0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

16:42 07-09-2026

Prawa autorskie: Fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Wlodek / ...

Większość poległa już na starcie. Kto na prezydenta Krakowa?

Złożenie trzech tysięcy podpisów mieszkańców Krakowa przerosło większość osób, które chciały ubiegać się o prezydenturę. Z wyścigu odpada m.in. Marian Banaś, były szef NIK, i, jak słychać nieoficjalnie, Bartosz Bocheńczak z „Konfederacji”.

Co się wydarzyło?

Sześć? Dziewięć? – tyle nazwisk na liście wyborczej mogą zobaczyć krakowianie, ktorzy pójdą do wyborów 27 września. Miejska Komisja Wyborcza w Krakowie kończy weryfikację zgłoszeń kandydatów na prezydenta miasta.

Na zdjęciu: Beata Szydło i Przemysław Czarnek w Krakowie promują swojego kandydata na prezydenta Krakowa. Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Przypomnijmy: rejestracja następuje wtedy, gdy kandydat złoży trzy tysiące prawidłowych podpisów. Prawidłowych, czyli złożonych przez pełnoletnich mieszkańców Krakowa. To zadanie pokonało większość kandydatów. Jak pisaliśmy na łamach OKO.press, z 24 zgłoszonych komitetów ledwie połowa w ogóle dostarczyła do Urzędu stosowne podpisy. Jeszcze w ubiegłym tygodniu okazało się, że lista skróci się przynajmniej o dwa nazwiska, bowiem dwoje kandydatów złożyło przed Komisją mniej niż 3 tysiące podpisów.

Dziś wiadomo, że lista będzie jeszcze krótsza. Jak oficjalnie poinformowała MKW, z wyścigu odpada Marian Banaś, były szef Najwyższej Izby Kontroli za czasów PiS. Ten złożył co prawda ponad 5,6 tysiąca podpisów, ale większość okazała się nieprawidłowa. Komisja potwierdziła, że zaledwie 2,5 tysiąca podpisów jest prawidłowych – za mało, by kandydata zarejestrować.

Nieoficjalnie słychać też, że nie doszło do rejestracji kandydata „Konfederacji”, Bartosza Bocheńczaka, który w przeszłości odpowiadał za kampanię wyborczą Sławomira Mentzena. Mimo szeroko zakrojonej kampanii, ulotek i billboardów oraz organizowanych w mieście grilli, pikników i festynów, Bocheńczak nie zebrał trzech tysięcy podpisów i został wykreślony z listy kandydatów przez MKW. Jak informuje Patryk Salamon z portalu Love Kraków, Bocheńczakowi zabrakło 133 głosów. Komisja w ramach dobrej woli ma przeliczyć je we wtorek, 8 września, ponownie.

Trzech mężczyzn grilluje
Bartosz Bocheńczak (trzeci od prawej) razem z Konradem Berkowiczem i Sławomirem Mentzenm grilluje na płycie Ronda Mogilskiego. Konfederacja dzięki wyborom w Krakowie próbuje budować rozpoznawalność w mieście. Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Kto może zostać prezydentem Krakowa

Miejska Komisja Wyborcza w Krakowie oficjalnie potwierdziła start w wyborach:

  • Aleksandry Owcy z partii Razem
  • Michała Drewnickiego z PiS
  • Jana Hoffmanna, oficjalnego inicjatora referendum odwołującego prezydenta Krakowa
  • Moniki Piątkowskiej, senatorki Koalicji Obywatelskiej, która startuje również z poparciem PSL
  • Łukasza Gibały, kandydata bezpartyjnego
  • Michała Klimka z Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna.

Wciąż trwa werfyfikacja podpisów Bartosza Bocheńczaka, Darii Gosek-Popiołek z Nowej Lewicy, która, według nieoficjalnych informacji, ma mieć ok. 3030 prawidłowych podpisow oraz byłego radnego Sławomira Pietrzyka, o którym w weekend w lokalnych mediach pojawiały się, niepotwierdzone przez MKW, informacje, o niekompletnej, a nawet sfałszowanej liście podpisów.

Na informację o losach tych kandydatów czekamy.

Krakowskie wybory odbędą się na rok przed wyborami do Sejmu i Senatu. Dla partii Kraków stał się poligonem doświadczalnym, w którym będą mogli sprawdzać skuteczność politycznych narracji. Do Krakowa co chwila zjeżdżają politycy z Warszawy udzielając publicznego poparcia swoim kandydatom i pomagając im w kampanii.

Kobieta przemawia przez mikrofon, obok stoi mężczyzna
Donald Tusk w Krakowie promuje kandydatkę Monikę Piątkowską, senatorkę KO. Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

„To będzie czas sprawdzenia się partii politycznych, ale z drugiej strony czas ewentualnych przesunięć politycznych w skali ogólnopolskiej. Sytuacja jest mocno niekorzystna dla obozu rządzącego, KO jest w defensywie. A to znacznie trudniejsza pozycja w tej politycznej walce” – prognozował w rozmowie z OKO.press politolog, prof. Marek Bankowicz z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jaki jest kontekst?

Krakowianie wybiorą prezydenta podczas głosowania 27 września. Nowy prezydent lub prezydentka będą mieli przed sobą zaledwie dwa lata rządów. Wybory są uzupełniające , tylko do końca kadencji, którą 7 maja 2024 roku rozpoczął Aleksander Miszalski z KO. Ta upłynie w 2029 roku.

Przeczytaj także:

Prezydenta odwołano na drodze referendum 26 maja 2026 roku. Jak pisało OKO.press, szeroko zakrojoną kampanię referendalną w 95 procentach sfinansowało stowarzyszenie Łukasza Gibały, jednego kontrkandydata Miszalskiego w II turze wyborów. Gibała dziś jest faworytem wyścigu o fotel prezydenta Krakowa.

Jak wynikało z sondażu przygotowanego przez OGB, które zapytało o przyczyny pójścia krakowian na majowe referendum, 28 procent chciało odwołania prezydenta z powodu wprowadzenia Strefy Czystego Transportu.

Jej przepisy uchwalili radni jeszcze za poprzedniej kadencji Rady Miasta Krakowa i czasów Jacka Majchrowskiego, a obecnie przepisy zostały zliberalizowane. Według części mieszkańców jednak za mało. Bo choć opłata za wjazd do Krakowa nieekologicznych samochodów wynosi sto złotych miesięcznie – i zupełnie nie dotyczy mieszkańców miasta, spotkała się z ogromnym społecznym sprzeciwem, podgrzewanym przez Ruch Narodowy oraz inne prawicowe organizacje, kojarzone wcześniej z ruchami antyszczepionkowymi, ultrakonserwatywnymi i antyukraińskimi.

Jak pisaliśmy w OKO.press: „Przeciwnicy SCT stworzyli w Krakowie efekt chaosu, nad którym gabinet prezydenta nie był w stanie zapanować. Pod osłoną nocy niszczono znaki informujące o wjeździe do strefy, a zdjęcia wrzucano do sieci. Pojawiła się dezinformacja, narracja o oblężonym Krakowie, mieście ekskluzywnym, dla bogatych (czyt. z drogimi, ekologicznymi samochodami), czego symbolem miał być upadek lub co najmniej poważne trudności mikroprzedsiębiorstw”.

Drugim powodem, dla którego krakowianie mieli chcieć odwołania prezydenta, jest poziom zadłużenia miasta. Kraków jest dziś niechlubnym liderem w rankingu najbardziej zadłużonych miast Polski. Miasto tonie w długach; na tyle, że średnio na każdego mieszkańca miasta przypada nawet 10 tysięcy złotych długu. To też scheda po poprzedniku.

„Nie mam wątpliwości, że Aleksander Miszalski obrywa za Jacka Majchrowskiego” – wskazywał w rozmowie z OKO.press socjolog i komentator polityczny, prof. Jarosław Flis.

Przeczytaj także:

Prezydent Krakowa w czasie swojej krótkiej prezydentury popełnił jednak wiele fatalnych błędów, w tym masowym zatrudnieniem osób związanych z Koalicją Obywatelską. Nie tylko mieszkańcy, ale i pracownicy Magistratu w rozmowach z OKO.press wskazywali, że na stanowiska obsadzane są ludźmi związanymi z otoczeniem Miszalskiego, nierzadko bez stosownych kompetencji. Do wizerunku prezydenta Krakowa przylepiło się niechlubne określenie „epidemii kolesiostwa”, a sposób zarządzania spółkami miejskimi i nepotyzm to powody, dla którego 14 procent osób zdecydowało się pójść na referendum.

Przeczytaj wywiady OKO.press z kandydatkami na prezydenta Krakowa:

Przeczytaj także: