Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Według „New York Times'a”, osobą, którą miała przejąć władzę po przewrocie w Iranie miał być były prezydent Mahmud Ahmadineżad. Ten sam, który zasłynął z antysemityzmu i negowania Holokaustu
„New York Times” pisze, że w planie izraelsko-amerykańskiej wojny w Iranie było zainstalowanie u władzy byłego prezydenta tego kraju, Mahmuda Ahmadineżada. Jeśli źródła amerykańskiego dziennika mówią prawdę, jest to zaskakująca wiadomość.
Dziennik twierdzi, że plan szybko upadł. Pierwszego dnia wojny jeden z ataków trafił w okolicy domu Ahmadineżada. Miał on za zadanie uwolnić Ahmadineżada z aresztu domowego — były prezydent był w ostatnich latach marginalizowany. Ahmadineżad szybko jednak zniknął — miał stracić pewność co do planu zmiany władzy. Jego częścią miał też być atak oddziałów kurdyjskich z zachodu, który nigdy się nie wydarzył. „NYT” pisze, że plan opracowali Izraelczycy. Wiele rzeczy jest tutaj niejasnych, w tym np. to, jak miało się udać, zwerbować byłego prezydenta.
Jeśli było tak w rzeczywistości, jest to wówczas pokaz wyjątkowej niekompetencji służb izraelskich. Bardzo trudno zrozumieć, w jaki sposób pojedynczy, izolowany od lat w systemie politycznym Iranu i niepopularny wśród opozycjonistów polityk, miałby skutecznie przejąć władzę dzięki amerykańsko-izraelskim nalotom.
Jednocześnie presja na linii Iran-USA nieustannie rośnie. Donald Trump wczoraj postawił Iranowi kolejne ultimatum. Teraz twierdzi, że Iran ma „2-3 dni” na osiągnięcie porozumienia pokojowego. Dziś Korpus Strażników Rewolucji odpowiedział na słowa Trumpa groźbą. W oświadczeniu formacja militarna przekazała, że jeśli agresja wobec Iranu zostanie powtórzona, Iran rozszerzy wojnę nie tylko na region, ale też znacznie dalej.
Plan, o jakim pisze „NYT” jest zaskakujący z wielu powodów. Trudno uwierzyć, by służby izraelskie aż tak nie rozumiały wewnętrznej dynamiki politycznej Iranu. Według planu irański system polityczny miał być na skraju upadku, a amerykańskie i izraelskie naloty miały sprawić, że padnie on w ciągu kilku dni. Tymczasem cały system bezpieczeństwa Republiki Islamskiej trzymał się mocno tak przed wojną, jak i dziś, w trakcie zawieszenia broni, prawie trzy miesiące po ataku.
Mahmud Ahmadineżad był prezydentem Iranu w latach 2005-2013. Na świecie zasłynął z ostrych wypowiedzi antysemickich i negowania Holokaustu. Politycznie był jednak postacią wielowymiarową — nie dawał się łatwo sterować, miał poparcie społeczne części irańskich konserwatystów, szczególnie z warstw niższych. Z Donaldem Trumpem łączy go zamiłowanie do twittowania.
W 2009 roku zdobył mandat na drugą kadencję w prawdopodobnie sfałszowanych wyborach prezydenckich, po których zwolennicy jego przeciwnika, Mir Hosejna Musawiego, zorganizowali masowe protesty, krwawo stłumione przez władze. Najwyższy Przywódca, Ali Chamenei, wsparł Ahmadineżada tuż po ogłoszeniu oficjalnych wyników, zamykając drogę do zmiany. Ale stosunki na linii Ahmadineżad — Chamenei często nie były dobre, szczególnie po prezydenturze Ahmadineżada.
Czy mogły być tak złe, by były prezydent zdecydował się popełnić jedno z najgorszych w Iranie przestępstw, czyli współpracować z izraelskim wywiadem? Na to nie mamy dziś jednoznacznej odpowiedzi. Jeśli historia zaprezentowana w „NYT” byłaby prawdziwa, wystawiałaby ona jak najgorsze świadectwo profesjonalizmu izraelskim służbom. Tego rodzaju wyciek wywiadowczy do prasy — szczególnie że pochodzi od Amerykanów — może być też próbą kontrolowania opowieści o wojnie. A morał z tej historii jest jasny — to Izrael odpowiada za porażkę planu zmiany władzy.
Nie wiemy też, co o tym wszystkim sądzi sam Ahmadineżad. Po ataku z 28 lutego były prezydent Iranu zniknął i nikt oficjalnie nie wie, gdzie się znajduje.
Przeczytaj także: