Patryk Jaki - ucywilizowany, ugrzeczniony, prawie tolerancyjny - na homofobicznym Marszu dla Życia i Rodziny wystąpił z odważną obroną rodziny i polskości zarazem. Hasła "Stop dewiacjom" i "Swastyka była tęczowa" dopowiadały to, czego nie chce teraz mówić

„Prawdziwym fundamentem, solą tej ziemi, tego państwa jest szczęśliwa, duża rodzina. Nie ma Polski bez rodziny i cieszę się, że tyle ludzi chce to głośno powiedzieć” – mówił TVP Info Patryk Jaki, maszerując w niedzielnym (10 czerwca) Marszu dla Życia i Rodziny, który zgromadził ok. 1000 osób. Był on (Marsz) ideową konkurencją dla sobotniej (9 czerwca) Parady Równości, o której pisaliśmy tu i tu, a osobach organizujących Paradę tutaj.

Jak podkreślał kandydat PiS na prezydenta Warszawy, rodzina i Polska są nierozerwalnie splecione. I obie są zagrożone:


Ponieważ na świecie pojawiają się tendencje, żeby walczyć z rodziną, ale też walczyć z polskością, dlatego chcemy to dzisiaj zademonstrować i pokazać naszą siłę

Patryk Jaki, Wypowiedź dla TVP Info - 10/06/2018

fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta


Jeżeli ktoś walczy z rodzinami, to Jaki z jednopłciowymi


OKO.press nie są znane „tendencje, by walczyć z polskością”. Chyba, że Jaki ma na myśli  wiele środowisk i instytucji na całym świecie, które krytykują rządy PiS, a nawet domagają się zmiany polityki m.in. Patryka Jakiego (głównego autora nowelizacji ustawy o IPN). Takie utożsamienie byłoby zresztą zgodne z podręcznikową definicją rządów populistycznych.

Marsz nie tyle za rodziną, co przeciw (niewłaściwej) rodzinie

Marszowi  dla Życia i Rodziny towarzyszyło hasło „Polska rodziną silna”. Transparenty głosiły: „Polska bez aborcji”, „Małżeństwo tylko między kobietą i mężczyzną”, „Ratujmy rodzinę w ostatnią godzinę”. Uczestnicy domagali się od rządu Prawa i Sprawiedliwości uchwalenia „prawa chroniącego życie nienarodzonych”, a także wypowiedzenia konwencji antyprzemocowej (tzw. stambulskiej), która „uderza w rodzinę”.

Patryk Jaki maszerował wśród haseł homofobicznych typu „Stop dewiacjom” a także „Swastyka była tęczowa”.

Jako kandydat na prezydenta Warszawy, która jest miastem wyjątkowo – jak na Polskę – tolerancyjnym, Patryk Jaki unika ostatnio homofobicznych wypowiedzi, ograniczając się do deklaracji, że gdy wygra wybory nie udzieli Paradzie patronatu, bo „chce Warszawy pragmatycznej, a nie ideologicznej”.

Wspaniałomyślnie zadeklarował nawet, że gdyby instalacja „Tęcza” została odtworzona na Placu Zbawiciela, to jej nie zburzy. Jak powiedział, „jeżeli Tęcza nie powstanie, to nie będę jej odbudowywał, żeby nie budować nowych sporów ideologicznych. Natomiast, jeżeli powstanie, to nie będę jej burzył z tego samego powodu”.

Aktualny przekaz Jakiego jest następujący: postulaty przyznania praw osobom homoseksualnym do legalizacji ich związków to ideologia, która dzieli Polaków i należy jej unikać. Obrona „wartości rodziny” jako małżeństwa hetero (w wersji katolickiej) jest czymś oczywistym, co nie wymaga uzasadnienia, a ponadto wyraża „polskość”.

Wcześniej Jaki wyrażał się jaśniej.

Warszawa jako Sodoma i Gomora

W kwietniu 2014 roku Patryk Jaki uważał, że w stolicy nie ma miejsca dla gejów i lesbijek, zapewne w sensie tzw. nowoczesnej homofobii, która nakazuje osobom homoseksualnym, żeby „nie było ich widać” (por. naszą analizę). Ówczesny poseł PiS pochwalał podpalanie tęczy na Placu Zbawiciela:

„Stolica Polski nie jest gejowska i nigdy nie będzie. Dlatego ta tęcza płonęła wielokrotnie i będzie płonęła jeszcze kilka razy. Jeżeli Platforma Obywatelska chce bronić osób, które z buciorami wchodzą w świat wartości obecnych w Polsce od tysiąca lat, to nie może skończyć się inaczej”.

Wywodził, że Polacy nie chcą praw dla gejów i lesbijek – np. prawa do małżeństwa i adopcji dzieci: „A właśnie tęcza to symbolizuje. Nie ma zgody, żeby z Warszawy robić Sodomę i Gomorę. Nie ma pieniędzy na niepełnosprawnych, ale są na odbudowę tęczy. Na gejostwo są, a na pomoc zwykłym ludziom nie ma”.

Zapytany przez „Nową Trybunę Opolską”, czy na pewno powiedział to, co powiedział, komentował: „Zwróciłem tylko uwagę na logiczny wniosek:

jak mniejszość prowokuje większość, to musi liczyć się z reakcją – przekonuje poseł i przyznaje – że osobiście wolałby, aby tęcza była biało-czerwona”.

Konserwatyzm po watykańsku

Podejście Jakiego do związków innych niż sakramentalne małżeństwo hetero obdarzone dużą liczbą potomstwa jest zgodne z nauką Kościoła, a także nauczaniem kolejnych papieży, w tym – mimo znaczącej zmiany tonu – Franciszka. Obowiązuje zapis ujęty nieco drewnianym językiem katechizmu (2359).

W dziale „Powołanie do czystości” homoseksualizm, jako „kondycja”, pojawia się wśród innych zagrożeń: masturbacji, rozwiązłości, gwałtu, prostytucji, nierządu i pornografii.

Jako skłonność homoseksualizm potępiony nie jest, choć stanowi „obiektywne nieuporządkowanie”:

2358 Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie.

Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością.

Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i – jeśli są chrześcijanami – do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji.

Ale Kościół wzywa gejów i lesbijki do czystości. I zachwala korzyści z powstrzymania się od seksu:

2359 Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one – stopniowo i zdecydowanie – do doskonałości chrześcijańskiej.

Oczywiście o zakładaniu rodziny mowy nie ma. Rodzina tylko hetero.

Konserwatyzm po angielsku

Postawa Patryka Jakiego stanowi wyraz szczególnego rodzaju „konserwatyzmu”, nasyconego nauką Kościoła i silnie zakorzenioną  w Polsce homofobią; w UE bardziej homofobiczne są tylko Litwa i Łotwa.

Kontrastuje z tym podejście do kwestii rodzin nieheteroseksualnych kilku nurtów zachodniego konserwatyzmu, w tym brytyjskich torysów. David Cameron, premier w latach 2010-2016 wielokrotnie żarliwie przekonywał, że

należy uznać małżeństwa homoseksualne ze względu na konserwatywne wartości, jakie niesie ze sobą małżeństwo i rodzina, spajane takimi wartościami, jak miłość, wierność, lojalność.

Podkreślał, że nie widzi żadnego powodu, by ograniczać dostęp do tych wartości osobom homoseksualnym, wręcz przeciwnie, jako konserwatysta chce, by były jak najszerzej praktykowane. Ostatecznie Wielka Brytania zalegalizowała małżeństwa homoseksualne  w 2013 roku.

W przemówieniu na zjeździe Partii Konserwatywnej w 2011 roku Cameron użył swego ulubionego argumentu:

„Popieram małżeństwa gejowskie nie POMIMO tego, że jestem konserwatystą lecz WŁAŚNIE DLATEGO, że jestem konserwatystą”

  • Zobacz fragment przemówienia Davida Camerona z 2011 roku

    is not just a piece of paper. It pulls couples together through the ebb and flow of life. It gives children stability. And it says powerful things about what we should value. So yes, we will recognise marriage in the tax system.

    But we’re also doing something else. I once stood before a conservative conference and said it shouldn’t matter whether commitment was between a man and a woman, a woman and a woman, or a man and another man. You applauded me for that. Five years on, we’re consulting on legalising gay marriage.

    And to anyone who has reservations, I say: Yes, it’s about equality, but it’s also about something else: commitment. Conservatives believe in the ties that bind us; that society is stronger when we make vows to each other and support each other. So I don’t support gay marriage despite being a Conservative. I support gay marriage because I’m a Conservative.

Takie myślenie dla polskiej prawicy i Patryka Jakiego osobiście jest z pewnością  wyrazem głębokiego obiektywnego nieuporządkowania. Przynajmniej taką postawę prezentują publicznie.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym