Po Uniwersytecie Warszawskim protest okupacyjny rozpoczęli studenci, pracownicy naukowi Uniwersytetu Łódzkiego. Wspierają ich licealiści, którzy w przyszłości będą studiować na łódzkiej uczelni. Czy będzie to uczelnia pozbawiona autonomii na skutek Ustawy 2.0 ministra Jarosława Gowina?

Wydział Ekonomiczno-Socjologiczny na Uniwersytecie Łódzkim (zwany Ek-socem) ukończyli, i pracowali tam naukowo, m.in. Marek Belka, były premier; Jerzy Kropiwnicki, członek Rady Polityki Pieniężnej; Jarosław Bauc, były minister finansów; Jacek Saryusz-Wolski, europoseł; Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PwC i Bogusław Grabowski, były członek Rady Polityki Pieniężnej. Ten wydział nigdy nie był obojętny na to, co się działo i dzieje w Polsce.

To właśnie tam rozpoczął się protest okupacyjny przeciwko wprowadzeniu Ustawy 2.0 przygotowanej przez Jarosława Gowina, ministra nauki i szkolnictwa wyższego.

W czwartek przed budynkiem studenci wywiesili transparent „Protest studentów”, a na chodniku kolorową kredą napisali „Stop ustawie 2.0”.


OKO.press od początku towarzyszy studentom i naukowcom protestującym na Uniwersytecie Warszawskim. Tutaj można zobaczyć film, a tutaj relację z rozpoczęcia protestu. Opublikowaliśmy wykład okupacyjny dr hab. Macieja Gduli „Koniec uniwersytetu. Ustawa Gowina zabije wspólnotę naukową i sens poszukiwania prawdy„, pisaliśmy o tym, kto protestuje („Ludzie z balkonu„) i kto popiera protest („Pawłowicz i Biedroń mówią jednym głosem”). Informujemy też zagraniczną opinię publiczną: „University of Warsaw is under occupation„.


Uczelnia dała protestującym bezpieczeństwo

W proteście uczestniczą studenci prawa, zarządzania, gospodarki przestrzennej, Politechniki Łódzkiej i pracownicy naukowi Uniwersytetu Łódzkiego. W pierwszą noc przyszła tegoroczna maturzystka Julia i zapytała, czy może protestować. „Na wszelki wypadek sprawdziliśmy, czy ukończyła 18 lat i została. Dziewczyna jest bardzo zdeterminowana i przekonana, że trzeba przeciwdziałać złu, które dzieje się w kraju” – mówi jeden ze studentów. Na drugi dzień uczeń pierwszej klasy liceum przyniósł protestującym chleb, ser, kanapki, ale sam nie mógł zostać, bo spieszył się do szkoły.

W piątek protestujący wynieśli przed budynek leżaki i uczestniczyli w wykładzie otwartym „Historia idei uniwersytetu jako wspólnoty”. Przychodzili studenci, zatrzymywali się przechodnie, słuchali.

Wykład poprowadził prof. Jarosław Płuciennik, prorektor Uniwersytetu Łódzkiego.

Prof. Płuciennik jest też jednym ze strajkujących. W nocy z czwartku na piątek wrzucił na Facebooka swoje zdjęcie, jak szykuje się do snu na podłodze jednej z sal.

To jego drugi strajk na uczelni. „W 1989 roku w gmachu wydziału filologicznego podejmowałem decyzje o tym strajku i byłem w obsłudze medialnej protestu” – mówi prof. Jarosław Płuciennik.

Od władz uczelni dostali salę rady wydziału, w której mogą prowadzić protest. To tutaj śpią, jedzą, oglądają film o proteście studentów w 1981 roku.

Adam Wojech, jeden z inicjatorów protestu, student III roku gospodarki przestrzennej, przyznaje, że dostali więcej niż się spodziewali.

„Władze uczelni dały nam przede wszystkim bezpieczeństwo. Dostaliśmy salę z dostępem do Internetu, wodę, rano kanapki, możemy korzystać z ekspresu do kawy.

Tak jest u nas w Łodzi, ale wiemy, że w Warszawie i Krakowie, który się właśnie przyłączył do protestu, nie ma tak dobrych warunków. Serdecznie dziękujemy władzom uczelni” – mówi Adam Wojech.

Jest wieczór, ale cały czas coś się dzieje. Ktoś przyniósł dwie torby pełne słodyczy, ktoś inny dwie gorące pizze, protestujący ciągle dostają pytania, czego im potrzeba i słowa wsparcia „Jesteśmy z wam! Nie poddajcie się!” Grupa studentów szuka sznurka, bo jadą pod Politechnikę, gdzie trwają Juwenalia, żeby rozwiesić transparent. Dziewczyny szykują kolejny transparent: „Łódź – Warszawa wspólna sprawa”, bo Łódź, prowadząc strajk okupacyjny, wspiera Uniwersytet Warszawski, gdzie strajk okupacyjny trwa od czterech dni. W piątek dołączyli studenci z Uniwersytetu Jagiellońskiego, a krążą słuchy, że przyłączy się Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Ustawa 2.0 uzależni uczelnie od polityków

Nie wszyscy studenci zdają sobie sprawę, jak ustawa Gowina może zmienić funkcjonowanie polskich uczelni. I o tym protestujący rozmawiają ze wspierającymi i przechodniami. Ustawa 2.0 przewiduje m.in. powołanie rady uczelni. Zasiądą w niej osoby nie związane z uczelniami. „Mogą to być biznesmeni, ale mogą osoby z nadania politycznego. I może być tak samo, jak w spółkach skarbu państwa, w których często zasiadają osoby bez wykształcenia, bez wiedzy, jak funkcjonuje spółka. W radach uczelni mogą znaleźć się osoby, które nigdy nie studiowały, nie poznały życia studenckiego, nie znają problemów środowiska. A rada będzie miała duże kompetencje np. w tworzeniu strategii wydziałów” – mówi Adam Wojech.

Prof. Jarosław Płuciennik zaznacza, że wiele osób zdaje sobie sprawę z tego, jakie zło czai się w tej ustawie.  „Przede wszystkim likwidacja autonomii uczelni, która jest podstawą funkcjonowania uniwersytetów od dawien dawna. Potwierdzono ją w 1988 roku Magna Charta Universitatum (najważniejszy dokument środowiska naukowego, powstał w Bolonii z okazji 900-lecia najstarszego uniwersytetu w Europie, podpisany przez 388 rektorów – przyp. red) gdzie zagwarantowano autonomię badań naukowych, kształcenia, szacunek dla prawdy i absolutną wolność od polityków. Ustawa 2.0 wprowadza radę uczelni, która ma akceptować sprawozdania finansowe rektora, posunięcia strategiczne itd. Mogą w niej zasiadać osoby z nadania politycznego.

Chodzi scentralizowanie władzy, bo władza dla rektora, przy czapie w postaci rady uczelni, oznacza podporządkowanie ministrowi. To jest utrata autonomii” – zaznacza prof. Płuciennik.

Druga sprawa obok uderzenia w autonomię uczelni to próba wygaszania mniejszych uniwersytetów m.in. w Szczecinie, Rzeszowie, Kielcach, Opolu, Radomiu. „Młodzi ludzie z tych regionów będą zmuszeni wyjeżdżać na studia do Warszawy, Krakowa, czy Poznania. Nie wszystkich będzie na to stać, a poza tym, te uczenie wszystkich nie pomieszczą” – wyjaśnia prof. Jarosław Płuciennik.

O Ustawie 2.0 Sejm będzie debatował w przyszłym tygodniu. Protestujący w Łodzi na pewno pozostaną do tego czasu w murach uczelni. Mają nadzieję, że ustawa nie przejdzie albo przynajmniej liczne poprawki uchronią uczelnie przed utratą niezależności od ministerstwa i polityków, a także ochronią mniejsze ośrodki akademickie przed wygaszeniem.

Rektor daje ostrożne przyzwolenie

Łódzki strajk okupacyjny na Ek-socu popierają inne wydziały, które wywiesiły czarne flagi. Władze Uniwersytetu Łódzkiego przekazały przez rzecznika stanowisko:

„Na Uniwersytecie Łódzkim naturalnymi są wielość opinii i ścieranie się różnych poglądów. Zarówno studenci, jak i pracownicy mają prawo do oceniania działań publicznych zwłaszcza, gdy ich skutki mogą ich bezpośrednio dotyczyć. Władze UŁ wyraziły już swoje wątpliwości co do niektórych zapisów projektu Ustawy 2.0 w październikowej uchwale Senatu.

Wierzymy, że wspólnie z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego mamy wspólny cel, którym jest rozwój polskiej nauki, jednocześnie jednak, jako uczelnia z długą tradycją walki o autonomię, zawsze będziemy zwracać szczególną uwagę na kwestie zmian przepisów w tym obszarze. Jesteśmy na bieżąco z procesem legislacyjnym w Parlamencie i, jeśli naszym zdaniem zajdzie taka potrzeba, będziemy zabierać w tej sprawie głos” – mówi Paweł Śpiechowicz, rzecznik UŁ.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym