Urszula Pasławska z PSL (na zdjęciu z lewej) została przewodniczącą sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. To myśliwa, prezeska Klubu Dian PZŁ, obrończyni hodowli futerkowej. „Przykro to mówić, ale Lewica, KO i Zieloni oddając takie stanowisko w takie ręce totalnie zawalili" - komentuje Adam Wajrak.

Urszula Pasławska z PSL-Kukiz’15  została 14 listopada 2019 r. wybrana przewodniczącą sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Pasławska, wiceszefowa PSL i b. wiceminister skarbu, była wiceprzewodniczącą tej komisji w poprzedniej kadencji Sejmu.

Wybrano również czterech wiceprzewodniczących: Tomasza Aniśko (KO Zieloni), Dariusza Bąka (PiS), Marka Dyducha (Lewica) i Annę Paluch (PiS). Na Pasławską głosowali zgodnie wszyscy posłowie opozycji: Koalicji Obywatelskiej – w tym Zielonych – i Lewicy

I to nie spodobało się części środowiska obrońców przyrody. Bo Pasławska to myśliwa, która w ubiegłej kadencji Sejmy ostro występowała przeciwko reformie Prawa łowieckiego a także otwarta przeciwniczka zakazu hodowli futerkowej.

Wajrak: „Daliście ciała!”

Antyłowiecka koalicja Niech Żyją! nazwała ten wybór „najgorszym z możliwych”.

„Można zrozumieć, że to stanowisko po rozdziale miało przypaść PSL, ale można było żądać innego kandydata, naprawdę wspierającego ochronę przyrody w Polsce. A przynajmniej w ostateczności nie głosować za tą kandydaturą. Czy to błąd młodych posłów, którzy nie potrafią jeszcze szybko znaleźć kluczowych informacji o kandydatach?” – zapytała koalicja.

Ostro zareagował też znany publicysta i miłośnik przyrody Adam Wajrak. „Przykro to mówić, ale Lewica i KO, w tym Zieloni oddając takie stanowisko w takie ręce totalnie zawalili. Jak widać troska o los zwierząt dzikich jest wciąż w dużym stopniu na pokaz.

Naprawdę jestem zawiedziony. Partia Zieloni, Lewica – daliście ciała!” – napisał na Facebooku publicysta „Wyborczej”.

Żalu i rozczarowania nie krył również dr Robert Maślak, biolog z Uniwersytetu Wrocławskiego i kandydat Lewicy do Sejmu w ostatnich wyborach parlamentarnych.

„Czy musiała uzyskać głosy Zielonych i Lewicy? Czy choćby gest wstrzymania się od głosu nie był możliwy? Rozumiem pragmatyczne podejście, sprzeciw nic by w praktyce nie dał, ale czy kwestie ideowe zostawiamy zupełnie za drzwiami Sejmu? Jakie są granice kompromisu?” – pytał na Facebooku.

Pasławska: „Myśliwi to najlepsi przyrodnicy”

Pasławska nie jest ulubienicą organizacji ekologicznych, przyrodniczych i prozwierzęcych. Jest nie tylko zapaloną myśliwą, ale również prezeską Klubu Dian – czyli polujących kobiet – Polskiego Związku Łowieckiego.

„Ja po prostu wiem, czym mogę nakarmić swoją rodzinę. Dziczyzna jest najzdrowszym mięsem, które nie ma antybiotyków. Mięsem, które można jeść w wielu postaciach. Wiem, co przynoszę i czym karmię swoje dzieci, i to jest odpowiedzialne żywienie. Czy odpowiedzialnym żywieniem jest chociażby kupowanie mięsa za 5 złotych z dyskontu? No nie” – tłumaczyła w styczniu 2019 r. na antenie TOK.fm swoje zamiłowanie do łowiectwa.

Podkreślała, że „przyjemność (z polowania) kończy się, kiedy myśliwy strzeli do zwierzyny”. Bo potem jest już tylko „bardzo dużo obowiązków”.

Zaznaczała, że „gospodarka łowiecka jest elementem ochrony przyrody” a tam „gdzie nie ma gospodarki łowieckiej – jak w krajach Europy Wschodniej – tam nie ma zwierząt”.

„Myśliwi to najlepsi przyrodnicy” – mówiła innym razem „Głosowi Wielkopolskiemu” w 2014 r.

W 2018 r., podczas prac i debaty nad ustawą Prawo łowieckie, ostro atakowała zmiany, które pochodziły od organizacji ekologicznych i przyrodniczych zrzeszonych w koalicji „Niech Żyją!”.

„Po przyjęciu tej poprawki polska kynologia, polskie psy przestają się liczyć na świcie. Likwidujecie państwo polskie tradycje i polskie sokolnictwo, które wpisane jest na listę UNESCO” – mówiła z sejmowej mównicy 6 marca 2018 r., gdy przegłosowano zakaz używania dzikich zwierząt w szkoleniu psów i ptaków łowieckich.

Krytykowała też wprowadzenie zakazu uczestnictwa dzieci do 18 r. życia w polowaniach. Wspólnie z posłem Kukiz’15 Bartoszem skarżyła m.in. z tego powodu nowelizację do Trybunału Konstytucyjnego.

Pasławska wielokrotnie otwarcie broniła też przemysłu futrzarskiego. „Nie można sobie pozwolić na likwidację gałęzi, która przynosi nam dochody i daje zatrudnienie tylu ludziom. Jak my zrezygnujemy, to proszę mi wierzyć, że inne kraje chętnie wejdą w nasze buty”- mówiła portalowi gazeta.pl w październiku 2017 r.

Opozycja się tłumaczy

W tym kontekście może dziwić, że posłowie partii opozycyjnych – w szczególności prozwierzęcych i proprzyrodniczych Zielonych oraz Lewicy – głosowali za kandydaturą Pasławskiej.

„Propozycje przewodniczących i wiceprzewodniczących poszczególnych komisji, również Komisji Środowiska, były wyłaniane podczas negocjacji przedstawicieli poszczególnych klubów poselskich. To jest taka dobra tradycja parlamentarna” – mówi OKO.press Dorota Niedziela z Koalicji Obywatelskiej.

Polityczka wyjaśnia, że podczas tych negocjacji ustalono, że przewodnictwo tej komisji przypadnie PSL-Kukiz’15 – tak chciał PiS, który ma większość, więc „rozdaje karty”. A ta koalicja wysunęła posłankę Pasławską. Z kolei KO i Zieloni zaproponowali na wiceprzewodniczącego Tomasza Aniśko z Partii Zielonych, a Lewica to poparła.

„Dlatego głosując jednogłośnie za Pasławską mieliśmy jednocześnie gwarancję, że reszta jednogłośnie zagłosuje za Aniśką. Nie mamy większości w Komisji Środowiska, nie mogliśmy liczyć na cokolwiek więcej niż wiceprzewodniczącego” – mówi nam Niedziela.

„Mogliśmy demonstracyjnie głosować przeciwko kandydaturze Pasławskiej, ale to by nic nie dało, a my moglibyśmy stracić fotel wiceprzewodniczącego dla Aniśki” – dodaje.

Partia Zielonych w przesłanym do redakcji OKO.press napisała, że choć fundamentalnie nie zgadza się z Urszulą Pasławską oraz PSL w kwestiach praw zwierząt i ich dobrostanu, to w głosowaniu nad jej wyborem na stanowisko przewodniczącej Komisji Środowiska postanowiła kierować się poszanowaniem zwyczaju sejmowego. Jest nim właśnie wspomniane ustalenie składów osobowych i podziału funkcji w prezydiach komisji przez wszystkie kluby w Sejmie.

Zapewniła również, że będzie walczyć o dobrostan i życie zwierząt, deklarując przy tym gotowość do budowania ponadpartyjnych sojuszy.

„Tomasz Aniśko jako wiceprzewodniczący komisji będzie ściśle współpracował z organizacjami walczącymi o prawa i ochronę zwierząt, w tym zwierząt dziko żyjących, tak żeby miały one swój głos w tej komisji” – napisał nam Maciej Józefowicz, rzecznik Zielonych.

  • Przeczytaj całe oświadczenie Zielonych

    Partia Zieloni fundamentalnie nie zgadza się z Urszulą Pasławską – myśliwą, przewodniczącą Klubu Polskich Dian – oraz PSL w kwestiach praw zwierząt i ich dobrostanu. W głosowaniu nad jej wyborem na stanowisko przewodniczącej komisji środowiska postanowiliśmy jednak kierować się poszanowaniem zwyczaju sejmowego. Jego przestrzeganie pozwala bowiem komisji na sprawniejszą pracę, a nam i innym posłom i posłankom – na tworzenie lepszego prawa, poprawiającego nie tylko los zwierząt, ale bliższego innym zielonym wartościom.

    Sejmową tradycją jest wcześniejsze ustalenie składów osobowych i podziału funkcji w prezydiach komisji przez wszystkie kluby w Sejmie. Zwyczaj ten ma zapobiec paraliżującym sejmowe prace sporom personalnym oraz zapewnić sejmowej mniejszości należytego udziału we władzach komisji i wpływu na ich działania. Złamanie tej praktyki mogłoby doprowadzić do obsadzenia prezydiów wszystkich komisji przez obecnie rządzącą większość w Sejmie.

    W wyniku rozmów między klubami przewodniczenie Komisji Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa przypadło PSL, które otrzymało prawo do wskazania kandydata lub kandydatki do objęcia tego stanowiska. Jednocześnie klub Koalicji Obywatelskiej mógł wskazać kandydata lub kandydatkę na stanowisko zastępcy przewodniczącego, którym został reprezentant Partii Zieloni Tomasz Aniśko. Zgodnie z tymi ustaleniami przewodnicząca komisji oraz jej zastępcy zostali wybrani bez sprzeciwu członków wywodzących się ze wszystkich klubów i kół.

    W pracach komisji środowiska oraz w głosowaniach zawsze będziemy się kierować zielonym programem oraz dobrem zwierząt. To ustawy i zapisy w nich zawarte, a nie symboliczne gesty wpływają na codzienny dobrostan zwierząt oraz ich życie. Aby stanowić prawo poprawiające los zwierząt oraz walczyć z wpływem lobby myśliwych i hodowców, będziemy budować ponadpartyjne sojusze – często w różnych konfiguracjach, które pozwolą tę walkę uczynić skuteczną.

    Tomasz Aniśko jako wiceprzewodniczący komisji będzie ściśle współpracował z organizacjami walczącymi o prawa i ochronę zwierząt, w tym zwierząt dziko żyjących, tak żeby miały one swój głos w tej komisji.

Anna-Maria Żukowska, rzeczniczka prasowa Lewicy, odpisała nam sucho: „W toku ustaleń międzyklubowych dotyczących podziału prezydiów komisji zgodnie z algorytmem liczby miejsc wynikającym z regulaminu Sejmu uzgadnialiśmy jedynie to, jakiemu klubowi przypadnie która komisja. KKP Lewicy przypadło przewodniczenie jedynie w trzech komisjach, i tu również obowiązywał nas nasz wewnętrzny parytet – po jednym przewodniczącym dla każdej z partii tworzących klub Lewicy i w tych zakresach mogliśmy się poruszać. Kluby nie ingerowały w personalia osób zgłaszanych do prezydiów przez inne kluby, ustalały jedynie liczbę miejsc w prezydiach”.

A jeden z polityków Lewicy powiedział nam także, że „Komisja Środowiska nie była dla nas priorytetowa, w odróżnieniu od Komisji Rodziny. Dlatego zaakceptowaliśmy zaproponowaną podczas uzgodnień między klubami poselskimi przewodniczącą Komisji Ochrony Środowiska”. Jednak odmówił później autoryzacji, dlatego nie podajemy jego nazwiska.

Komisji senackiej też przewodniczy myśliwy

Od 13 listopada myśliwy przewodniczy też senackiej Komisji Środowiska. Jest nim Zdzisław Pupa z PiS.

Podczas debaty nad Prawem Łowieckim w Senacie 15 marca 2018 r. zachwalał zbawienne dla myśliwych skutki uprawiania łowiectwa.

Mówił, że jest bardzo miło „pojechać do lasu, dokarmić zwierzynę, zobaczyć, jak wygląda stan populacji poszczególnych gatunków”. I że to przyczynia się do poprawy samopoczucia myśliwego.

OKO tropi krzywdzących zwierzęta.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Komentarze

  1. Andrzej Maciejewicz

    Staje się oczywistym, że większość parlamentarzystów to zakłamane bydlęta. Dla lepszego uposażenia, emerytur, poczucia władzy używają nośnych w danej chwili haseł aby pozyskać głosy wyborców. Po uzyskaniu mandatu ujawniają się rzeczywiste poglądy, zmiany klubu parlamentarnego, koniunkturalna głosowania itp. Myślę, że tegoroczne wybory były ostatnią próba sprawdzenia uczciwości kandydatow i reakcją na wyczyny PiS. Ponieważ nic nie wskazuje na spełnienie tych nadziei, następne będą już tylko parodią z wymuszona frekwencją. Jak za dawnych, dobrych (dla partii), stalinowskich czaów. Będziemy mieli ustruj oligarchii narodowo-katolickiej.

  2. Leszek Karlik

    Alternatywa dla zwyczaju podziału komisji między partie opozycyjne jest taka, że wszyscy głosują zgodnie z przekonaniami i wszystkie komisje należą do PiS, bo PiS ma samodzielną większość.

    Ale jak we wszystkich komisjach będą myśliwi z PiS to nie będzie oburzu bo przynajmniej opozycja będzie mogła sobie zagłosować przeciw.

    (No i wyborcy PiSu nie będą się musieli oburzać że "Jak to?! Lewaczka została przewodnicząca komisji rodziny, pracy i polityki społecznej?!")

    Te wszystkie komentarze pokazują głównie, jak głęboko Polacy nie rozumieją koncepcji demokracji parlamentarnej. Akurat to, że PiS dzieli się przewodzeniem komisjom sejmowym z opozycją zgodnie ze zwyczajem to dobry znak.

    • Roman Jaskulski

      @Leszek Karlik: Alternatywą wobec głosowania za osobą, która z fundamentalnych przyczyn nie powinna być na jakimś stanowisku, jest wstrzymanie się od głosu. To, co Pan błędnie nazywa koncepcją demokracji parlamentarnej jest w rzeczywistości dowodem na to, że ludzie dostawszy się do władzy gotowi są na wiele koncesji, żeby jakiś tort z tej władzy uszczknąć. Nawet kosztem własnych przekonań. A sytuacja, w której PiS ma wszystkie komisje nie byłaby skutkiem głosowania według własnych przekonań. Gdyby PiS tak zdecydował, to miałby wszystkie komisje niezależnie od tego, jak głosowaliby pozostali posłowie. To, że PiS podzielił się z opozycją jest tylko dowodem pragmatyzmu tej partii, która liczy się z tym, że kiedyś samo może być na powrót opozycją i od tego, jak dziś traktuje opozycje może zależeć to, jak samo będzie traktowane. Proszę więc nie wmawiać nam, że to dobry znak, że PiS nie zgarnia wszystkiego dla siebie. Dobrym znakiem byłoby np. wycofanie Piotrowicza i Pawłowicz z roli kandydatów do TK.

  3. Andrzej Rokosz

    Panie Adamie, co się Pan dziwi, każdy polityk, członek partii (czytaj: organizacji mafijnej) to osobnik najgorszego sortu. Jedyny prawdziwy cel takiego osobnika, to dorwać się do koryta i trwać przy nim za wszelką cenę. Jedyne sensowne rozwiązanie, to ustrój oparty na samorządach lokalnych i prawdziwych wyborach bezpośrednich. Głosowanie na partię, to głosowanie na klikę, która wszystko obieca i jeżeli coś dotrzyma to w taki sposób by w korycie jak najwięcej zostało.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press