Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: Fot. Biuro Przeydenta UkrainyFot. Biuro Przeydent...

Zełenski zareagował na propozycję Putina o zawieszeniu broni na 9 maja

Prezydent Ukrainy zlecił ustalenie szczegółów propozycji w administracji Trumpa. Ze swojej strony zaproponował długotrwałe zawieszenie ognia.

Co się wydarzyło?

Wołodymyr Zełenski w mediach społecznościowych poinformował, że zlecił ukraińskim przedstawicielom skontaktowanie się z zespołem prezydenta Stanów Zjednoczonych i ustalenie szczegółów rosyjskiej propozycji dotyczącej krótkotrwałego zawieszenia broni.

„Ukraina dąży do pokoju i podejmuje niezbędne działania dyplomatyczne, aby doprowadzić do rzeczywistego zakończenia tej wojny.

Sprawdzimy, o co konkretnie chodzi: czy o kilka godzin bezpieczeństwa na potrzeby parady w Moskwie, czy o coś więcej.

Nasza propozycja to długotrwałe zawieszenie broni, zagwarantowanie niezawodnego bezpieczeństwa ludziom i trwałego pokoju. Ukraina jest gotowa pracować nad tym w każdym godnym i skutecznym formacie” – napisał ukraiński prezydent.

Jaki jest kontekst?

Wczoraj, 29 kwietnia Władimir Putin podczas rozmowy telefonicznej z prezydentem USA Donaldem Trumpem wyraził gotowość do ogłoszenia „rozejmu” 9 maja. W tym dniu w Rosji obchodzone jest najważniejsze święto – Dzień Pobiedy w „Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej”.

Po rozmowie Trump podzielił się szczegółami swojej rozmowy z Putinem. Według amerykańskiego prezydenta rozmowa była „bardzo dobra”. Wyraził też przekonanie, że rozwiązanie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego nastąpi „stosunkowo szybko”. Powiedział również, że zaproponował przywódcy Kremla „krótkie zawieszenie broni”, „bo to okropne, że tylu ludzi ginie”.

Wygląda na to, że Putin stara się załatwić zawieszenie broni u Trumpa, ponieważ obawia się ukraińskich ataków na Moskwę. Są one coraz bardziej dotkliwe dla Rosjan. Z powodów bezpieczeństwa Putin ograniczył już defiladę wojskową na Placu Czerwonym, która będzie odbywać się bez sprzętu wojennego.

„Apel do Trumpa o poparcie idei rozejmu 9 maja jest aktem rozpaczliwym. Łatwiej Putinowi ogłaszać rozejmy z okazji świąt prawosławnych, bo te obchodzone są też w Ukrainie. 9 maja jednak nie jest ukraińskim świętem, a Putin nie może o rozejm poprosić prezydenta Zełenskiego, bo byłaby to dla niego wizerunkowa katastrofa. Szuka więc pośrednika” – pisała w OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk:

Przeczytaj także:

08:59 30-04-2026

Prawa autorskie: Fot. AP Photo/Geert Vanden Wijngaert, PoolFot. AP Photo/Geert ...

Von der Leyen po spotkaniu z Magyarem: „Bardzo dobra rozmowa”

W środę szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen spotkała się z przyszłym premierem Węgier Péterem Magyarem. „Fundusze unijne wkrótce zaczną płynąć na Węgry” – napisał po spotkaniu Magyar.

Co się wydarzyło?

„Dzisiejsza rozmowa z Péterem Magyarem w Brukseli była bardzo dobra. Omówiliśmy kroki niezbędne do odblokowania środków unijnych przeznaczonych dla Węgier, które zostały zamrożone z powodu obaw związanych z korupcją i praworządnością” – napisała Von der Leyen na X po południu 29 kwietnia. Zapewniła, że Komisja Europejska wesprze węgierskie działania „mające na celu rozwiązanie tych problemów i przywrócenie zgodności ze wspólnymi wartościami europejskimi”.

Magyar ocenił spotkanie jako „niezwykle konstruktywne i owocne”.

„Uzgodniliśmy, że jako premier Węgier powrócę do Brukseli w tygodniu rozpoczynającym się 25 maja, aby zawrzeć porozumienie polityczne niezbędne do tego, by Węgry i obywatele węgierscy jak najszybciej otrzymali należne im fundusze unijne – w wysokości kilku bilionów forintów. Chciałbym zapewnić wszystkich, że Unia Europejska nie nakłada żadnych warunków, które byłyby sprzeczne z interesami narodowymi Węgier” – podkreślił Péter Magyar. Zaznaczył, że fundusze unijne wkrótce zaczną płynąć na Węgry, co pozwoli ożywić węgierską gospodarkę i zapewnić wszystko, co jest potrzebne do funkcjonowania i rozwoju kraju.

Jaki jest kontekst?

Jak pisaliśmy w OKO.press, w grudniu 2023 roku na wniosek Komisji Europejskiej Rada UE podjęła decyzję o zamrożeniu dużej części środków unijnych dla Węgier z powodu systemowych problemów z niezależnością sądów i korupcją. Zablokowanych jest w sumie ok. 18 miliardów euro z funduszy spójności oraz Krajowego Planu Odbudowy. (To stanowi blisko 10 proc. rocznego PKB tego kraju).

Zamrożenie środków unijnych, ogromna korupcja oraz słaba polityka gospodarcza to jedne z przyczyn, które przesądziły o przegranej premiera Viktora Orbana, który rządził krajem 16 lat. Węgrzy, którzy oddali głos na Tisę, której liderem jest Magyar mają nadzieję, że nowy rząd naprawi sytuację w ich kraju.

Przeczytaj także:

08:10 30-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych UkrainyFot. Państwowa Służb...

Rosyjski atak na Odessę. 20 osób zostało rannych

W nocy 30 kwietnia wojska rosyjskie przeprowadziły zmasowany atak na Odessę. Dwie osoby przebywają w stanie krytycznym. Były też ukraińskie ataki na obiekty wojskowo-przemysłowe w Rosji – pod ostrzałem mogła być fabryka materiałów wybuchowych.

Co się wydarzyło?

„Tej nocy Odessa ponownie znalazła się pod intensywnym ostrzałem rosyjskim, który spowodował liczne zniszczenia i rozległe pożary w różnych dzielnicach miasta” – poinformowała rano Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy. Dodała, że wskutek ataku 18 osób odniosło obrażenia.

Największe zniszczenia odnotowano w sektorze mieszkaniowym – w wyniku trafień zapaliły się mieszkania w 5 i 17- piętrowych budynkach. Płonął również prywatny dom mieszkalny oraz hotel znajdujący się obok niego.

Oprócz budynków mieszkalnych poważnym zniszczeniom uległa infrastruktura cywilna miasta: doszło do pożarów w magazynach, budynkach administracyjnych, poważnie zniszczony został budynek przedszkola, uszkodzono centrum handlowe. Na kilku parkingach zniszczono lub uszkodzono dziesiątki autobusów i samochodów osobowych. Płonęły garaże i budynki gospodarcze.

Według Serhija Łysaka, szefa odeskiej administracji wojskowej wśród osób, które odniosły obrażenia jest 17-letni chłopak. „Dwie osoby przebywają obecnie na oddziale intensywnej terapii w stanie krytycznym, a lekarze walczą o ich życie” – poinformował Łysak.

Wkrótce liczba rannych w Odessie wzrosła do 20, z czego co najmniej dziewięciu trafiło do szpitala.

Na miejscu zdarzenia nadal pracują służby. Do usuwania skutków ataku zaangażowano ponad 280 specjalistów ze wszystkich służb ratowniczych i komunalnych miasta.

Siły Powietrzne Ukrainy poinformowały, że w nocy 30 kwietnia Rosjanie przeprowadzili atak przy użyciu rakiety balistycznej Iskander-M wystrzelonej z obwodu rostowskiego oraz 206 uderzeniowych dronów. Ukraińskim obrońcom udało się zneutralizować 172 drony. Odnotowano uderzenia rakiety oraz 32 bojowych bezzałogowych statków powietrznych w 22 lokalizacjach, a także upadki zestrzelonych obiektów (odłamki) w 9 lokalizacjach.

Jaki jest kontekst?

W nocy Ukraina również zaatakowała Rosję. Celem były obiekty wojskowo-przemysłowe.

Jak pisze „Ukraińska Prawda”, w nocy rosyjski serwis informacyjny Astra, powołując się na lokalnych mieszkańców, poinformował, że w Dzierżyńsku w obwodzie niżnegorodzkim drony zaatakowały prawdopodobnie fabrykę materiałów wybuchowych im. Swerdlowa. W okolicy fabryki słychać było wybuchy, a później widoczny był słup dymu. To strategicznie ważny zakład chemiczny, jeden z największych producentów materiałów wybuchowych w Rosji, z ponad stuletnią historią i ogromnym znaczeniem dla przemysłu tego kraju. Według doniesień medialnych wcześniej zakład nie jednorazowo był atakowany.

Wybuchy słyszano również w Permie, gdzie 29 kwietnia Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przeprowadziła atak na rosyjską stację przeładunkową ropy „Perm” w obwodzie permskim, która znajduje się ponad 1500 km od granicy z Ukrainą. W wyniku ataku na stację pompowania ropy wybuchł rozległy pożar. Według Radio Swoboda ze zdjęć satelitarnych wynika, zapaliły się co najmniej dwa zbiorniki z paliwem. Każdy taki zbiornik mieści do 50 000 m³ ropy – to około 314 tys. baryłek lub ponad 37 mln dolarów według aktualnych cen. Łączne straty bezpośrednie mogą wynieść 75-112 mln dolarów, nie uwzględniając strat związanych z infrastrukturą i wstrzymaniem pompowania.

Po godz. 5 rano „Rosawiacja” poinformowała o wprowadzeniu tymczasowych ograniczeń dotyczących przyjmowania i wypuszczania statków powietrznych na lotnisku „Perm”, a także na lotniskach w Bugulmie (Tatarstan), Ufie (Baszkiria) i Iżewsku (Republika Udmurcka).

Ukraińskie ataki na Rosję są co raz częstsze i co raz bardziej precezyjne. Jak pisała w OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk, w tym roku w związku z tym Parada z okazji 81. rocznicy Dnia Pobiedy, zwycięstwa, obchodzonego w Rosji 9 maja, będzie skromna – bez sprzętu wojennego:

Przeczytaj także:

Oprócz tego Władimir Putin podczas rozmowy z Donaldem Trumpem 29 kwietnia starał się o zawieszenie broni na ten dzień, który dla wielu Rosjan ma być najważniejszym świętem w roku:

Przeczytaj także:

06:34 30-04-2026

Prawa autorskie: Fot. SAUL LOEB / AFPFot. SAUL LOEB / AFP

Trump „rozważa wycofanie” żołnierzy USA z Niemiec

Trump ogłosił w mediach społecznościowych, że Stany Zjednoczone „badają i analizują” możliwość ograniczenia amerykańskiej obecności wojsk w Niemczech

Co się stało

„Stany Zjednoczone analizują i rozważają możliwość zmniejszenia liczby żołnierzy w Niemczech, a decyzja w tej sprawie ma zapaść w najbliższym czasie. Dziękuję za uwagę poświęconą tej sprawie! Prezydent DONALD J. TRUMP” – napisał w nocy w Truth Social Donald Trump.

W Niemczech stacjonuje prawie 40 tys. amerykańskich żołnierzy. Nagłe wycofanie wojsk amerykańskich z Niemiec wiązałoby się z wyzwaniami politycznymi i logistycznymi. To największy kontyngent w Europie i trudno byłoby znaleźć dla niego inne wystarczająco duże bazy, choć oczywiście Rumunia i Polska z chęcią przyjęły kolejnych amerykańskich żołnierzy.

Biały Dom odmówił komentarza w sprawie wpisu Trumpa. Ambasada Niemiec i NATO nie odpowiedziały na prośbę „Politico” o komentarz.

Mało prawdopodobne, by groźby Trumpa zostały przyjęte dobrze na Kapitolu. Czołowi republikanie niedawno skrytykowali decyzję Trumpa o wycofaniu 1000 żołnierzy amerykańskich z Rumunii bez konsultacji z Kongresem.

Swój komentarz dała natomiast Moskwa. „Kolejna plama Merza” – napisał na X z satysfakcją specjalny wysłannik Putina ds. rozmów gospodarczych z USA Kirił Dmitriew. Moskwę cieszą zarówno groźby Trumpa wobec sojuszników, jak i to, że jest w nich coraz mniej koherentny. W środę komentując stan negocjacji z Ukrainą i z Iranem poplątał obie wojny i zapowiedział klęskę Ukrainy, bowiem że „157 ukraińskich okrętów wojennych leży na dnie”.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst

Jak zauważa „Politico”, Pentagon niedawno pochwalili Niemcy jako wzorowego członka NATO, który zwiększył wydatki na obronę. Berlin zamierza zwiększyć je do 3,7 procent swojego PKB do 2030 r. To odpowiedź na oskarżenia Trumpa, że sojusznicy za mało wydają na obronę.

Jednak kanclerz Niemiec Friedrich Merz rozgniewał właśnie Trumpa, gdy w poniedziałek stwierdził, że Stany Zjednoczone są „upokarzane” przez Iran i że administracja nie ma „naprawdę przekonującej strategii” zakończenia wojny. Cykl trumpowski anty-niemiecki na Truth Social zaczął się od wpisu:

„Kanclerz Niemiec Friedrich Merz uważa, że Iran może posiadać broń jądrową. Nie ma pojęcia, o czym mówi! Gdyby Iran posiadał broń jądrową, cały świat stałby się zakładnikiem. Robię teraz z Iranem coś, co inne kraje lub prezydenci powinni byli zrobić już dawno temu. Nic dziwnego, że Niemcy radzą sobie tak słabo, zarówno pod względem gospodarczym, jak i w innych dziedzinach! Prezydent DONALD J. TRUMP”.

Przeczytaj także:

21:02 29-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.plFot. Mateusz Skwarcz...

„Bardzo poważne implikacje dla systemu”. Minister Kierwiński o małżeństwach jednopłciowych

Rząd zawsze mówił, że wyrok TSUE wykona – przekonuje szef MSWiA. Porozumienie z Lewicą w tej sprawie ma być na horyzoncie. Jednocześnie minister Kierwiński zastrzega, że transkrypcje zagranicznych aktów małżeństw będą miały „poważne implikacje” i jego odpowiedzialnością jest „właściwe podejście do tej kwestii”. Tłumaczymy słowa ministra na polski

Co się wydarzyło

W środę 29 kwietnia wieczorem na antenie TVN24 szef MSWiA Marcin Kierwiński był pytany, o to, czy rząd będzie dalej zwlekał z wdrożeniem wyroków TSUE i polskich sądów administracyjnych w sprawie transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw par jednopłciowych. Szef resortu administracji przekonywał, że rząd od początku mówił, że wyroki będą respektowane i chodzi tu o przepisanie faktu zawarcia małżeństwa w jednym kraju członkowskim do polskich akt stanu cywilnego.

Z tym entuzjazmem do wykonywania wyroków przez rząd Koalicji 15 października minister Kierwiński mocno przesadził. Wystarczy przypomnieć wypowiedź premiera Donalda Tuska, który stwierdził, że „nie jest tak, że Unia Europejska może nam w tej kwestii cokolwiek narzucić”. A jako barometr dla zmian, szef rządu wskazał wówczas opinię publiczną, która w kwestii praw osób LGBT+ jest podzielona.

Minister Kierwiński pytany, czy rząd umożliwi transkrypcję tylko w jednostkowych sprawach, zakręcił się i odpowiedział, że wyrok TSUE nie dotyczy sprawy jednostkowej, ale wyroki polskich sądów już tak.

Kierwiński zaprzeczył, że rząd będzie przeciągać wprowadzenie systemowych rozwiązań do kolejnych wyborów parlamentarnych. „Potrzebujemy kilkunastu dni, żeby ten temat dokończyć” – zadeklarował szef resortu administracji.

Przestrzegał jednak przed „gorącymi głowami” i nadmiernym pośpiechem.

„Nie zgodzę się, że to jest prosta sprawa, którą zaraz się załatwi. To sprawa, która ma szereg bardzo poważnych implikacji dla systemu. Proszę pamiętać, że para, która otrzymuje akt małżeństwa ma konkretne prawa i właściwe podejście do tej kwestii to odpowiedzialność moja i odpowiednich ministrów” – powiedział Marcin Kierwiński.

Jaki jest kontekst

To ostatnie zdanie w zasadzie potwierdza ustalenia OKO.press. Pisaliśmy nie tylko o tym, że rząd zwleka z przyjęciem systemowych rozwiązań i chce ograniczyć wykonanie wyroku TSUE do jednostkowych przypadków. Informowaliśmy również, że w KPRM powstał specjalny zespół zarządzany przez Macieja Berka, zaufanego człowieka Donalda Tuska, który pracuje nad zminimalizowaniem skutków uznania małżeństw jednopłciowych.

Przeczytaj także:

Para, która otrzyma polski akt małżeństwa, będzie bowiem mogła ubiegać się o szereg uprawnień, które dziś przysługują parom heteroseksualnym. Z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wynika, że mogłoby chodzić m.in. o prawo do dziedziczenia, wspólnotę majątkową, możliwość skorzystania z urlopu na opiekę nad chorym partnerem, czy uzyskania renty wdowiej.

Poza obszarem uprawnień pozostałaby z pewnością kwestia przysposobienia czy adopcji dzieci – prawo rodzinne nie jest bowiem w jurysdykcji Unii Europejskiej.

ZUS, na wniosek wiceministra rodziny Krzysztofa Gajewskiego, już wydał komunikat, w którym informował, że będzie traktować małżeństwa jednopłciowe na równi z innymi. Pary jednopłciowe, posługujące się polskim aktem małżeństwa, mogłyby więc pójść do ZUS i wywalczyć podstawowe zabezpieczenie społeczne. Rząd chce jednak te „systemowe implikacje” ograniczyć – tak aby oddzielić „tradycyjne małżeństwa” od jednopłciowych. Jak dokładnie miałoby to wyglądać, tego nie wiadomo.

Negocjacje, które dziś toczą się w rządzie, dotyczą sposobu wprowadzenia systemowych zmian, które pozwolą urzędnikom dokonać transkrypcji. Ministerstwo Cyfryzacji, kierowane przez Krzysztofa Gawkowskiego, przekonuje, że wystarczy zmienić rozporządzenie ws. aktów stanu cywilnego. MSWiA chce ustawowych rozwiązań, co jest scenariuszem na zwarcie z Pałacem Prezydenckim i wyrzucenie ustawy do kosza. A przecież przepychanka między Lewicą i konserwatystami z KO i PSL to tylko polityczna strona problemu. Jeśli rząd skutecznie nie wprowadzi systemowego rozwiązania, urzędnicy nie dostaną narzędzi do dokonywania transkrypcji, a pary – nadal nie będą miały potwierdzenia, że nie muszą przechodzić krajowej batalii sądowej, żeby domagać się uznania swoich praw. Innymi słowy, prawo w Polsce nadal nie będzie przestrzegane.

Przeczytaj także: