0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.plfot. Jakub Wlodek / ...

Rosyjski samolot rozpoznawczy przechwycony nad Ustką

Polskie myśliwce przechwyciły nad Ustką rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20. To maszyna zbierająca informacje o systemach obrony – poinformował szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.

Co się wydarzyło?

„Kolejna rosyjska prowokacja nad Bałtykiem” – napisał na X minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Szef MON poinformował, że we wtorek 14 lipca polskie myśliwce przechwyciły nad Ustką rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20 i zmusiły go do oddalenia.

Podczas konferencji prasowej Kosiniak-Kamysz przekazał, że maszyna wykonywała misję rozpoznawczą, której celem było zbieranie informacji o systemach obrony państw NATO. Jak podkreślił, rosyjskie lotnictwo regularnie prowadzi tego typu działania, sprawdzając gotowość i czas reakcji sił Sojuszu na wschodniej flance. Dodał, że polskie lotnictwo zareagowało zgodnie z obowiązującymi procedurami, przechwytując rosyjski samolot i doprowadzając do jego oddalenia z rejonu prowadzonej misji.

Minister przypomniał, że „to Rosja jest agresorem”, dlatego – jak mówił – wzmacnianie polskich sił zbrojnych i wspieranie Ukrainy pozostaje elementem bezpieczeństwa Polski. Podkreślił, że każdy dzień walk na Ukrainie osłabia potencjał militarny Rosji, co leży w interesie państw NATO.

Jaki jest kontekst?

Podczas wtorkowego posiedzenia Komitetu ds. Bezpieczeństwa ministrowie, szefowie służb i dowódcy wojskowi omawiali m.in. sytuację na Ukrainie oraz bezpieczeństwo w regionie Morza Bałtyckiego. Kosiniak-Kamysz podkreślił, że wojna nie słabnie. Według danych przedstawionych przez MON tylko w ostatnim tygodniu Rosja przeprowadziła około 900 działań bojowych na linii frontu, a niemal każdej nocy prowadzi zmasowane ataki rakietowe i dronowe na ukraińskie miasta.

Szef MON ocenił, że rosyjskie działania, takie jak loty samolotów rozpoznawczych nad Bałtykiem, są elementem szerszej strategii testowania gotowości państw NATO. Wskazał, że jednym z najważniejszych ustaleń zakończonego szczytu NATO w Ankarze było dalsze wzmacnianie wschodniej flanki Sojuszu oraz kontynuowanie wsparcia wojskowego dla Ukrainy.

„My jesteśmy od pierwszych dni wojny zaangażowani w to, żeby Federacja Rosyjska nie stanęła pod granicą polską od strony ukraińskiej, żeby wojska rosyjskie były trzymane jak najdalej od granicy polskiej” – mówił Kosiniak-Kamysz.

Dodał, że postulaty wstrzymania pomocy wojskowej dla Ukrainy, zgłaszane m.in. przez Grzegorza Brauna i powołanego przez PiS kandydata na premiera Przemysława Czarnka, są – jego zdaniem – sprzeczne z polskim bezpieczeństwem i ustaleniami szczytu NATO w Ankarze, pod którymi podpisali się wszyscy przywódcy państw Sojuszu, w tym prezydent USA Donald Trump.

Przeczytaj także:

13:47 14-07-2026

Prawa autorskie: 26.10.2017 Gdansk , . Trwa juz 5 dzien protestu glodowego lekarzy w Gdansku . W ramach poparcia dla glodujacych lekarzy , zorganizowano marsz poparcia dla protestujacych , ktory rozpoczal sie na Uniwersytecie Medycznym . Nastepnie protestujacy w mileczniu przeszli pod Pomnik Poleglych Stoczniowcow , gdzie przedstawili postulaty i udali sie na Dlugi Targ pod pomnik Neptuna . fot . Bartosz Banka / Agencja Gazeta26.10.2017 Gdansk , ...

Radni KO mieli dostęp do lekarzy poza kolejką

Jak ustaliła Wirtualna Polska, lokalni politycy Koalicji Obywatelskiej mieli korzystać z nieformalnej ścieżki dostępu do lekarzy w publicznym centrum medycznym w Piasecznie. Samorządowcy zaprzeczają, by wykorzystywali swoje funkcje do uzyskiwania przywilejów.

Co się wydarzyło?

W Miejskim Centrum Medycznym w Piasecznie w latach 2024–2025 miał funkcjonować nieformalny system umożliwiający części lokalnych polityków Koalicji Obywatelskiej szybszy dostęp do świadczeń medycznych – ustaliła Wirtualna Polska.

Według relacji sygnalisty oraz byłej pracowniczki rejestracji radni mieli omijać oficjalny system zapisów, kontaktując się bezpośrednio z kierownictwem przychodni lub jego asystentką. W ten sposób mieli uzyskiwać wizyty u lekarzy, skierowania do specjalistów, recepty czy badania poza obowiązującą kolejnością – informuje WP.pl.

Wśród osób wymienionych w tekście są przewodnicząca Rady Miejskiej w Piasecznie Katarzyna Wypych, przewodniczący Rady Powiatu Piaseczyńskiego Krzysztof Kasprzycki oraz radny miejski Piotr Sędziak. Cała trójka zasiadała również w radzie społecznej Miejskiego Centrum Medycznego. Według WP sygnalista dysponuje materiałami potwierdzającymi ich bezpośrednie kontakty z personelem placówki, a redakcja zweryfikowała numery telefonów, z których wykonywano połączenia.

Była recepcjonistka placówki Agnieszka Krzaczek twierdzi, że kierownictwo przekazało pracownikom polecenie zapisywania radnych poza kolejnością. Według rozmówców WP politycy mieli także otrzymywać wiadomości zapewniające, że personel jest „do ich dyspozycji o każdej porze”.

Wszyscy wymienieni w tekście politycy zaprzeczają jakoby mieli wykorzystywać swoje funkcje do uzyskiwania preferencyjnego dostępu do świadczeń. Jeden z nich, Piotr Sędziak, twierdzi jednak, że kierowniczka przychodni sama „z czysto ludzkiej życzliwości” miała mu zaproponować przejście do publicznej przychodni, wskazać lekarza, który mógłby prowadzić jego leczenie, oraz zachęcić do kontaktowania się z nią bezpośrednio.

Jaki jest kontekst?

Publikacja pojawia się kilka tygodni po ujawnieniu afery w warszawskim Szpitalu Południowym. Jak opisywała w OKO.press Agata Kołodziej, jednym z jej wątków było stworzenie nieformalnej ścieżki obsługi dla polityków i ich rodzin, obejmującej specjalny salonik VIP oraz szybszy dostęp do świadczeń medycznych poza standardową kolejnością. Sprawa doprowadziła do kontroli, śledztwa oraz zapowiedzi zmian organizacyjnych w stołecznych szpitalach.

Afera w Szpitalu Południowym wywołała również szerszą debatę o funkcjonowaniu publicznej ochrony zdrowia. Dyskusja dotyczy m.in. wysokich zarobków części lekarzy pracujących na kontraktach, wieloetatowości oraz zasad finansowania świadczeń. Jak pisała Agata Kołodziej w OKO.press, rząd przygotował przepisy, które mają umożliwić zbieranie danych o łącznych wynagrodzeniach lekarzy z różnych miejsc pracy.

Przeczytaj także:

12:36 14-07-2026

Prawa autorskie: Foto Roman PILIPEY / AFPFoto Roman PILIPEY /...

Estonia zabezpiecza szkoły przed skutkami nalotów

Władze estońskiego Tartu rozpoczęły zabezpieczanie okien w szkołach specjalną folią ochronną, która ma ograniczyć ryzyko obrażeń podczas ewentualnego ataku z powietrza. To kolejny element przygotowań Estonii na zagrożenia związane z wojną Rosji przeciwko Ukrainie.

Co się wydarzyło?

Władze Tartu, drugiego co do wielkości miasta Estonii, rozpoczęły podczas wakacji oklejanie szyb w szkołach specjalną folią ochronną. Jak podało estońskie radio ERR, a za nim Polska Agencja Prasowa, ma to zapobiec rozsypywaniu się szkła w razie eksplozji i zmniejszyć ryzyko obrażeń uczniów oraz personelu podczas ewentualnego ataku z powietrza.

Zabezpieczane są również okna na korytarzach prowadzących do schronów, ponieważ część szkół pełni jednocześnie funkcję miejsc schronienia dla ludności. Prace mają zakończyć się jeszcze w tym roku. W kolejnym etapie podobne zabezpieczenia zostaną zamontowane w miejskich budynkach socjalnych i administracyjnych.

Jaki jest kontekst?

Region Tartu leży w południowo-wschodniej Estonii, niedaleko granicy z Rosją. W ostatnich miesiącach kilkukrotnie odnotowano tam przypadki wtargnięcia ukraińskich dronów bojowych, które zboczyły z kursu podczas lotu nad Rosją. Według estońskich władz przyczyną są rosyjskie systemy walki elektronicznej zakłócające nawigację bezzałogowców. Kreml w ten sposób testuje procedury obronne państw wschodniej flanki NATO.

Przygotowania szkół są elementem szerszej strategii wzmacniania odporności kraju. Jak pisała Helena Eglit w OKO.press, Estonia zwiększa liczbę schronów, od lipca 2026 roku wymaga budowy schronów w nowych większych budynkach publicznych i mieszkalnych, modernizuje stare schrony z czasów radzieckich oraz prowadzi kampanie przygotowujące mieszkańców do działania w sytuacjach kryzysowych. Równolegle inwestuje w cyberbezpieczeństwo, rozwija ochronę infrastruktury cyfrowej i edukuje obywateli w zakresie zagrożeń hybrydowych.

Przeczytaj także:

11:15 14-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Rząd tnie środki na refundację leków dla seniorów

Ministerstwo Zdrowia planuje ograniczenie programu bezpłatnych leków dla osób powyżej 65 roku życia – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. Zmiany w refundacji mają przynieść nawet od 0,5 do nawet 1,8 mld złotych oszczędności rocznie – wynika z analizy NFZ, do której dotarł dziennik.

Co się wydarzyło?

Ministerstwo Zdrowia planuje wprowadzenie zmian do programu bezpłatnych leków dla osób powyżej 65. roku życia. Program generuje rosnące koszty, a w jego konstrukcji są elementy, które można zmienić, nie ograniczając jednocześnie dostępu do bezpłatnych leków.

Jak wynika z analizy, do której dotarła Rzeczpospolita, Ministerstwo przygląda się zmianie warunków programu tak, by w jego ramach nieodpłatnie dostępne były najtańsze wersje leków (a więc często zamienniki) o danym działaniu, a nie drogie wersje oryginalne. Chodzi o to, że w tej chwili w ramach programu NFZ pokrywa koszt wykupu preparatów o tym samym działaniu różnych producentów, co przekłada się na duże różnice w cenie i zero różnicy w działaniu.

Przykładem są np. popularne leki przeciwzakrzepowe, w których substancją czynną jest Rivaroxabanum. Najtańsza opcja kosztuje Narodowy Fundusz Zdrowia 65,45 zł za opakowanie, a najdroższa 370,07 zł, przy czym jedyną różnicą jest marka leku. Oba są w 100 proc. refundowane.

Ministerstwo rozważa różne wersje zmian w programie, m.in.:

  • Wprowadzenie zasady, według której NFZ refunduje 100 proc. podstawy limitu, czyli finansuje w pełni tyle, ile kosztuje najtańszy lek, a resztę kwoty za droższy odpowiednik pacjent może dopłacić.
  • NFZ stopniowo zmniejsza refundacje ze 150 proc. ceny najtańszego leku do 100 proc. najtańszego leku po pięciu kwartałach, by ostatecznie refundacja obejmowała tylko koszt najtańszego dostępnego leku.

W zależności od wariantu zmian, NFZ może zaoszczędzić za sprawą cięć na liście bezpłatnych leków od 0,5 do nawet 1,8 mld zł – wynika z analizy.

Jaki jest kontekst?

Program bezpłatnych leków dla seniorów działa od 2016 roku i początkowo obejmował osoby po 75. roku życia. W 2023 roku został rozszerzony na wszystkich seniorów powyżej 65. roku życia. Od tego czasu szybko rosną zarówno liczba wydawanych bezpłatnych leków, jak i koszty ich refundacji.

Jak pisze „Rzeczpospolita”, powołując się na analizę Narodowego Funduszu Zdrowia z marca 2026 roku, w 2025 roku seniorom przepisano 140,9 mln bezpłatnych opakowań leków z uprawnieniem „S”. Średni koszt refundacji jednego opakowania wzrósł w ciągu roku z 54,3 zł do 64,6 zł. Z programu skorzystało 7,2 mln osób, czyli o 3,2 proc. więcej niż rok wcześniej, ale wartość refundacji wzrosła znacznie szybciej – o 23,4 proc.

Łączny koszt programu bezpłatnych leków dla seniorów, dzieci i młodzieży do 18. roku życia oraz kobiet w ciąży wyniósł w 2025 roku 3,7 mld zł. Rok wcześniej było to 3 mld zł, a w 2023 roku około 1,5 mld zł. Rosnące wydatki mają być jednym z powodów, dla których Ministerstwo Zdrowia analizuje zmiany w zasadach refundacji.

Przeczytaj także:

10:06 14-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja GazetaFot. Dawid Zuchowicz...

Były szef KRRiT Maciej Ś. zatrzymany przez CBA

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało dwie osoby w związku ze śledztwem w sprawie finansowania kampanii „Sprawiedliwe Sądy” ze środków Polskiej Fundacji Narodowej. Celem kampanii – jak orzekł warszawski sąd rejonowy w 2018 roku – było kreowanie negatywnego wizerunku środowiska sędziowskiego jako „specjalnej kasty”.

Co się wydarzyło?

Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w działaniu Polskiej Fundacji Narodowej przyspiesza.

We wtorek 14 lipca Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych, przekazał na X, że rano, na polecenie prokuratora Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie, agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali dwóch byłych członków Polskiej Fundacji Narodowej: 64-letniego Macieja Ś. i 63-letniego Cezarego J.

„Śledztwo jest prowadzone w sprawie nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w 2017 r. przez członków zarządu Polskiej Fundacji Narodowej w związku z finansowaniem kampanii medialnej »Sprawiedliwe sądy«, czym wyrządzono fundacji szkodę majątkową w wielkich rozmiarach w kwocie nie mniejszej niż 8,4 mln zł” – poinformował Dobrzyński.

Jak przekazał koordynator służb specjalnych, Tomasz Siemoniak, Maciej Ś. i Cezary J., jako członkowie zarządu Polskiej Fundacji Narodowej uruchomili w 2017 środki fundacji na kampanię „Sprawiedliwe Sądy”.

„Kampania polegała przede wszystkim na atakowaniu środowiska sędziowskiego i odpowiadała na zamówienie polityczne rządu PiS i dezawuowała niezawisłe sądy. Szkody finansowe fundacji wyniosły co najmniej 8,4 mln zł, szkody moralne są nie do oszacowania. Użycie środków fundacji do partyjnych celów musi zostać rozliczone!” – wezwał Siemoniak.

Po przeszukaniach i zabezpieczeniach, które prowadzą agenci, zatrzymani mężczyźni zostali przewiezieni do Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie.

Jaki jest kontekst?

Polska Fundacja Narodowa została powołana w 2016 roku z inicjatywy rządu PiS. Finansowało ją kilkanaście spółek Skarbu Państwa. Zgodnie ze statutem jej zadaniem było promowanie Polski i budowanie jej wizerunku za granicą.

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych projektów PFN była kampania „Sprawiedliwe Sądy”, prowadzona w 2017 roku. Obejmowała billboardy, spoty telewizyjne i internetowe oraz specjalną stronę internetową. Kampania przedstawiała wymiar sprawiedliwości i środowisko sędziowskie w negatywnym świetle, odwołując się m.in. do hasła o „specjalnej kaście”. Towarzyszyła forsowanym przez rząd PiS zmianom w sądownictwie. Jej koszt wyniósł ok. 16,5 mln zł.

W 2018 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia orzekł, że kampania była niezgodna z celami statutowymi Polskiej Fundacji Narodowej. W uzasadnieniu wskazał, że kreowała „wyłącznie negatywny, oparty na jednostkowych przypadkach, obraz władzy sądowniczej”, zamiast realizować ustawowy cel promocji Polski.

Prokuratura Regionalna w Rzeszowie prowadzi śledztwo dotyczące działań członków zarządu PFN w 2017 roku. Bada, czy poprzez sfinansowanie kampanii „Sprawiedliwe Sądy” nadużyli uprawnień i nie dopełnili obowiązków, wyrządzając fundacji szkodę majątkową.

Kampania „Sprawiedliwe Sądy” nie była jednak jedyną budzącą wątpliwości akcją PFN:

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

Przeczytaj także: