03 maja 2020

Hołownia w II turze z Dudą. Katastrofa Kidawy-Błońskiej i KO. Normalne wybory w sondażu OKO.press

Polityczne trzęsienie ziemi. W normalnych wyborach po epidemii Duda wygrałby I turę z 42 proc. Ale za nim jest Hołownia. Katastrofa Kidawy-Błońskiej - przegrywa też z Kosiniakiem-Kamyszem. W sondażu partyjnym PiS słabosilny 38 proc., KO spada na 16 pkt proc. Analizujemy, jakimi elektoratami pożywił się Hołownia i dlaczego KO dołuje

1 maja opublikowaliśmy prezydencki sondaż OKO.press, sprawdzając, jak zamierzają głosować Polki i Polacy w majowych "wyborach pocztowych". Andrzej Duda wygrywał I turę z 63 proc. poparciem, drugi był Szymon Hołownia (11 proc.), a ostatnia Małgorzata Kidawa-Błońska z ledwie 2 proc. Sondaż wzbudził masę komentarzy i spekulacji.

Przy pomocy renomowanej pracowni IPSOS sprawdzamy teraz, jak wyglądałoby głosowanie w "normalnych wyborach" - w lokalach wyborczych, w czasach po epidemii. Pytamy o głosowania zarówno na prezydenta, jak do Sejmu, co pozwoli zobaczyć jakie poparcie partyjnych elektoratów dla sześciorga głównych kandydatów. Wyniki są jeszcze bardziej zaskakujące. Przedstawimy je na 10 wykresach.

Badanie przeprowadziła firma Ipsos, która zasłynęła wyjątkowo trafnym sondażem w czasie październikowych (2019) wyborów parlamentarnych. Ipsos jest trzecią co do wielkości firmą badawczą na świecie, obecną w 84 krajach. Zatrudnia ponad 16 tys. pracowników i pracuje dla 5 tys. klientów. Ipsos prowadził badania exit poll m.in. we Francji, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Wielkiej Brytanii, a także kilkakrotnie w Polsce. Badał wybory do Parlamentu Europejskiego 2014 i 2019, wybory samorządowe 2014, wybory prezydenckie 2015 oraz wybory parlamentarne 2015 i 2019.

Jak widać, w normalnych wyborach po zakończeniu epidemii Duda nie miałby co marzyć o zwycięstwie w I turze, ale Kidawa-Błońska (7 proc.) wciąż wypada fatalnie - przegrywa z rewelacją kampanii Szymonem Hołownią (15 proc.) a także z Władysławem Kosiniak-Kamyszem (12 proc.). Statystycznie remisuje z Robertem Biedroniem i Krzysztofem Bosakiem (obaj po 6 proc.).

Oznacza to, że zmiany postaw politycznych, które pokazał "pocztowy sondaż" OKO.press nie są jedynie skutkiem bojkotu wyborów przez elektorat anty-PiS. Po stronie opozycyjnej doszło do trzęsienia ziemi. Wyborcy próbują się pozbierać, co widać także po dużej liczbie odpowiedzi trudno powiedzieć (11 proc.).

Kidawa-Błońska minus 18 pkt. Płaci nie tylko za własne błędy

22 lutego 2020, na 10 dni przed pierwszym w Polsce zakażeniem SARS-CoV-2 , Ipsos sprawdzał dla OKO.press notowania tych samych kandydatów. Duda miał statystycznie tyle samo (41 proc.), ile ma obecnie, podobnie Krzysztof Bosak. Doszło za to do przetasowania kandydatów prodemokratycznych.

W lutym Kidawa-Błońska (25 proc.) miała więcej niż Biedroń (9 proc.), Kosiniak-Kamysz i Hołownia (po 7 proc.) razem wzięci. Ale w czasie epidemii:

  • Hołownia zyskał 8 pkt proc. (ma 15 proc.);
  • Kosiniak-Kamysz zyskał 5 pkt proc. (12 proc.);
  • Biedroń stracił 3 pkt proc. (miał 9 proc.);
  • a Kidawa-Błońska straciła aż 18 pkt proc.

Katastrofę kandydatki KO w sondażu "wyborów pocztowych" można było tłumaczyć jej stosunkiem do "pocztyliady": "żaden uczciwy człowiek, szanujący Polskę i naszą konstytucję i szanujący sam siebie nie powinien w takich wyborach wziąć udziału". Elektorat KO posłuchał też wezwania z filmu kandydatki „Powiedzmy wszyscy: dość! 10 maja #zostańwdomu”.

Być może Kidawa-Błońska zapłaciła cenę za taką strategię opartą na paradoksie: bojkotujcie wybory, choć ja nie wycofuję swojej kandydatury. Racjonalny argument, że wycofanie oznaczałoby także rezygnację z przełożonych wyborów np. na jesień, nie przebił się do opinii publicznej i Kidawa-Błońska pozostała "nie-kandydatką", nawet w "normalnych wyborach".

Jej przekaz z początku kampanii ("dość walki kogutów", dialog z każdym, czas kobiet; zobacz wywiad OKO.press) stracił rację bytu. Do tego doszły nieudane wypowiedzi, np. stereotypowa ocena 500 plus i niemal w duchu PiS-owskim słowa o uchodźcach. Nawet w Platformie Obywatelskiej widać było brak entuzjazmu wobec jej kandydatury. Zabrakło zapadających w pamięć wystąpień programowych, czy polemik.

Ale opozycja ma większy problem niż niepopularna kandydatka. Na obniżenie notowań Kidawy-Błońskiej mogły mieć wpływ znaczące rozbieżności i spory (a nawet swary) między Lewicą, PSL a KO. Zabrakło jakichkolwiek wspólnych wystąpień, choć PiS dostarczał okazji dokonując kolejnych zamachów na państwo prawa. Opozycja nie potrafiła przebić się do szerszej opinii publicznej z alternatywnymi wobec kolejnych rządowych "tarcz" propozycjami ratowania gospodarki, ani z krytyką polityki wobec COVID-19.

Nie było wspólnego frontu wobec wyborów pocztowych. W tej sytuacji Kidawa-Błońska - jako kandydatka zgody i dialogu - dodatkowo traciła wiarygodność.

Na osłabieniu opozycji jako całości ucierpiał także Biedroń, choć wydawałoby się, że zagrożenie miejsc pracy to dla Lewicy wymarzony temat. Sondaże OKO.press wskazywały już wcześniej, że obok Donalda Tuska, ma największy w politycznym topie negatywny elektorat.

Żarliwy Hołownia plus 8 pkt, pan doktor Kosiniak-Kamysz plus 5 pkt

Zyskiwał na tym "nowy człowiek" - Szymon Hołownia. Według doskonałego raportu Anny Mierzyńskiej w OKO.press Hołownia deklasował rywali aktywnością w sieci: na FB, Twitterze a także wyszukiwania w google wskazują na to, że równał się nawet z diskopolowymi przekazami Dudy.

Może dlatego Hołownia miał największe poparcie wśród osób w wieku 18-29 lat - 31 proc. Drugi był Duda - 22 proc., trzeci Bosak - 18. Bardzo popularny kiedyś wśród najmłodszych Biedroń - tylko 7 proc.

Spoty Hołowni oparte były na eksponowaniu samego kandydata i jego żarliwego przekazu, w których władzom zarzucał dążenie do dyktatury czy satrapii. Jak mówi OKO.press Stanisław Zakroczymski ze sztabu Hołowni, kandydat przedstawił spójny program skupiony na praworządności, samorządności i minimum antykryzysowym w reakcji na epidemię COIVID-19.

W drugiej części kampanii Hołownia nie eksponował swoich konserwatywnych poglądów, np. na prawo do przerywania ciąży, które mu wypominał Biedroń w debacie "Newsweeka": "Szymonie, to nie są wybory na biskupa".

Także Kosiniak-Kamysz miał w kampanii dobre momenty wypowiadając się z perspektywy lekarza. Konsekwentnie zapowiadał swój udział w wyborach, krytykując "teatralny bojkot".

Sondaż partyjny. PiS trzyma się swego, zapaść KO, straty Lewicy

Kryzys opozycji z dawnej Koalicji Europejskiej widać także w sondażu partyjnym, zwłaszcza w porównaniu z sondażem Ipsos dla OKO.press z końca lutego, tuż przed epidemią.

Jak widać, notowania PiS - pomimo ogromnej zawieruchy - w czasie epidemii nie drgnęły i trzymają się na stosunkowo niskim jak na te partię poziomie 38 proc. Ogromną stratę zanotowała natomiast Koalicja Obywatelska - aż 10 pkt proc. Nie pomogło nowe kierownictwo Borysa Budki, ani energia marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. KO traci na podziałach po stronie opozycji, bo silną stroną wizerunku PO zawsze była zdolność dogadywania się i zawierania kompromisów.

Wyrazem poszukiwań wyborców anty-pisowskich jest też wzrost notowań Bezpartyjnych Samorządowców (z 3 na 6 proc.), przy czym - co znamienne - wyborcy tej niepartyjnej siły aż w 55 proc. wskazują na Hołownię, jako swego kandydata; na Dudę, Kosiniaka-Kamysza i Kidawę-Błońską - zagłosowałoby tylko po 7 proc. z nich.

Wyrazem kryzysu sił demokratycznych jest także uderzająco wysoka liczba odpowiedzi trudno powiedzieć - aż 14 proc. To rozterki wyborców opozycji, elektorat PiS nie ma rozterek.

Skąd biorą poparcie? Duda z jednego źródła. Bosak też, ale to tylko źródełko

Sprawdźmy teraz, skąd czerpią poparcie kandydaci na prezydenta. Uderzające jest jedno: najdłuższy słupek Andrzeja Dudy (42 proc. - na wykresie jest to pokazane jako liczba 420*) jest niemal jednokolorowy: jako swego kandydata wskazują go zwolennicy PiS i praktycznie nikt więcej, nie licząc grupki niezdecydowanych, na kogo głosować w wyborach parlamentarnych, z których wybrała go też tylko jedna czwarta.

To pokazuje, że Duda nie potrafi sięgnąć poza wierny elektorat PiS, ale też nie próbuje, gra na tych samych manipulacjach i obietnicach co Kaczyński. A nawet przebija prezesa w argumentacji za majowymi wyborami.

Trochę podobnie, choć w innej skali (6 proc. poparcia - na wykresie 60*) wygląda profil Krzysztofa Bosaka, wskazują go wyłącznie własnej partii. Uładzony w występach telewizyjnych w kampanii w sieci Bosak odwołał się do twardego jądra Konfederacji z jej homofobią i antysemityzmem: podkreślał, że Biedroń wykorzystuje w karierze swoje "upodobania seksualne" a Duda ma kontakty z Żydami.

Jak ten Hołownia mógł tyle uzbierać?

Aby lepiej zobaczyć profile czworga prodemokratycznych kontr-kandydatów Dudy odcinamy z poprzedniego wykresu pasek PiS-owskiego prezydenta, a także pasek Bosaka.

Widać, że Hołownia ciułał głosy po wszystkich elektoratach (poza PiS, rzecz jasna), wskazał go nawet co 7. zwolennik Konfederacji. Najwięcej jednak (po 4 pkt proc.) zyskał wyborców Koalicji Obywatelskiej i Bezpartyjnych Samorządowców. Liberalny ton jego licznych wystąpień i kategoryczna krytyka łamania demokracji przez władzę zachęciły inteligencki elektorat liberałów. Hołownia - zabrał też Biedroniowi 2 pkt proc. elektoratu Lewicy. Kolejne 2 pkt uzbierał wśród wyborców niezdecydowanych, którą partię poprzeć.

Kosiniak-Kamysz 5 pkt proc. ma ze swojego ugrupowania, ale niemal tyle samo dostał od wyborców KO i kolejne 2 pkt proc. od Lewicy.

Biedroń i Kidawa-Błońska nie przyciągnęli nikogo poza wyborcami swoich ugrupowań, ale uzyskali znacznie gorsze wyniki niż partie, które okazały się niewierne (patrz - dalej).

Patrzyliśmy na profile partyjne kandydatów. Popatrzmy teraz z perspektywy elektoratów. Na kogo w "normalnych wyborach" prezydenckich zagłosowaliby wyborcy PiS, KO, Lewicy itd.

Wyborcy PiS jak jeden mąż, Konfederaci też, ale co szósty na Hołownię

Elektorat PiS najwyraźniej podziela opinię Kaczyńskiego, że Duda jest "prezydentem naszych marzeń" (w naszym lutowym sondażu zgodziło się z tym 77 proc. wyborców obecnego prezydenta). Powiedzieć, że zwolennicy Kaczyńskiego są jednomyślni to nic nie powiedzieć:

Mniej zdyscyplinowani są wyborcy Konfederacji. Sześciu na 10 wybiera Bosaka, ale co siódmy wskazał Hołownię. To kolejny dowód, że profil ideowy Hołowni może być mniej istotny niż walor zaangażowania kandydata i jego talent medialny.

Niewierna Koalicja Obywatelska

Wyborcy KO są rozdarci między troje kandydatów, niemal po równo obdarzając ich swoimi głosami. Kidawę-Błońską wskazało 30 proc., Hołownię 27, a Kosiniaka-Kamysza 26 proc. elektoratu liberałów. Biedronia - prawie nikt.

Nieprzekonana Lewica

Biedroń wśród swoich wypadł tylko nieco lepiej niż Kidawa-Błońska - poparło go 42 proc. elektoratu Lewicy. Co ciekawe, wyborcy Lewicy zdradzają go najczęściej z Hołownią i Kosiniakiem-Kamyszem, rzadziej z bliższą ideowo Kidawą-Błońską. Tak czy inaczej jest to dla partii wskazówka, że należałoby przemyśleć wybór kandydata, ale to raczej w następnych wyborach.

PSL/Kukiz'15 za Kosiniak-Kamyszem

Wyborcy PSL/Kukiz'15 są bardziej zdyscyplinowani. Kosiniaka-Kamysza poparli w 62 proc., ale i tutaj co szósta osoba wybiera Hołownię. Uderzające, że poparcie dla Kidawy-Błońskiej i Biedronia jest śladowe, na poziomie Bosaka.

Sondaż telefoniczny Ipsos dla OKO.press, metodą CATI, 27-29 kwietnia 2020, na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1016 dorosłych Polaków

*Na profilach partyjnych kandydatów podawaliśmy liczbę osób wśród 1016 badanych. Każde 10 osób to zatem prawie dokładnie 1 proc.

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne