Władimir Putin odwołał ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu, na jego miejsce wysunął kandydaturę ekonomisty wicepremiera Andrieja Biełousowa. Szojgu ma zostać przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa. Stanowisko traci dotychczasowy przewodniczący Nikołaj Patruszew
Migrantki z Filipin szukają pracy w Polsce. Serwis Aljazeera publikuje reportaż, w którym rozmówczynie skarżą się na kradzieże, mniejsze wypłaty czy zabieranie paszportów.
Filipińczycy znajdują pracę w polskich fabrykach, magazynach, gospodarstwach rolnych czy na budowie.
Stephanie, jedna z bohaterek reportażu serwisu Aljazeera, znalazła pracę w fabryce drobiu w małej miejscowości na zachodzie Polski. Pensja kobiety wynosiła zaledwie 700 złotych (175 USD) za miesiąc pracy. Agenci rekrutacyjni obiecywali o wiele większą wypłatę w wysokości 1 tys. dolarów.
Jej zdaniem, pracodawca Stephanie miał zmniejszyć pensję ze względu na odzieży roboczej, koszty zakwaterowania i wydanie zezwolenia na pobyt czasowy.
Przeczytaj także:
Sama praca była wyczerpująca. Czynności Stephanie były monotonne: musiała kroić zamrożone części kurczaków. Nie sprzyjały również warunki pracy, skarżyła się na zimno oraz brak możliwości swobody ruchów ze względu na tłum współpracowników.
W reportażu także możemy przeczytać, że szef kobiety często krzyczał na swoich pracowników – zabraniał im ze sobą rozmawiać czy korzystać z łazienki bez jego zgody.
Przez rok dziennikarze Aljazeera rozmawiali z 22 filipińskimi kobietami pracującymi w Polsce, które m.in. mówiły o „zmuszania do podpisywania dokumentów w języku, którego nie rozumiały”.
„Większość kobiet zgłosiła otrzymywanie niższych wynagrodzeń niż obiecane przez agentów, którzy pobierali od nich opłaty rekrutacyjne w wysokości nawet 5 tys. dolarów – znacznie powyżej limitów ustalonych przez rząd Filipin, a także niezgodnie z polskimi przepisami” – czytamy w artykule.
Według danych podanych przez serwis Aljazeera, polskie władze wydały 29 154 zezwoleń na pracę dla filipińskich pracowników w 2023 roku, w porównaniu z 2 057 w 2018 roku.