04 marca 2020

Na granicy Turcji z Grecją atmosfera pogromu. A Małgorzata Kidawa-Błońska straszy uchodźcami

„To, co się dzieje, jest bardzo niebezpieczne” - mówiła kandydatka na prezydenta i straszyła: za czasów PiS 19 tys. ludzi „przyjechało”, a granice nie są bezpieczne. Tych 19 tys. to uchodźcy, głównie z Rosji, którym udało się złożyć wniosek o azyl, ochronę dostało kilkakrotnie mniej. Naprawdę niebezpieczne jest szerzenie strachu i powielanie stereotypów

Małgorzata Kidawa-Błońska zarzuca władzom PiS niekontrolowane i nadmierne wpuszczanie do Polski "migrantów" i operuje magiczną liczbą 19 tysięcy. Tymczasem jest dokładnie na odwrót: wielu uchodźców ma problem nawet ze złożeniem wniosku o azyl, którego na granicy nikt nie chce przyjąć. Większość z tych, którym się uda, dostanie decyzję odmowną, mimo zagrożeń, które czekają w kraju pochodzenia. A straszenie uchodźcami należało do tej pory do ulubionych chwytów Prawa i Sprawiedliwości.

Amnesty International Polska uruchomiło właśnie (4 marca 2020) petycję do premiera Morawieckiego o wypełnianie przez Polskę zobowiązań międzynarodowych wobec uchodźców (patrz - dalej).

Turcja-Syria-Grecja. Dramat u granic Europy

Trwa międzynarodowa rozgrywka uchodźcami. Turcja wbrew umowie z Unią otworzyła drogę do Europy i zachęca zdesperowanych i wymęczonych wojną Syryjczyków do szturmowania greckiej granicy. Uchodźców będzie coraz więcej, bo Erdogan podsyca jednocześnie wojnę w Syrii. Tysiące Syryjczyków kolejny raz są zmuszane do ucieczki. Ich sytuację tłumaczy i obrazuje na przejmującym wideo m.in. New York Times.

Według szacunków organizacji humanitarnych 40 tysięcy Syryjczyków próbuje z greckich wysp przedostać się na ląd. Towarzyszy temu narastająca niechęć lokalnej społeczności, często podsycana przez władzę. Rośnie przyzwolenie na obojętność i agresję.

Na greckiej wyspie Lesbos, najbliższej tureckiego brzegu, dokąd najczęściej docierając uchodźcy, mieści się przepełniony obóz dla uchodźców. Zaalarmowanych nową falą przybyszów około 100 mieszkańców zebrało się, żeby nie dopuścić łodzi z uchodźcami do brzegu. Niemiecki dziennikarz, który nagrywał to zdarzenie, został zaatakowany i pobity, a jego kamera wrzucona do morza.

Ataki i groźby śmierci dotykają też pracowników organizacji pomocowych, np. irlandzkiego lekarza, który w ramach wolontariatu pracował w obozie. Był w jednym z pięciu samochodów zaatakowanych przez zamaskowanych mężczyzn na motorach - donosił Vice.

Po zapowiedzi Erdogana o otwarciu granicy kilka tysięcy Syryjczyków próbuje przedostać się do Grecji, także granicą lądową przepływając rzekę Evros albo pokonując ogrodzenie na północnej granicy kraju z Grecją. Grecka Straż Graniczna odpowiada gazem łzawiącym i amunicją, zaangażowane zostało też wojsko.

Podczas próby przejścia przez granicę z rąk greckiej straży miał zginąć Ahmed Abu Emad, Syryjczyk, który uciekał z Aleppo.

W tej rosnącej atmosferze pogromu padają absurdalne słowa Małgorzaty Kidawy Błońskiej.

Kidawa-Błońska: jest niebezpiecznie

Na Facebooku kandydatki KO opublikowano 3 marca krótkie wideo z rozmowy z dziennikarzami po wizycie na targowisku w Hali Mirowskiej w Warszawie.

Małgorzata Kidawa-Błońska na pytanie o nową falę uchodźców, mówiła, że Turcja razem z Rosją chcą wpływać na Europę przestając "chronić ją przed migrantami". "Ważne są rozmowy w UE, wzmocnienie Włoch i Grecji, żeby pomóc w zatrzymaniu imigrantów".

Nic o pomocy - chodzi o "zatrzymanie" i nie uchodźców, tylko "imigrantów".

"Ale co najważniejsze, ja chciałam przypomnieć, że w tej chwili w Polsce, za rządów Prawa i Sprawiedliwości, prawie 19 tys. ludzi przyjechało i jest w naszym kraju, więc powinniśmy pilnować naszych granic i czuwać, żeby nikt niepowołany w naszym kraju się nie znalazł" - powiedziała kandydatka.

I kontynuowała: "A z tego co wiem, nasze granice nie są odpowiednio zabezpieczone, bo to, co się dzieje w tej chwili, jest bardzo, bardzo niebezpieczne. Ci ludzie są zrozpaczeni i będą szukali wszelkich możliwości dotarcia do Europy”.

Chociaż w wypowiedzi Kidawy Błońskiej można się pogubić, bo wątek polski niejasno miesza się z europejskim, obliczony efekt jest wyraźny: niepokój i poczucie zagrożenia oraz wina PiS.

4 marca w TVN24 w rozmowie z Konradem Piaseckim dopytywana o wypowiedź o granicy i 19 tys. ludzi odpowiadała: "Czy słyszał pan, żeby jakiś minister mówił, co się dzieje na granicy? Znowu brak informacji". A potem: "Zupełnie legalnie mamy 19 tys. osób z tamtych rejonów z krajów objętych działaniami wojennymi, z Syrii i nikt o tym nie mówi".

Nie wiadomo ani o czym miałby mówić minister, ani o czym miałyby mówić media, skoro wszystko dzieje się legalnie.

19 tys. przyjętych wniosków o azyl. Przyjętych

Zapytana, o jakie osoby chodzi, Kidawa odpowiada: z regionów objętych działaniami wojennymi.

Próbowaliśmy zgadywać, o kogo chodzi i wszystko wskazuje na to, że kandydatka miała na myśli osoby, które w latach 2016 - 2020 złożyły wniosek o ochronę międzynarodową w Polsce.

Według danych Eurostatu:

  • w latach 2016 - 2019 pierwszy wniosek o ochronę międzynarodową złożyło w Polsce około 18 tys. osób;
  • w 2020 nowych wniosków jest na razie 763.

Razem w przybliżeniu: 19 tys. Wniosek jest prosty. Małgorzata Kidawa Błońska atakuje rząd za przyjmowanie wniosków o ochronę międzynarodową i to, że tylu ludzi "przyjechało". Trudno o większą i bardziej szkodliwą bzdurę, bo:

  • państwo ma bezwzględny obowiązek przyjmowania wniosków o ochronę międzynarodową, który Polska regularnie łamie, ignorując osoby, które próbują wniosek złożyć;
  • nie ma to nic wspólnego z kryzysem w Grecji, mamy "swoich" uchodźców - głównie obywateli i obywatelki Rosji (najczęściej z Czeczenii);
  • od lat ich zawodzimy.

W dodatku, tylko niewielki procent ubiegających się o ochronę ją dostaje.

Z danych Urzędu ds. Cudzoziemców wynika, że w 2019 roku, podobnie jak w 2018, wniosek o azyl złożyło 4,1 tys. osób, w tym 2,7 tys. po raz pierwszy. Najwięcej wniosków o azyl złożyli obywatele Rosji (2610 osób), Ukrainy (430 osób), Turcji (120 osób), Tadżykistanu (110 os.) oraz Gruzji (90 os.).

  • 272 osobom przyznano ochronę międzynarodową;
  • 213 osób otrzymało ochronę krajową (pobyt tolerowany lub ze względów humanitarnych);
  • 1, 7 tys. dostało decyzję odmowną (i nakaz opuszczenia kraju);
  • 2 tys. postępowań umorzono.

Postępowania są umarzane w przypadku, gdy cudzoziemiec opuszcza Polskę, zanim decyzja zostanie wydana. Uchodźcy mają wiele powodów, żeby Polskę opuszczać, np.: lepsze warunki, rodzina mieszkająca w innym kraju, obawa, że Polska nie zapewni im bezpieczeństwa.

Często niestety uzasadniona, bo nasze służby wpadają co jakiś czas na pomysł deportowania uchodźców do kraju, gdzie grozi im śmierć lub tortury, choć prawo międzynarodowe tego zabrania.

Kim są ci ludzie?

„Gdybym urodziła nieślubne dziecko w Czeczenii, to by mnie zabili” - mówiła Czeczenka, która spędziła w polskim strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców ponad rok z małym dzieckiem.

"Urodzić dziecka spoza małżeństwa kategorycznie u nas nie wolno. U nas się za to kobiety zabija i to jest normalne. Na tyle normalne, że nikt się nie dziwi, jak taka kobieta znika, i nikt jej nie szuka i tego nie zgłasza".

Polska ma najwyższy wskaźnik w Europie jeśli chodzi o procent niepełnoletnich i kobiet ubiegających się o status uchodźcy. Dlatego, że uciekają przed przemocą ze względu na płeć albo przed tymi, którzy zabili już ich męża.

"Nigdy nie wiedziałam, gdzie mąż jest i czy jeszcze wróci. Kiedy go zabierali ostatni raz, byłam w ciąży podwyższonego ryzyka. Nie wiem jakim cudem urodziłam zdrowe dziecko. Poznał swojego drugiego syna dopiero prawie rok później.

Kiedy w końcu wrócił, na całym ciele miał blizny i otwarte rany. Powiedziałam, że mam dość, że dłużej tak nie dam rady. Niedługo potem uciekliśmy" - mówiła Malika.

Hamid prowadził sklep i udzielał się w partii opozycyjnej, więc został zatrzymany. "Żona przeraziła się, kiedy mnie zobaczyła, cały byłem posiniaczony. Płakała, od razu wiedziała, że musimy uciekać, nie musiałem jej nawet przekonywać. Zwłaszcza że nasz najstarszy, dziesięcioletni syn niedawno został napadnięty przez funkcjonariuszy".

Amnesty International do Morawieckiego: "Nie zgadzamy się na bierność"

Amnesty International Polska uruchomiło dziś (4 marca 2020) petycję do premiera Morawieckiego o wypełnianie przez Polskę zobowiązań międzynarodowych wobec uchodźców.

AI pisze: "Kobiety, mężczyźni i dzieci są w potrzasku. Próbują ocalić życie swoje i swoich najbliższych, tymczasem europejskie rządy zamiast udzielić im pomocy, coraz szczelniej zamykają swoje granice. Na granicy greckiej dochodzi do przemocy. Wojsko stacjonuje w regionie przygranicznym, jest wyposażone w ostrą amunicję. Zgodnie z wartościami europejskimi niedopuszczalne jest stosowanie gazu łzawiącego, siły i mierzenie z broni do ludzi uciekających przed wojną.

U granic Europy, na greckich wyspach, czeka ponad 40 000 osób. Jest to największa odnotowana liczba, odkąd podpisano porozumienie między UE i Turcją w 2016 roku. Tymczasem kolejne tysiące osób docierają do granicy grecko-tureckiej. Grecja nie może już dłużej, bez solidarnego wsparcia pozostałych członków UE, przyjmować więcej ludzi.

Zamykanie granic, deportowanie osób bez należytego postępowania i odsyłanie ich do miejsc, w których toczy się wojna narusza prawo międzynarodowe. Jest to także po prostu nieludzkie.

Rozwiązaniem nie jest większa liczba straży granicznej, wojska i wyposażenia przemieszczanych na granicę grecko-turecką. Rozwiązaniem jest ochrona ludzi, którzy proszą w sytuacji wojny o azyl. Teraz każdy rząd w UE ma swoją, ważną rolę do odegrania.

Potrzebne jest pilne działanie. Nie zgadzamy się na bierność władz. Wezwij polski rząd do wywiązania się z odpowiedzialności za ochronę ludzi, którzy uciekają przed wojną w Syrii."

AI namawia do podpisywania petycji do premiera Morawieckiego. Oto jej treść:

Mateusz Morawiecki Prezes Rady Ministrów Kancelaria Prezesa Rady Ministrów Al. Ujazdowskie 1/3 00-583 Warszawa

Szanowny Panie Premierze,

Jako grupa organizacji społecznych i grup działających w Polsce na rzecz uchodźców i migrantów chcemy przypomnieć i zaapelować, że także polski rząd musi wywiązać się z przyjętych przez siebie zobowiązań międzynarodowych, polegających na tym, by udzielać schronienia ludziom, uciekającym przed wojną, przemocą czy prześladowaniami.

Od kilku dni obserwujemy, jak zmienia się sytuacja uchodźców, którzy znajdują się u granic Europy. Od ogłoszenia tzw. „kryzysu uchodźczego” upłynęło już 5 lat, a od czterech lat obowiązuje porozumienie pomiędzy Unią Europejską i Turcją. Tymczasem po raz kolejny widzimy, jak osoby uciekające przed wojną są pozbawiane w Europie ich podstawowego prawa do azylu.

Od kilku miesięcy w prowincji Idlib trwa eskalacja konfliktu. Dochodzi tam do ataków na cywilów, bombardowania szpitali i szkół. Ludzie próbujący uciec przed wojną znaleźli się w potrzasku. Turcja jak do tej pory nie otworzyła swojej granicy z prowincją Idlib, z uwagi na ogromną liczbę uchodźców syryjskich już przebywających na jej terytorium. Ogłosiła natomiast jednostronnie otwarcie granicy z Grecją i Bułgarią, gdzie z kolei zachęceni tym faktem uchodźcy utknęli w kolejnej strefie buforowej. Grecka straż graniczna nie dopuszcza ich na terytorium UE i stosuje przemoc wobec osób, próbujących tę granicę przekroczyć.

Według danych Aegean Boat Report, w ciągu zaledwie pierwszych dwóch dni marca przynajmniej 45 łodzi z ponad 1500 osobami dotarło do wysp greckich. Obecnie w zaledwie pięciu europejskich hot spotach przygotowanych dla 6 tys. osób znajduje się ponad 40 tys. uchodźców. To najwięcej odkąd podpisano porozumienie między UE i Turcją. Grecja nie może już dłużej, bez solidarnego wsparcia pozostałych członków UE, przyjmować więcej ludzi.

Z ogromnym niepokojem widzimy, jak grecki rząd ucieka się do drastycznych środków, by powstrzymać przyjazd kolejnych uchodźców na swoje terytorium. Chcemy podkreślić, że zgodnie z wartościami europejskimi użycie gazu, siły, armii i broni wymierzanej w kierunku uchodźców na granicach UE jest niedopuszczalne. Zamykanie granic, deportowanie osób bez należytego procesu i odsyłanie ich do miejsc, w których toczy się wojna, narusza podstawową zasadę non-refoulement. Jest także po prostu nieludzkie.

Dlatego pragniemy przypomnieć, że także polski rząd musi wywiązać się z odpowiedzialności za ochronę ludzi, którzy uciekają przed wojną w Syrii. Potrzebne jest pilne działanie, by zapewnić uchodźcom bezpieczną drogę do europejskich państw, w których zgodnie ze standardami międzynarodowymi osoby te mają prawo ubiegać się o azyl.

Praktyczne kroki na poziomie krajowym i wspólnotowym są konieczne i są możliwe. Polska wraz z innymi krajami UE winna dążyć do jak najszybszego zawieszenia transferów dublińskich do Grecji oraz wywiązania się z decyzji relokacyjnych, a także do stworzenia korytarzy humanitarnych dla uchodźców.

Polska winna też postulować na forum UE udzielenie Grecji wsparcia w ramach artykułu 78 (3) Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej pozwalającego na zastosowanie środków tymczasowych obejmujących pilną pomoc humanitarną oraz pilne relokacje, jak również potwierdzić i przestrzegać zasady non-refoulement.

Nie zgadzamy się na bierność władz. Chcemy zapewnić uchodźcom bezpieczną drogę do europejskich państw, w których zgodnie ze standardami te osoby będą mogły ubiegać się o azyl. Chcemy także, by uchodźcy mogli korzystać ze swojego prawa do ochrony także w naszym kraju. Jednocześnie chcemy wyrazić swoją solidarność ze wszystkimi uchodźcami i uchodźczyniami znajdującymi się na europejskich granicach oraz tymi osobami, które ich wspierają i wypełniają lukę, którą pozostawiły po sobie europejskie rządy".

Podpisać petycję można na stronie AI: Chrońmy ludzi uciekających przed wojną

Udostępnij:

Marta K. Nowak

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne