Wiosną 2018 roku na białostockim osiedlu Skorupy zawieszono tabliczki z nową nazwą ulicy: „mjr. Zygmunta Szendzielarza ps. Łupaszko”. Kilka dni później na płocie obok pojawił się napis: „ulica mordercy”, potem -„Łupaszko morderca”. Zmiana nazwy ulicy była jedną z obietnic wyborczych KO, ważną dla mniejszości prawosławnej. Przez rok jej nie zrealizowano

Do zmiany nazwy ulicy może dojść w najbliższy poniedziałek, 28 października. Środowiska prawicowe mobilizują się przed obradami Rady Miasta, chcą bronić Łupaszki. Koalicja Obywatelska dopiero w piątek ustaliła, że będzie miała większość podczas głosowania.

Tylko pozornie wygląda to na banalny, lokalny temat. W rzeczywistości mamy kolejną odsłonę najbardziej intensywnego konfliktu w Polsce: między środowiskiem konserwatywno-narodowym a liberalno-lewicowym, zaś w wydaniu podlaskim także między narodowcami a mniejszością prawosławną. W Białymstoku czasem wyraża się on w sposób bardzo gwałtowny, widać było m.in. w lipcu, podczas zamieszek w czasie Marszu Równości.

Teraz problem dotyczy  Żołnierzy Wyklętych. Trwa spór o to, kogo można uznać za prawdziwego bohatera, a kto nie zasługuje na takie miano. Jest bardzo intensywny, bo w tym województwie mieszkają ludzie pamiętający ofiary żołnierzy, których prawica chce czcić.

Na zdj. mural z Łupaszką w Gdańsku.

Prawica za Łupaszką i przeciw marszom równości

O ulicę Łupaszki walczą środowiska, które w lipcu przeciwstawiały się Marszowi Równości, przede wszystkim Młodzież Wszechpolska. Jej członkowie uważają, że zmiana nazwy ulicy to przejaw wojny kulturowej, prowadzonej przez lewicę.  W poprzednią sobotę swoje poglądy demonstrowali też kibice Jagiellonii – w czasie meczu rozwinęli ogromny transparent z napisem „Ręce precz od Łupaszki”.

„Środowiska lewicowe starają się nam odebrać wartości, starają się nam je zohydzić. Widzieliśmy to 20 lipca w Białymstoku, kiedy odbywał się Marsz Równości, który był reklamowany wizerunkiem Matki Boskiej z aureolą przerobioną na tęczową.

Na marszach równości przerabiane są flagi narodowe. Środowiska lewicowe starają się odebrać nam bohaterów, odebrać nam wiarę i odebrać historię. Wszyscy obywatele, którzy uważają się za katolików i patriotów, powinni temu się przeciwstawiać.

Zmiana nazwy ulicy z mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszko” na 100-lecia Praw Kobiet jest elementem walki kulturowej, której powinniśmy się przeciwstawiać. Apeluję do wszystkich radnych miasta, żeby przeciwstawili się temu projektowi, żeby przeciwstawili się atakowi na nasze wartości. Teraz atakowana jest historia, atakowana jest religia, później atakowana będzie nasza kultura, nasza tradycja, nasza przyszłość”, mówił na konferencji prasowej Kamil Sienicki z Młodzieży Wszechpolskiej.

Tymczasem w uzasadnieniu projektu uchwały o zmianę nazwy ulicy, złożonym przez radnych, nie widać ani „wojny kulturowej”, ani dążenia do konfrontacji, raczej – chęć uspokojenie nastrojów:

„Właściwym jest odłożenie decyzji o nadania imienia ulicy mjr. Zygmunta Szendzielarza ps. »Łupaszka« do czasu jednoznacznego określenia jego postaci przez historyków, tak aby patroni białostockich ulic byli postaciami, które łączą, a nie dzielą. Zmiana nazwy ulicy, która budzi duży sprzeciw części mieszkańców Białegostoku, i zastąpienie jej nazwą upamiętniającą ważne historyczne wydarzenie leży w społecznym interesie. Przyjęcie nazwy ulicy »100-lecia praw kobiet« wydaje się w tym momencie najlepszym rozwiązaniem”. Pod projektem podpisało się czworo radnych prawosławnych z Forum Mniejszości Podlasia (które stanowi część klubu radnych Koalicji Obywatelskiej) oraz radny niezależny. Pod projektem nie podpisał się nikt z Platformy Obywatelskiej.

Łupaszko – czyj to bohater?

Na Facebooku można znaleźć dwa wydarzenia. Oba z datą 28 października 2019. Pierwsze: „Białystok murem za Łupaszką!”,  zorganizowane przez białostocką Młodzież Wszechpolską. Organizatorzy nawołują w nim: „Platforma Obywatelska i lewicowi aktywiści po raz kolejny podnoszą postulat zmiany nazwy ulicy Zygmunta Szendzielarza ps. Łupaszko. Ich propozycja to ulica 100-lecia Praw Kobiet. Taka nazwa może zostać nadana jednej z ulic obok, które jeszcze nie mają swoich patronów.

Major Łupaszko jest polskim bohaterem walk wyzwoleńczych, trwale zapisanym w historii naszego kraju. W całej Polsce jego postać jest godnie upamiętniana. Nie pozwólmy, aby nazwa ulicy w Białymstoku została mu odebrana! Cześć i chwała Bohaterom!”.

Drugie wydarzenie, Głosowanie nad zmianą nazwy ul. Łupaszki”, zorganizowały osoby administrujące stroną na FB „Bury nie mój bohater”. „W najbliższy poniedziałek (28 października) na sesji Rady Miasta Białegostoku będzie miało miejsce głosowania nad zniesieniem ul. Łupaszki. Można wesprzeć tę zmianę i przybyć na osobiście na sesję. Szanse zmiany nazwy mogą zmaleć jeśli na sali będą tylko jej przeciwnicy” – napisali organizatorzy.

Na poniedziałkową sesję szykują się więc obie strony. Temat nie jest nowy, wraca jak bumerang i nie wiadomo, czy w poniedziałek nastąpi finał, czy tylko kolejna odsłona sporu.

Wszystko zaczęło się w kwietniu 2018 roku, w poprzedniej kadencji samorządu. Radni PiS wystąpili z inicjatywą, by patronem jednej z ulic na białostockim osiedlu Skorupy został mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko”, jeden z Żołnierzy Wyklętych.

Jego historia budzi kontrowersje, zwłaszcza tutaj, w Podlaskiem (podobnie jak Romualda Rajsa „Burego”). Oficjalnie jest bohaterem, 24 kwietnia 2016 roku zorganizowano jego uroczysty pogrzeb państwowy na cmentarzu wojskowym na Powązkach, wziął w nim udział prezydent Andrzej Duda i ówczesny minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

Dla mniejszości prawosławnej bohaterem jednak nie jest. Jak wyjaśniał prof. Oleg Łatyszonek, historyk Uniwersytetu w Białymstoku, w wywiadzie dla „Gazety Pomorskiej”: „Szendzielarz spalił dwie wsie – Potokę i Wiluki, rozstrzeliwał ludzi, z jego rąk ginęły niewinne dzieci, kobiety i starcy.

Mówiono, że ci, co zginęli, to kolaboranci sowieccy, ale historycy dowiedli (jest na ten temat książka Pawła Rokickiego z IPN), że Łupaszka i jego oddział nie wahali się gwałcić i likwidować niewinnych ludzi. To wszystko w odwecie za zamordowanie Polaków. (…)

Moim zdaniem, zamordowanie stu osób kwalifikuje Łupaszkę jako zbrodniarza wojennego”.

Zbrodnie w Dubinach, Wilukach i Potoce

O działalności oddziału Łupaszki w Podlaskiem napisał Piotr Zychowicz w książce „Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych”. Według niego w maju 1945 roku  partyzanci Szendzielarza najpierw spalili wieś Wiluki w gminie Dubicze Cerkiewne, a kilka dni później we wsi Potoka (gmina Michałowo) uznali, że jej mieszkańcy wspierają komunistów. Z tego powodu spalili ich domy, zginęły przynajmniej cztery osoby, w tym troje dzieci.

Wśród historyków trwa też spór o odpowiedzialność Łupaszki za akcję odwetową na Litwinach, mieszkających w miejscowości Dubinki, w czerwcu 1944 roku. Książkę na ten temat (o której wspominał prof. Łatyszonek),  zatytułowaną „Glinciszki i Dubinki. Zbrodnie wojenne na Wileńszczyźnie w połowie 1944 roku i ich konsekwencje we współczesnych relacjach polsko-litewskich”, autorstwa Pawła Rokickiego, wydał w 2016 roku Instytut Pamięci Narodowej.

Wynika z niej, że to Łupaszko wydał rozkaz spacyfikowania w tych miejscowościach cywilów, także kobiet i dzieci. Zginęło wówczas, wg różnych dokumentów, od 21 do 27 osób. Dziś historycy Instytutu wolą przedstawiać inną wersję biografii Szendzielarza „Łupaszki”, tę bohaterską.  Na przykład na stronie wilczetropy.ipn.gov.pl można znaleźć informację o Łupaszce, w której Dubieniszki, Potoka i Wiluki po prostu nie występują:

„Z niedobitków zorganizował nowy oddział, noszący nazwę 5 Brygada Wileńska (zwana także Brygadą Śmierci). Na jej czele przeprowadził kilkadziesiąt udanych akcji przeciw niemieckim siłom okupacyjnym, kolaboranckim oddziałom litewskim i partyzantce sowieckiej. Do spektakularnych akcji brygady »Łupaszki« należą zwycięskie walki z siłami niemieckimi pod Worzianami, Żodziszkami i Bołoszą, ataki na pociągi na linii Podbrodzie – Głębokie oraz Wilno – Dyneburg, a także bitwa stoczona z 3 brygadami partyzantki sowieckiej pod Radziuszami. (…) Odtworzona przez »Łupaszkę« 5. Brygada Wileńska liczyła około 300 żołnierzy (trzy szwadrony, kompania szturmowa i drużyna podoficerska). Wykonała kilkadziesiąt akcji przeciw NKWD oraz UBP i ich agenturze, a także przeciw MO i KBW. Była najgroźniejszym oddziałem antykomunistycznego podziemia niepodległościowego na Białostocczyźnie”.

PiS za ulicą Łupaszki, KO obiecywała zmienić nazwę

Dla wielu mieszkających dziś w województwie podlaskim osób, zwłaszcza wyznania prawosławnego, sytuacja jest jasna: Łupaszko był zbrodniarzem, bo zabił cywilów, w tym kobiety i dzieci. Dla środowisk prawicowych też jest jasna, choć biegunowo inna: Łupaszko to bohater walczący z okupantami, należy go czcić i szanować.

Radni PiS w 2018 roku pominęli te rozbieżności, nie przejęli się opiniami tych, którzy czują się związani z rodzinami ofiar Szendzielarza, i postanowili, że ulica w Białymstoku będzie nosić jego imię. Część mieszkańców do dziś nie zaakceptowała tego pomysłu. Zaraz po tym, jak tabliczki z nową nazwa pojawiły się na ulicy, na płocie obok napisano „ulica mordercy”. Były też inne napisy (za  „Gazetą Wyborczą”):  „Miejsce zbrodniarzy jest na śmietniku historii”, „Łupaszko to ludobójca”,  „Łupaszko – morderca”.

Już w maju 2018 zmiany nazwy ulicy domagała się Partia Razem (będąca i wtedy, i dziś poza Radą Miasta Białystok). W czerwcu 2018 wnosili o to radni opozycji, ale punkt został zdjęty z obrad głosami radnych PiS. W kampanii wyborczej przed wyborami samorządowymi zmianę nazwy obiecywali kandydaci Koalicji Obywatelskiej, nie tylko ci należący do Forum Mniejszości Podlasia, ale także z PO i Nowoczesnej. O tym, że jest to temat ważny dla części mieszkańców, można się było przekonać czytając dyskusje na Facebooku – dopytywano się o ten postulat, upewniano się, czy na pewno nazwa ulicy zostanie zmieniona, jeśli KO wygra wybory.

I Koalicji Obywatelska wygrała. W październiku 2018 roku stworzyła w Radzie Miasta większościowy klub.

Jednak przez rok nie zmieniła nazwy ulicy, mimo że radni Forum Mniejszości Podlasia byli o to regularnie dopytywani przez swoich wyborców. Wiosną 2019 roku temat wrócił z inicjatywy samych mieszkańców Białegostoku.

Przedstawicielki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet w Białymstoku wystąpiły z petycją do radnych, by zmienić nazwę z ul. mjr. Szendzielarza ps. „Łupaszko” na „100-lecie praw kobiet”. Pod petycją podpisało się kilkaset osób, w tym także mieszkańcy osiedla Skorupy, na którym znajduje się ulica. Za zmianą nazwy opowiedział się także poseł Krzysztof Truskolaski (wtedy Nowoczesna, dziś PO). Szybko zareagowała Młodzież Wszechpolska, która razem z członkami Klubu Gazety Polskiej zebrała ponad tysiąc podpisów po petycją, wzywającą władze miasta do pozostawienie Łupaszki jako patrona ulicy. Podpisy, jak informowali organizatorzy, były zbierane m.in. na stadionie przed meczem i w sklepie kibiców Jagiellonii.

Platforma: sprawa jest delikatna

Petycja Ogólnopolskiego Strajku Kobiet trafiła pod obrady w czerwcu 2019 roku. I wtedy okazało się, że nie zostanie zaakceptowana przez radnych (pomimo że większość w radzie miała już KO).

Rada odpowiedziała wówczas  dyplomatycznie, że „uważa za bardzo ważne upamiętnienie przypadającej w 2019 roku setnej rocznicy uzyskania praw wyborczych przez Polki. Wydarzeniu tej rangi z całą pewnością należy się godne uhonorowanie w przestrzeni miejskiej Białegostoku. Jednocześnie Rada Miasta stoi na stanowisku, że konieczne jest przeprowadzenie analizy lokalizacji, w których może zostać umieszczona wskazana nazwa”. Łupaszko nadal  był patronem ulicy.

Nieoficjalnie regionalnym dziennikarzom udało się ustalić, że Platforma Obywatelska nie chciała poruszać tego tematu przed wyborami parlamentarnymi, stąd ten unik. W lipcu jeden z radnych PO, Marcin Moskwa, na łamach regionalnego „Kuriera Porannego”, przekonywał, że sprawa jest „delikatna”, ocena postaci Łupaszki „różna” i podkreślał zasługi Szendzielarza:

„Major Łupaszko jako dowódca 5. Wileńskiej Brygady AK na trwale zapisał się w polskiej historii i historii walki zarówno z hitlerowcami, jak i z komunistami. To dzięki jego postawie na Litwie nie doszło do drugiego Wołynia”.

W październiku 2019, pod nowym wnioskiem złożonym przez Forum Mniejszości Podlasia i radnego niezależnego, także nie podpisał się nikt z PO. Dopiero w piątek 25 października podczas posiedzenia klubu KO radni uzgodnili, że znajdzie się większość dla zmiany nazwy ulicy. Choć ponoć nie na „100-lecia praw kobiet”, lecz na jakąś neutralną, np. ulicę Podlaską. Jeśli rzeczywiście tak się stanie, będzie to oznaczało, że propozycja mieszkańców, przedstawiona wiosną w petycji, nie zostanie zrealizowana. Z drugiej strony taka neutralna nazwa może obniżyć nieco emocje wokół sprawy.

A to ważne, bo środowiska prawicowe już protestują. Mnożą się wystąpienia i konferencje. W piątek, 25 października, Robert Krociak ze Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej powiedział dziennikarzom:

„Nie ma żadnych podstaw ani prawnych, ani moralnych do tego, aby można było zarzucać jakiekolwiek zbrodnie wojenne majorowi Łupaszce, ponieważ dokładne badania, jakie przeprowadził sąd w roku 1993 oczyściły majora ze wszystkich zarzutów i zwolniły z osiemnastokrotnej kary śmierci”.

Dodał jeszcze, że w nazwie ulicy można zmienić jedynie… stopień Szendzielarza, bo pośmiertnie awansowano go na pułkownika.

Młodzież Wszechpolska: to wojna kulturowa!

Działacze Młodzieży Wszechpolskiej zdołali połączyć walkę o równe prawa dla środowiska LGBT ze sprawą Łupaszki:

„Inicjatywa w sprawie zmiany nazwy należy do Ogólnopolskiego Marszu Kobiet. Te same osoby, które zbierały podpisy, były współorganizatorami Marszu Równości, z tym wszystkim się identyfikują” – zaznaczył Marcin Kulesza, prezes białostockiej Młodzieży Wszechpolskiej. A Kamil Sienicki dodał: „Wszyscy obywatele, którzy uważają, że są katolikami i patriotami, powinni się temu przeciwstawiać. Zmiana nazwy ulicy jest elementem walki kulturowej, której powinniśmy się przeciwstawiać”.

Natomiast na Facebooku Młodzież Wszechpolska napisała, że zwolennicy zmiany nazwy ulicy wykazują się „ślepą wiarą w propagandę postkomunistyczną”.

„Zastępowanie ulicy mjr. Szendzielarza »Łupaszki« nazwą 100-lecia praw kobiet jest jakąś kompletną aberracją. Błagam, błagam o zmiłowanie”, apelowała do radnych podczas komisji samorządności Stanisława Korolkiewicz z Klubu Więzionych, Internowanych i Represjonowanych.  A Podlaski Instytut Rzeczpospolitej Suwerennej zapowiedział, że

jeśli nazwa ulicy zostanie zmieniona, w Białymstoku stanie pomnik Szendzielarza „Łupaszki” – na prywatnej posesji i za prywatne pieniądze, żeby miasto nie mogło tej inicjatywy w żaden sposób zablokować.

Środowiska prawicowe podczas weekendu mobilizowały się w sieci. Jedno z kont rozpowszechniało prośby o wsparcie facebookowego wydarzenia na grupach regionalnych i ogólnopolskich.  „TAK dla Łupaszki – NIE dla totalnej opozycji! Rodacy, potrzebujemy waszego wsparcia, bo my walczymy o zadośćuczynienie, my walczymy o niezłomną idee! Tylko w was siła, w was nadzieja. Potrzebujemy waszych rąk ! Wspierajmy się, przecież jest nas tak wielu!” – apelowała Jolcia, związana z Młodzieżą Wszechpolską.

Inny mieszkaniec Białegostoku tak opisał sytuację:

„Czy potomkowie »czerwonej zarazy« w przeddzień 408. rocznicy HOŁDU RUSKIEGO zrobią prezent swoim mocodawcom i zdecydują o zlikwidowaniu ul. mjr. Zygmunta Szendzielarza »Łupaszki« w Białymstoku? Zajmując takie stanowisko radni potwierdzą, że są ponad prawem i liczy się tylko to czego oni chcą, a tym działaniem także potwierdzają, że major i jego żołnierze dobrze widzieli, kto wróg.  Chwała bohaterom – wieczna hańba ich mordercom oraz kultywującym cele i działalność przodków ich potomkom, ich kolejnym pokoleniom rozsiewającym w XXI wieku w Polsce i na świecie antypolonizm i polonofobię! Oto jak w XXI wieku działa »czerwona zaraza« w Białymstoku”.

Sprawa zmiany nazwy ulicy w Białymstoku jest przejawem generalnego sporu światopoglądowego w Polsce. Nie ma w nim miejsca na otwartą debatę ani na zrozumienie argumentów drugiej strony. Jest za to coraz głębszy podział na „czerwoną zarazę”, która „rozsiewa antypolonizm i polonofobię” – oraz na patriotów i katolików, którzy czczą Żołnierzy Wyklętych, bez cienia wątpliwości, bez słuchania głosów tych, którzy wstawiają się za pamięcią o ofiarach; na „postkomunistów”, którzy wspierają Marsz Równości – oraz na prawdziwych Polaków.

Poniedziałkowa sesja Rady Miasta w Białymstoku będzie odsłoną ogólnopolskiego konfliktu, tyle że w regionalnym wydaniu.

OKO pilnuje, by nacjonalizm nie rozlał się po Polsce.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Analizuje funkcjonowanie polityki w sieci. Specjalistka marketingu sektora publicznego, pracuje dla instytucji publicznych, uczelni wyższych i organizacji pozarządowych. Kilka lat temu była dyrektorką biura białostockiego posła PO Roberta Tyszkiewicza. Dla OKO.press pisze jako autorka zewnętrzna.


Komentarze

  1. Mateusz Głazowski

    Polscy faszyści będą czcili morderców. Tak jest z Łupaszką, Burym i innymi bandytami, którzy w nocy przychodzili do domów tamtejszych mieszkańców, grabili wszystko co chcieli a później mordowali. Zastanawiam się, jak to możliwe, że tragedia i ból bliskich ofiar nie zasługuje na szacunek a cześć oddawana jest przestępcom.

  2. Krzysztof Skladanowski

    Zamiast niezgrabnej nazwy "100-lecia praw kobiet" nie lepiej nadać nazwę którejś z tych kobiet walczących o swe prawa? Na przykład zwykle pomijana Róża Luksemburg. Nie dość że nazwisko znane w świecie, to jeszcze jej postać mogłaby pogodzić środowisko nacjonalistów ze środowiskiem lewicowym i demokratycznym: Była podobnie jak Roman Dmowski i jego ND przeciw niepodległości Polski i, postulując komunizm, krytykowała totalizm bolszewicki. Do tego oczywiście bonus w postaci uśmierzenia pretensji mniejszości narodowych i religijnych na naszych skromnych dziś kresach.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!