Prawa autorskie: Patryk Ogorzalek / Agencja Wyborcza.plPatryk Ogorzalek / A...
04 stycznia 2022

Lex Czarnek. Kto naprawdę chce kontroli nad szkołami? [SONDAŻ]

Centralistyczny model kontroli nad szkołami cieszy się poparciem wśród wyborców PiS i najstarszych Polaków, którzy zakończyli naukę szkolną maturą w maju 1980 roku lub wcześniej. Przeciwko upartyjnieniu jest cała reszta. Dziś kluczowa rozgrywka o lex Czarnek w Sejmie

Do Sejmu wraca dziś lex Czarnek - projekt nowelizacji prawa oświatowego, który drastycznie ograniczy autonomię szkół. W najnowszym sondażu Ipsos dla OKO.press zapytaliśmy Polki i Polaków, czy ustawa zwiększająca kontrolę nad szkołami powinna być wprowadzona.

Przeważająca większość badanych jest przeciwna pomysłowi ministra edukacji. Na "nie" było 55 proc. badanych, zwyraźną dominacją "zdecydowanie nie". Poparłoby go 38 proc. respondentów.

Pytanie, które zadaliśmy było najbardziej neutralnym i ogólnym z możliwych. Sprawdzaliśmy, na ile pomysł centralnego kontrolowania szkół cieszy się poparciem w społeczeństwie. Nie użyliśmy nazwiska ministra edukacji, który budzi skrajne odczucia — we wrześniowym sondażu OKO.press negatywnie oceniło jego pracę 57 proc. badanych, pozytywnie tylko 30 proc. Nie sugerowaliśmy też, co oznacza wprowadzenie ściślejszej kontroli nad szkołami.

Preferencje dotyczące modelu edukacji zbadaliśmy już w październiku 2021 roku. Chcieliśmy sprawdzić, czy Polki i Polacy wolą model centralistyczny, w którym MEiN sprawuje kontrolę i egzekwuje nauczanie zgodne z państwową ideologią, czy dominujący w demokratycznym świecie model szkoły podmiotowej, autonomicznej, w której to nauczycielki i nauczyciele pod kierunkiem dyrekcji biorą odpowiedzialność za sposób nauczania i wychowania.

Wówczas przewaga szkoły wolnej od politycznych wpływów była dwukrotna.

Czarnek i Terlecki: Indoktrynacja ideologiczna i polityczna

Politycy PiS zupełnie wprost ujawniają, co jest zasadniczym celem nowelizacji prawa oświatowego. Minister Czarnek przyznał, że najważniejsze jest to, by "kurator mógł reagować na treści demoralizujące", co oznacza arbitralne eliminowanie np. eduakcji seksualnej czy równościowej.

Szef klubu PiS i wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki tłumaczył, że podstawowym celem edukacji jest wychowanie do patriotyzmu, bo patriotyzm jest gwarancją głosowania w wyborach. Dopytywany, czy patriotami są tylko ci, którzy głosują na PiS odpowiedział:

"To jest trudne pytanie. Powiedziałbym tak: oczywiście, mogą nie głosować czy głosować na inne partie. Ale jeżeli naprawdę chcą pomyślności dla Polski, to powinni głosować na Prawo i Sprawiedliwość".

Centralny model atrakcyjny dla 60+

Nasze najświeższe pytanie sondażowe koncentruje się na kontroli, czyli głównej zasadzie, która ma zapewnić PiS sprawowanie władzy nad umysłami młodych ludzi. Nie współpraca, nie rozwój, nie ewaluacja, ale właśnie ścisła kontrola.

W podziale na wiek, największymi przeciwnikami wprowadzenia noweli prawa oświatowego okazali się czterdziestolatkowie, czyli grupa, w której statystycznie znajdziemy najwięcej rodziców dzieci w wieku szkolnym (68 proc. na "nie" do 29 proc. na "tak"). Także wśród młodszych, dwudziesto- i trzydziestolatków, dla których doświadczenie edukacji jest stosunkowo świeże, pomysł ministra Czarnka jest odrzucany.

Tendencja przełamuje się dopiero wśród najstarszych respondentów. W grupie 60+ zwolennikami większej kontroli jest 46 proc. badanych, przeciwko jest 41 proc. Może dlatego, że szkoła jest dla tej grupy bardzo odległym wspomnieniem, ich własne doświadczeniem sięga czasów głębokiego PRL: ci z nich, którzy kończyli szkołę średnią robili maturę w 1980 roku lub wcześniej. Reszta to pochodna preferencji politycznych, o czym dalej.

Rozbieżności widać też w przekroju wykształcenia. Szkoły pod butem władzy najchętniej popierają osoby po szkole podstawowej lub gimnazjum, których doświadczenie edukacyjne jest specyficzne, bo najkrótsze. Za to absolwenci uczelni wyższych chcieliby szkoły wolnej, bez rygoru.

Lex Czarnek, czyli odprysk polaryzacji politycznej

Największe zróżnicowanie postaw wobec centralnej kontroli szkół widać na wykresie odpowiedzi w elektoratach. Lex Czarnek wspierają w dużej mierze wyborcy PiS.

Wśród zwolenników Kaczyńskiego "za" jest aż 72 proc. badanych. "Przeciw" tylko 15 proc.

To oznacza, że wielomiesięczna ofensywa narracyjna opłaciła się władzy. Politycy PiS przekonywali, że większa kontrola kuratorów oświaty sprawi, że rodzice odzyskają wpływ na to, co dzieje się w szkołach, choć Lex Czarnek daje dokładnie odwrotne skutki.

W ostatnich miesiącach tuby propagandowe budowały obraz publicznej oświaty, w której ma dochodzić do przeróżnych nadużyć. Słyszeliśmy, że dyrektorzy są nieposłuszni, nie stosują się do zaleceń kuratoriów, co sprawia, że moralność i bezpieczeństwo dzieci są zagrożone.

Ta opowieść trafiła na podatny grunt, mimo że treść przepisów zupełnie nie odpowiada uzasadnieniu. Lex Czarnek zamiast upodmiotowić rodzica, odbiera mu wpływ np. na dodatkowe zajęcia. Jeśli zmiany wejdą w życie to kurator samodzielnie zdecyduje, czy w danej szkole można zorganizować warsztat antyprzemocowy, prowadzić kółko szachowe czy dodatkowe kursy z niemieckiego.

Jak odkryło OKO.press, Ministerstwo edukacji nie dysponuje też żadnymi danymi, które potwierdzałyby, że dyrektorzy faktycznie uchylają się od współpracy z kuratoriami i prowadzą samowolkę.

Z centralistycznym modelem szkoły zupełnie nie zgadzają się wyborcy KO, Lewicy i Polski 2050. Odsetek negatywnych odpowiedzi jest wręcz uderzający. Tak dużemu zaangażowaniu mogła pomóc nie tylko niechęć do PiS, czy ministra Czarnka, ale też ogromna mobilizacja posłów i posłanek opozycji, którym przed świętami udało się odroczyć przepchnięcie ustawy przez Sejm.

Ciekawe są za to odpowiedzi tzw. wolnościowego elektoratu Konfederacji. Za kontrolą w szkołach opowiedziało się 42 proc. badanych, przeciwko — 51 proc.

ABC zagrożeń

Skutkom lex Czarnek w OKO.press poświęciliśmy dziesiątki tekstów. Tuż przed głosowaniem te zagrożenia przypomniał ruch Wolna Szkoła.

Jak zmieni się oświata, kiedy jej rzeczywistością stanie się Lex Czarnek, a do szkół zostanie wprowadzony przedmiot Historia i współczesność o treściach tożsamych z ideologicznym przekazem partii rządzącej?

  • Zwiększy się władza kuratorów nad dyrektorami szkół, co umożliwi łatwe zastępowanie ich posłusznymi władzy funkcjonariuszami. Kurator reprezentujący ministra będzie mógł odwołać dyrektora z powodu “niewypełnienia zaleceń”, bez uzasadnienia i bez możliwości odwołania od tej decyzji. Równocześnie minister Czarnek zapowiedział podwyżki dla kuratorów.
  • Ograniczone zostaną kompetencje jednostek samorządu terytorialnego w prowadzeniu placówek oświatowych, w tym ich decyzyjność w sprawie odwołania dyrektora oraz tworzenia lokalnej sieci szkół. Samorządy zostaną sprowadzone do roli administratorów budynków.
  • Uczniowie i uczennice stracą gwarantowane im przez Konwencję o prawach dziecka prawo do wyrażania swoich poglądów, zrzeszania się oraz angażowania w oddolne inicjatywy.
  • Uczniowie, uczennice i rodzice stracą możliwość decydowania o tym, jak realizowany jest w szkole program wychowawczo – profilaktyczny. Każdą ich inicjatywę, realizowaną z organizacjami społecznymi będzie mógł zablokować kurator.
  • Nowy przedmiot “historia i teraźniejszość” zmusi uczniów i uczennice do przyswajania treści, które stanowią wyraz jednostronnego partyjnego przekazu. Elementy edukacji obywatelskiej zawarte dotąd w podstawie programowej “wiedzy o społeczeństwie” zostaną zredukowane do minimum.
  • Ograniczona zostanie możliwość rozwijania zajęć dodatkowych i wzbogacania oferty edukacyjnej i wychowawczej. Zmiany zablokują dyrektorom i nauczycielom możliwość korzystania ze wsparcia organizacji społecznych w prowadzeniu zajęć lekcyjnych i pozalekcyjnych. Oddadzą kuratorowi decyzję o tym, jakie zajęcia mogą się odbyć na terenie szkoły i jakie organizacje społeczne mogą je prowadzić. Te możliwości już teraz są znacznie ograniczone poprzez zbyt niską subwencję budżetową na finansowanie oświaty, a także z powodu spadku dochodów własnych samorządów przy jednoczesnym wzroście kosztów zadań oświatowych (pandemia, inflacja).
  • W szkole mogą być wprowadzane (bez uzgodnień ze społecznością szkolną) dodatkowe zajęcia lub treści, powstające z inicjatywy administracji centralnej. Nawet jeśli ich treść nie będzie odpowiadała rodzicom i uczniom, nie będą mogli się sprzeciwić ani odmówić udziału w nich.

Sondaż Ipsos dla OKO.press zrealizowany metodą CATI (telefoniczny) 28-30 grudnia 2021 roku na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków N=1018

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. W OKO.press od 2017 roku. Wcześniej pracował w kulturze i współtworzył trzeci sektor. Za pracę dziennikarską uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). Najchętniej pisze o usługach publicznych i prawach człowieka. Entuzjasta data journalism i human stories

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne