0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

13:27 07-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Kirill KUDRYAVTSEV / AFPFot. Kirill KUDRYAVT...

To Roman Abramowicz negocjował miedzy Putinem a Ukrainą

To Roman Abramowicz, były właściciel Chelsea, był biznesmenem i „kolegą Putina”, którego Kijów wykorzystał do przesłania Putinowi propozycji bezpośrednich rozmów. O inicjatywie tej, choć bez nazwisk, opowiedział 5 czerwca Putin. „Financial Times” podaje szczegóły.

Co się stało?

„Financial Times” potwierdził w czterech źródłach, że Kijów próbował nawiązać bezpośredni kontakt z Putinem za pośrednictwem Romana Abramowicza (na zdjęciu z 2019 r. jeszcze jako właściciel Chelsea). Rosyjski, objęty sankcjami Zachodu biznesmen już wcześniej uczestniczył w rozmowach rosyjsko-ukraińskich — w tym tych w Stambule, zerwanych po ujawnieniu rosyjskiego mordu w Buczy w kwietniu 2022.

Przeczytaj także:

Ostatnio Abramowicz miał podróżować między Kijowem a Moskwą w maju, po tym, jak Amerykanie zaprzestali prowadzenia rozmów mediacyjnych między Rosją a Ukrainą. Fakt tych rozmów i odrzucenia przez Kreml bezpośrednich negocjacji Putin-Zełenski ujawnił 5 czerwca sam Putin.

Opowiedział o nich, komentując otwarty list prezydenta Zełenskiego z propozycją bezpośrednich rozmów i natychmiastowego rozejmu. Uznał go za wyraz braku manier, bo przecież już tę propozycję odrzucił, tyle że w rozmowach poufnych i biznesowych.

I opowiedział, na czym one polegały. Otóż „pewien biznesmen”, którego zna, „ale nie tak dobrze”, zapytał go, czy może jechać do Kijowa, bo go tam zaproszono. A kiedy otrzymał zgodę, pojechał i wrócił z propozycją spotkania. Kijów na to naciska, bo jak podkreśla Zełenski, o wojnie i warunkach jej zakończenia decyduje w Rosji tylko Putin. Putin tymczasem uważa, że może najwyżej podpisać wynegocjowane przez „specjalistów” porozumienie i to niekoniecznie z prezydentem Zełenskim.

Moskwa równocześnie cały czas proponuje Wołodymyrowi Zełenskiemu spotkanie w Moskwie, czyli na warunkach petenta. Równocześnie w propagandzie Kremla pojawiają się stale wezwania, by prezydenta Ukrainy uśmiercić — po schwytaniu go i „osądzeniu w nowej Norymberdze”.

Ukraiński prezydent odpowiada, że wizyta w Moskwie jest dla przywódcy Ukrainy nie do pomyślenia. W otwartym liście do Putina zauważył, że równie trudna do wyobrażenia byłaby wizyta Putina w Kijowie. Ale spotkanie możliwe jest w krajach trzecich (Szwajcarzy natychmiast ogłosili, że są do takich rozmów gotowi).

Do rewelacji „Financial Times” Ukraińcy w ogóle odmówili komentarza, a Kreml i Abramowicz nie nadesłali jeszcze swojego.

Jaki jest kontekst?

Formalnie, od czasu ujawnienia mordu w Buczy, Ukraina nie prowadzi z Rosją rozmów. Odbywały się one do tej pory tylko w formacie trójstronnym, z udziałem mediatorów krążących między stronami. Dzięki mediatorom dochodziło też do wymiany jeńców.

Moskwa przy tym cały czas opowiadała, że bezpośrednio z Ukrainą rozmawiać nie zamierza, bo nie jest to partner jej godny. Poza tym władze Ukrainy nie mają już mandatu, bo upłynęła ich kadencja (Putin uwielbia wykładać publiczności zawiłości ukraińskiej konstytucji i to, że nie precyzuje ona, co się dzieje, kiedy trwa wojna i wyborów przeprowadzać nie wolno). A poza tym — powtarza Kreml — konflikt mogą rozwiązać tylko mocarstwa. Ukraina ma się podporządkować. A Rosja „musi osiągnąć” wszystkie swoje cele w Ukrainie.

Piątkowa rewelacja Putina o kanałach kontaktu z Ukraińcami musiała więc wywołać więc nieco zamieszania. Doradca Putina Uszakow pośpieszył w niedzielę 7 czerwca z informacją, że Rosja „cały czas” utrzymuje „zarówno otwarte, jak i zamknięte kontakty z Kijowem”.

Nie zmienia to faktu, że Putin ujawnił, że on sam utrzymuje kontakty z Zełenskim, choć nie uznaje go za równego sobie.

Przy okazji Putin ujawnił też, że kontakty te dotyczą bezpieczeństwa jego osoby: kiedy Ukraińcy zaatakowali jego pilnie strzeżoną rezydencję nad jeziorem Wałdaj, to dali mu znać, iż „wiedzą, że go tam nie ma”, więc atak nie był wymierzony w niego osobiście.

Rewelacje Putina i to, jak rozegrali go Ukraińcy, opisaliśmy w OKO.press. Brakowało tylko nazwiska „kolegi Putina”.

Przeczytaj także: