstanie.

Opisywaliśmy także, jak w Polsce trudno jest zdobyć pigułkę „dzień po”.

Fakty, nie mity

Politycy PiS, m.in. Marek Suski, przekonywali, że pigułka ellaOne przerywa ciążę lub/i, że jest środkiem wczesnoporonnym.

[ellaOne] Przerywa ciążę. Pytam, czy ona coś leczy? Bo jeżeli to jest lek, to powinien być dostępny. Ta pigułka niczego nie leczy. To nie pigułka zdrowia, tylko raczej pigułka śmierci. Jeżeli mamy taką pigułkę, to niech chociaż będzie na receptę
Fałsz. EllaOne nie zabija i nie przerywa ciąży
„Polityczne Grafitti”, Polsat News,17 lutego 2017

Przypominamy:

  • zgodnie z definicją WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) ciąża rozpoczyna się w momencie zagnieżdżenia zapłodnionej komórki jajowej w macicy,
  • istnieją tabletki wczesnoporonne, które są metodą (farmakologiczną) przerwania ciąży. Jako metoda „aborcyjna” tabletki te nie są w Polsce dostępne (sprzedaż jest zakazana),
  • ellaOne (pigułka dzień po) dostępna w Polsce bez recepty nie jest tabletką wczesnoporonną, bo nie może spowodować przerwania istniejącej ciąży.

Działanie (jak i innych środków antykoncepcyjnych) polega na (w zależności od momentu cyklu):

  1. zapobieganiu owulacji lub
  2. zapobieganiu zapłodnienia komórki, lub
  3. zapobieganiu zagnieżdżenia zapłodnionej komórki jajowej.

Recepta na pigułkę nie zwiększa bezpieczeństwa (jak wskazywaliśmy wcześniej), a jedynie sprawia, że uzyskanie jej jest droższe – szybka wizyta u ginekologa (pamiętajmy o 120 h!) kosztuje. Recepta ogranicza także dostęp do pigułek osobom z mniejszych ośrodków, które mają mniejszy dostęp do ginekologa.

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej przez 15 lat pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała do Res Publiki Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.

Przeczytaj także:

Komentarze