15 maja 2020

Małgorzata Kidawa-Błońska rezygnuje. Zastąpi ją Rafał Trzaskowski czy Radek Sikorski?

PO wybierze teraz między Radkiem Sikorskim a Rafałem Trzaskowski. Który z nich bardziej może pomóc opozycji nie dopuścić do wygranej Dudy w I turze? Według najnowszych sondaży w II turze Duda przegrywa z kandydatem opozycji [ANALIZA]

„Wiem, że ponoszę odpowiedzialność za to, co się wydarzyło” - mówiła Małgorzata Kidawa-Błońska rano 15 maja 2020. Oświadczyła, że rezygnuje z udziału w wyborach prezydenckich w 2020 roku.

Przemawiała stojąc sama w pustej sali sejmowej. Nie towarzyszył jej nikt ze sztabu ani z władz partii. Jak donoszą dziennikarze, m.in. TVN24 i „Newsweeka”, była to decyzja samej Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Mogła pokazać w ten sposób, że decyzję podjęła samodzielnie, bez partyjnych suflerów i bierze osobistą odpowiedzialność za decyzję o rezygnacji.

Jednak obraz z piątkowego poranka w Sejmie przedstawiał raczej osamotnienie niż samodzielność wicemarszałkini. Wyglądał jak jej prywatny akt oskarżenia pod adresem własnego zaplecza.
View post on Twitter

Po oświadczeniu Kidawy-Błońskiej jej partyjni koledzy i koleżanki dziękowali jej w mediach społecznościowych za udział w wyborach. „Ogromny szacunek dla Pierwszej Damy polskiej polityki” - napisał na Twitterze rzecznik PO Jan Grabiec.

Inni zamieszczali zdjęcia, na których ściskają jej ręce, lub pokazujące ją wśród tłumów ludzi. W piątek 15 maja w Sejmie takich uścisków nie było.

Przegrała, bo bojkotowała?

Kidawa mówiła w piątek: „Gdyby nie mój mocny głos i mówienie o bojkocie, te wybory w maju pewnie by się odbyły. Kaczyński się zatrzymał, Senat i samorządowcy spowodowali, że mamy szansę na wolne i demokratyczne wybory". Wzięła na siebie odpowiedzialność za spadki poparcia.

To dominujący przekaz Platformy i samej Kidawy-Błońskiej: straciła poparcie, bo wezwała do bojkotu wyborów. Jednak to nie wyczerpuje powodów, dla których kandydatka z pozycji wiceliderki spadła na odległe miejsca w badaniach poparcia.

O niektórych z tych powodów pisała w OKO.press Magdalena Chrzczonowicz: "Kidawa-Błońska została porzucona przez swoją własną partię" i „Media społecznościowe partii pomijały występy kandydatki w mediach, nie promują jej wypowiedzi. Wydaje się wręcz, że Kidawa została wygumkowana z tych profili".

Była pierwszą w historii polskiej polityki kobietą, która miała szansę na wejście do drugiej tury wyborów prezydenckich. Jak wskazuje Tomasz Karoń, strateg polityczny: „Miała idealny sposób na wyróżnienie się – była jedyną kobietą wśród kandydatów. Partia nic wokół tego nie zrobiła. Nie miała kampanii. W wyborach parlamentarnych Platforma Obywatelska odbiła się dzięki temu, że w pewnym momencie postawiła na kobiety. A teraz kobiety poszły do Hołowni. Drugi powód porażki to jej wizerunek: budowała dystans. Nie sprawia wrażenia osoby, która jest »nasza«”.

A co o porażce Kidawy-Błońskiej myślą jej konkurenci?

„Miała świetne wyniki wizerunkowe. To była dobra historia, ludzie ją lubią, kamera ją lubi. Styl bycia, ciepło. Jak można zepsuć coś takiego?” - słyszymy w sztabie Szymona Hołowni. Osoba ze sztabu obecnego kandydata numer dwa spekuluje: „Musieli ją wykończyć psychicznie. Przeciążyli ją, zostawili. Nie dali dobrego przygotowania merytorycznego".

O tym mówiła też w „Dzienniku Gazecie Prawnej” Barbara Nowacka: „Małgorzata Kidawa-Błońska została poddana ogromnej presji. Drugi miesiąc jest w zasadzie linczowana. Ona jest też moją koleżanką z koalicji i się o nią po prostu martwię, kiedy widzę, jak każdego dnia dostaje cięgi. Co chwilę przecież na sali sejmowej jakiś poseł PiS z niej drwi”.

Platforma obraduje

Chwilę po oświadczeniu Kidawy-Błońskiej rozpoczęło się posiedzenie władz Platformy Obywatelskiej. Odbywa się w budynku na ulicy Wiejskiej, gdzie mieści się kawiarnia Czytelnik, biuro krajowe PO oraz słynne „piąte piętro” z gabinetem Grzegorza Schetyny. Pisała "Gazeta Wyborcza": "Kiedyś był tu gabinet Juliana Tuwima. Na 30 m kw. dwie skórzane sofy, ława, biurko, stół do narad, wielki telewizor. W powietrzu woń cygar. Przewodniczący z wianuszkiem najbliższych ogląda mecze".

Według oficjalnych zapowiedzi władze PO mają zdecydować o „strategii na najbliższe dni". Według nieoficjalnych - zatwierdzić swego nowego kandydata na prezydenta.

„Decyzje, przypuszczam, zapadną za chwilę” - mówił, wchodząc na spotkanie marszałek Senatu Tomasz Grodzki. Jednak po dwóch godzinach spotkanie wciąż trwało.

O tym, że nowym kandydatem PO ma być Rafał Trzaskowski media donosiły od środy. Jednak wiadomo, że w Platformie trwa walka frakcji, które mają różnych faworytów. Drugi w kolejności ma być Radek Sikorski. Jeszcze w czwartek wieczorem udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej". Przekonywał, że PO powinna ogłosić szybkie prawybory, do których jest gotów stanąć.

Część członków PO uważa, że Sikorski jest bardziej waleczny i lepiej trafi do konserwatywnych wyborców, a tych jest w Polsce więcej. Inni: że Trzaskowski jako prezydent stolicy jest naturalnym kandydatem, dobrze wypada w badaniach focusowych i łatwiej przekona do siebie tych wyborców PO, którzy odpłynęli do Szymona Hołowni.

Rozważany miał też być marszałek Tomasz Grodzki oraz Donald Tusk - ten drugi odmówił.

W minionym tygodniu krążyły też plotki, że Platforma miałaby poprzeć Szymona Hołownię. „70 proc. wyborców chce głosować na naszego kandydata, bo jest bezpartyjny” - mówi OKO.press osoba z kierownictwa sztabu Hołowni. „Ta nasza strategia jest nieugięta".

Kidawa dobra, by przegrać, Trzaskowski dobry, by wygrać?

Kiedy Platforma zdecydowała w prawyborach, że jej kandydatką będzie Małgorzata Kidawa-Błońska, druga kadencja Andrzej Dudy wydawała się niezagrożona. Opozycyjny kandydat mógł nawet nie wejść do drugiej tury.

Była kandydatką, która miała przegrać z klasą.

Jednak ostatnie miesiące wiele zmieniły. Andrzej Duda kiepsko zaczął swoją kampanię, a w ostatnich tygodniach traci poparcie. Zyskują kandydaci opozycji. Co prawda ich wyniki są odległe od tych, jakie wciąż ma urzędujący prezydent, lecz w zasadzie pewne jest jedno: kandydat opozycji będzie w drugiej turze. A wtedy poprą go pozostali.

Duda nie może liczyć na znaczny przyrost wyborców w drugiej turze (pisaliśmy o jego „szklanym suficie”). Jest skazany na demobilizowanie wyborców opozycji, obrzydzanie im własnych kandydatów.

Na korzyść opozycji gra to, że wyborcy odzyskali wiarę w zwycięstwo. Przestali zakładać, że następne pięć lat głową państwa będzie Andrzej Duda.

Kogokolwiek wybierze Platforma Obywatelska, dołączy on do trójki kandydatów walczących o wejście do drugiej tury. Pytanie, czy Rafał Trzaskowski, a zwłaszcza Radek Sikorski, miałby większe szanse wygrać z Dudą niż Hołownia lub Kosiniak-Kamysz.

Pierwszym zadaniem będzie przekonanie wyborców, którzy chcieli bojkotować wybory, by wzięli w nich udział, choć nie będą one spełniać wszystkich demokratycznych standardów.

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Dziennikarka, socjolożka. W OKO.press od 2016. Pisze o polityce polskiej i zagranicznej, mediach, prawach kobiet. Wcześniej wicenaczelna „Krytyki Politycznej”. Pracowała też w „Gazecie Wyborczej”. Współtworzyła satyryczny feministyczny program „Przy kawie o sprawie”. Prowadzi audycję „Jest temat” w radiu TOK FM.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne