Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Deportowanie z powodu wykroczenia osób, których państwo prowadzi wojnę o przetrwanie, jest zwykłym barbarzyństwem” – piszą do premiera Obywatele RP w reakcji na deportacje osób, które brały udział w zamieszaniu na Stadionie Narodowym podczas koncertu białoruskiego rapera Maxa Korża.
Obywatele RP krytykują rząd Donalda Tuska za deportacje osób skazanych m.in. za „czyny chuligańskie” podczas koncertu białoruskiego rapera Maxa Korża 9 sierpnia na Stadionie Narodowym w Warszawie.
„Panie Premierze! Pańska zapowiedź stała się faktem, co zdarza się nieczęsto – zapowiadane deportacje Ukraińców i Białorusinów właśnie się dokonują. Wśród wielu naszych oczekiwań dotyczących np. cofnięcia niekonstytucyjnych pisowskich ustaw i rozporządzeń, humanitarnego traktowania ludzi na białoruskiej granicy, respektowania praw kobiet, osób z niepełnosprawnościami, osób nieheteronormatywnych, osób politycznie demonstrujących, rozliczenia winnych łamania prawa, w tym tego, które na naszych własnych grzbietach połamano, przywrócenia zasad praworządności i norm ustrojowych, które miały ją w Polsce gwarantować – akurat deportacji Ukraińców i Białorusinów nie oczekiwaliśmy” – napisała grupa.
Obywatele RP zarzucają premierowi, że deportacje osób skazanych za udział w zamieszaniu po koncercie białoruskiego rapera to „jawne bezprawie”. Ich zdaniem decyzje o deportacjach podjęto zanim uprawomocniły się wyroki sądowe wobec skazanych osób. Ponadto karanie deportacją za tego rodzaju wykroczenia to „barbarzyństwo”.
„Deportowanie z powodu wykroczenia osób, których państwo prowadzi wojnę o przetrwanie, jest zwykłym barbarzyństwem. Barbarzyństwem jest również deportowanie do państwa, które więzi, torturuje i zabija własnych obywateli, jak to ma miejsce w Białorusi” – napisali Obywatele RP.
Obywatele RP uważają, że premier ulega oczekiwaniom skrajnej prawicy i ksenofobicznym nastrojom. Ich zdaniem postępowanie premiera jest „skrajnym naruszeniem podstawowych praw człowieka, zagrożeniem dla niezawisłości sądów”.
„Jest również policzkiem dla zwykłej przyzwoitości, złamaniem wszelkich etycznych norm, zniweczeniem wielkiego wysiłku mnóstwa przyzwoitych ludzi przez długie lata w różnych epokach walczących o to, by państwo Polskie sprzyjało przyzwoitości, a nie podłości” – piszą Obywatele RP w liście.
List Obywateli RP to reakcja na deportacje osób skazanych w większości za „czyny chuligańskie” podczas koncertu białoruskiego rapera Maxa Korża 9 sierpnia na Stadionie Narodowym w Warszawie. Podczas koncertu rapera miało dojść do starć uczestników z ochroną, bo osoby, które miały bilety na trybuny, przeskakiwały na płytę, by wziąć udział w pogo. Zamieszanie skończyło się interwencją policji.
Policja twierdzi, że część uczestników koncertu miała mieć przy sobie narkotyki, alkohol i race, co jest niedozwolone podczas imprez masowych. Kontrowersje w mediach społecznościowych wzbudziło też to, że wśród uczestników zaobserwowano flagę UPA.
Jak wynika z informacji stołecznej policji, zatrzymano 109 osób za różne wykroczenia i przestępstwa. Poza tym, jak podaje TVP, 50 osób zostało ukaranych mandatami na łączną kwotę ok. 11,5 tys. zł, a wobec 38 osób skierowane zostały wnioski o ukaranie do sądu. 13 sierpnia minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński poinformował, że wobec 63 osób wszczęto postępowanie o opuszczeniu kraju. W tej grupie jest 57 Ukraińców i sześciu Białorusinów.
Jak ujawniła Gazeta Wyborcza, deportacje zaczęły się już 18 sierpnia. To wtedy do Dniepra deportowana została 18-letnia Angelina. Dziewczyna została zabrana z domu o 6 rano, nie miała możliwości wziąć swoich rzeczy. Ma pięcioletni zakaz wjazdu do strefy Schengen. Polska uznaje ją za „osobę niepożądaną na terenie RP ze względów obronności lub bezpieczeństwa państwa”. Naruszeniem bezpieczeństwa miał być ”czyn chuligański" podczas koncertu.
O tym, że karanie deportacjami za tego rodzaju występki to przesada, informują też prawnicy w Polsce. Mówił o tym m.in. dr Tomasz Sieniow z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, prawnik i prezes Instytutu na Rzecz Państwa Prawa, który od lat pomaga migrantom i uchodźcom.
„Nie wyobrażam sobie, że w przypadku tak powszedniego wykroczenia, jakim byłoby naruszenie porządku na stadionie, dochodziło do tak drastycznych rozwiązań, które prowadziłyby do natychmiastowej deportacji. Wydaje mi się, że jest to raczej tylko komunikat na użytek uspokojenia społeczeństwa czy pokazania, że rząd działa sprawnie. Ale myślę, że w praktyce tych deportacji nie będziemy widzieli” – mówił prawnik 19 sierpnia.
Podobnego zdania była Agnieszka Kosowicz z Polskiego Forum Migracyjnego. „Deportacja to nadmiarowa reakcja, która z mojej perspektywy jest działaniem na pokaz, a nie adresującym problem” – mówiła Tok FM prawniczka.