Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rafineria ropy w Tuapse nad Morzem Czarnym płonie od 16 kwietnia i 27 kwietnia ukraińskie drony podpaliły tam kolejne zbiorniki. Tym razem głos w tej sprawie zabrał sam rzecznik Putina Pieskowa. Los defilady w Moskwie nie jets jasny.
Od początku ataku USA i Izraela na Iran, co doprowadziło do wzrostu cen ropy, Ukraina skupia się na utrudnianiu Rosji sprzedawania jej ropy. Czarnomorski port Tuapse jest ważnym miejsce eksportu rosyjskiej ropy. Został ostrzelany – wraz z rafinerią – 16 i 20 kwietnia oraz 28 kwietnia.
„Obiekt ten zajmuje się zaopatrywaniem armii okupacyjnej Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy” – poinformował ukraiński Sztab Generalny 28 kwietnia.
Następnie — wbrew tradycji i po raz pierwszy w sprawie ukraińskich ataków na Rosję (a sięgają one już Swierdłowska i Czelabińska na Uralu) – głos zabrał rzecznik Putina Pieskow. Przyznał, że Ukraina znowu trafiła w zbiorniki ropy. I że była to ropa przeznaczona na eksport, wobec tego Ukraina uniemożliwia Rosji wywiązanie się z kontraktów i winna jest światowym kłopotom z ropą. „Działania Ukrainy pogłębiają więc niedobór ropy naftowej na rynkach światowych, które i tak już borykają się z poważnymi trudnościami” – podkreślił Pieskow.
Poza tym Pieskow powiedział, że o wszystkich Putin jest informowany, a do Tuapse nakazał wysłać dodatkowe siły ratunkowe i ministra od zdarzeń nadzwyczajnych Kurenkowa.
Miasto jest w katastrofalnej sytuacji. Czarny dym uniemożliwia oddychanie, z nieba leci deszcz ropy. Wszystko, łącznie z plażą jest nią skażone – a dopiero niedawno wybrzeże zostało oczyszczone po katastrofie ekologicznej wywołanej zatonięciem zdezelowanych tankowców rosyjskich w grudniu 2024 r.
Przeczytaj także:
Regionalna grupa zadaniowa informowała wcześniej, że pożary wywołane atakami dronów w kwietniu spowodowały wyciek produktów ropopochodnych do rzeki Tuapse, ale wyciek został opanowany. Plamę ropy o powierzchni 10 000 metrów kwadratowych odkryto również 1,5 mili od portu Tuapse. Wypłynęła z uszkodzonego przez drony terminalu morskiego. Niestety, następnie „ulewne deszcze spowodowały wzrost poziomu wody w rzece Tuapse, co doprowadziło do wycieków ropy również przez zapory. Akcje oczyszczania w dole rzeki, a także w okolicznych wodach i na wybrzeżu Morza Czarnego trwają całą dobę”.
Pieskow pierwszy raz publicznie przyznał, że ukraińskie ataki są dla Rosji dotkliwe. Do tej pory za każdym razem, gdy Ukraińcy trafili w instalacje dla ropy, elektrownie czy zakłady zbrojeniowe, Rosjanie dowiadywali się, że „odłamki dronów spadły” na „prywatne domy”, „szkoły” czy „uczelnie”.
Teraz Pieskow ujawnił, że nie była to prawda: „Jeśli chodzi o wszelkie informacje o miejscach ataków przeprowadzonych przez reżim w Kijowie, są to informacje tajne i nie będziemy o nich mówić publicznie”.
„Trwają intensywne prace nad zapobieganiem atakom reżimu w Kijowie na rafinerie ropy naftowej i rosyjskie miasta” – poinformował.
Kluczowe jest teraz, czy Moskwa poważny się na zorganizowanie dorocznej parady z okazji zwycięstwa nad Niemcami 9 maja 1945 r. Zwykle o tej porze roku przygotowania i ćwiczenia szły pełną parą, a propaganda o tym informowała. W tym roku panuje na ten temat cisza, a kolejne miasta ogłaszają, że parada „Nieśmiertelnego Pułku”, czyli wymyślony przez Putina przemarsz mieszkańców z portretami walczących w II wojnie światowej przodków, odbędzie się „online”.
Komentując atak na Tuapse Pieskow zapewnił, że „parada z okazji Dnia Zwycięstwa 9 maja odbędzie się”. Na razie nie wiadomo, w jakim formacie, ale „Kreml z odpowiednim wyprzedzeniem poinformuje o tym opinię publiczną o jej formule” – powiedział Pieskow pytany, czy należy spodziewać się tradycyjnej wielkiej defilady.
Przeczytaj także:
W ciągu ostatnich dwóch tygodni ukraińskie siły systemów bezzałogowych przeprowadziły co najmniej 10 skutecznych ataków dronami dalekiego zasięgu (na odległość około 1800 kilometrów) na rosyjską infrastrukturę naftową i gazową oraz kilkadziesiąt na obiekty przemysłowe i cele wojskowe na głębokim zapleczu przeciwnika.
Tylko w ostatnich dniach zaatakowane zostały: 21 kwietnia przepompownia ropy rurociągu „Przyjaźń” w obwodzie samarskim; 22 kwietnia kolejna przepompownia w Niżnym Nowogrodzie oraz zakłady petrochemiczne w Nowokujbyszewsku; 26 kwietnia rafineria rafinerię ropy naftowej w Jarosławiu.
Opublikowane zdjęcia satelitarne potwierdzają ponadto całkowite zniszczenie jednego i poważne uszkodzenia trzech budynków na terenie zakładów Atlant-Aero w Taganrogu po atakach pociskami rakietowymi Neptun z 19 kwietnia.
ZEA odpowiadały za siódmą częśc produkcji całej organizacji. Wyjście to wynik konfliktu z de facto liderem kartelu – Arabią Saudyjską. Emiratczycy chcą prowadzić bardziej niezależną politykę w produkcji ropy
Zjednoczone Emiraty Arabskie ogłosiły dziś, że opuszczają OPEC (Organization of the Petroleum Exporting Countries, Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową) oraz poszerzony OPEC+. W oświadczeniu Ministerstwa Infrastruktury i Energii czytamy, że decyzja została podjęta po „wyczerpującej ocenie polityki produkcyjnej ZEA oraz obecnych i przyszłych zdolności”. Ministerstwo ogłasza też, że UAE zamierzają stopniowo wprowadzać dodatkową ilość ropy na rynek w przyszłości.
UAE opuszczaja organizację już od piątku 1 maja.
To ważne wydarzenie dla siły tej założonej w 1960 roku organizacji. Za pośrednictwem OPEC 12 krajów-członków wspólnie koordynowało politykę produkcji i eksportu ropy naftowej. Dało to im silniejszą pozycję na globalnym rynku i możliwość wpływania na ceny. Trzon organizacji stanowią kraje Zatoki Perskiej: Arabia Saudyjska, Iran, Irak, ZEA i Kuwejt. To Arabia Saudyjska produkuje spośród nich najwięcej.
Łącznie kraje OPEC odpowiadają za 30-35 proc. światowej produkcji ropy naftowej. W 2025 roku było to 35,7 proc. (UAE – 4,7 proc., Arabia Saudyjska – 11,5 proc.). W 2016 roku w odpowiedzi na spadające ceny ropy, do współpracy zaproszono kilka kolejnych krajów, w tym Rosję i Brazylię. Nie zostały one członkami OPEC, nową formułę współpracy nazwano OPEC+.
Skąd ten ruch Emiratczyków? To w dużej mierze wynik sporów politycznych pomiędzy krajami Zatoki Perskiej. UAE i Arabię Saudyjską dzieli wiele kwestii, a wojna w Iranie te problemy pogłębiła. Obie monarchie są po przeciwnych stronach w wypadku wojen w Sudanie i Jemenie. ZEA w kwestiach bezpieczeństwa blisko współpracują z Izraelem. W trakcie wojny w Iranie Izraelczycy wsparli Emiraty własnymi systemami ochrony przeciwlotniczej.
Emiratczycy byli też sfrustrowani samą polityką OPEC, m.in. zbyt niskimi, ich zdaniem, limitami produkcji. W czerwcu 2025 roku „The Economist” trafnie przewidywał, że to tylko kwestia czasu, zanim oba kraje wejdą w otwarty konflikt wokół produkcji ropy.
ZEA intensywnie inwestowały w ostatnim czasie w infrastrukturę produkcyjną i eksportową. Będą mogły w najbliższym czasie podnieść swój eksport i prowadzić bardziej niezależną politykę. Może to też oznaczać znaczne zwiększenie zysków z eksportu ropy w krótkim terminie.
Przeczytaj także:
Polska i Białoruś dokonała wymiana więźniów – pięcioro za pięcioro. Wśród zwolnionych jest Andrzej Poczobut
Andrzej Poczobut, dziennikarz „Gazety Wyborczej” i działacz mniejszości polskiej na Białorusi spędził w więzieniu 1860 dni.
Premier Donald Tusk powitał osobiście Andrzeja Poczobuta na polsko-białoruskiej granicy.
Na platformie Donald Tusk X zamieścił serdeczny wpis:
Chwilę później w następnym wpisie Donald Tusk ujawnił:
I kolejny wpis po kilkunastu minutach:
Zwolnienie Poczobuta jest m.in. skutkiem mediacji Johna Coale, wysłannika prezydenta Trumpa. We wtorek 28 kwietnia Cole spotkał się w Warszawie z prezydentem Karolem Nawrockim i szefem MSZ Radosławem Sikorskim.
Na platformie X John Coale napisał, że wraz z zespołem pomógł doprowadzić do uwolnienia trzech Polaków i dwóch Mołdawian. Jednym z Polaków jest Andrzej Poczobut.
Amerykanie pomoc w zwolnieniu Poczobuta obiecywali już w 2024 roku, gdy Polska na ich prośbę zwolniła z więzienia rosyjskiego szpiega Pawła Rubcowa, podającego się za hiszpańskiego dziennikarza, którego wymieniono za więzionych w rosyjskich łagrach dysydentów – pisze „Wyborcza”.
W sprawie Poczobuta Amerykanie natrafiali jednak na poważny opór. Łukaszenka miał do niego osobisty stosunek: Poczobut jest Polakiem, a Polaków polityk szczególnie nie znosi. Do tego w korespondencjach dla „Wyborczej" nazywał go wprost dyktatorem. Kilka razy Białorusini zapowiadali, że w kolejnej transzy zwalnianych więźniów przekażą Poczobuta. A potem nie dotrzymywali słowa.
W ostatnim roku Białoruś uwolniła blisko 400 więźniów politycznych. Poczobuta nie było wśród nich.
Andrzej Poczobut to polsko-białoruski dziennikarz, publicysta i bloger związany z Grodnem, działacz mniejszości polskiej i opozycji na Białorusi. Represjonowany przez władze białoruskie, więzień polityczny.
Kawaler Orderu Orła Białego.
W latach 1999–2001 był wykładowcą prawa w Grodzieńskim Państwowym Koledżu Politechnicznym oraz w technikum prawa i biznesu. Następnie zajął się działalnością dziennikarską.
Pracował m.in. w grodzieńskich gazetach „Pahonia”, „Dień”, „Miestnoje Wriemia”, „Głos znad Niemna” oraz ogólnokrajowym dzienniku niezależnym „Narodnaja Wola”. Pełnił funkcję Redaktora naczelnego „Magazynu Polskiego na uchodźstwie” – czasopisma Związku Polaków na Białorusi pod kierownictwem Anżeliki Orechwo (wcześniej Andżeliki Borys). Od 2006 r. korespondent „Gazety Wyborczej” w Grodnie.
Aktywny działacz ZPB od lat 90. XX w. Zawsze twardo opowiadał się za zachowaniem pełnej niezależności organizacji od władz w Mińsku, ale w ramach ustawodawstwa Białorusi. Pełnił obowiązki przewodniczącego Rady Naczelnej ZPB nieuznawanej przez władze w Mińsku.
Wielokrotnie aresztowany i skazywany przez reżim Łukaszenki. W lutym 2023 roku sąd skazał go na 8 lat więzienia o zaostrzonym reżimie.
Teraz wskutek mediacji m.in. wysłannika USA Johna Coale u prezydenta Łukaszenki – został zwolniony i przekazany stronie polskiej.
Przeczytaj także:
Parlament Europejski zagłosował za odebraniem immunitetu czterem polskim europosłom związanym z PiS i Konfederacją. Chodzi o Daniela Obajtka, Patryka Jakiego, Grzegorza Brauna oraz Tomasza Buczka.
Europarlamentarzyści ze Strasburga zdecydowali o odebraniu politycznego parasola ochronnego czwórce polskich europosłów związanych ze skrajną prawicą. Wcześniej decyzję pozytywnie zaopiniowała działająca przy PE komisja prawna JURI.
Patryk Jaki może więc stanąć przed sądem i odpowiedzieć za zniesławienie sędziego Igora Tulei w czasie kampanii wyborczej do europarlamentu. Jaki publicznie mówił wówczas, że sędzia Tuleya świadomie podpisywał zgody na inwigilacje Pegasusem, potem nazywał go „upolitycznionym sędzią z zaplecza PO”. Igor Tuleya pozwał polityka zarzucając mu zniesławienie.
Daniel Obajtek odpowie za blokadę dystrybucji tygodnika „Nie” na stacjanch benzynowych Orlenu w czasach, gdy był prezesem spółki. Objatkowi nie spodobała się okładka z papieżem Janem Pawłem II. Dzisiejszemu europosłowi z ramienia PiS, a wcześniej prezesowi państwowej spółki zarzuca się naruszenie zasad wolności prasy i działalności gospodarczej. Na obajtku ciąży też podejrzenie krzywoprzysięstwa i składania fałszywych zeznań w sprawie jego relacji z dziennikarzem Piotrem Nisztorem. Chodzi o ujawnione taśmy, w którym Nisztor, związany z prawicowymi mediami, prosił Obajtka o znalezienie pracy dla niego i bliskich. Niedługo po rozmowie żona dziennikarza znalazła pracę w Orlenie, a ojciec został prokurentem w należącej do Orlenu spółce Energa-Operator.
Tomasz Buczek, polityk Konfederacji, stracił immunitet w związku z prywatnym aktem oskarżenia dotyczącym naruszenia nietykalności cielesnej innej osoby. Chodziło o przepychankę podczas wiecu Sławomira Mentzena w Tarnobrzegu, na którym Buczek wyszarpał megafon Małgorzacie Zych, byłej działaczki skrajnie prawicowej partii, wyrzuconej z Konfederacji.
Grzegorz Braun z kolei tym razem stanie przed sądem za zakłócanie uroczystości w Jedwabnem i blokadę przejazdu na miejsce uroczystości upamiętniających dokonany tam w czasie II wojny światowej mord na polskich Żydach. Jak czytamy w opinii Komisji Prawnej, Braun, podczas 84. rocznicy obchodów stał z grupą ludzi na środku drogi utrudniając przejazd i świadomie ignorował wielokrotne wezwania policji o umożliwienie przejazdu.
Parlament Europejski po raz piąty odbiera immunitet liderowi skrajnej prawicy, Grzegorzowi Braunowi. Tylko w tej kadencji europosłowie ze Strasburga decydowali o odebraniu ochrony uniemożliwającej postawienie polityka przed sądem:
Jak podkreśla Parlament Europejski, decyzja o odebraniu immunitetu umożliwia wyłącznie na prowadzenie przeciwko politykowi sprawy sądowej. Nie jest równoznaczna z uznaniem europosła za winnego. Politycy zachowują także mandat poselski. Pozbywa się ich wyłącznie ochrony polityczno-prawnej.
Przeczytaj także:
Szkło wejdzie do systemu kaucyjnego, ale nie od razu – zapowiada Ministerstwo Klimatu. Do butelkomatów będzie można więc wrzucać między innymi „małpki”, co było postulatem wielu organizacji społecznych na wiele miesięcy przed startem systemu.
Wiceministra Klimatu Anita Sowińska zastrzegła jednak, że do sprawy należy podejść rozważnie i nie podała konkretnej daty wprowadzenia zmian. Zasugerowała, że mogą one zająć nawet dwa lata, choć „kierunkowe decyzje dotyczące poszerzenia systemu” resort powinien podać już w czerwcu.
„Niewiele krajów zdecydowało się jeszcze na taki krok jak włączenie szkła do systemu kaucyjnego. Zrobiła to Rumunia i rzeczywiście wiąże się to z wyzwaniami. Choć są zadowoleni z wdrożenia tego systemu, słyszałam też głosy, że gdyby robili to jeszcze raz, poczekaliby dwa, trzy lata. Woleliby najpierw wprowadzić PET i puszki, a dopiero następnie szkło, ponieważ jest to zupełnie inny proces” – zaznaczyła Sowińska. Jak wyjaśniła, szkło jest ciężkie, konieczne może być więc wprowadzenie zmian w tym, jak działają kaucjomaty.
W grę wchodzi włączenie do systemu małpek, ale i większych butelek, między innymi po napojach alkoholowych. Zdaniem resortu ma to pomóc w opanowaniu problemu zaśmiecenia parków czy lasów, gdzie często znajdowane są puste butelki. W końcu jedno szklane opakowanie mogłoby być ponownie wykorzystywane nawet kilkadziesiąt razy.
O taki ruch od miesięcy apelowali społecznicy i eksperci gospodarki odpadami. Domagała się tego między innymi EKO-Unia, powołując się na dane agencji YOTTA. Ponad 60 proc. respondentów przeprowadzonego przez nią sondażu stwierdziło, że zauważa problem zaśmiecenia okolicy małpkami.
„Brak szkła jednorazowego w systemie kaucyjnym jest oczywistym problemem. Dodatkowo źle się stało, że pozwolono browarom na pozostanie poza systemem. To była szansa na unifikację butelek wielorazowych” – wskazywał Jacek Werder, analityk rynku gospodarki odpadami.
System kaucyjny ma już pozytywne efekty, choć spotyka się również. z krytyką. Między innymi politycy Konfederacji wskazywali, że rząd, wprowadzając to rozwiązanie, „zrobił z nas śmieciarzy”. Swoją rezerwę wyrażały również organizacje zrzeszające przedsiębiorców. O odsunięcie daty jego wprowadzenia apelowała Konfederacja Lewiatan, na problemy – między innymi ze znalezieniem miejsca na automaty – wskazywali przedstawiciele sieci handlowych. Izba Branży Komunalnej przekonywała, że z selekcją opakowań zdatnych do ponownego użycia doskonale radzą sobie sortownie.
„Jeżeli w strumieniu odpadów, które dziś znajdują się w żółtym worku/pojemniku, oddawanym przez mieszkańców zabraknie cennych surowców (a pozostanie tylko kłopotliwa i droga w zagospodarowania reszta odpadów), to instalacje przetwarzające odpady i sprzedające recyklerom surowce wtórne muszą przerzucić koszty na gminy, by pozyskać dodatkowe środki. Trend ten już widać – wprowadzenie systemu kaucyjnego powoduje drastyczne podwyżki odbioru odpadów w całej Polsce. Natomiast zyski z systemu kaucyjnego czerpią największe koncerny spożywcze wprowadzające napoje w opakowaniach jednorazowych PET” – pisali w liście do premiera członkowie Rady Przedsiębiorców, apelujących o zawieszenie działania systemu.
„Jest narracja branży odpadowej mówiąca, że mamy świetne sortownie, a dotychczasowy sposób zbiórki może wystarczyć. Ale to nieprawda” – wyjaśniał w rozmowie z OKO.press Filip Piotrowski, specjalista gospodarki obiegu zamkniętego z inicjatywy Waste Free Oceans. – „Świetne sortownie i bardzo dobrą jakość selektywnej zbiórki, czyli sortowania odpadów przez mieszkańców, mają Austriacy. Oni mimo to wprowadzili system kaucyjny w 2025 r. żeby zebrać w ten sposób więcej lepszej jakości materiału do recyklingu. Polskim instalacjom i jakości selektywnej zbiórki daleko jest do tych standardów, więc bez kaucji nie ma szans na realizację wymogów UE.”
Ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska przekonuje, że system mimo wszystko okazał się sukcesem. Do końcówki kwietnia do zwrotomatów trafiło ponad pół miliona opakowań w 52 tys. działających punktów. „Mamy jeden problem. Ludzie kumulują się tam, gdzie są automaty. I 80 procent zwrotów dokonywanych jest w 20 procentach punktów, gdzie są automaty. I przez to mamy kolejki i przepełnione automaty” – mówiła na antenie TVN24 Paulina Hennig-Kloska.
Przeczytaj także: