Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Dziś w samo południe zaczął się strajk ostrzegawczy w sieci Kaufland. Pracownicy domagają się m.in. podwyżek i wzrostu zatrudnienia.
Dwugodzinny strajk ostrzegawczy w sieci Kaufland organizuje Międzyzakładowa Organizacja OPZZ Konfederacja Pracy, która jest w sporze zbiorowym z pracodawcą.
Związek domaga się:
“O 12:00 powstrzymujemy się od pracy, nie wybijamy żadnego wyjścia, nie zgłaszamy podjęcia strajku, pracodawca dawno został o nim poinformowany i jest zobowiązany zabezpieczyć market, oraz umożliwić pracownikom spółki podjęcie akcji strajkowej. Strajk jest w pełni legalny, potwierdziło to nawet wczoraj ministerstwo pracy i nikt nie może Wam uniemożliwiać w nim udziału” – napisali dziś rano związkowcy z Kauflanda.
Ostatnie zdanie odnosi się do komunikatu zarządu Kaufland Polska. Twierdzi on, że “strajk ostrzegawczy jest nielegalny”, bo w “spółce nie doszło do wszczęcia sporu zbiorowego” a organizacja związkowa nie przeprowadziła referendum strajkowego.
Związek odpowiada, że spór zbiorowy został wszczęty i na dowód pokazuje korespondencję z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki społecznej, która to potwierdza.
Ministerstwo pisze też, że “ani przepisy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, ani też konstrukcja tych przepisów opisująca kolejne etapy prowadzenia sporu zbiorowego, nie skazują wprost na konieczność przeprowadzenia referendum strajkowego w przypadku strajku ostrzegawczego”.
Taki strajk jest możliwy na etapie mediacji, na którym spór zbiorowy w Kauflandzie znajduje się teraz. Związkowcy skarżą się, że firma zbojkotowała rokowania – wcześniejszy etap w procedurze sporu zbiorowego.
“Strajk wynika z odmowy prowadzenia dialogu wokół podwyżek wynagrodzeń przez spółkę” – pisze prawnik związkowy Grzegorz Ilnicki.
“OPZZ Konfederacja Pracy otrzymała jasny komunikat – damy podwyżki, jakie sami chcemy i niczego uzgadniać nie będziemy.
Będzie to więc kolejny strajk, który bezpośrednio sprowokowali menedżerowie. Po Parocu i Solarisie widać wyraźnie, że strajki w Polsce wybuchają, gdy buta menedżerów zastępuje zdrowy rozsądek i gdy brakuje partnerskiego traktowania pracowników”.
Strajk ostrzegawczy jest legalnym środkiem walki o spełnienie postulatów pracowniczych opisanym w „Ustawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych” z 1991 roku.
Sam spór zbiorowy to wieloetapowa procedura, a zorganizowanie legalnego strajku – już pełnego, nie ostrzegawczego – jest możliwe tylko po przejściu wszystkich obowiązkowych etapów. Etapami procedury są:
Na każdym etapie tego procesu pracodawcy mają okazję, by go spowolnić. Np. nie podpisując kolejnych protokołów rozbieżności z rokowań i mediacji, albo utrudniając związkowi przeprowadzenie referendum. Dlatego polskie prawo o rozwiązywaniu sporów zbiorowych jest krytykowane przez związki zawodowe.
„Pracodawcy robią naprawdę wiele, żeby utrudnić całą procedurę. W Polsce jak ktoś zorganizował strajk, to znaczy, że przeszedł wielomiesięczną gehennę” – mówiła OKO.press Katarzyna Rakowska, związkowczyni i socjolożka badająca spory zbiorowe w Polsce.
Ale pomimo tych przeszkód udaje się w Polsce organizować legalne i skuteczne strajki. W ostatnich latach to m.in. strajk w fabryce Solaris Bus & Coach w Bolechowie, strajk w zakładach Paroc w Trzemesznie czy strajk w International Paper w Kwidzynie.
Więcej o torze z przeszkodami, jakim jest spór zbiorowy w Polsce, pisaliśmy m.in. w tych tekstach:
Przeczytaj także:
Aktualizacja: zgodnie z planem strajk zakończył się o godzinie 14.
„Teraz pozostawiamy stronie pracodawcy kilka dni na przemyślenia… Myślę, że parę rzeczy warto w rozmowach ze stroną społeczną po tym wydarzeniu zrewidować” – napisał przewodniczący OPZZ Konfederacji Pracy Michał Lewandowski.
Druga runda mediacji zaplanowana jest na 4 stycznia.