Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
„Zwykły rozum podpowiada, żeby poprzeć PiS” – przekonywał w „Gościu Wiadomości” wicepremier Jarosław Kaczyński
Bez żadnej zapowiedzi w „Gościu Wiadomości” wystąpił dziś prezes PiS, Jarosław Kaczyński. Przepytywała go Danuta Holecka, która – używając żargonu piłkarskiego, ważnego dla dziwnej puenty całej rozmowy – nie stroniła od podań na wolne pole.
„Ponoć macie kolejny kryzys” – zaczepiła Kaczyńskiego.
„Jaki kryzys?” – zapytał lekko zdziwiony prezes PiS.
„Taki kryzys, że paliwa staniały” – odpowiedziała zadowolona z siebie Holecka.
„A tak, takich kryzysów poprosimy więcej” – żartował Kaczyński.
W swoich wypowiedziach wicepremier nie odstawał od przekazu PiS zaprezentowanego w Stalowej Woli przez premiera Mateusza Morawieckiego (temu poświęcony jest wpis niżej). Jeśli opozycja wygra wybory, to w Polsce będzie Berlin, a w zasadzie nie wiadomo, czy Polska w ogóle będzie. Na tej narodowej pustyni na pewno ocieplimy stosunki z Rosją, a poziom życia radykalnie się obniży. Polityczna dystopia.
Cały wywód prezesa PiS był jednak mało porywający. Nawet zapytany na koniec, dlaczego wyborca niezdecydowany miałby głosować na PiS, a nie na opozycję, Kaczyński sformułował przydługą, nudną odpowiedź.
„My gwarantujemy stabilne rządy. Pokazaliśmy to w ciągu ośmiu lat. A tam [red. – po stronie opozycji] będziemy mieli kłótnie między rządzącymi partiami, kłótnie tej formacji z prezydentem – już powiedzieli, że prezydentowi »zmięknie rura« – a to oznacza wojnę. Będziemy mieli wojnę z Bankiem Narodowym, z Trybunałem Konstytucyjnym i szereg innych wojen. I to prowadzi ku anarchii. Zapowiedzi zemsty wiążą się jeszcze z dalej idącymi niebezpieczeństwami” – opowiadał Kaczyński. „Zamiast spokoju i rozwoju, będziemy mieli wielką awanturę i cofanie się do tyłu, jeśli chodzi o poziom życia”.
I gdy już wydawało się, że prezes PiS skończył, dodał: „Wybór wydaje się zupełnie prosty – nawet dla człowieka apolitycznego, który nie bardzo interesuje się polityką, z pewnych rzeczy może sobie nie zdawać sprawy. Zwykły rozum podpowiada, by poprzeć tych, którzy rządzą w sposób mniej więcej spokojny i skuteczny, bo oparli się dwóm kryzysom, więc potrafią rządzić. Po drugiej stronie mamy też ogromny deficyt kwalifikacji do rządzenia i wszystkich innych. Jak ktoś gra w piłkę, nie znaczy, że potrafi dobrze rządzić” – mówił Kaczyński, nawiązując do sportowych upodobań Donalda Tuska. „Ja szanuje dobrych piłkarzy, ale nie tych, którzy traktują to jako główne zajęcie, choć piłkarzami nie są” – podsumował prezes PiS.