"Możesz zapytać Kuby czy mamy coś na tą sucz", "bierzemy się za zbieranie o niej wszystkiego co się da" - pisała Emi do sędziego Cichockiego. On do niej: "Sprawdzam jej przydział służbowy, oświadczenie majątkowe, próby awansu. Ty szukasz wystąpień medialnych". Chodziło o haki na sędzię Monikę Frąckowiak. Na podstawie ich anonimu wytoczono jej dyscyplinarkę

Monika Frąckowiak to sędzia Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda, znana z obrony praworządności członkini stowarzyszenia „Iustitia”. Z perspektywy PiS jest niebezpieczna. Nie tylko otwarcie krytykuje działania rządu zmierzające do oddania sądów politykom, ale w dodatku robi to na forum międzynarodowym.

Od kilku lat jest przez zwolenników „dobrej zmiany” ostro atakowana w mediach społecznościowych (zwłaszcza na Twitterze). Za krytykę „reform” Ziobry już kilkakrotnie znalazła się na celowniku rzeczników dyscyplinarnych.

Z materiałów, do których dotarło OKO.press wynika, że hejterka Emila Szmydt razem z sędzią Arkadiuszem Cichockim szukała na nią haków i przyczyniła się do jej pierwszej dyscypilnarki.

„Spodziewałam się, że to właśnie mogą być ci tajemniczy zatroskani obywatele. Jest to dla mnie niezmiernie deprymujące – świadomość, ze państwo spiskuje przeciwko mnie” – komentuje w rozmowie z OKO.press sędzia Frąckowiak.

Emi: zbieramy na nią wszystko, co się da

OKO.press dotarło do zapisu rozmowy z komunikatora WhatsApp pomiędzy Emilią Szmydt a sędzią Arkadiuszem Cichockim z lipca 2018 roku.

Cichocki to ówczesny prezes Sądu Okręgowego w Gliwicach. Był przez pewien czas łącznikiem pomiędzy Emi a wiceministrem Łukaszem Piebiakiem i jego współpracownikami; wskazywał jej zadania do wykonania i przekazywał informacje potrzebne do dyskredytowania niezależnych sędziów.

20 lipca 2018 Emi pisze do Cichockiego: „Możesz spytać Kuby czy mamy coś na tą sucz”. I podaje linka do swojego wpisu na Twitterze o sędzi Monice Frąckowiak.

Kuba to prawdopodobnie sędzia Jakub Iwaniec, prawa ręka wiceministra Piebiaka w Ministerstwie Sprawiedliwości. Odpowiadał za kontakty z Emi przed Cichockim.

Cichocki odpowiada: „Napisze do Kuby. Dzisiaj nic nam nie pomoże jest na Święcie Policji”. I dodaje emotkion małpki z zasłoniętymi oczami.

Emi: „Kto jest Rzecznikiem nad Frąckowiak”.

Po chwili Cichocki informuje Emi, że Frąckowiak pracuje w Wydziale V Cywilnym Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto. Przesyła jej wykaz z nazwiskami ówczesnych rzeczników dyscyplinarnych przy poszczególnych sądach okręgowych i – obok – nazwiskami kandydatów, którzy ubiegają się o te stanowiska.

Krajowy rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab właśnie powołuje w tym czasie nowych rzeczników okręgowych. W lipcu 2018 w niektórych miastach zostali już powołani, w innych nie.

Cichocki wyjaśnia: „Po lewej dotychczasowy, po prawej troje kandydatów na nowego, jeśli nikt na czerwono, to jeszcze nie był wtedy wybrany”.

I dodaje, że z wykazu wynika, że rzecznikiem w Poznaniu jest „dalej Ewa Taberska”.

Emi: „Nasza?”.

Cichocki: „Stara rzeczniczka. Jeszcze nie powołany nowy. Nie znam, ale wszystko wskazuje na to, że nie nasza”.

Po chwili Cichocki uzupełnia: „Schab jeszcze nie powołał nowego. Nowym nie wiem kto będzie, choć mam dziwne przeczucie, że Antoni Łuczak”. I dodaje emotikony z buźkami: trzymającą palec na ustach i uśmiechniętą półgębkiem.

Sędzia informuje również Emi, że zastępcą rzecznika krajowego odpowiedzialnym za Poznań jest „Przemek Radzik”. I wysyła jej link do strony poznańskiego sądu z nazwiskami prezesa i wiceprezesów.

Emi znów pyta: „Czyli nasi czy nie?”.

Sędzia przesyła jej link do artykułu w poznańskiej „Gazecie Wyborczej” o powołaniu prezesa. „Faksowy to pewnie nasz” – pisze, dodając buzię płaczącą ze śmiechu.

To nawiązanie do sposobu, w jaki Zbigniew Ziobro zawiadamiał sądy o powołaniu nowych sędziów – powołania wysyłał faksem.

Emi wraca do sędzi Frąckowiak. „Walimy w nią?” – pyta.

Cichocki: „Z Tobą zawsze”.

Emi: „Bierzemy się za zbieranie o niej wszystkiego co się da”.

Półtorej godziny później Emi pisze: „Jaki podział robimy?”.

Cichocki: „Już. Sprawdzam jej przydział służbowy, oświadczenie majątkowe, próby awansu. Ty szukasz wystąpień medialnych. Ok”.

Emi żali się: „Zawsze mam gorszą robotę”.

Cichocki: „Co znajdę medialnego na MF [Monikę Frąckowiak – red.] to też wrzucę.

Następnego dnia od rana sędzia zabiera się do pracy: „Zajmę się zaraz ta sędzia z Poznania. Tylko segregacja pracy. I spacer z psem”. Jeszcze raz przesyła Emi dane o rzecznikach, władzach sądu – bo Emi „z ostrożności” wykasowała cały czat z poprzedniego dnia.

Donos do rzecznika

Emilia przechodzi do działania. OKO.press dotarło do maila, którego – jak sama przyznaje – wysłała do zastępcy krajowego rzecznika dyscyplinarnego Przemysława Radzika.

Chciała, by sprawdził, czy sędzia Frąckowiak powinna ponieść odpowiedzialność dyscyplinarną za wypowiedzi z 2017 i 2018 roku.

„Trybunał Konstytucyjny jest farsą, a minister sprawiedliwości wysyła nocą faksy odwołujące prezesów sądów, mianując na ich miejsce osoby o dość wątpliwej reputacji w środowisku sędziowskim. […] Reforma Sądu Najwyższego prowadzi tylko i wyłącznie do czystki kadrowej” – mówiła do poznaniaków Frąckowiak podczas protestów przeciwko „reformom” sądownictwa wprowadzanym przez PiS.

Emi pisze do Radzika: „Ciekawe, czy sędzia ma wiedzę, że faksy zostały wysłane nocą (czyli między 22 a 6 rano, bo wtedy jest noc)? Czy zna choć jeden taki przypadek? Co sędzia ma na myśli mówiąc o powołaniu jako nowych prezesów osób „o dość wątpliwej reputacji”. Kogo to dotyczy według tej sędzi? […]

To może być nawet zniesławienie grupy sędziów, którzy objęli funkcje prezesów na podstawie nowych przepisów. Proszę o sprawdzenie tego wątku”.

Hejterka przytacza inne krytyczne wypowiedzi Frąckowiak, cytując m.in. artykuł OKO.press o debacie na temat polskiego sądownictwa w Parlamencie Europejskim.

Następnie podaje link do wypowiedzi Frąckowiak dla TVN24 z lipca 2017 roku. Sędzia nazwała wówczas Łukasza Piebiaka „haniebną postacią […] środowiska sędziowskiego”.

„Nie jest to czasem zniewaga?” – dopytuje Radzika Mała Emi. I dodaje: „Poza tym, czy sędzia, który krytykuje otwarcie innych sędziów, sama nie powinna być wzorem prawidłowego wykonywania obowiązków? [pisownia oryginalna – red.]”.

Donos Małej Emi – dokumentów udostępnionych przez nią samą – trafił do Przemysława Radzika 1 sierpnia 2018. Z rzecznikiem nie udało nam się skontaktować.

Dyscyplinarki dla Frąckowiak

A we wrześniu 2018 sprawą Frąckowiak zajął się nowy zastępca lokalnego rzecznika dyscyplinarnego w przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu. Został nim – zgodnie z przewidywaniami Cichockiego – sędzia Antoni Łuczak.

Postępowanie podjął na podstawie anonimowego donosu, który 2 sierpnia 2018 roku wpłynął do Krajowej Rady Sądownictwa.

Donos, którego zdjęcie udało się nam zdobyć, pokrywa się z treścią maila, który Emi wysłała do Przemysława Radzika. Autor przytacza te same „kontrowersyjne” wypowiedzi Moniki Frąckowiak.

Po otrzymaniu donosu z KRS Antoni Łuczak wszczął postępowanie wyjaśniające.

Sędzi Frąckowiak solidarnie bronili poznańscy sędziowie. Pod koniec września zgromadzenie przedstawicieli sędziów Sądu Okręgowego w Poznaniu niemal jednogłośnie podjęło uchwałę, w której wyraziło poparcie dla niej oraz wszystkich sędziów, „którzy aktywnie występowali w obronie Konstytucji i z krytyką zagrożeń dla demokratycznego państwa prawa”.

Niedługo potem sędzia Łuczak poinformował, że nie stwierdził wykroczeń dyscyplinarnych w wypowiedziach Frąckowiak.

„Na mocy nowej ustawy o ustroju sądów powszechnych z 2018 roku lokalni rzecznicy dyscyplinarni mają określony widełkowo dodatek funkcyjny od 0,2 do 0,6 wynagrodzenia. To marchewka dla nich, bo jak będą lojalni, mają szansę na wyższe pensje.

Z początku sędzia Łuczak dostał najwyższy możliwy dodatek, samą górę tych widełek. Po decyzji dotyczącej mnie i sędziego Jęksy zmniejszono go mu do najniższego poziomu. O wysokości dodatku decyduje minister sprawiedliwości”

– mówi OKO.press sędzia Frąckowiak.

Dyscyplina za festiwal

Ale rzecznicy dyscyplinarni nie odpuścili sędzi Frąckowiak. Wkrótce potem Przemysław Radzik postanowił ścigać ją z urzędu za udział w festiwalu Pol’And’Rock Jerzego Owsiaka. W sierpniu 2018 roku, wraz z kilkorgiem innych członków „Iustitii”, sędzia przeprowadziła dla młodzieży symulację procesu sądowego.

W komunikacie rzecznik napisał, że jej zachowanie wyczerpuje znamiona deliktów dyscyplinarnych z art. 107 par.1 ustawy o ustroju sądów powszechnych. Chodzi o uchybienie godności sędziego – bo użyła togi i łańcucha poza salą rozpraw i poza sądem.

Jak pisaliśmy w OKO.press w styczniu 2019 roku, rzecznik uznał jednak, że sędziowie nie mieli świadomości, że naruszają przepisy i zasady etyki zawodowej. Zdecydował, by nie wszczynać postępowania dyscyplinarnego.

172 delikty

Sprawa Frąckowiak była jednak kontynuowana. Rzecznik postanowił szczegółowo zbadać inne aspekty pracy sędzi.

„Zażądał od prezesa mojego sądu dokumentów i statystyk prawie czteroletniego okresu mojej pracy od 1 stycznia 2015 do sierpnia 2018 roku. Po groźbach ostatecznie ją dostał” – mówi OKO.press Monika Frąckowiak.

Rzecznik dyscyplinarny miał w rozmowie z prezesem SR w Poznaniu powołać się na art. 15 k.p.k., który obliguje organy władz do współpracy z prokuraturami wykonującymi czynności służbowe.

„Wytoczono mi postępowanie dyscyplinarne o opóźnienia w pisaniu uzasadnień do wyroków. Rzecznik Radzik tłumaczył, że postępowanie wszczął na podstawie skargi obywatela” – wspomina Monika Frąckowiak.

Historię 172 deliktów, których rzecznik dopatrzył się w pracy sędzi, opisaliśmy w OKO.press w styczniu 2019 roku. Została także szczegółowo przedstawiona w raporcie Amnesty International „Polska: wolne sądy, wolni ludzie”.

Wyjazd do Danii

Na początku lipca 2019 Przemysław Radzik skierował do sądu kolejną sprawę sędzi z grudnia 2018. Ma ją rozpatrzeć Sąd Dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu.

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego zarzucił Frąckowiak, że „uchybiła godności urzędu przez niezgodnie z przeznaczeniem wykorzystanie udzielonego jej zaświadczenia lekarskiego o niezdolności do pracy w okresie od 17 grudnia 2018 roku do 21 grudnia 2018 roku”.

W okresie choroby – w dniach 18 i 19 grudnia – wzięła bowiem udział w wycieczce do Danii, zorganizowanej przez stowarzyszenie sędziów „Iustitia”.

„W grudniu 2018 roku miałam zaplanowaną wizytę w Danii – spotkanie z członkami tamtejszej KRS i tamtego Sądu Najwyższego. Rozchorowałam się wtedy i poodwoływałam rozprawy. Ale w ciągu dwóch dni, w okresie tej choroby i na zwolnieniu lekarskim poleciałam do Danii. Być może nie powinnam była tego robić, zwłaszcza wciąż byłam wtedy chora” – tłumaczy Frąckowiak w rozmowie z OKO.press.

Jak podała „Wyborcza” dokumenty potwierdzające, że Frąckowiak podczas wycieczki do Danii jest na zwolnieniu lekarskim miała niemal natychmiast otrzymać Mała Emi. Przekazała je dziennikarzom z informacją, że sędzia będzie miała w związku z tym sprawę dyscyplinarną.

Hejt na Twitterze

Równocześnie z kolejnymi postępowaniami dyscyplinarnymi wobec sędzi toczył się skoordynowany hejterski atak na Twitterze.

„To były konta FigoFago [@FigoFago8], czyli jak już wiemy sędzia Jakub Iwaniec, konto Jackob [@Jakob16524713] , słynna @KastaWatch oraz oczywiście Mała Emi. W filmie na temat mowy nienawiści, który przygotowaliśmy w ramach „Iustitii”, odczytywałam kilka tweetów Emi na swój temat” – mówi OKO.press Monika Frąckowiak.

„Zaniepokoiło mnie to zwłaszcza, gdy @KastaWatch opublikowała mój dokładny adres zamieszkania w maju 2019 roku. A ja mieszkam w małej wsi. Podano także imię mojego dziecka. To było już po tym, jak konto Emi przycichło” – dodaje sędzia.

„Zastanawiałam się nad podjęciem kroków prawnych. Twitter nie dopatrzył się nadużyć, nie zablokował tych wiadomości. Rozważałam złożenie zawiadomienia do prokuratury.

Ale miałam silne podejrzenie, że w jest w to zamieszane Ministerstwo Sprawiedliwości.

Obawiałam się, że mogłoby to zostać wykorzystane przeciwko mnie. Sędziemu Żurkowi np. w ramach „ochrony” zajęto sprzęty elektroniczne, jest przesłuchiwany po prokuraturach w całej Polsce” – ubolewa Frąckowiak.

Sędzia nadal zbiera oczerniających treści na jej temat i nie wyklucza, że wejdzie na drogę prawną, gdy „sprawa do tego dojrzeje”.

Kim jest @obywatel2K?

Sędzię Frąckowiak twitterowa armia „dobrej zmiany” uparcie i przez wiele miesięcy łączyła także z profilem „Prof. Cichociemny Sędzia” lub „@obywatel2k”. Cel? Wykreować ją na „lewackiego trolla”. Bo konto „obywatel2k” krytykuje poczynania PiS w sądownictwie, a jego właściciel sam siebie tytułuje „pogromcą ziobrownictwa w Polsce”.

W akcji, oprócz Emi, uczestniczyły konta @KastaWatch, @FigoFago8 (prowadzone przez sędziego Jakuba Iwańca) i @Jackob16524713. Jakakolwiek aktywność „obywatela2k” natychmiast generowała odpowiedzi, w których „demaskowali” sędzię Frąckowiak.

Do akcji przyłączyli się też ze swoich oficjalnych profili sędziowie Jarosław Dudzicz i Maciej Nawacki – członkowie KRS, których nazwiska pojawiają się w rozmowach grupy „Kasta”.

Wśród osób rozpowszechniających informacje znaleźli się m.in. Piotr Wielgucki (na Twitterze znany jako @Matka_Kurka) i Jan Sołek – asystent podkarpackiego marszałka Władysława Ortyla z PiS.

Właściciel konta „Prof. Cichociemny Sędzia” wielokrotnie dementował, by miał cokolwiek wspólnego z Moniką Frąckowiak. Bez skutku.

„Nie jestem »obywatelem2k«, chociaż wiem, kto to jest. Sama nie jestem nawet aktywną użytkowniczką Twittera.

Te informacje do mnie docierały przez moich znajomych, którzy podsyłali mi zrzuty ekranu, zdarzyło mi się podejrzeć niektóre tweety jako niezalogowany użytkownik. Dla zdrowia psychicznego za często tam nie zaglądałam” –  mówi sędzia Frąckowiak.


Prześwietlamy, pytamy, interweniujemy - i nie odpuszczamy.
Pomóż nam prowadzić dziennikarskie śledztwa.

Absolwentka ILS UW oraz College of Europe. Zdobywała doświadczenie m.in. w Komisji Europejskiej i na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio, a wcześniej w Polskim Instytucie Dyplomacji. W OKO.press pisze o prawie, Unii Europejskiej i polityce zagranicznej.


Komentarze

  1. Mateusz Głazowski

    Chciałbym wierzyć, że to jakiś okropny sen i przebudzę się z niego, a to nasza rzeczywistość. Przerażające. W działaniu kierują się zasadą: każdy kto nie jest z nami jest przeciwko nam, zniszczyć, wyciąć.

  2. Tytus Rojek

    "Jest to dla mnie niezmiernie deprymujące – świadomość, ze państwo spiskuje przeciwko mnie” – komentuje w rozmowie z OKO.press sędzia Frąckowiak."

    To nie Państwo, to zgraja prymitywnych, niedojrzałych emocjonalnie plugawców i tzw. nowej elity edkowych chamów, która zdobyła władzę m.in. dzięki pomocy putinowskich służb specjalnych.
    Każdy dzień ich władzy przybliża nas co raz bardziej w serdeczne objęcia ruskiego niedźwiedzia.
    Razem z nim będziemy bronić honoru Boga przed lewacką Europą 😉

    Smutne to, ale co się dziwić, skoro nie przepracowaliśmy uczciwie kilkuset lat niewolnictwa (pańszczyzny), której doświadczyło przodkowie współczesnych Polaków?

  3. Adrian Janecki

    Sprawa hejtu i szukania haków to jedno, a same haki to drugie. Jeżeli niektórzy sędziowie mają "kostlivce ve skryni", a inni w ramach porachunków wewnątrz "nadzwyczajnej kasty" to ujawnią, to nie powód by rzecznik dyscyplinarne tym się nie zajął. A to chcecie ludziom wmówić! Że Ci biedni pomówieni sędziowie to ofiary "KASTY" (ta nazwa jest nazwą zamkniętej grupy, gdzie działali hejterzy, a nie ogółu starych sędziów). Więc po pierwsze. To w jaki sposób dotarto do informacji o jakimś sędzi, nie oznacza, że te informacje nie są prawdziwe, ani że nie wolno ukarać takiego sędziego jeśli informacja się potwierdzi! Po drugie. Wasza ordynarna manipulacja i wyśmiewanie się z ofiar patologii w sądownictwie. Jak śmiecie nadużywać tekstu "ofiary KASTY"! Ofiarami to są zwykli ludzie. Nie mający wpływów, pieniędzy. Nie mogący dowołać się sprawiedliwości przed sądami. Zaś wasze "ofiary", to zwykli upolitycznieni, pełniący obowiązki sędziów ludzie, mieniący się "nadzwyczajną kastą", mający za nic wszystkich innych!

    • Andrzej Sokołowski

      Nie ma to jak bronić zorganizowanego przez władzę hejtu. Człowiek przypodoba się tym, którzy mogą więcej i dołoży tym, którzy nie mają możliwości obrony przed obrzydliwym zamasowanym atakiem. Cel uświęca środki czyli relatywizm moralny polskich prawiczków.

      • Andrzej Maciejewicz

        Ten Szmydt, mąż Emi, wykombinował sobie, że do procederu szkalowania kolegów wykorzysta niepełnosprawną umysłowo żonę. To ma go uwolnić od odpowiedzialności. Jestem przekonany, że o pomyśle poinformował cała szajkę z Ziobrą włącznie. Na zasadzie "chłopaki nie bójta się". Uważam, że ta zagraja bydlat powinna być sądzona za zniesławienie oraz za kryminalne wykorzystanie osoby niepełnosprawnej. Ale Rzecznik Praw, Fundacja Helsinska i kupa innych obrońców praw milczą. Nie dziwię się, że nawet Trump nie chce mieć kontaktu z zadżumiony krajem.

      • Andrzej Maciejewicz

        Relatywizm to pańska broń i ostrze demagogii. Jakoś pan nie dostrzega, że ujawnianie "trupów w szafie" dotyczy głównie wrogów politycznych i krytyków Ziobry i PiS. Zastosowane metody to monstrualny "trup". Osoby, które sięgnęły po nie lub je zaakceptowały powinny być w pierwszej kolejności obiektem zainteresowania rzecznika dyscyplinarnego. Taki stopień zbydlęcenia władzy mieliśmy w Polsce za najczarniejszych czasów komunistycznych. Wracamy do nich bo obecni przywódcy są pogrobowcami tej władzy. Bo oni lub członkowie ich rodzin byli jej udziałowcami lub beneficjentami. Dzięki współpracy z nią lub jej łaskawosci (w ramach walki klas) uzyskali wykształcenie, majątki i tytuły.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press

Wiesz więcej? Skontaktuj się z zespołem śledczym OKO.press i przekaż nam swoje informacje [email protected]