Prawa autorskie: AFPAFP
31 października 2022

Zwycięstwo Luli to punkt zwrotny w ochronie Amazonii. "Walczymy o zerowe wylesianie"

Jair Bolsonaro przejdzie do historii jako morderca Amazonii. Zwycięzca brazylijskich wyborów Luiz Inácio Lula da Silva mówi: walczmy o zerowe wylesianie. Historia jego poprzednich rządów pokazuje, że nie są to puste deklaracje

"Brazylia jest gotowa na powrót do przewodniej roli w walce z kryzysem klimatycznym, chroniąc wszystkie nasze biomy, zwłaszcza las amazoński. W naszym rządzie udało nam się zmniejszyć wylesianie w Amazonii o 80 proc. Teraz walczmy o zerowe wylesianie" - zadeklarował w przemówieniu wyborach prezydenckich w Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva.

I dodał: "Stojące drzewo jest warte więcej niż tysiące kłód - dlatego wznowimy nadzór nad całą Amazonią i wszelką nielegalną działalnością, a jednocześnie będziemy promować zrównoważony rozwój".

Czy nowy-stary prezydent Brazylii uratuje płuca świata?

Niszczyciel Amazonii ustępuje

Przypomnijmy: Lula da Silva już dwukrotnie sprawował urząd prezydenta, między 2003 a 2010 rokiem. Odchodził z największym poparciem w historii demokratycznego kraju, sięgającym 80 proc.

Jednak w czasach prezydentury Luli i jego następczyni — Dilmy Roussef — na jaw zaczęły wychodzić afery korupcyjne, szczególnie w spółce naftowej Petrobras, w której państwo posiadało ponad połowę udziałów. Jednym z oskarżonych, a potem skazanych za łapówkarstwo, był sam da Silva. Do więzienia trafił w 2018 roku, dokładnie w tym samym momencie, gdy zaczynała się kampania wyborcza. W taki sposób Bolsonaro wyeliminował wówczas jednego z największych rywali politycznych.

Lula wrócił do polityki w marcu 2022, gdy brazylijski Sąd Najwyższy unieważnił poprzednie wyroki skazujące. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

30 października Lula z niewielką przewagą wygrał z Jairem Bolsonaro, który będzie musiał pożegnać się ze swoim stanowiskiem. To właśnie Bolsonaro przyczynił się do zniszczenia Amazonii i historycznego wzrostu wycinki lasów. Lula przez całą kampanię wracał do tematu wylesiania, deklarując, że jego polityka będzie przeciwieństwem Bolsonaro, a nawet, że doprowadzi do całkowitego zaprzestania deforestacji.

"Musimy dbać o las i ludność Amazonii, aby zapewnić pracę, zarobki, jakość życia. Musimy dbać o rdzenną ludność, ponieważ nawet moralnym obowiązkiem jest dbanie o tych, którzy odkryli Brazylię na długo przed Portugalczykami" - mówił Lula w czerwcu w wywiadzie radiowym. "Jeśli świat będzie gotowy pomóc, to utrzymanie drzewa w Amazonii będzie bardziej wartościowe niż jakakolwiek inna inwestycja" - podkreślał w sierpniu.

Zielone płuca

Amazonia to teren liczący ponad 7 mln km kwadratowych i rozciągający się w dorzeczu Amazonki w Ameryce Południowej. Leży na terenie dziewięciu państw, ale aż 60 proc. lasu należy do Brazylii. To właśnie w Amazonii znajduje się aż 1/5 światowych zasobów słodkiej wody i 1/3 wszystkich gatunków fauny i flory. Jak podawała organizacja WWF, średnio co trzy dni w Amazonii odkrywany jest nowy, wcześniej nieznany gatunek. "Według ekspertów, na jeden kilometr kwadratowy Amazonii przypada ponad 75 tys. gatunków drzew i 150 tys. gatunków innych roślin. Puszcza amazońska wyłapuje też rocznie około pół miliarda ton węgla wypuszczanego przez nas do atmosfery pod postacią gazów cieplarnianych" - pisał magazyn "Dzikie Życie" w 2009 roku.

Jednocześnie Amazonia dostarcza około 6 proc. tlenu na świecie. To nowe wyliczenia, z 2019 roku — wcześniej mówiło się aż o 20 proc., przez co cenny las został okrzyknięty "zielonymi płucami świata".

Przez lata cenna puszcza była niszczona w niekontrolowany sposób. Deforestacja nie jest wynalazkiem Jaira Bolsonaro - również za jego poprzedników wycinano las, żeby zyskać miejsce pod uprawy kakao, oleju palmowego, czy soi wykorzystywanej jako pasza dla zwierząt. Wycinając las, pozyskuje się również pastwiska i masową hodowlę zwierząt. To jeden z najważniejszych powodów deforestacji, bo produkcja mięsa to w Brazylii ogromny biznes. Kraj jest największym eksporterem wołowiny na świecie.

Większość wycinek jest nielegalna, ale były już prezydent Bolsonaro się tym nie przejmował. W jego oczach Amazonia była hamulcem w rozwoju gospodarczym, a organizacje ekologiczne upominające się o cenny las nazywał "rakiem".

Amazonia w ogniu

Od 2019, kiedy Bolsonaro objął urząd prezydenta, wycinka znacząco przyspieszyła. Przez deforestację straciliśmy 34 tys. km2 cennej puszczy — to teren większy niż powierzchnia Belgii. Te wyliczenia nie obejmują powierzchni, jaka została zniszczona podczas rekordowych pożarów Amazonii. W sierpniu 2019 roku ogień strawił aż 730 000 hektarów puszczy i sawanny.

Podczas kadencji Bolsonaro, jak podaje portal Euractiv, wycięto ok. 2 miliardy drzew. Mogło zginąć nawet 4 mln małp oraz 90 mln ptaków. Wzrost wylesienia widać na grafice przygotowanej przez Brazil’s National Institute for Space

Podczas kadencji Luli wycinka rzeczywiście rekordowo spadła. Jeszcze niższy poziom deforestacji utrzymywał się podczas kadencji Dilmy Roussef. Zaczął wzrastać, kiedy urząd objął Michael Temer, żeby osiągnąć rekordowe wartości po 2019 roku, już po wygranej Bolsonaro.

Las wielkości Warszawy wycięty w miesiąc

W tym roku wycinka drzew jeszcze bardziej przyspieszyła — legalni i nielegalni drwale zabrali się do intensywnej pracy, mając w perspektywie możliwą przegraną Bolsonaro. W styczniu wycięto pięciokrotnie większy teren niż rok wcześniej o tej samej porze. Według szacunków Amazonia straciła w pierwszym miesiącu 2022 roku aż 430 km kwadratowych lasu – to niewiele mniej, niż wynosi powierzchnia Warszawy.

"Tylko we wrześniu br. wylesiono 1455 km2 Amazonii. To największy obszar wrześniowych wylesień w historii — równy mniej więcej powierzchni całej Puszczy Białowieskiej" - zaznacza Krzysztof Cibor z Greenpeace Polska, ekspert Koalicji Klimatycznej.

"Polityka, która prowadzi do rekordowego wylesiania największej światowej puszczy, sabotuje walkę z kryzysem klimatycznym oraz uderza w rdzennych mieszkańców i obrońców środowiska, nie może być kontynuowana"

- komentuje ekspert. Ustępujący prezydent już podczas kampanii w 2019 roku zapowiadał, że będzie przychylny wielkiemu biznesowi. Obietnicy dotrzymał, a dobro rdzennych mieszkańców Amazonii spadło na dalszy plan. A właściwie nie było dla Bolsonaro tematem.

Rdzenni mieszkańcy cierpią przez politykę Bolsonaro

"W ciągu ostatnich 4 lat jego władzy życie straciło wielu rdzennych przywódców. Nie mamy jak dochodzić do sprawiedliwości, bo rząd nie reaguje na nasze doniesienia. Ironizuje je i obraca w żart. Czujemy się lekceważeni i zagrożeni" - mówiła mediom w czerwcu 2022 Alice Pataxó z rdzennego ludu Amazonii. Przedstawiciele amazońskich plemion opowiadali dziennikarzom o nielegalnym zajmowaniu ich terenów, mordowaniu mieszkańców lasu, kłusownictwie i nielegalnych połowach ryb.

To również oni najsilniej odczuwają kryzys klimatyczny, wzmagany ogromnymi wycinkami Amazonii. Muszą mierzyć się z suszą, coraz częstszymi pożarami i wysoką temperaturą.

W 2021 w czasopiśmie "Nature" opublikowano badania dowodzące, że las emituje więcej CO2, niż pochłania. W ciągu dekady uwolniła do atmosfery 16,6 mld ton dwutlenku węgla, a pochłonęła 13,9 mld ton. Główną przyczyną jest oczywiście wylesianie i jego konsekwencje — czyli pożary.

"W miejscach, gdzie wylesianie wynosi 30 proc. bądź więcej, emisje dwutlenku węgla są 10 razy wyższe niż tam, gdzie wylesianie wynosi 20 proc. bądź mniej" - komentowała Luciana Gatti z brazylijskiego Narodowego Instytutu Badań Kosmicznych.

Bolsonaro zostanie zapamiętany jako ten prezydent, który zniszczył najcenniejszy las świata. Lula ma szanse zostać tym, który przynajmniej spróbuje go uratować.

Nadzieja w Luli

Nadzieję widzą w nim zarówno rdzenni mieszkańcy ("Wiemy, że są to obietnice przedwyborcze, ale jeśli spełni się choćby część z nich, będzie znacznie lepiej" - mówiła Alice Pataxó), jak i aktywiści oraz eksperci. "Za jego poprzedniej prezydentury Amazonia doświadczyła znaczącego spadku wylesiania, jednak obecnie konieczne będzie odwrócenie antyśrodowiskowych i antydemokratycznych przepisów wprowadzanych przez Bolsonaro przez cztery katastrofalne lata jego prezydentury" - mówi Krzysztof Cibor z Greenpeace. "Ponadto Lula będzie musiał zmierzyć się z opozycją w Kongresie, który w dużej mierze będzie chciał utrzymać szkodliwe przepisy" - dodaje.

Organizacja Carbon Brief wyliczyła, że zwycięstwo Luli może zapobiec utracie 75 960 km2 amazońskich lasów deszczowych do 2030 r. To tyle, ile liczy powierzchnia Panamy.

View post on Twitter

Carbon Brief zaznacza, że wiele zależy od tego, jak nowy prezydent będzie egzekwował kodeks leśny — czyli prawo, które nakazuje m.in. odtwarzania lasów na nielegalnie wylesionych gruntach czy zachowania pewnej części lasów na właścicielskich działkach. To przepisy wprowadzone po raz pierwszy w latach 60., ale zupełnie ignorowane przez administrację Bolsonaro. Ważne będzie również tempo wprowadzania zmian, zapobiegania nielegalnym wycinkom czy odtwarzania zdegradowanych terenów.

W sumie, przy optymistycznym założeniu, że Luli uda się wprowadzić niezbędne zmiany, organizacja szacuje, że deforestacja spadnie z poziomu 13 tys. km2 w 2021 do 1,4 tys. km2 w 2030.

Amazonia: największe wyzwania

Wyzwaniem, przed którym stanie nowy prezydent, będzie reorganizacja osłabionych przez poprzednika instytucji środowiskowych.

"To nie będzie łatwe zadanie. Byłaby to jednak administracja, która pracowałaby na rzecz egzekwowania prawa ochrony środowiska, w tym Kodeksu Leśnego” - komentował dla Carbon Brief Carlos Rittl , starszy doradca ds. polityki w Rainforest Foundation Norway.

Komentatorzy zakładają również, że Lula będzie dążył do odmrożenia funduszu na rzecz Amazonii, który miał pomagać w zmniejszaniu degradacji środowiska. Pieniądze płynęły do Brazylii z różnych miejsc na świecie - Norwegia w latach 2008-2018 wpłaciła 1,2 mld dolarów, a Niemcy przekazali w sumie 68 mln dolarów. Do 2019 roku, kiedy prezydentem został Jair Bolsonaro.

"Chciałbym przekazać wiadomość kochanej Angeli Merkel. Bierz tę swoją kasę i zalesiaj Niemcy, ok?" - mówił w brazylijskich mediach były już prezydent.

Wśród "zielonych" założeń Luli są również specjalne kredyty dla rolników, dzięki którym mieliby zalesiać pastwiska. Nowy prezydent zapowiada również sojusz z innymi krajami, w których znajdują się lasy deszczowe. Chodzi m.in. o Indonezję i Demokratyczną Republikę Konga. Razem mieliby wywierać presję na bogate kraje, żeby pomagały w finansowaniu ochrony lasów.

UE pomoże w ochronie lasów?

"Z niecierpliwością czekam na wspólną pracę na rzecz globalnych wyzwań, od bezpieczeństwa żywnościowego, po handel i zmianę klimatu" - napisała na Twitterze Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, gratulując nowemu prezydentowi wygranej.

Współpraca z UE może być ważnym elementem amazońskiej układanki. Jak podaje Polski Klub Ekologiczny, Brazylia jest najważniejszym partnerem handlowym Unii Europejskiej w Ameryce Łacińskiej i największym na świecie eksporterem produktów rolnych do UE. Dla przykładu: od 1 lipca do 12 grudnia 2021 r. aż 2/3 importu soi do UE pochodziło z Brazylii. Było to w sumie 3,4 mln ton.

"Unia Europejska musi jak najszybciej przyjąć ambitne przepisy, które ograniczą import do krajów wspólnoty produktów, które przyczyniają się do wylesiania - także w Brazylii. Trwa właśnie proces negocjacji trójstronnych w sprawie nowego, unijnego rozporządzenia, które ma temu przeciwdziałać"

- mówi Maria Staniszewska, prezeska Polskiego Klubu Ekologicznego i dodaje: "To historyczna okazja, by ograniczyć do minimum wpływ Unii Europejskiej na lasy i inne cenne ekosystemy nie tylko na jej terenie, ale również na świecie. To również szansa ochrony rdzennych i lokalnych społeczności, zamieszkujących obszary leśne. Dziś nie mamy odpowiednich regulacji. Na unijny rynek, a więc także do naszych sklepów, trafiają produkty, które związane są z utratą bezcennych lasów. Aby nowe przepisy były skuteczne, muszą być ambitne".

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne